Złowrogi Brainiac podstępem przejmuje kontrolę nad Latarniami i obiera sobie za cel zawładnięcie Ziemią. Wobec przeważających sił zła Batman, Superman i reszta ferajny musi zakopać tymczasowo topór wojenny z Jokerem, Lexem Luthorem i resztą nikczemników.
 
Jak na tytuł, który nie opiera się na żadnym konkretnym filmie czy komiksie i w którym scenarzyści mieli szerokie pole do popisu - fabuła nie tylko niczym nie zachęca do gry, ale jest wręcz tylko i wyłącznie pretekstem do wrzucania gracze w miejsca, w których należy odbębniać, jak zwykle za pomocą zdolności konkretnych postaci, postawione nam zadania. Trzon rozgrywki opiera się właśnie na umiejętnościach, które teraz postaci mogą wykorzystywać w formie gadżetów i zmieniać je w locie w zależności od zaistniałej sytuacji. Nie tylko Batman i Robin, ale i wiele innych postaci potrafi korzystać z większej ilości, aniżeli tylko sztywno przypisanych mocy. Jest to niestety jedna z nielicznych nowości w grze, która jednocześnie zalicza solidny krok wstecz porzucając m.in. otwarty świat znany z wielu poprzednich gier LEGO czy też przedstawiony w Hobbicie ciekawy system tutoriali.


 
Początek gry nastraja optymistycznie - pierwsza misja zachęca do produkcji, w dobry sposób przedstawiając głównych bohaterów w niezłej, klimatycznej miejscówce. Niestety - później jest już tylko gorzej i gra rzuca gracza ciągle w te same, podobne do złudzenia misje i lokacje. W późniejszych etapach sytuacja ulega poprawie za sprawą zmiany lokalizacji prowadzenia rozgrywki, ale ciężko wtedy już zamazać gorzki posmak pierwszej połowy pozycji.
 
Klimat się udziela, a i owszem, ale głównie za sprawą znakomitego voice actingu (m.in. Troy Baker, Nolan North, Kevin Smith) czy muzyki kojarzonej z klasycznymi filmami z Nietoperzem w roli głównej. Oryginalne wstawki muzyczne to miły dodatek, ale co z tego, że poza znanymi motywami nic innego nie wpada w ucho. Bardziej dynamiczne rytmy potrafią urozmaicić walkę, ale czar pryska zaraz po ukończonej potyczce. Muzyka urywa się bowiem wraz z ostatnim pokonanym przeciwnikiem. Wszystko inne niestety też pozostaje solidnie niedorozwinięte, co po tylu grach z serii powinno zostać naprawione. Blokowanie się postaci na zniszczalnych elementach LEGO jest tu na porządku dziennym, kamera (zwłaszcza w co-opie) wariuje bardziej niż zwykle, a skoki i ich wymierzanie jak nie były, tak nie są łatwe do wykonania. 


 
Od ponad 10 gier LEGO nic się w tym temacie nie zmieniło i nie tylko ciągle to dokucza i irytuje, ale najzwyczajniej w świecie denerwuje - wszystko ma swoje granice. I zamiast rozwijać rozwiązania, które zdawało się mogą wprowadzić serię na nowe tory - LEGO Batman 3 powraca do wyeksploatowanego motywu HUBa, z którego dostać możemy się do garstki pomniejszych, zamkniętych lokacji. Również zagadki powalają swoją banalnością. Elementy logiczne nie dają nam możliwości jakiegokolwiek główkowania. Przy nawet tak prostej rzeczy jak wskazanie jednego właściwego koloru z trzech dostępnych, gra pokazuje, który klawisz mamy wcisnąć - wyskakuje on na ekranie w momencie wyświetlania się prawidłowej barwy. Podobne rozwiązania pozostają w sprzeczności ze spotykanymi w grze miejscami, w których kompletnie nie wiadomo co zrobić. A okazuje się, że nieraz wystarczy rzucić gdzieś bronią miotaną - sęk w tym, że żeby zobaczyć cel należy naprawdę wytężyć wzrok i dodatkowo odpowiednio ustawić kamerę.
 
Fabuła zapowiadała się, jak na realia LEGO, dość ciekawie i szkoda, że scenarzyści, mając do dyspozycji takie bogactwo bohaterów i realiów nie potrafili stworzyć czegoś oryginalniejszego. W grze spotykamy ogrom postaci ze stajni DC - i bardzo fajnie! Problem w tym, że próbuje się na nam przedstawić za dużą ich ilość jednocześnie, wobec czego nie skupiamy się na pojedynczych bohaterach, a jedynie na ich grupach. Pogubiły się gdzieś po drodze indywidualne cechy postaci i nie przedstawiają one sobą nic innego, aniżeli jedynie odmienne umiejętności. W związku z natłokiem postaci pojawia się kolejny problem - jak na grę posiadającą w tytule legendę DC, Batmana jest tu jak na lekarstwo i po pierwszych paru misjach pozostaje w tyle, ustępując miejsca innym.



Doceniam LEGO jako nielicznego przedstawiciela gier dla młodszego odbiorcy, ale dzieci ze względu na brak jasnych celów stawianych w grze i problemy z mechaniką mogą się frustrować bardziej niż dorośli. Gra sprawia wrażenie zrobionej na szybko, nieprzemyślanej, odcinającej kupony.
 
LEGO Batman 3: Beyond Gotham nie jest produkcją złą. Jest po prostu najgorszą w jaką grałem w historii istnienia serii. Schematyczne do bólu misje, słabo zindywidualizowane postacie, powtarzające się lokacje. Monotonia. Gameplay w dalszym ciągu dość ciekawy, ale w żadnym stopniu oryginalny. Gra się może i przyjemnie, ale trudno uciec wrażeniu, że po prostu we wszystko zaserwowane w LEGO Batman 3 po prostu już się grało - i to w lepszym wydaniu.