SKLEP
alex_dp 11.07.2015
W oparach kurzu - The Last of Us recenzja trybu dla jednego gracza
491V

W oparach kurzu - The Last of Us recenzja trybu dla jednego gracza

Wszystko zaczęło się 20 lat temu. Wirus nieznanego pochodzenia sprawił, że ludzie zaczęli ulegać mutacji, która powodowała nieuzasadnione ataki agresji i utratę świadomości, a świat stanął na krawędzi zagłady. 

The Last of Us
  • Platformy:  PS4   PS3 
  • Data premiery - Polska: 14.06.2013
  • Pełna
  • od lat 18 wulgarny język online przemoc

Dwie dekady później ludzkość – przetrzebiona i skonfliktowana ze sobą – walczy z rzeszą mutantów i poszukuje szczepionki, która uchroniła by resztę niezarażonych przed okrutnym losem. Właśnie w takich realiach przychodzi nam poznać dwójkę głównych bohaterów, Joela i Ellie, przemierzających razem Stany Zjednoczone w poszukiwaniu ziemi obiecanej. Bez owijania w bawełnę stwierdzam, że prawdopodobnie mamy tu do czynienia z najlepszym scenariuszem w historii gier wideo. Postapokaliptyczne uniwersum stworzone przez Naughty Dog jest tak spójne, że nie powstydziliby się tego najlepsi scenarzyści Hollywood. Jednak sam świat jest tylko pięknym i świetnie zrealizowanym tłem dla opowieści. A ta jest zrealizowana perfekcyjnie. Jeszcze nikomu w tej branży nie udało się ukazać relacji łączących dwójkę zupełnie różnych ludzi w tak sugestywny i nienachalny sposób. Joel to facet z ponurą przeszłością, zgorzkniały, nie oczekujący od życia niczego, poza przetrwaniem do następnego dnia. Ellie z kolei to młoda dziewczyna, która nie zdołała poznać świata sprzed zagłady, pełna energii i wiary w lepsze jutro. Z każdym kolejnym dniem wspólnej podróży obserwujemy rodzącą się więź między bohaterami i z coraz większa uwagą skupiamy się na ich losach. Dialogi są świetnie napisane, gra aktorska stoi na najwyższym poziomie, a ładunek emocji zaserwowany przez twórców w niektórych scenach potrafi być tak mocny, że nie raz zbierałem szczękę z podłogi zastanawiając się „kto tak świetnie to zrealizował?”. Warto wspomnieć również o bohaterach drugoplanowych. Tych jest cała masa i większość z nich również trzyma bardzo wysoki poziom. Nie mamy tu do czynienia z utartymi schematami typu „polub jakąś postać, a my ją na końcu odstrzelimy”, o nie. Autorom udało się uniknąć pewnych schematów znanych z innych gier czy kina. Twórcy traktują gracza na równi, zostawiają miejsce na niedopowiedzenia, ufają w inteligencję gracza. I właśnie dlatego jest pod tak ogromnym wrażeniem tej produkcji. TLoU przywraca wiarę w to, że pisanie gry również może być sztuką.

Zabijałeś już kiedyś?

TLoU to gra akcji TPP z elementami survival horroru. Sama rozgrywka nawiązuje w bardzo dużym stopniu do tego co udało się wypracować twórcom już w trylogii Uncharted. Tak więc mamy tu system osłon, dużo strzelania i trochę oskryptowanych akcji. Jednak TLoU wprowadza również wiele nowości. Pierwsze co przykuwa uwagę to system osłon nie wymagający od gracza żadnej ingerencji. Joel samoczynnie „przykleja” się do różnych samochodów, skrzynek i mebli. W trakcie kilkunastu godzin grania miałem do czynienia z dwoma sytuacjami, gdy nasz bohater nie reagował na otoczenie tak jak powinien, więc samą realizację tego elementu gry oceniam wzorowo. Zresztą gra opiera się w bardzo dużym stopniu na skradaniu. Bohater może nasłuchiwać kroków swych przeciwników i zdejmować ich po cichu, pozostając tym samym niezauważonym przez resztę grupy. Można odwracać uwagę antagonistów rzucając cegłami lub butelkami a następnie podejść ich od tyłu i uciszyć raz na zawsze, czy to przyduszając – co zajmuje kilka cennych sekund, czy też wbijając ostrze w gardło ryzykując utratę tegoż ostrza. A wszelkie narzędzia takie jak ostrza, koktajle mołotowa czy gwoździowe bomby są tu na wagę złota. W zasadzie każdą chwilę oddechu musimy wykorzystywać na poszukiwanie surowców, które posłużą nam do tworzenia narzędzi wspomagających nas w czasie walki. System ten jest zrealizowany nad wyraz dobrze i jest uzasadniony fabularnie. Podobnie jak system rozwoju postaci, który polega na znajdowaniu instrukcji, dzięki którym Joel rozwija poszczególne umiejętności, czy też upgrade broni, do którego będą nam potrzebne kolejne surowce. Gra na każdym kroku uświadamia nas w jakim świecie przyszło nam egzystować i udowadnia, że wcale nie potrzeba do tego masy dialogów, a wystarczy sensowna mechanika. Jednak nie zawsze uda nam się przejść obok wrogów pozostając niezauważonym. I wtedy rozpoczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. Drżenie rąk występujące podczas celowania w znacznym stopniu utrudnia eliminowanie wrogów. A ci, gdy już nas zauważą, potrafią nas flankować i okrążać. Ba! Potrafią nawet zareagować, gdy skończą się nam naboje w magazynku. Pojedynki z innymi ludźmi potrafią być naprawdę emocjonujące i satysfakcjonujące. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o konfrontacjach z zarażonymi. Powolne eliminowanie niewidomych klikaczy czy prostych do ubicia biegaczy z początku wydaje się fajne, ale z każdą kolejną taką potyczką zauważamy, że nie są oni ogromnym wyzwaniem a początkowy strach przeistacza się w znużenie. Jednak na tym moje zastrzeżenia do gameplayu się kończą i nie mają one wielkiego wpływu na końcowy odbiór tytułu. Tym z czego słynęły poprzednie gry Naughty Dog były skrypty. Dynamiczne, dobrze zrealizowane, efektowne, epickie. I wiecie co? Tutaj za wiele tego nie uświadczymy. I wbrew pozorom nie można uznać tego za wadę. Mamy tu do czynienia z zupełnie innym, wolniejszym tempem gry, oraz dużo większą otwartością potyczek, co siłą rzeczy eliminuje możliwość wyreżyserowania tego typu akcji. Dzięki temu gra sprawia wrażenie bardziej realistycznej, co wychodzi jej oczywiście na dobre.

Piękna apokalipsa

Grafika prezentuje bardzo wysoki poziom. Oczywiście widać, że nie jest to tytuł tworzony od początku do końca z myślą o PS4. Mimika twarzy w trakcie rozgrywki nie powala, a ilość efektów cząsteczkowych, którymi atakują nas wszystkie tytuły nowej generacji, jest znikoma. Za to tekstury są ostre jak brzytwa, a ilość szczegółów, od obrazków na półkach czy plakatów na ścianach po doskonale ukazaną florę i faunę w postapokaliptycznym świecie, robi spore wrażenie. Jednak to co powala, i czym ekipa z Naughty Dog zawsze imponuje to oprawa artystyczna. Jeżeli zachwycaliście  się światem wykreowanym w Enslaved: Odyssey to the West, to poczujecie się jak w domu. Opuszczone w pośpiechu domy, wielkie budynki ogołocone przez szabrowników, sypiące się (dosłownie) wieżowce opanowane przez wdzierająca się każdym zakamarkiem roślinność, wszystko to sprawia, że nie raz zamiast biec przed siebie zatrzymywałem się by podziwiać pejzaże. Ponadto mamy tu pięknie ukazane poszczególne pory roku czy genialne odwzorowanie burzy śnieżnej czy GENIALNIE zrealizowane przerywniki filmowe (wliczając w to kunszt realizatorski – czytaj „praca kamery, reżyseria”). Niegrzeczne Psy kolejny raz udowodniają, że pod względem dbałości o nawet najmniejsze detale nie mają sobie równych. Warto również dodać, ze na PS4 gra się w 60fps, chociaż zauważyłem kilka momentów, gdy ilość klatek znacznie spadała. I to w zasadzie jedyna uwaga, jaką mam do oprawy wideo. Dodajmy do tego jeszcze cudowną ścieżkę dźwiękową stworzoną przez Gustavo Santaolallę, która bardzo dobrze buduje klimat poszczególnych scen. Muzyka w grze kieruje wzorcowo naszymi emocjami, od wzruszenia i smutku, po strach i poczucie niepewności. Jednocześnie soundtrack jako osobny byt również radzi sobie doskonale. Wystarczy sprawdzić popularność poszczególnych kawałków na youtube.

Gra generacji?

Nie wiem czy The Last of Us zasługuje na taki tytuł. Z całą pewnością jednak pod względem opowiadania historii przeciera szlaki innym wydawcom, którzy w zdecydowanej większości boją się zaufać graczowi i nie chcę zainwestować w coś ambitniejszego. Tutaj pasuje wszystko. Historia jest wybitna, gameplay satysfakcjonujący, grafika i scieżka dźwiękowa to szczyt możliwości konsol poprzedniej generacji. Naughty Dog po raz kolejny udowadnia, że są mistrzami w swoim fachu.

P.S. Osobiście polecam grę na wyższych poziomach trudności, dzięki czemu immersja osiąga szczyt.

Tagi: playstation 3 playstation 4 the last of us tlou

Werdykt
Graliśmy na: PS4
  • + scenariusz
  • + reżyseria
  • + satysfakcjonująca mechanika
  • + oprawa audiowizualna
  • + dobra SI przeciwników
  • - momenty walki z zarażonymi po pewnym czasie potrafią nużyć
alex_dp
alex_dp Jeśli uważacie, że gry są niską formą kultury musicie w to zagrać.
Oceń recenzję
+ +8 -

Miesięcznik PSX Extreme