Ostatnia produkcja francuskiego dewelopera na poletko PS4 wchodzi tylnymi drzwiami, w połowie ceny przeciętnej nowości, a towarzyszy jej zaledwie jeden zwiastun. Nic nie dzieje się bez powodu - Beyond to jedna z najsłabszych wysokobudżetowych gier, jakie Sony wydało w ostatnich latach. Mimo wszystko atrakcyjna powierzchowność i przystępna rozgrywka powodują, że na Dwie Dusze chętnych nie brakuje. Czego powinni spodziewać się wszyscy zainteresowani?

"Daj żyć", nowy film twórców "Szukam siebie"

Deweloperów, którzy próbują opowiadać dobre historie, jest stosunkowo mało, w dodatku można podzielić ich na dwie grupy. Reprezentanci pierwszej łączą w swoich produkcjach silny scenariusz z rozbudowaną rozgrywką, stawiając między nimi znak równości. To tytani naszej ukochanej branży: amerykańskie Naughty Dog i Rockstar Games, fińskie Remedy czy Polacy z CD Projekt RED. Inni, którzy mają coś do powiedzenia, a brakuje im budżetu albo umiejętności w zakresie game-designu, proponują maksymalnie uproszczony gameplay, całkowicie podporządkowany fabule. Złośliwi nazywają takie produkcje "samograjami", inni "interaktywnymi filmami". Dwie najbardziej znane firmy, które mogą pochwalić się podobnymi dziełami w swoich portfolio, to Telltale Games i współpracujące głównie z Sony studio Quantic Dream. Mimo iż deweloperzy ci zajmują się produkcją tytułów z gatunku interactive drama, każdy z nich działa trochę inaczej. W Telltale rozumieją, że istotą ich gier jest fabuła, zatem nad każdym skryptem pracuje drużyna doświadczonych scenarzystów, w efekcie czego doprawdy ciężko jest znaleźć produkcję z charakterystyczym logo, która niedomagałaby w tym kluczowym elemencie. Inaczej sprawy mają się u paryżan, którzy na brak pieniędzy narzekać nie mogą, niestety pierwszą klawiaturą w ich studiu jest szef całej firmy, David Cage.

Ustaliliśmy więc, że nie ma nic złego w grach, które poświęcają złożoną rozgrywkę na rzecz opowiadanej historii, o ile scenariusz jest dobry. Niestety, skrypt do Beyond: Dwie Dusze nie był dobry w 2013 roku, zatem dziś jest tak samo. Wielka szkoda, tym bardziej, że pomysł wyjściowy zapowiadał się intrygująco. Przez ok. 10 godzin potrzebnych na ukończenie gry, śledzimy losy Jodie Holmes, która urodziła się z wyjątkowym darem. Przez cały czas towarzyszy jej niewidzialny byt o imieniu Aiden, który posiada własną wolę i za wszelką cenę stara się bronić swojej partnerki, nawet wówczas, gdy zagrożenie nie jest realne. Sprowadza to na dziewczynkę mnóstwo problemów, w efekcie czego opuszczają ją rodzice, a mała Jodie trafia pod opiekę doktora Nathana Dawkinsa, pracującego nad zjawiskami paranormalnymi. Od tego momentu jesteśmy świadkami przemiany, jaką przechodzi Jodie. Kolejne zdarzenia, których będzie uczestniczką, zmuszą ją do przedefiniowania tego, kim jest dla niej Aiden oraz tego, ile w życiu człowieka znaczy druga osoba. Scenarzysta i reżyser w jednej osobie ma w tym przypadku sporo do powiedzenia, niestety wszystkie swoje złote myśli próbuje wbić graczowi do głowy przy pomocy łopaty. Praktycznie każdy wniosek, do jakiego dochodzi bohaterka, przekazuje nam wprost, w wielu momentach obrażając inteligencję przeciętnego gracza/widza.

Problemy - liczba mnoga

Słabych punktów scenariusza jest więcej. Cage nie potrafi pisać dialogów. W ogóle! Rozmowy między postaciami torpedują gracza sztucznością, przez co nawet tak świetni aktorzy, jak Willem Dafoe (Dawkins) i Ellen Page (Jodie), przez większość czasu ekranowego wypadają słabo. Francuz generalizuje i spłyca niemal wszystko: nastolatki to wulgarni sadyści i półgłówki, klienci przydrożnych barów to gwałciciele nieletnich, wszyscy bezdomni mają gołębie serca, policjanci "pączkożercy" to mili panowie, ale ci z oddziałów specjalnych już nie. Jasne, znalazło się też kilka lepiej poprowadzonych wątków i postaci, jednak zbyt często w Dwóch Duszach coś jest albo czarne, albo białe. Chcąc zapewnić nam jak najwięcej atrakcji, twórcy serwują gatunkowy rollercoaster. Czego tutaj nie ma?! Dramat, thriller, horror, przygoda, kino szpiegowskie, drogi, a nawet wojenne. Wszystko to spięte postaciami Jodie Holmes i Aidena, pękające od gatunkowych klisz i skrótów. Deweloper lepiej radzi sobie z reżyserią poszczególnych scen - co by nie napisać o słabostkach scenariusza, pomysłów inscenizacyjnych Cage'owi nie brakowało. Beyond nieźle wypada w scenach intymnych, a podczas sekwencji akcji - niekiedy wyśmienicie. Całość posiada też niezłe tempo, zwłaszcza gdy nie rozgrywamy kolejnych rozdziałów w porządku chronologicznym, chociaż - na PlayStation 4 - opcjonalnie można przeżyć wszystkie epizody po kolei. Nowa wersja wzbogacona została o półgodzinny dodatek Zaawansowane Eksperymenty, który tym razem zintegrowano z grą główną.

Gra Quantic Dream zawodzi w najważniejszym elemencie, jednak jakimś cudem losy Jodie śledzi się z zainteresowaniem, w czym pomaga udoskonalona w stosunku do Heavy Rain i "starego" Beyond mechanika zabawy. Postacią kieruje się łatwo i wygodnie, nieporównywalnie lepiej niż w korzystającym z "residentowego" sterowania kryminale. W stosunku do wersji na PlayStation 3, poruszanie się Aidenem wydaje się płynniejsze, ale co najważniejsze, przebudowano mało intuicyjne sekwencje Quick Time Events. Kto miał do czynienia z dwuletnim oryginałem, ten zapewne pamięta sytuacje, gdy konsola nakazywała wykonać ruch w stronę zagrożenia, podczas gdy logika podpowiadała, by ruszyć w przeciwną stronę. Na PS4 ten problem nie występuje i to pomimo faktu, że teraz mamy nieco mniej czasu na właściwą reakcję. Autorzy nie mieli pomysłu, jak wykorzystać możliwości DualShocka 4 w takim stopniu, jak Supermassive Games w Until Dawn, dlatego do pracy zagoniono tylko żyroskop (tak jak na PS3) oraz głośniczek w scenach, gdy gramy Aidenem. Remaster oferuje taką samą liczbę kluczowych pytań i tyle samo zakończeń, co pierwowzór, lecz dorzuca w bonusie system porównujący podjęte przez nas decyzje z wyborami innych graczy (PlayStation Plus nie jest wymagane). Mimo wielokrotnie podkreślanych przeze mnie problemów ze scenariuszem, Beyond jest tą pozycją francuskiego studia, w którą gra się najlepiej.