Czym jest Heavy Rain każdy z Was prawdopodobnie już wie, dlatego też darujemy sobie omawianie historii przedstawionej w tej produkcji, a także i rozgrywki jaką prezentuje. Skupimy się zaś na zmianach jakie dotknęły wersję Full HD.

Jak łatwo się domyślić, ekipa Quantic Dream przez ostatni rok pracowała w pocie czoła nad tym, aby odkrywanie prawdy o Zabójcy z Origami na PlayStation 4, było dla nas jak najprzyjemniejszym doznaniem. W tym celu dokonano paru znaczących zmian w renderowaniu grafiki widocznej na ekranie.

Najważniejszą i zarazem najwięcej dającą, jest udoskonalenie oświetlenia i sposobu, w jaki wpływa na każdy obiekt oraz pomieszczenie. Dodatkowo podniesiono rozdzielczość do 1080p i podrasowano niektóre mniej istotne sztuczki programistyczne, które usprawniają działanie gry.

Na pierwszy rzut oka wszystko zarazem wydaje się bardzo znajome, jak i zadziwiająco imponujące – jak na tytuł z PlayStation 3. Zaintrygowany tym, czy aby pamięć mnie nie zawodzi, szybko sprawdziłem jak prezentuje się oryginalna edycja wydana sześć lat temu i porównałem ją z otrzymanym remasterem. Różnice są zauważalne, aczkolwiek nie rewolucyjne.

Francuzi przede wszystkim poprawili wygląd głównych postaci. Ich skóra, włosy oraz ubrania są teraz bardziej szczegółowe, wyraziste i kolorowe – nie przypominają już swoich szaro-buro-bladych poprzedników. Liftingowi poddano także najważniejsze elementy otoczenia, przedmioty z którymi mamy styczność i kluczowych NPC. Niestety, widać przy tym, że cała reszta jeśli już się zmieniła, to ciężko to dostrzec. Ogólnie rzecz ujmując, nowe Heavy Rain wciąż potrafi zrobić niemałe wrażenie i udowadnia, że przeskok mocy pomiędzy PS3 a PS4 nie jest tak ogromny, jak powinien być.

Ekipa Quantic Dream starała się jak mogła, lecz nie na tyle, aby był sens powracać do ich produkcji

Jeśli chodzi zaś o udźwiękowienie, to niestety da się usłyszeć spore problemy, których za bardzo nie przypominam sobie z okresu, gdy zasiadałem do HR po raz pierwszy. Czasem głosy są tak ciche, że nie są w stanie przebić się przez i tak mocno ściszane efekty dźwiękowe oraz muzykę. Innym zaś razem ryczą na cały pokój, tak że są w stanie pobudzić sąsiadów - a takie przeskoki potrafią być nawet w trakcie jednego zdania.

Ponadto zremasterowana „Ulewa” nie została pozbawiona starych, jakie towarzyszyły jej w 2010 roku. Przenikające się postaci, drgające, a nierzadko i zabawne animacje (kto grał, ten wie), wciąż są tu obecne. Raz nawet bohater teleportował mi się o pięć centymetrów, gdy kucnął zbyt blisko danego obiektu.

Kolejnym minusem jest to, że nikt nawet nie wysilił się, aby gra w jakikolwiek sposób wykorzystywała dobrodziejstwa DualShocka 4. Wciskając panel dotykowy otwieramy okienko z rozkładem sterowania – no i to by było na tyle, jeśli chodzi o nowości. Zespół odpowiedzialny za sterowanie zmarnował dobrą okazję do tego, by urozmaicić doświadczenia płynące z zabawy. Nawet okulary VR agenta FBI nie są kompatybilne z touchpadem.

Niestety, w obozie Sony chyba tylko Bluepoint wie jak dobrze upiększać starocie. Ekipa Quantic Dream starała się jak mogła, lecz nie na tyle, aby był sens powracać do ich produkcji, gdy ogrywało się ją już wcześniej. Jednakże obiecana cena 42 zł, jest uczciwą propozycją za tak wykonaną reedycję, a jeśli jeszcze nie poznaliście meandrów fabuły Heavy Rain, śmiało możecie spróbować. W innym przypadku, równie dobrze warto przypomnieć sobie tę produkcję na PlayStation 3.

Na dokładkę zestawienie w formie wideo: