Xillia 2 - Mroczniejsza strona Tales Of Xillia         

Tales of Xillia 2 już od pierwszej cutscenki zapowiada się o wiele mroczniej od poprzedniej odsłony. Po obejrzeniu intra natychmiastowo jesteśmy wrzuceni w wir akcji. Nasz bohater, Ludger Kresnik, walczy na śmierć i życie ze swoim bratem Juliusem który został pochłonięty przez pewnego rodzaju ciemność. Nie mogąc zadać żadnego ciosu przez dłuższy czas, walkę przegrywa. Cała ta sytuacja okazuje się jedynie koszmarem po którym nasz bohater szybko się przebudza i uświadamia sobie, że prawie zaspał na test który zadecyduje o tym czy zostanie agentem w największej korporacji działającej we właściwie każdej dziedzinie życia Elympian, korporacji Spirius.

Po dotarciu na miejsce gracz zapoznaje się z nowym systemem który został wprowadzony do gry. Każdą kwestię wypowiadaną przez bohatera wybiera gracz, co ma znaczący wpływ na przebieg wydarzeń oraz na poziom naszych relacji z innymi postaciami. Najczęściej możemy nad wyborem się zastanawiać ile chcemy, ale w grze pojawi się również kilka momentów w których szybko będziemy musieli wybrać, co chcemy zrobić. Wybory właściwie za każdym razem są wyjątkowo ciężkie, nawet te które nas nie pośpieszają więc w chwili gdy musimy na coś zareagować naprawdę może nam podskoczyć ciśnienie a ręce zacząć pocić. Czy to źle? Według mnie nie. Gracz będąc zmuszony wybierać kwestię swojej postaci oraz decydować o tym co w danym momencie co ma zrobić jego postać pozwala bardziej się wczuć w grę oraz zżyć z bohaterem którym kieruje.

Kontynuując wątek. Po dotarciu na miejsce Julius, który dowodzi testem informuje swojego brata o tym co będzie musiał zrobić w trakcie rekrutacji. Ludger dowiaduje się, że jego test obejmuje pokonanie pięciu potworów które znajdują się w tej lokacji. Zadanie które dostał nie wydawało się zbyt trudne, jednak jego poranny koszmar nadal nie chciał wyjść z jego głowy. Ludger przez chwilę nawet chciał o nim powiedzieć swojemu bratu, ale stwierdził, że to trochę nieodpowiedni moment. Chwilę po zgłoszeniu wykonania zadania chłopak usłyszał krzyk kobiety, która jak się okazało została zaatakowana przez wielkiego stwora. W tym momencie Ludger musi dokonać szybkiego wyboru, pomóc jej samemu czy wysłać silniejszego od siebie Juliusa. Gdy sami ruszymy w bój już po chwili nasza postać nie daje rady i okazuje się, że to był zwykły test na sprawdzenie czy Ludger bierze swoje siły na zamiary. Test został oblany. 

Początek Tales Of Xillia 2 ukazuję nam również ucieczkę małej dziewczynki wraz ze swoim ojcem przed grupą bandytów. Po dobiegnięciu do małego molo ojciec daje dziewczynce specyficzny zegarek i każe jej o godzinie 10 wsiąść do pociągu w Trigleph orad dotrzeć do pewnego nieznanego jej miejsca - Land of Caanan. Obiecuje jej, że się tam spotkają. Rozkazał jej wsiąść na łódź po czym rzucił ostrzem w linę uwolniając statek, zostając przy tym sam na sam z goniącą ich bandą . Dając córcę trochę czasu na ucieczkę, skazał się na śmierć. Został rozstrzelany. Dziewczynka widząc to wszystko, nie mogąc nic zrobić, zaczęła krzyczeć, coraz bardziej oddalając się od swego ojca. Jednak już chwilę po tym widzimy jak zacznyna on 'wyrzucać' z siebie wszystkie naboje i powstaje przemieniony w tajemniczą postać.

Ludger szybko pogodził się z oblaniem testu i już następnego dnia ma rozpocząć pracę jako kucharz w restauracji na stacji w Trigleph. W drodze do niej spotyka Jude'a który również próbuje się na nią dostać jednak jak mówi, po raz kolejny się zgubił mimo, że co chwilę wpada do tego miasta. Ludger oferuję mu swoją pomoc. Po dotarciu na miejsce, chwilę po pożegnaniu się z nowym znajomym oraz chwilę przed zgłoszeniem się do pracy, Ludger spotyka (tą) dziewczynkę która oskarża go o próbę porwania i wykorzystując powstałe zamieszanie, prześlizguje się przez bramki i wsiada do pociągu. Chwilę po tym gdy już nasz bohater ma być zatrzymany, rozpoczyna się atak terrorystyczny. Członkowie Exodusa, czyli organizacji znanej z pierwszej odsłony serii atakują pociąg który jak się po chwili okazuje nie został wybrany przez nich przypadkowo. Znajdował się w nim prezydent korporacji Spirius, czyli główna osoba na Elympiosie która stara się pogodzić ze sobą obie krainy. Terroryści w drodze do swojego celu z zimną krwią mordują wszystkich cywilów znajdujących się we wnętrzu pociągu. Ludger chwilę po wyrwaniu się ochroniarzom postanawia mimo zagrożenia wbiec do niego i uratować dziewczynę. Znalazł ją nieprzytomną. Gdy tylko się ocknęła, oboje zostali ostrzelani przez jednego ze sprawdzających wagony terrorystów. Ludger po chwili zastanowienia postanawia rozbroić terrorystę, co udaje mu się w naprawdę efektowny sposób. Dziewczynka również okazała się dla niego przydatna ponieważ po chwili rzuciła mu dwa znajdujące się koło niej ostrza. Gdy walka się skończyła, postanowili we dwoje przedostać się na przód pociągu.

Przechodząc przez kolejne wagony natrafili na Jude'a który postanowił do nich dołączyć i wraz z nimi spróbować go zatrzymać. Poznajemy w tym momencie również imię dziewczynki które brzmi : Elle Marta. Po stoczeniu jeszcze kilku walk, udaje im się dostać na miejsce. Spotykają tam Juliusa oraz CEO Spiriusa, Bisleya Bakura. Julius przez moment był w coś przemieniony co zszokowało jego brata. Ten nie zamierzał jednak odpowiadać na jego pytania dotyczące tego co właśnie zobaczył i od razu bez powodu zaatakował Bisleya. Jakby tego było mało, po chwili wszyscy zostali ostrzelani przez kolejnego z członków Exodusa. My wybierając pomiędzy ochronieniem przed kulą dziewczyny bądź prezydenta korporacji, odbijamy dane strzały, oraz przy pomocy zegarka noszonego przez dziewczynę również się w 'coś' przemieniamy i natychmiastowo likwidujemy zagrożenie rzutem nowo otrzymaną włócznią. Moment po tym, zegar trzymany przez dziewczynkę ponownie się uaktywnia i nasi bohaterowie jak się okazuje,ponownie znajdują się na końcu pociągu. Wyruszając po raz kolejny na jego przód po pewnym czasie natrafiają na Juliusa, tyle, że tym razem właśnie w odsłonie z porannego koszmaru Ludgera. Po wygranej walce, gdy zostajemy poproszeni o  dobicie potwora, my nie będąc w stanie tego zrobić (lub tak) jesteśmy świadkami konsekwencji naszej słabości - dwóch ludzi zostaje przebitych mieczem który rzucił Julius. Dziewczynka mając tego wszystkiego dość, krzycząc, ponownie uaktywnia zegar co skutkuje tym, że nie wiadomo jak i skąd Ludger budzi się w barze w towarzystwie doktora Riedaux który opatrzył jego rany. W wiadomościach natomiast reporterka mówi, że porwany oraz rozbity przez terrorystów pociąg spowodował wielomilionowe straty, zniszczył Oscore Plant (główne źrodło warzyw i owoców) oraz, że w ataku zginęło conajmniej 2 tysiące ludzi. Takim oto zonkiem zaczyna się Tales Of Xillia 2. Wygląda dość ciekawie prawda? Cały kolorowy, dość przyjemny klimat z pierwszej odsłony już od pierwszych chwil zastąpiony jest pewnego rodzaju tajemnicą oraz atakami terrorystycznymi Exodusa. Klimat w tej odsłonie jest o wiele cięższy, co mimo wszystko wpływa pozytywnie na całokształt bo tym razem mamy do czynienia z bardziej rozwninięta fabułą co jest sporym plusem. 

      Długi,represje i legendarne miejsce

Fabuła na początku przygody w głównej mierze opiera się na spłacaniu przez Ludgera ogromnego długu, który nałożył na niego doctor Rideaux za uratowanie oraz opatrzenie go po całym incydencie. Ludger zmuszony został do podpisania kontraktu w którym zgadza się na zapłatę 20 milionów (co w Xilli jest niewyobrażalną sumą) oraz na obserwowanie każdego jego ruchu, tego co kupuję, na co marnuje pieniądze które mógł wpłacić i tak dalej. Chłopak nie miał wyboru. Jeśli by się na to nie zgodził, Rideaux zabrałby Elle Marte ze sobą. Mówił, że wiek nie gra roli i on by już znalazł dla niej odpowiednie zajęcie. Wydaje mi się, że każdy się domyśla co miał doktorek na myśli. Sytuacja bez wyjścia. Zmiana klimatu daje się we znaki.

Przez pierwsze godziny gry będziemy wykonywać zadania które będą na nas czekać w każdym mieście na specjalnej tablicy ogłoszeń. Ich wykonanie pozwoli nam zarobić na spłacenie wyznaczonej kwoty, co umożliwi nam popchnięcie głównej osi fabularnej do przodu. Po każdej wpłacie zostaje nam zdjęta jedna restrykcja dotycząca poruszania się po Elympiosie jak i Rieze Maxia. Jeśli ktoś na Elympiosie się zadłuży, nie może wyjechać z danego miejsca dopóki nie wpłaci wyznaczonej ilości pieniędzy. Ludger już na samym początku gry dość mocno się ździwił gdy chciał wrócić do domu. Bar w którym znajdował się po przebudzeniu znajdował się w Duvalu, w miejscu oddalonym o spory kawał od jego domu w Trigleph. Gdy wraz z Elle i Jude'm dotarli na stację by kupić bilet powrotny, okazało się, że ma nałożoną restrykcję i może jedynie poruszać się w obrębie tego miasta dopóki nie wpłaci pięciu tysięcy. W trakcie gry spotkamy również wielu zwykłych NPC którzy będą pochodzić z Rieze Maxia i nie będą mogli wrócić do swojego domu, ponieważ popadli w długi. Jednak to nie jest to najważniejsza rzecz w całej fabule, co to to nie. Głównych jej wątków nie będę zdradzać bo odkrywają się one dla nas dopiero po ok 10 godzinach gry i są naprawdę zaskakujące, ale mogę za to jeszcze wspomnieć o tym drugim. który towarzyszy nam od samego początku, a mianowicie o dotarciu dziewczynki do Caanan. Jak się okazuje już kawałek po opuszczeniu baru, niczego nie świadoma dziewczyna miała odnaleść miejsce z... legend. Miejsce, w którym każde życzenie może być spełnione. Jeśli chwilę się nad tym zastanowić, odkrycie tego miejsca pozwoliło by m.in dzięki jednemu życzeniu udoskonalić bądź opanować spyrite'y, ale i też zniszczyć oba światy, bądź samo Rieze Maxia jeśli dostała by się tam osoba z np. Exodusa. Jednak jakie życzenie naprawdę powinno mieć tam znaczenie dowiecie się właśnie w dalszej części gry. Mimo, że kraina taka jak Caanan wydaje się dość prostym pomysłem, tutaj  pasuje według mnie idealnie. Z jednej strony mamy ogromne długi, ataki terrorystyczne, wszędobylską korporację, a z drugiej tą magiczną krainę która spełnia życzenia. Oba te wątki to tylko początek Tales Of Xillia 2. Tytuł podczas wstępu może i potrafi trochę znużyć, jednak rozwinięcie wynagrodzi nam to kilka godzin biegania w tą i spowrotem.

       Xilliowe rozgrywkowe usprawnienia 

Pod względem gameplayowym mamy do czynienia ze starą dobrą Xillią, ale z kilkoma usprawnieniami. Podczas gry tradycyjnie będziemy poruszać się po średniej wielkości lokacjach wypchanymi wrogami, znajdźkami różnego rodzaju, minerałami oraz ciasnymi tunelami. Miejsca które przyjdzie nam odwiedzić to przede wszystkim wszystkie te, z którymi mieliśmy do czynienia z pierwszej odsłonie serii oraz kilka nowszych jak m.in most między dwoma krainami który został stworzony z myślą o złagodzeniu napięć oraz miasto Drellin na Elympiosie.

Usprawnieniom w drugiej części uległa przede wszystkim walka oraz drzewko umiejętności. Podczas walki, gdy jesteśmy połączeni z inną postacią możemy teraz w każdym momencie krzyżakiem zmienić jej taktykę. Może ona zachodzić wroga i pomagać nam w jego załatwieniu bądź robić co uważa za słuszne. Jest to dobre rozwiązanie ponieważ jak połączymy się z magiem i zmienimy mu taktykę, to będzie mógł nas spokojnie leczyć z daleka uciekając od niebezpieczeństw a my wtedy na spokojnie będziemy atakować wroga w tradycyjny sposób i powoli uzupełniać pasek odpowiedzialny za cios specjalny, bez narażania naszego towarzysza. W pierwszej odsłonie po połączeniu z drugą osobą najczęściej dawała ona z siebie wszystko, co wystawiało ją na spore obrażenia. Teraz natomiast możemy jej w dowolnym momencie powiedzieć co ma robić, co o wiele bardziej ułatwia oraz uprzyjemnia nam grę. Dzięki temu usprawnieniu możemy szybko przełączać się między ofensywą a defensywą co zwiększa nasze pole do popisu. Jest to zmiana jak najbardziej na plus. W pierwszej części również można było innej postaci coś rozkazać ale niestety nie było to aż tak intuicyjne, wymagało to o wiele więcej czasu (otworzenie specjalnego menu) co nie raz podczas np. walki z bossem doprowadzało do dość sporej frustracji.

W tales of xillia 2 również wielu ciosom zwiększono swoją efektywność. Jeśli wejdziemy w tryb gdzie możemy użyć kilka ciosów specjalnych jeden za drugim, często nie wiadomo co się dzieje, czsami konsola też nie wie ale o tym w dalszej części recenzji. Jednak to to pikuś, następna zmiana Wam się spodoba, a mianowicie - udostępnienie Ludgerowi dodatkowych dwóch gatunków broni, dwóch pistoletów oraz młotu. Każda z nich umożliwia nam na trafienie w inną słabość wroga wywołując zwiększone obrażenia przy każdym trafieniu. Na wielkiego żółwia idealnie nadaje się młot ponieważ przebija się przez jego skorupę i cały czas zadaje mu criticale, a na np. harpie bądź motyle pistolety które również pozwalają na zadanie im większych obrażeń. Całość działa bardzo dobrze, jest przemyślana w 'realistyczny' sposób i oczywiście sprawia wielką przyjemność. Bronie w trakcie walki możemy zmieniać w dowolnym momencie przy pomocy dwóch przycisków, L1+R1 zmiana w 'prawo', L1+R2 zmiana w 'lewo' co umożliwia nam tworzenie wyjątkowych kombosów. Po opanowaniu przełączania w pewnym momencie gra potrafi przypominać Devil May Cry, jednak do takiej płynności walki jak tam jeszcze trochę będzie jej brakować. Tutaj, by zmienić broń musimy na chwilę przestać atakować, dopiero wtedy możemy to zrobić, niestety broń nie pojawia nam się znikąd by tworzyć naprawdę płynną serie ciosów. Jednak pomiędzy ostatnimi zadanymi ciosami często pojawia się 'okienko' w trakcie którego akurat dostaniemy czas na dokonanie zmiany, więc zostało to jako tako przemyślane. Każda z broni posiada również swoje unikatowe umiejętności, które tak jak i wszystkie inne w grze, możemy ulepszyć. Jest to według mnie jedna z najlepszych zmian jaka pojawiła się w drugiej odsłonie Tales Of Xillia. To, co możemy teraz robić w trakcie walki to po prostu frajda w najczystszej postaci i masa nowych możliwości. Jest to również główny punkt rozgrywki, ponieważ w tej odsłonie położono nacisk na wykorzystywanie słabości wroga, a więc właśnie zadawanie ciosów krytycznych. Słabości danego przeciwnika możemy sprawdzić przytrzymując w trakcie walki R1 (jeśli mamy odblokowaną taką umiejętność) lub po prostu na wyczucie. Jeśli widzimy, że przeciwnik ma na sobie jakiś grubszy pancerz automatycznie powinniśmy przetestować na nim mocny cios młotem, a jeśli to nie zadziała to jest wysokie prawdopodobieństwo, że zwykłe ostrza będą w niego wchodzić jak w masło. Dodatkowe obrażenia możemy również zadać jeśli używamy broni z jednym z elementów na który dany przeciwnik nie jest odporny. Warto rozpracowywać każdego napotkanego wroga, zapoznawać się z nim by jak najbardziej wczuć się w taki styl gry. W trakcie walki możemy również dowolnie zmieniać nasz ubrany ekwipunek więc jeśli po chwili okaże się, że atakujemy przeciwnika bronią z elementem na który jest odporny, możemy ją śmiało zmienić nie narażając się na przypadkową, dość głupią śmierć.

Allium Orb czyli Lilium Orb 2.0 oraz questy postaci

Drzewko umiejętności natomiast uległo całkowitej transformacji co zostało spowodowane tym, że po zniknięciu schismu przez zbyt duży napływ dusz wszystkie lillium orby zostały przeładowane i przestały działać. Dzięki opracowaniu nowego orb'a, Allium orba, Rieze Maxiańczycy ponownie mogą uaktywniać swoje skryte umiejętności, jednak w całkowicie inny sposób. Teraz umiejętności jak i ulepszenia zdobywamy dzięki zbieraniu Elemental Ore oraz wyznaczeniu w orbie elementów dla których chcemy zdobywać te punkty. Jeśli wybierzemy element ognia, po zebraniu odpowiedniej ilości elementalnej rudy odblokujemy w nim nowy, ognisty cios bądź zwykłą umiejętność taką jak +5% do siły lub +5% do inteligencji. Każdy ze zdobytych artów możemy również ulepszyć, co jednak okazuje się bardzo czasochłonne. Na początku gry za każdą wygraną walkę zdobywamy od 3 do 6 elemental ore, a po dłuższym przygrindowaniu w jeden element, następna w nim umiejętność potrafi kosztować nawet 700 minerałów. Po pierwszym spojrzeniu na nowe drzewko umiejętności wydaje się ono dość skomplikowane i ciężkie do ogarnięcia, sam na początku gry nie rozumiałem jak to w ogóle działa ale z czasem wszystko stało się jasne i można było na spokojnie czerpać przyjemność z gry. Elementów znajdujących się w grze jest kilka, więc i ilość grindowania znacząco się zwiększa. Jeśli chcemy mieć do dyspozycji ciosy z każdą magiczną mocą, ogniem, wodą, wiatrem, ziemią, światłem lub ciemnością, musimy dla każdego z nich uzbierać sporą liczbę punktów, czyli w skrócie przygrindować. Zmiana w drzewku przypomina trochę sytuację która wystąpiła między Final Fantasy VII a Final Fantasy VIII. VII odsłona posiadała wyjątkowo proste mechanizmy, a VIII charakteryzowała się dość sporym zagmatwaniem, ale nie ma co się zniechęcać, potem będzie łatwiej. 

Dzięki nastawieniu na zadawanie ciosów krytycznych właściwie jesteśmy zmuszeni do podgrindowania każdego z elementów by posiadać umiejętności każdego rodzaju. Nie jest to po pewnym czasie jednak aż tak wielki problem, ponieważ w trakcie gry będziemy mogli odblokować specjalne alliumy w których punkty jednocześnie będą szły do dwóch trzech, czterech a nawet wszystkich elementów. Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy będziemy chcieli wszystkie postaci na raz przygotować odpowiednio na każdą sytuację, wtedy nawet i to może nie pomóc. Często w jednym alliumie umiejętności dla siebie znajdą dwie-trzy postaci więc będziemy musieli pójść na kompromis i zdecydować dla której dane arty będą najbardziej w danym momencie potrzebne. Według mnie Lillium orb dzięki swojej prostocie był trochę lepszym drzewkiem umiejętności bo wszystko po prostu było jasne i przejrzyste. Tutaj natomiast, przynajmniej w moim przypadku wiele razy wszystko było robione prawie że na oślep. Jeśli widzę, że mam z 15 alliumów, w tym 7 zajętych przez inne postacie, a w każdym z nich umiejętności które mogłyby mi się za chwilę przydać, to po prostu wybieram dowolnie co by nie zgłupieć i już się całkiem nie zamotać. Wyjątkowo ciężko jest zrobić tak, by każda z postaci w danym momencie zdobywała umiejętności które na 100% jej się przydadzą i będzie ich używać. Mimo wszystko do końca nie jestem pewny, czy bardziej rozbudowane zdobywanie umiejętności można nazwać minusem. Mogą tak chyba zrobić tylko Ci, co grają na hardzie (tak jak ja) i muszą być przygotowani na dosłownie wszystko. Raz mi się zdarzyło, że podczas walki jedna z postaci nie miała jeszcze ochrony przeciw ogniu bo nie przypakowałem jej alliuma o tym elemencie, więc co chwilę zmuszony byłem rzucać jej potiona który ten ogien niwelował bądź pozwalał jej już po śmierci powstać. Jedno małe niedociągnięcie i na hardzie mamy naprawdę przechlapane. Sytuacja dopiero się opanowuję po zdobyciu rozbudowanych alliumów, tych z kilkoma elementami. Na początku jednak łatwo nie będzie.

W Tales Of Xillia 2 pojawił się również nowy gatunek misji pobocznych. Poza zleceniami z tablicy ogłoszeń pojawiają się również odrębne historie naszych towarzyszy nazwane 'Character Quests' które na mapie zaznaczone są wykrzyknikiem. Dzięki nim możemy jeszcze bardziej zapoznać się z tym, z czym zajmują się nasi znajomi oraz pomóc im w rozwiązywaniu problemów. Pierwsza nowa misja jaką przyjdzie nam wykonać to pomoc Jude'owi w przegoneniu z labolatorium nękających go od dłuższego czasu ludzi, którzy chcą od niego odkupić maszynę odpowiedzialną za sterowanie spyrite'ami. Jej skuteczność obecnie wynosi 80% więc Jude jako perfekcjonista cały czas nie zgadza się na żadne sprzedaże bądź wymiany. Jude nie zgodził się nawet na przyjęcie, przynajmiej tak jak twierdzili Ci ludzie, spirit fossil'a wyższej duszy, Celsiusa. Nie zgodził się nawet mimo tego, że środków jak i danych do dalszych  badań już właściwie nie posiada Nasz przyjaciel ciągle upiera się, że rozpracowanie spyrie'tów, uratowanie obu światów to jego zadanie i to on sam powinien rozwiązać problemy z nimi związane, nawet jeśli czasu jest coraz mniej. Zadania tego typu pojawiają się co każdą wykonaną misję z osi fabularnej Ludgera i są przyjemną odskocznią od jego zmartwień. W grze pojawił się również pasek pustych na początku serduszek który informuje nas o poziomie zaprzyjaźnienia z daną postacią. Pasek ten wypełniamy dzięki łączeniu postaci w walce lub poprzez wykonywanie character questów. Nie zauważyłem by wraz ze wzrostem zaprzyjaźnienia rosła efektywność w walce, więc nie jest to zbyt ważna rzecz, ale chociaż wraz z wypełnieniem 2-3 serc  otrzymujemy przydatny prezent od danej postaci (najczęściej nową umiejętność) więc zawsze coś.

Stara ferajna oraz napięta sytuacja

Postacie które będą nam towarzyszyć oraz którym będziemy mogli pomóc to oczywiście cała stara ferajna z pierwszej części gry z którą udało się zakumplować Ludgerowi. Wszyscy nasi starzy znajomi, robią to, co zostało pokazane na końcu pierwszej Xilli. Jude zajmuje się opanowaniem spyrite'ów, Leia została (niszową) reporterką której artykuły to jedno wielkie bla bla bla i nie dostają się do gazety, Alvin stał się wystrojonym sprzedawcą owoców, Elize schowała swojego boostera i zaczęła chodzić do szkoły, Rowen stał się drugą najważniejszą po Gaiusie osobą w Rieze Maxia,a Milla jako Maxwell dba o porządek w kwestii dusz i ludzi. Po pewnym czasie dołączy również do nas Gaius oraz Muzet co wprowadzi delikatny powiew świeżości. Z postaci chyba tyle, większą uwagę warto według mnie zwrócić na wygląd świata rok po zniknięciu bariery oddzielającej oba światy. Od tego wydarzenia minął rok, jednak sytuacja między dwoma krainami jest nadal dość napięta. Rieze Maxiańczycy przez wielu traktowani są jak dziwacy bądź obcy z nadprzyrodzonymi mocami. Nie raz przyjdzie nam wysłuchać dyskryminujących rozmów bądź dziwnych rozmyślań np. na temat tego, czy mogą oni zatrzymać biegunkę za pomocą dusz. Natrafimy również na ludzi którzy wprost nam powiedzą, że Elympios powinien wykorzystać moment i podbić Rieze Maxia lub z zaskoczenia zrobić z tej krainy reaktor tak jak planowano przed zniknięciem bariery.

Elympiańczycy nie mogą za bardzo zrozumieć tego, że to co potrafią Rieze Maxiańczycy nie jest ani dziwne, ani złe. W sumie nie ma co się im dziwić, skoro nigdy wcześniej nie mieli z takimi zjawiskami do czynienia, a całe życie polegali na mechanicznym spyrixie. Najczęściej rozmawiając ze zwykłymi mieszkańcami natrafimy na rozmowy właśnie tego typu ponieważ już na pierwszy rzut oka widać, że ta niechęć spowodowana jest strachem przed tym, czego nie rozumieją. Widać, że Elympiańczycy boją się ich bo są po prostu słabszym ogniwem, które miałoby problem oprzeć się 'dziwakom' w przypadku wybuchu wojny lub innego konfliktu. Mamy więc tutaj do czynienia z dyskryminacją na wielką skalę jak i strachem. Elympiańczyków stających po stronie nowej krainy jest naprawdę niewielu, ale jednak są i starają się chociaż trochę przemówić innym do rozsądku.

Pod względem politycznym również nie wygląda to za ciekawie. Z tego co idzie usłyszeć od mieszkańców, pierwsze za co zabrały się obie krainy to wspólne wymienienie się technologiami by ulepszyć swoje uzbrojenie i zwiększyć możliwości bitewne. Przy nadal napiętej sytuacji jest to dość ciekawe, że tylko w tym temacie na spokojnie ze sobą współpracują. O napięciach między obiema stronami również możemy usłyszeć od wielu mieszkańców co w pewnym momencie zaczyna nam uświadamiać, że świat w którym istniała bariera może i był o wiele lepszy, bezpieczniejszy i stabilny i jej zlikwidowanie tylko to wszystko zrujnowało. Nikt nie miał pewności, że świat po jej zniknięciu stanie się lepszy, jednak skazanie innego świata na zagładę to chyba było by zbyt wiele nawet przy tak wielkiej niewiadomej.  Teraz natomiast nie wiadomo, czy komuś po jednej ze stron nie najdzie ochota na podbicie tej drugiej krainy, nie wiadomo czy nie zaczną się ataki terrorystyczne w obu z nich na znak sprzeciwu między współpracą, nie wiadomo czy mieszkańcy obu z nich zrozumieją się na wzajem i stworzą jeden wielki działający mechanizm. Cała ta napięta otoczka całkowicie wyeliminowała dość beztroski i radosny klimat z pierwszej odsłony części. Teraz zmagamy się z polityką, naprawianiem relacji po wojnie oraz walce o lepsze jutro jak i  przetrawnie obu światów. 

Jednak sytuacja nie zostaje bez kontroli. By nie zostać w tyle i być przygotowanym na wszystko, król Rieze Maxia, Gaius, wraz ze swoim doradcą Rowenem ciągle obserwują sytuację na Elympiosie. Gaius nie raz odwiedził drugą krainę incognito w celu poznania opinii ludności na temat Maxiańczyków jak i próby nawiązania pokoju. Jak to bywa w takich sytuacjach, jest sporo tego zwolenników widzących wiele korzyści które mogły by wyniknąć z tego przymierza, rozwój handlu, napływ nowych materiałów, jak i przeciwników, takich jak Exodus lub inne podziemne, terrorystyczne organizacje którym ta wizja w ogóle nie odpowiada i nie godzą się na pokój między obiema krainami. Poparcie tego planu jest dla ludzi wyjątkowo ciężkie, bo również od wojny między nimi minął dopiero rok, jak i tylko jeden rok od odsłonięcia drugiej strony świata. Spirius Corporation które działa we wszystkich dziedzinach życia Elympian również wydaje się dość podejrzaną korporacją, ponieważ gdy jeszcze istniała bariera między światami, popierała Otherworld Reactor Plan, jednak tuż po jej zniknięciu, nagle zmienili strony na tą bardziej przychylną wizerunkowi firmy, sprzeciwiającą się jego realizacji.

          Elitarne misje 

W tales of xillia 2 poza standardowymi misjami pobocznymi w stylu znajdź, stwórz, zabij zanalazło się również miejsce na dwie ciekawostki. Pierwszą z nich są zlecenia elitarne, ktore informują nas one o grasowaniu ogromnego stwora w wyznaczonym w ogłoszeniu miejscu. Często w jego treści znajduje się mała podpowiedź która może okazać się przydatna w trakcie walki oraz w jego pokonaniu. Gdy już dojdziemy do wyznaczonego przez zleceniodawcę miejsca nie powinniśmy mieć problemu z dostrzeżeniem naszego celu. Najczęściej są to stwory kilka razy większe od standardowych wrogów kręcących się w danym rejonie. Walki z nimi potrafią być naprawdę wymagające, więc przede wszystkim przed każdą z nich trzeba się odpowiednio przygotować. Najlepszą opcją przygotowania jest rozpoczęcie walki... nieprzygotowanym. Dzięki temu możemy poznać słabości wroga oraz jego zachowanie, po czym gdy już zostaniemy rozgromieni wcisnąć restart battle i gdy wyskoczy nam całe menu dostosować naszą ekipę do występujących okoliczności. Ktoś mógłby powiedzieć, że najlepszą obroną jest atak, jednak w walce z tymi stworzeniami nie do końca się to sprawdza.

Jedną z zalecanych przeze mnie opcji jest postawienie na tyłach najbardziej rozwiniętego medyka, a na samym przodzie największego killera. Warto również ustawić dwóm z czterech kompanów automatyczne używanie potionów wszelkiej maści, ponieważ w ferforze walki i ciągłego obrywania sami za bardzo nie będziemy mieli czasu na używanie potionów i ratowanie kogo popadnie. Tak jak wspominałem we wcześniejszej części recenzji, warto również dostosować broń do słabszych punktów wroga. Jeśli rzucimy się na takiego bossa z bronią na którą jest odporny, to od razu jesteśmy skazani na porażkę. Bossowie z którymi przyjdzie nam się zmierzyć to w dość sporej ilości Ci, z którymi walczyliśmy w pierwszej odsłonie serii, więc dla niektórych ich pokonanie może się okazać wyjątkowo łatwe. Jednak przyjdzie nam się zmierzyć również z kilkoma nowymi przeciwnikami którzy dadzą nam nieźle w kość. Warto się z nimi pomęczyć ponieważ nagroda pieniężna jaką dostaniemy za pokonanie z każdego z nich jest naprawdę obfita, co pozwoli nam na szybsze popchnięcie głównego wątku.

Koci Indiana Jones oraz Xilliowa nowość - rzemiosło

Druga ciekawostką natomiast jest koci Indiana Jones. Kot Juliusa, Rollo, który będzie nam towarzyszył przez całą przygodę jest pewnego rodzaju poszukiwaczem elitarnych materiałów. Wiele misji pobocznych opiera się na samodzielnym znajdowaniu minerałów oraz przedmiotów w danej lokacji, jednak są też i takie, które są oznaczone symbolem kociej łapy i do ich zakończenia potrzebują przedmiotu który możemy otrzymać tylko i wyłącznie w jeden dość niestandardowy sposób. W grze znalazł się system wysyłania naszego kociego kompana w dane odwiedzone przez nas chociaż raz miejsce poprzez 'Kitty Dispatch'. W trybie tym nasz kot przez kilka minut będzie szukał kilku nowych, nie do zdobycia w inny sposób przedmiotów. Liczba jaką przyniesie zależy w głównej mierze od ilości odnalezionych przez nas kotów (w całej grze jest do odnalezienia ponad sto), a czas jego powrotu od tego, czy przed wyruszeniem daliśmy mu karmę skracającą czas podróży. Jest to dość ciekawy, nie przeszkadzający zbytnio system który pozwala nam na zdobycie wyjątkowo cennych materiałów dzięki którym będziemy mogli stworzyć lepszą broń jak i specjalnych przedmiotów które możemy ubrać naszym postaciom. Kitty Dispatch posiada również specjalny kalendarz, który informuje nas jakie bonusy w danym dniu tygodnia są w nim dostępne. W niedziele np. jest to 3x większa szansa na zdobycie przedmiotów, a w sobote skrócony o 30% czas wędrówki. Może i cały ten tryb jest pewnego rodzaju zapychaczem, ale chociaż dzięki niemu poza tradycyjnymi materiałami których i tak jest sporo do zdobycia nie musimy jeszcze się męczyć z szukaniem tych bardziej wartościowych, dzięki Rollo!

Zmianom w obu krainach ulegli również handlarze, którzy w ciągu roku postanowili przemodelować trochę swoją ofertę. W Tales Of Xillia 2 zwiększanie poziomu sklepu wieloma przedmiotami zamieniono na zakładkę 'custom' w której mamy listę przedmiotów, które możemy stworzyć dla siebie na zamówienie. Po wcisnięciu kwadratu przy każdym z nich pojawi nam się okienko informujące nas o tym, co jest nam potrzebne do jego utworzenia. Mamy więc tutaj do czynienia z zastąpieniem prostego wciskania handlarzowi wszystkiego co popadnie, tradycyjnym, dość prostym rzemiosłem. Nie jestem do końca przekonany czy można to nazwać craftingiem w pełnym tego słowa znaczeniu, ponieważ nie zdobywamy w w tym tytule żadnych schematów lub przedmiotów które pozwoliły by nam na odkrycie coraz to lepszych itemów, jednak według mnie i tak jest to zmiana na plus. Jakość oferty zależy od naszego postępu w grze. Im dalej jesteśmy, tym coraz lepsze bronie, pancerze czy pierścionki będziemy mogli utworzyć lub kupić. Ilość materiałów która będzie nam potrzebna do zaopatrzenia w lepszy sprzęt całej drużyny jest spora, więc nie warto tego bagatelizować i pomijać wszystkich świecących znaczków podczas wędrówki lub walk z potworami. Z wszystkiego czerpiemy materiały więc nawet jeśli za bardzo nam się nie chce wyczyszczać danej lokacji, warto się przełamać by w dalszej części gry nie mieć problemów spowodowanych brakiem dobrego uzbrojenia. Sprzęt oferowany u handlarzy to w większości sprzęt wyjątkowy, z mocą jakiegoś elementu. Podczas normalnego plądrowania lokacji taki sprzęt jest nie do zdobycia, więc jeśli chcemy być jeszcze bardziej przygotowani na wykorzystywanie słabości naszych wrogów warto poświęcić temu trochę czasu i uzbroić się na każdą możliwą okazję. 

Poboczne rozmowy oraz muzyka

W drugiej odsłonie serii nie zabrakło również miejsca dla pobocznych rozmów między naszymi bohaterami. Rozmowy te są właściwie głównym źródłem humoru ponieważ podczas głównych misji nie ma dla niego zbyt wiele miejsca. Jednymi z najlepszych jakie przyjdzie nam wysłuchać są dyskusje między Elle Martą a Millą. Elle będąc małą dziewczynką która 'wszystko wie najlepiej' co chwile będzie się o coś kłócić z władczynią dusz, strasznie ją denerwując oraz zmuszając do udowodnienia, że umie coś od niej lepiej. Raz Marta stwierdziła, że wie od niej o wiele więcej o gotowaniu co spowodowało kłotnię podczas której dziewczyny zaczęły się licytować ilością 'I know way way way way way more' i tak no.. dłuższą chwilę, jak to kobiety. Rozmowy z Rowenem również zdarzają się dość komiczne, ponieważ jest to osoba która w swoich wypowiedziach nie raz potrafi skryć masę podtekstów których np. Elize wraz z Teepo (główni towarzysze przy jego wykładach) nie potrafią wyłapać. Przy prawie każdej dodatkowej rozmowie idzie się uśmiechnąć, jednak i tak głównym motorem napędowym w wielu z nich jest Elle Marta która naprawdę potrafi rozbroić każdego.

Pod względem warstwy muzycznej na plus są przede wszystkim mocniejsze, energiczne brzmienia podczas walki. Podczas niej gdy wszystko dzieje się w zawrotnym tempie, wszędzie wyskakują magiczne ataki oraz ataki specjalne, pasują one do tego idealnie. Nie raz będziemy chcieli klepać naszego przeciwnika jeszcze szybciej by jeszcze bardziej wczuć się w waleczny motyw przygrywający nam w tle. Podczas eksploracji natomiast w wielu z lokacji pojawią się motywy znane z poprzedniej części. W pustkowiach na Elympiosie powróci np. motyw z wolnym, dość smutnym brzdękaniem które pasuje do klimatu występującego w tej lokacji. Pojawi się również kilka bardziej epickich motywów, najczęściej podczas walk z bossami bądź przerywników, których na szczęście nie spotkaliśmy wcześniej. Recykling utworów podczas eksploracji według mnie trochę zawodzi. Rozumiem, że to nadal te same krainy, te same lokacje, ale chyba jednak jakieś zmiany można by było wprowadzić. Poza tym żadnych zastrzeżeń do soundtracku mieć nie można ponieważ ładnie wkomponowuje się w sytuację w jakiej się znajdujemy oraz do tego co widzimy na ekranie, czyli tak jak być powinno w każdym tytule.

Wady

Pierwszą z nich tak jak i w pierwszej części są dość pustawe i męczące po dłuższym czasie lokacje. Każda z nich wypchana jest masą wrogów oraz kilkoma zapychaczami (materiałami i skrzyniami) i właściwie nic poza tym. Całość potrafi czasami aż za bardzo przypominać jakieś totalnie grindowe mmo niż JRPG co nie jest na dłuższą metę zbyt dobre i może niektórych zniechęcić do dalszej gry.

Drugą wadą są sporadyczne spowolnienia animacji w trakcie walki. Czasami gdy wraz z naszymi postaciami użyjemy mocno efektowne ciosy, gra potrafi na chwilę zgubić klatki czego w pierwszej odsłonie serii nie było. Sprawdza się więc to co napisałem o ciosach specjalnych, a mianowicie, że są jeszcze bardziej efektowne. Jak widać coś za coś. 

Trzecią z nich jest pojawianie się z nikąd ludzi po użyciu szybkiej podróży. Sprawa wygląda trochę podobnie jak ta w Wiedźminie 3. Czasami zanim będziemy mogli skorzystać z oferty handlarza będziemy musieli chwilę postać przy jego stoisku, do czasu jego doczytania. Jednak tutaj problem jest trochę większy ponieważ po szybkim przemieszczeniu często po chwili doczytują się również wszyscy mieszkańcy.

Czwartą wadą dla wielu może okazać się wątek ekonomiczny który zmusza nas do wykonywania misji pobocznych w celu zarobienia na spłacenie długu. Po jakimś czasie ten motyw potrafi zdenerwować bo nie można go wyłączyć, a by rozpocząć kolejną misję główną musimy wpłacić wyznaczoną kwotę. Pod punkt czwarty można również dla niektórych podczepić Allium Orb który potrafi nieźle zamotać graczowi w głowie. Jest to drzewko ciekawsze niż to z pierwszej części, to fakt, ale by odpowiednio przygotować nasze postaci na każdą okoliczność trzeba przy nim spędzić o wiele więcej czasu niż przy Lilliumie gdzie wszystko odblokowywało się w w o wiele prostszy sposób.

Piątą, ostatnią, i chyba najbardziej denerwującą według mnie wadą jest sporadyczne zwieszanie się naszych kompanów podczas walki. Nie raz w sytuacji krytycznej postać ze mną połączona lub odpowiedzialna za odwracanie uwagi wroga zatrzymywała się i przez chwilę nic nie robiła. W trakcie gry na hardzie naprawdę potrafi to wywołać delikatnie mówiąc zdenerwowanie i zwątpienie w ich egzystencję. Problem ten występuje naprawdę rzadko, ale jeśli już się pojawia to najczęściej w najmniej odpowiednim momencie. Podczepie również pod ten punkt brak zmian pod względem graficznym, żadnych ulepszeń nie stwierdzono.

Podsumowanie

Podsumowując. Tales Of Xillia 2 to naprawdę udana kontynuacja serii która oferuję nam dojrzalszą fabułę oraz wiele gameplayowych usprawnień zwiekszających przejmność z gry, jednocześnie dodając kilka elementów które mogą ją dla niektórych zrównać z ziemią. Kontynuacja wad się nie ustrzegła, jednak dla fanów Tales Of jak i samej Xilli mimo wszystko jest to tytuł obowiązkowy. Mogę polecić go również tym, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z tą serią. Jeśli ktoś za bardzo nie lubi przekolorowanych klimatów takich jak np. ten z pierwszej odsłonie serii, tutaj może uda mu się odnaleść. Tytuł posiada w sobie również 'Xillia Encyclopedia' która jest zbiorem informacji na temat pierwszej odsłony więc całość została przygotowana na napływ nowych graczy. Tales Of Xillia 2 to tytuł który trzeba sprawdzić i ocenić samemu, ponieważ posiada on zbyt wiele elementów które każdy może przyjąć w inny sposób. Tak czy inaczej kontynuację mimo wszystko jak najbardziej polecam!

 

Dzięki za przeczytanie! Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o tej recenzji. Jeśli wyłapiecie jakieś rażące błędy również proszę o info, zmian w recenzji przed wrzuceniem wprowadzałem jeszcze kilka więc jakieś błędy mogły się pojawić :)