Nauczmy się chodzić i mówić.

 

Ta gra oczarowała mnie już od samego wprowadzenia. Pomijając już kwestie wyglądu (nad którym przyznaję, spędziłam chwilkę), system punktów S.P..E.C.I.A.L. zachwycił mnie niesamowicie. Sterujemy bobasem i wybieramy z książeczki dla dzieci swoje umiejętności? Proszę, każdy musiał się przynajmniej uśmiechnąć w czasie tej sceny.


 

Mija trochę czasu, dorastamy, poznajemy Vault 101 w którym dane jest nam spędzić resztę życia, na urodziny dostajemy The Pip-Boy 3000, będący najważniejszą rzeczą w grze - to tutaj zobaczymy nasz status, zmienimy ekwipunek czy spojrzymy na mapę. Aż nadchodzi czas egzaminów! G.O.A.T. to kolejne idealne wprowadzenie dla podstawowych umiejętności (Skills), które gracz może sobie wybrać lub pozwolić, aby zostały wybrane losowo. Jest ich całkiem sporo, trochę poświęciłam czasu na wybranie tych konkretnych trzech, które będą dla mnie najodpowiedniejsze. Jeśli dobrze pamiętam wybrałam Science (to tak po tatusiu), Explosives oraz Medicine.



 

Nie chcąc mocno spoilerować i męczyć nudnym opisem fabuły, ostatecznie jesteśmy zmuszeni do ucieczki z naszej bezpiecznej oazy Krypty i wyruszamy na poszukiwania tatusia. I tutaj zaczyna się zabawa.

 

I co ja mam teraz zrobić?

 

Fallout 3 daje niesamowicie wiele możliwości odnośnie rozgrywki. Na szczęście dostałam dobrą radę na samym początku gry - nie rób głównych zadań. Jest to najważniejsze co powinno się wiedzieć o tej grze, gdy dopiero zaczynamy w niej przygodę. Main quest jest króciutki, a w pewnym momencie leci tak szybko, że nim się zorientujemy nastaje koniec gry, a my nie zdążymy odkryć nawet 1/4 mapy. Trzeba zwiedzać, podróżować, robić jak najwięcej pobocznych misji jak to tylko możliwe, poznawać nowych ludzi, zabijać ukochanych wrogów nim oni zabiją nas itd itd.


Uważaj na słowa!

 

Kolejnym plusem są dialogi, a dokładniej możliwość wyboru odpowiedzi, które pociągają za sobą konsekwencje. Podczas gry ciągle musimy wybierać między dobrem, a złem - kontroluje nas Karma. Jeśli postanowimy coś ukraść, dostajemy złą Karmę, nie wolno kraść, chyba, że nikt nie patrzy. Jeśli podarujemy potrzebującemu czystą wodę (coś co jest naprawdę ciężkie do zdobycia) stajemy się dobrzy. Dobre uczynki punktują na przyszłość - miałam sporo dobrej Karmy, mieszkańcy Megatonu (jednego z głównych miast) co chwile przynosili mi dary w podziękowaniu za bycie dobrym człowiekiem w tak złym świecie. Oczywiście, możemy też pozostać neutralni, ale jaka w tym zabawa? Zwłaszcza, że dobra i zła Karma ma wpływ na to jakich możemy mieć towarzyszy, ale o tym później. Co ważne, niektóre umiejętności odblokują nam nowe możliwości dialogowe, ułatwiając czasem ukończenie misji.

 



Nic się przede mną nie ukryje!

 

Trafiliśmy na zamknięty sejf? Nie ma problemu, czas wykorzystać nasze umiejętności. Lockpicks pozwala nam na otwieranie zamków, jednak do tego trzeba się przyłożyć, ponieważ to gracz musi zdecydować w którą stronę przekręcić wytrych, aby otworzyć zamek - liczba prób ograniczona do ilości posiadanych Bobby Pins (wytrychów) oraz cierpliwości do danego zamka. Oczywiście, gra wie lepiej i niektóre zamki będą dla nas za trudne jeśli nie będziemy mieć wystarczająco dużo punktów umiejętności. Podobnie ma się rzecz jeśli chodzi o hakowanie komputerów - z tą róźnicą, że liczba prób jest ograniczona do 4, jeśli nie odgadniemy hasła poprawnie komputer zostaje zablokowany i nie da się już z niego korzystać. Oczywiście, jeśli nie trafimy za trzecim razem możemy wycofać się i zacząć od nowa, aż do skutku. System jest bardzo ciekawy, wymaga trochę myślenia co jest stanowczo na plus. Tutaj ważna jest umiejętność Science, ponieważ niektóre komputery mogą być dla nas niedostępne, jeśli nie spełniamy określonych wymagań względem poziomu danej umiejętności.

 

 

V.A.T.S. czyli zabijamy profesjonalnie.

Kolejną ciekawą rzeczą w F3 jest V.A.T.S. Gdy użyjemy tej umiejętności czas się zatrzymuje i mamy chwilę, aby wybrać część ciała wroga, która zostanie trafiona z pewnym procentem prawdopodobieństwa. Liczba strzałów jest uzależniona od broni, a także od AP (Action Points). W teorii brzmi świetnie, w praktyce wyglądało to róźnie. Czasami trafia się idealnie, wykańczając wrogów, nim zorientują się o naszej obecności, a czasem wystarczy stać zbyt blisko ściany, aby wszystkie strzały wylądowały we framudze drzwi. Dodatkowo, tracimy troszkę przyjemności ze strzelania ręcznie, ale to już kwestia preferencji. Aczkolwiek, sam V.A.T.S. w sobie jest świetnym, ciekawym rozwiązaniem. I jest tez opcjonalny, więc jak ktoś woli go zupełnie nie używać, ma do tego prawo, jednak troszkę na rozgrywce traci.

 

 

Pozwól, że ci pomogę wchodząc w linię ognia.

 

Czas na pomocników. To już, mówiąc szczerze, kwestia gustu. Mnie osobiście niezbyt się podobał ten system, ciągnięcia za sobą jakiegoś pomocnika, ale są tacy którzy na pewno byli tym zachwyceni. Przede wszystkim, jak wspomniałam, posiadanie danego pomocnika zależy od Karmy jaką uzbieraliśmy w czasie rozgrywki. Nie każdy pomocnik będzie tolerować kradzież, ale i nie każdy będzie patrzył obojętnie na dobre uczynki. Ogółem, taki ktoś pomaga nam w walce czy urozmaica niektóre zadania, ale ja dostałam swojego pomocnika w złym czasie i byłam skupiona na dojściu do końca fabuły, dlatego nie zwracałam bardzo na pomocnika uwagi (spoiler - zemsta, zemsta i jeszcze raz zemsta!). W niektórych sytuacjach faktycznie pomaga, odciągając od nas wrogów, ale w niektórych idealnie włazi w linię ognia. Oczywiście, możemy sobie zmienić strategię danego pomocnika, a także jego broń, jednak dalej pozostawiam kwestię otwartą, co kto lubi.

 

Daddy's Boy.

 

Krótko o tzw. "Perks". Mówiąc szczerze, nie jestem pewna jak je dokładnie opisać, poza czystym stwierdzeniem, że są to dodatkowe umiejętności, które możemy otrzymać po zdobyciu kolejnego poziomu, a także są one nagrodą w niektórych misjach. Jest ich do wyboru wiele, jedne przydatne bardziej, drugie trochę mniej, wszystko zależy od tego jaki styl rozgrywki preferujemy. Chcemy zadawać więcej krytycznych uderzeń? Nie ma problemu. A może upodobaliśmy sobie jakiś konkretny typ broni i chcemy, aby obrażenia z tychże broni były większe? Załatwione. Do wyboru do koloru, należy spełnić tylko kilka wymagań i cieszyć się dodatkowymi umiejętnościami.

 

Zawsze chciałam być odkrywcą!

 

Odkrywanie mapy. Po prostu. Mapa jest ogromna, zawiera naprawdę dużo lokacji, których odkrywanie zajmie nam duużo czasu, ale to ma ogromny plus. Od nas zależy gdzie będziemy podróżować, co odkrywać, z kim walczyć, a komu pomagać. Side quests pojawiają się w naprawdę rozmaitych miejscach i w różnych sytuacjach. Pamiętam na początku gry, gdy podróżowałam sobie bez celu po ruinach i nagle trafiłam na most wypełniony minami. Myślę, pójdę je rozbroje przyda mi się kilka dodatkowych w zapasie. W trakcie rozbrajania jednej z nich podbiegł do mnie chłopiec, który potrzebował pomocy, bo nie mógł znaleźć swojego taty. Stwierdziłam, ze muszę mu pomóc (w końcu jestem dokładnie w takiej samej sytuacji). Po skończeniu dialogów rozbrajana mina wybuchła mi w twarz, ponieważ chłopiec przybiegł w trakcie jej rozbrajania (trzeba tam było dwa razy wcisnąć klawisz "E" czy coś). Na szczęście mnie nie zabiła, ale chodzi o sam fakt zupełnie randomowo pojawiających się questów.