Znajdujemy się teraz w bardzo ciekawym momencie. Po bombowym okienku transferowym wszystkie ligi ruszyły z kopyta, oglądamy Ligę Mistrzów, czasami można zerknąć na Ligę Europy... Fani piłki nożnej mogą oddawać się systematycznemu kibicowaniu, bo w zasadzie w każdym kraju jesteśmy świadkami sensacyjnych wyników. Gdzie jest Chelsea? Kto wykupił Juventus? Dlaczego Sevilla tonie? Martial doprowadzi Manchester United do upragnionego mistrza? Poznaniacy przygotowują się na podbój pierwszej ligi? Kto zatrzyma Bayern? I odwieczne – Real Madryt czy Barcelona? Na te pytania odpowiedzi będziemy poznawać przez najbliższe miesiące, ale w oczekiwaniu na najważniejsze spotkania możemy z przyjemnością sprawdzać nowe dzieło Elektroników. Słowo dzieło pojawia się w tym tekście nie bez powodu, bo po kilku latach „kolejnej Fify” otrzymujemy oczekiwane zmiany. W końcu można na nowo uczyć się zwykłego podawania piłki...

73 – liczba bramek Lionela Messiego (FC Barcelona) w sezonie 2011-2012

Długo czekaliśmy na ten dzień. EA Sports w końcu zaryzykowało i zaserwowało nam przebudowany niemal od początku do końca system rozgrywki. Tak, najnowsza FIFA nie jest „kolejnym tytułem z serii”, a oferuje spory powiew świeżości. W szesnastce od pierwszego spotkania poczujecie, że skończył się patent na „podanie, podanie, podanie, strzał, gol”, czyli 4 guziki do zwycięstwa, ponieważ każdą akcję od początku do końca musimy sobie wypracować. Podania w końcu nie są oszpecone automatycznym celowaniem, a wybijając piłkę w obronie należy się rozejrzeć. W innej sytuacji piłka wpada pod nogi pomocników i ponownie jesteśmy zmuszeni do wykorzystania umiejętności obrońców. Oczywiście pojawia się również szczypta przypadkowości, ponieważ piłka częściej potrafi odbić się od ciała zawodnika, by następnie wpaść pod nogi drugiego. Są to miłe elementy, które możemy wykorzystać w trakcie budowania akcji lub w obronie.

Gra w defensywie zmieniła się znacząco – mamy większą swobodę w obronie, ponieważ twórcy w znacznym stopniu przebudowali samych piłkarzy. Teraz istotniejszy wpływ na rywalizację ma postura grajka, którego możemy wypchnąć, pociągnąć za koszulkę czy bez większego problemu sprowadzić do parteru. Oczywiście należy zwracać uwagę na sędziów, którzy z łatwością sięgają po żółte i czerwone kartoniki - czasami może nawet za szybko, ale do tego trzeba się akurat przyzwyczaić – ostra gra jest karana! Wracając jeszcze do samej defensywy warto na pewno zwrócić uwagę na nowe możliwości samych obrońców i współpracę poszczególnych zawodników – tutaj cały zespół pracuje nad odbiorem piłki, a nowe animacje (a przy tym możliwości) w sympatyczny sposób wpływają na zmagania.

Początkowo trudno wykonuje się najprostsze akcje, bo sama rozgrywka jest nastawiona na taktyczne rozgrywanie futbolówki – nieczęsto jesteśmy świadkami indywidualnych parad, ponieważ łatwiej odebrać piłkę przeciwnikowi. Należy dobrze grać skrzydłami, zdecydowanie bardziej skupić się na rozgrywaniu piłki, wykorzystując szybkie zmiany taktyczne i realizując każdy etap przygotowanej wcześniej taktyki. Dużą zasługę w ciekawszej rozgrywce ma system gry bez piłki, który upiększa zmagania i nadaje pojedynkom rzeczywistości – poznając ten element możemy między innymi przepuścić piłkę do drugiego napastnika, pokusić się o ładniejszą niż wcześniej sztuczkę, czy po prostu balansem ciała oszukać przeciwnika. Nie jest to łatwa zabawa i nie każdy piłkarz może się pochwalić płynnością w wykonywaniu takich akrobacji, ale poznając tę innowację, mamy możliwość w ciekawy sposób upiększyć zmagania i wyrobić sobie znaczącą przewagę na boisku.

W zasadzie każda formacja z pola – obrońcy, pomocnicy, napastnicy – odgrywają znaczącą rolę w całym spotkaniu i musimy ponownie nauczyć się kontrolować każdego zawodnika. Odniosłem wrażenie, że gra jest wolniejsza od poprzedniej odsłony, a sami piłkarze też szybciej się męczą, więc tym razem nie zawsze możemy pozwolić sobie na wykazanie się wyjątkowym indywidualizmem... Jest to na pewno spowodowane licznymi narzekaniami z piętnastki na „one-man-army”, czyli osobistości, które potrafiły same wygrać mecz. Zmiana na wielki plus, bo teraz musimy grać drużynowo, wykorzystywać każdego trampkarza i po prostu kombinować. Akcje przeprowadzamy z większą dbałością o najmniejsze szczegóły, a trzeba się tego nauczyć. Początki bywają trudne, ale przygotujcie się na satysfakcjonującą naukę.

92 – liczba zdobytych hattricków w całej karierze przez Pele

Pozytywne zmiany pojawiły się również w dwóch sztandarowych trybach – karierze i FIFA Ultimate Team. W przypadku kart możemy rozegrać specjalne zawody FUT Draft, czyli mini-turnieje, w których wykorzystujemy wylosowanych piłkarzy – na początku wybieramy kapitana zespołu, a następnie na każdą pozycję dobieramy z kilku dostępnych jednego zawodnika. W tej sytuacji możemy stworzyć sobie naprawdę sympatyczną pakę, ale oczywiście tutaj również niezbędne jest dbanie o chemię, więc należy dobrze kombinować przygotowując formację. W takim składzie rozgrywamy cztery spotkania, następnie nasz wynik jest oceniany i zgarniamy paczki oraz gotówkę. Pierwsze podejście do tej zabawy jest darmowe, ale następnym razem musimy wydać 15000 monet lub 300 punktów FIFA Points... Rozgrywka jest w moim odczuciu świetna, bo nie pojawia się problem ze zbieraniem zespołu, długim czekaniem i marzeniem o wyjątkowych zawodnikach. Niestety, na kolejne przyjemności musimy sobie zasłużyć (zbierając monety lub wydając prawdziwą gotówkę), ale na szczęście wystarczy jedna dobrze sprzedana karta, by móc się dobrze bawić przez kilka godzin. Szkoda tylko, że deweloperzy nie zdecydowali się odseparować tego trybu – zmagania „losowymi” zespołami są wyśmienite i zdecydowanie ubarwiają standardowe spotkania.

Zaś we wspomnianej wcześniej karierze otrzymaliśmy możliwość uczestnictwa w turniejach przedsezonowych oraz trenowania swoich zawodników. Sprawa jest bardzo prosta – raz w tygodniu ustalamy piłkarzowi zadania, które musi wykonać. W zależności od zrealizowanych celów, zwiększają się jego statystyki. A co robimy? Oczywiście bierzemy udział w mini-gierkach, którymi jesteśmy katowani od kilku sezonów – podaj celnie, drybling, strzelanie, dośrodkowania... Twórcy znaleźli świetne zastosowanie do przygotowanego elementu produkcji. Nie będę jednak ukrywał, że ciągłe powtarzanie treningów potrafi znużyć - na szczęście autorzy nie zapomnieli o błogosławionym klawiszu automatycznej rozgrywki. Może i wtedy mam mniejszy wpływ na rozwój młodego napastnika Bayernu Monachium, ale przynajmniej nie usypiam z kontrolerem w dłoni.

Na szczęście znużenie nie pojawia się, gdy na murawę wchodzą piękne damy. Zawodniczki reprezentacji Niemiec, Francji, Szwecji, Anglii, Stanów Zjednoczonych, Austrii, Kanady, Brazylii, Hiszpanii, Chin, Włoszech oraz Meksyku zameldowały się w najnowszej Fifie i ich debiut jest... Obiecujący. Aktualnie dziewczęta nie mogą pochwalić się rozbudowanym trybem, a zainteresowani sprawdzą głównie przyjemny turniej. Jak się gra piękną połówką tego świata? Przyjemnie, ale bez większych rewelacji. Z łatwością zauważycie nowe animacje, kobiety poruszają się płynniej, jednak po kilku spotkaniach postanowiłem na stałe powrócić do tych bardziej owłosionych zawodników. Nie chcę wyjść na gbura, ale odnoszę wrażenie, że czas, pieniądze i chęci twórcy mogli zainwestować w zdecydowanie lepszy sposób.

Brakuje w najnowszej piłce od EA Sports powiewu świeżości w wariantach zabawy, bo kosmetyczne zmiany w karierze czy też FIFA Ultimate Team to troszkę mało... Dostaliśmy świetną rozgrywkę, która powinna zostać ukoronowana nowym, ciekawym systemem zmagań, ale za to mamy dziewczyny, które odnoszę wrażenie nie zostały nawet w odpowiedni sposób zaprezentowane. Jeden turniej i kilka reprezentacji to skromny początek w tej zdominowanej przez mężczyzn produkcji.

1283 – liczba wszystkich bramek zdobytych przez Pele podczas całej jego kariery

Od kilku miesięcy pojawiały się sygnały, że FIFA 16 otrzyma nowy, polski komentarz. Marzenia sympatyków tytułu były wielkie, pojawiały się nazwiska znanych komentatorów Bundesligi, czy też Premier League, a EA ponownie postawiło na Dariusza Szpakowskiego, który tym razem jest wspierany przez Jacka Laskowskiego. W zasadzie nie mogliśmy liczyć na inny duet, ponieważ decydując się ponownie na Szpaka, twórcy mogli skorzystać z wcześniej przygotowanych dialogów. Jednak nie obawiajcie się o kolejne kardynalne błędy – w szesnastce już zdecydowanie rzadziej jesteśmy męczeni totalnymi bzdurami. EA Sports uporządkowało dialogi, dobrało je pod odpowiednie akcje i jest... Lepiej, ale bez wodotrysków. Ponownie główne skrzypce rozgrywa Szpakowski, a jego kompan przypomina sobie o komentowaniu tylko kilka razy w trakcie całego spotkania. Sytuacja znajoma nawet ze spotkań oglądanych na TVP Sport... Komentatorzy spędzili w studiu 40 dni, gdzie nagrali ponad 43 tysiące kwestii dialogowych i na pewno ich praca nie poszła na marne. Podczas spotkań słyszymy ciekawostki dotyczące statystyk piłkarzy, porównania zawodnik vs. zawodnik, czy też krótkich ocen trampkarzy po pierwszej połowie... Brzmi to wszystko dobrze i pasuje do gry.

Na pewno muszę jeszcze wspomnieć o samej oprawie wizualnej, która ponownie nie zawodzi. Nadal nie możemy liczyć na fotorealizm, ale animacje piłkarzy czy też oprawa przed meczami wyglądają wyśmienicie. Twórcy małymi krokami upiększają swoje dziecko i szkoda tylko, że nadal w gronie wielu świetnie przygotowanych piłkarzy pojawia się kilka baboli... Nawet w czołowych drużynach na dziewięciu fenomenalnie odwzorowanych grajków pojawiają się dwa nieporozumienia.