Na początek

Co to jest Metal Gear? Na te pytanie nie odpowiem, i od razu osdsyłam do jednego z PSX-ów gdzie był pełny opis fabuły, oraz do drugiego gdzie była ocena serii (Przez Pryzmat Serii). Czemu tak ostro na początek? Uniwersum MGS-a jest zbyt długie i obszerne, aby jego zawiłości wyjaśnić w jednej recenzji.

 

Zarys Fabularny (Uwaga Spoilery - Czytasz na własną odpowiedzialność)

 

Wracając do recenzji, MGS 3 zaczyna się podczas tak zwanej operacji "Virtuous Mission", zleconej bohaterowi gry - przyszłemu Big Bossowi - przez szefa raczkującej jeszcze organizacji FOX Majora Zero. Jego misją było odzyskanie rosyjskiego naukowca, lecz potem wszystko się "spieprzyło" - Mentorka Big Bossa "zdradza" Amerykę (użyłem cudzysłowie, każdy kto ukończył grę wie czemu) i on sam kończy połamany na brzegu rzeki, bez naukowca. Późniejsze wydarzenia zmuszają Naked Snake'a do kolejnej wyprawy do Rosji (ówczesnego ZSRR) by powstrzymać The Boss i odzyskać Sokolova (naukowca) oraz powstrzymać Shagohoda (prymitywna wersja Metal Geara). Więcej nie powiem.

 

Mechanika

 

Gra nie atakuje nas milionem nowych możliwości czy też zupełnie nowym systemem sterowania. Do dyspozycji oddano nam nową możliwość walki (zamiast mashowania jednego przycisku) umożliwiającą podduszenie, zabicie i ogłuszenie przeciwnika, połączone z efektownymi, jak i efektywnymi rzutami - w rezultacie otrzymujemy coś co jest w grze nazwane CQC - Close Quarters Combat. Grafika jest nieco lepsza niż w poprzedniku (MGS 2: TSOL), sterowanie jest poprawione, a wraz z edycją Subsistence otrzymujemy trójwymiarowy widok zza pleców bohatera (zamiast archaicznego widoku z "góry" w oryginalnej 'trójce"). Dalej nie da się poruszać kucając, dosyć przydatne jest przełączenie do widoku pierwszej osoby (szczególnie w cichej eliminacji przeciwników, gdy każdy milimetr i kula się liczą), lecz było to już obecne w poprzedniej części. 

 

Kontynuując...

 

Bardzo ciekawym elementem jest sama idea survivalu i bycia pozostawionym na pastwę własnych pomysłów i przebiegłości. Da się kombinować z kamuflażami, by podwyższyć wskaźnik ukrycia, co skutecznie pozwala nam na schowanie się przed wrogiem i lepsze wtopienie się w otoczenie. Dobrym pomysłem jest wytrzymałość, która po długim graniu i wyczerpującym bieganiu zmniejsza się, co zmusza nas do ciągłego główkowania nad zachowaniem jej na przyzwoitym poziomie (jeśli jest za niska, to np nasza celność spada). Miłym zaskoczeniem są również bossowie, którzy są cwani, i dla każdego trzeba opracować odmienną taktykę, by go pokonać. Pseudo nieliniowość gry (chodzimy niby po lesie i górach, ale wszystko to lokacje ze ścianami ukrytymi pod postacią drzew i skał) jak na czas, w którym gra była wydana, prezentowały się nieźle, dając nam poczucie prawdziwej wyprawy w dzicz na modłę Bear'a Gryllsa. 

 

Ocena

 

Gra jest niesamowita bez dwóch zdań. Fabuła powala na kolana, a osadzenie jej w tle jednego z najciekawszych okresów w historii - Zimnej Wojny - tylko potęguje napięcie, gdy nasze działania, to tak naprawdę próba załagodzenia zaogniającego się wciąż konfliktu między USA a ZSRR, oraz uniknięcia uwagi mediów zaistniałymi w grze sytuacjami ("Co robił wasz samolot nad naszym terytorium" - pyta Chruszczow). Doznania fabularne i gameplayowe potęguje klimatyczna ścieżka dźwiękowa, na czele z piosenką na modłę filmów z Jamesem Bondem - "Snake Eater". [Grę oceniam według edycji na PS2 nie PS3, nie patrząc przez pryzmat obedcnych rozwiązań graficznych]

 

Porady

 

Mimo jej geniuszu na PS2, nie musimy się męczyć obecnie jej rozdzielczością i grafiką - niedawno wyszła reedycja tej gry (jak i Peace Walkera i MGS 2) w HD umożliwiająca nam odświeżenie sobie lub ogranie po raz pierwszy doznań oferujących przez tą grę. Cena zarówno na PS3 i PSV (kolekcja) jak i na PS2 nie są wysokie więc warto się zapoznać z tą grą. Mimo drobnych niedociągnięć, gra powinna przypaśc do gustu graczom, a szczególnie ludziom obeznanym z sagą MGS. [W tej recenzji zawarłem jednoczesną recenzję MGS 3: SE i MGS 3: Subsistence, by nie pisać tego samego dwa razy.]