Słowa nie są w stanie przekazać magii Ori and the Blind Forest, ale postaram się opisać co tak bardzo zachwyca w tej grze. Należy zacząć od tego co najbardziej nam się rzuca w oczy - przepiękna baśniowa grafika i przecudne tła. Już na ekranie startowym widnieje pejzaż, który zachwyca, nim jeszcze zaczniemy grę. Jest to niewątpliwe arcydzieło, które można długo podziwiać. W czasie rozgrywki natrafimy zarówno na barwy ciepłe np. pełne koloru lasy, ale także na mroczniejsze lokacje, które wyglądają tak samo widowiskowo. Tła zachwycają, ale to samo tyczy się historii. Sam prolog doprowadził mnie do łez w kilka minut. Oczywiście, nie będę rzucać tutaj spoilerami, ale podoba mi się fakt, że na samym początku nie jest nam nic wyłożone na tacy, wielu rzeczy musimy się sami domyślić (lub tak jak ja łudzić się, że historia wcale nie prowadzi do tego konkretnego punktu, po czym odejść od monitora w poszukiwaniu chusteczek).

Po krótkim wstępie zostajemy wrzuceni w baśniowy świat, który wymaga naszej pomocy - musimy uratować las Nibel przed Kuro - ogromnym ptakiem, który wykradł światło. Wydaje się, że fabuła jest w tym aspekcie bardzo prosta - mamy dobrego bohatera Ori, który ratuje świat przed tym złym. Rozwinięcie i ostateczne zakończenie potrafiło jednak zaskoczyć, ale to już odkryć musicie sami.

Słów kilka o muzyce. Jest ona idealnie dobrana i skomponowana, oddając klimat świata gry. W dynamicznych momentach występują szybsze utwory, w czasie wzruszających scen instrumentalne tła jeszcze bardziej doprowadzają do płaczu, a wesołe i skoczne towarzyszą nam, gdy zwiedzamy nowe lokacje. Jak już o lokacjach mowa, Ori and The Blind Forest oferuje całkiem spory świat wypełniony sekretami oraz ukrytymi ścieżkami. Co jednak najważniejsze, jest on zróżnicowany, nie mamy powtarzających się przestrzeni, a dodatkowo w praktycznie każdym momencie gry, mamy możliwość powrotu do dowolnie wybranego miejsca w celu zdobycia ukrytych dobroci, które były dla nas wcześniej niedostępne. Nic tylko zwiedzać!

 


 

Jeśli chodzi o samego bohatera, bardzo ciekawą rzeczą jest rozwijanie jego umiejętności. Dostępne są trzy oddzielne gałęzie, a każda z nich skupia się na innym aspekcie (umiejętności ofensywne, defensywne oraz takie pomagające w eksploracji świata) dzięki czemu sami możemy zdecydować jaki rodzaj rozgrywki preferujemy. Jak widać poniżej jest ich całkiem sporo, jednak aby je odblokować potrzebujemy "Spirit Light", które możemy znaleźć nie tylko na swojej drodze lub po zabiciu niektórych potworków, ale także w sekretnych przejściach i ukrytych punktach. Poza tym drzewkiem mamy jeszcze specjalne umiejętności z których korzysta Ori. W czasie gry natrafimy na pewne drzewa (Ancentral Trees), które rozwiną nasze moce i nauczą nas np. podwójnego skoku, wspinaczki czy różnych dodatkowych ataków. Zazwyczaj w tych momentach jesteśmy w stanie wrócić do poprzednich lokacji i odkryć sekrety, które wcześniej były poza naszym zasięgiem.

Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest również system zapisu. To od nas zależy gdzie i kiedy chcemy grę zapisać, jesteśmy tylko ograniczeni liczbą razy, nim załaduje nam się kolejna niebieska kuleczka energii. Oczywiście, są momenty w których gry nie zapiszemy (w czasie walki czy w scenach hmm nazwijmy to akcji), ale mimo to mamy tutaj sporą swobodę.

 


 

Poziom trudności gry. Teraz mogę rozwinąć tytuł jaki nadałam tej recenzji. Ori and the Blind Forest ma bardzo dobrze dobrany poziom trudności. W żadnym aspekcie nie jest to gra prosta, ale nie jest też zabójczo trudna. Jest wymagająca, co na pewno wzbogaca rozgrywkę. Nasz mały bohater przez naszą nieuwagę będzie tracił życie bardzo często, ale co ważne, winę możemy zrzucić tylko i wyłącznie na siebie, ponieważ wszelkie przeszkody są do przejścia, potrzeba tylko pewnego refleksu i cierpliwości. Dla tych, którzy uważają, że gra jest prosta zachęcam do zdobycia osiągnięcia, które dostaje się za przejście gry bez żadnej śmierci.

Co do minusów, jeżeli już naprawdę mam wypisać cokolwiek to będą to bugi. W pecetowej wersji (nie wiem jak w konsolowej) można było natrafić na bugi, które uniemożliwiały zakończenie gry, lub nie pozwalały kontynuować rozgrywki w jej połowie (ja doświadczyłam buga przez którego nie mogłam pływać w wodzie, a co za tym idzie, nie mogłam dalej krainy zwiedzać). Jest to naprawdę mało ważne (te bugi zostały naprawione bardzo szybko, więc teraz ukończycie grę bez żadnych problemów) przy ogromie plusów Ori and The Blind Forest i tym jak bardzo ta gra jest bajeczna i magiczna. Pisałam już jak bardzo jest świetna i każdy musi w nią zagrać? To piszę raz jeszcze, bo naprawdę warto.

Trochę czasu od premiery minęło (pomijając to, jeszcze zbierałam się z recenzją dwa miesiące chyba), ale wierzę, że są jeszcze tacy z was, którzy Ori and The Blind Forest w łapkach nie mieli. Oczywiście, mogłabym wrzucić tutaj kilkanaście screenów i dalej zachwycać się grafiką, rozpisywać nad muzyką i magią gry, ale liczę, że tyle wystarczy i niezdecydowani, jednak po tytuł sięgną :)