Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 18.11.2020
PS5 i gry za ponad 300 złotych? Firmy dyktują warunki, a my nie mamy nic do powiedzenia
4328V

PS5 i gry za ponad 300 złotych? Firmy dyktują warunki, a my nie mamy nic do powiedzenia

Next-geny wylądowały lub wylądują w łapkach pre-orderowców już jutro, więc warto jeszcze raz poruszyć kwestię cen gier wydawanych na Xboksa Series X oraz PlayStation 5.

7:30, dzwoni budzik, poranna toaleta, śniadanie, a następnie załączenie komputera, aby zalogować się na zajęcia online, mając wciąż jedno zamknięte oko, co było spowodowane posiedzeniem do trzeciej w nocy przed "piecykiem", całując ściany w Assassin's Creed Valhalla. Dzisiejszy dzień był jednak inny, bowiem po wejściu na skrzynkę pocztową zauważyłem e-maila od Media Expert, którego treść poinformowała mnie, że kurier (oby taki, który nie wyciska ze swojej firmowej bryki ostatnich potów) już ma na "pace" moją konsolę PlayStation 5, z którą mam nadzieję spędzić wiele przyjemnych, niezapomnianych chwil.

DualSense prawdziwym next-genem

Uśmiech oczywiście pojawił się na mojej twarzy, ponieważ po tysiącach plotek, zapowiedzi, tudzież dziesiątkach imprez w końcu będę mógł poczuć na własnej skórze next-gena. Najbardziej jestem podekscytowany możliwościami DualSense'a, który - obecnie - jest czymś, co zachęca do kupna urządzenia Sony. Obejrzałem już masę materiałów na YouTube, czy to tych opisujących kontroler, czy również gameplayów, w których nagrywający opisywał, co dokładnie czuje grając przykładowo w Call of Duty: Black Ops - Cold War lub Marvel's Spider-Man: Miles Morales.

Dobrym przykładem jest tutaj chociażby prolog w tej drugiej przygodzie, w którym protagonista znajduje się w metrze - według wielu twórców, pad pozwala poczuć nawet, jak maszyna stopniowo zwalnia, a podczas bujania się po zaśnieżonym Nowym Yorku, za każdym razem czujemy wypuszczanie sieci. Nie wspominając już nawet o adaptacyjnych triggerach w najnowszej strzelance od firmy Activision - gdy tylko obejrzałem wpis prezentujący ich pracę podczas korzystania z różnych broni, to aż zazdrościłem amerykańskim odbiorcom, którzy już posiadają swoje egzemplarze PS5 i mogą pozwolić sobie na zakup nawet kilku produkcji za około 60-70 dolarów, czyli w przeliczeniu na polską walutę - około 300 złotych. 

Bez kasy nie podchodź

Granie w gry wideo to bardzo drogie hobby, a odnoszę wrażenie, że z każdymi miesiącami jest jeszcze droższe. Jesteśmy obecnie przyparci do muru, bowiem obok takich hitów, jak God of War: Ragnarok (tytuł roboczy)Horizon Forbidden West czy nawet wyżej wspomniany Miles Morales przejść obojętnie nie może nikt, kto uwielbia tę formę rozrywki. Jeśli Sony zażyczy sobie za swoje produkcje 80 dolarów, to i tak większość posiadaczy PS5 te tytuły kupi - mówiąc większość mam na myśli ten, maksymalnie następny rok. Potem, gdy sprzęty trochę stanieją i będą bardziej dostępne, będą nabywać je starsze osoby lub bardzo młode jedynie z myślą o ciupaniu w najnowszą FIFĘ czy CoD-a - próbując sobie przedpremierowo wmówić: „poczekam, aż cena spadnie o minimum 20%”. 

Wyciągnięte trzy stówki z portfela na pewno zabolą niejednego zainteresowanego next-genem azjatyckich twórców i poniekąd tych amerykańskich, ponieważ zespoły third-party należące do różnych korporacji, jak chociażby wyżej przywołane Activision, już teraz wołają za swoje perełki ponad 300 złotych. Jesteście zainteresowani jedynie kampanią fabularną w "Cold War"? Za pięć godzin zabawy przyjdzie Wam zapłacić tyle, ile przed chwilą wspomniałem. Troszkę weselej wygląda sytuacja z nowym Spider-Manem (250 złotych), ale on także jest króciutki (7-8h), a niektórzy zapaleńcy ukończą go nawet i podczas jednego posiedzenia. 

Można śmiało powiedzieć, że nie jest to do końca sprawiedliwe. Jeszcze pięć lat temu płaciliśmy za niektóre spore produkcje mniej, niż 150 złotych (Batman: Arkham KnightWiedźmin 3: Dziki GonDying Light), kiedy to Sony już wtedy wołało za tytuły ekskluzywne 250 złotych. Firmy widząc, jak chętnie zainteresowani sięgają po pozycje wydawane spod szyldu Japończyków, poszli w ślad za nimi tłumacząc się, że podwyżką cen winne są większe koszty produkcji (nikt nie przyzna się, ile pieniędzy wpompowane jest w często niepotrzebny marketing, a równie dobrze mogłyby być one przeznaczone na dodatkowych testerów, abyśmy to my nie musieli zmagać się z bugami - w tym momencie puszczam chociażby oczko do Ubisoftu).

Pasterz i kilka owieczek

Teraz "niebiescy" chcą za np. Demon's Souls (PS5) 350 złotych. Ubisoft za Assassin's Creed ValhallaWatch Dogs LegionImmortals Fenyx Rising woła 260 złotych, ale według mnie jest to spowodowane jedyne tym, że są to cross-geny, a od kolejnych projektów - nie wliczając w to Far Cry 6 - pójdą w ślady Sony. Dlaczego? Dlatego, że nikt nie będzie na nich krzyczał za to, że podwyższyli ceny gier, bo każdy już się z tym pogodzi. Ba, gracze muszą mieć nadzieję, że nikt nie zgodzi się z Rockstar Games, które uważa, że 70 dolarów to i tak za mała kwota zważywszy na to, jak bardzo jakość ich tytułów się zwiększyła.

Możemy narzekać, ale ceny gier będą wzrastać, a my, gracze, mamy bardzo mało do powiedzenia w tej kwestii. Albo przystajemy na warunki wydawców, albo nadrabiamy zaległości oglądając i czytając przy tym, jak inni zachwycają się nowym tytułem, albo po prostu zmieniamy hobby. Ja sam chciałem początkowo nabyć abonament EA Play i przejść od A do Z Star Wars Jedi: Upadły zakon (na PC zatrzymałem się w połowie z powodu braku czasu), a także przy okazji przetestować Days Gone w 60 klatkach na sekundę. 

Skusiłem się już na Milesa Moralesa mimo zapewnień, że poczekam, aż cena spadnie. Teraz wmawiam sobie, że remake od Bluepoint Games nie jest dla mnie, a same adaptacyjne triggery nie zachęcą mnie do wydania ponad trzech stówek na Cold Wara, ale mam dziwne przeczucie, że jeszcze w weekend złożę kolejne zamówienie w elektromarkecie. I zapewne podobnie postąpi i spora część innych odbiorców, którzy jeszcze parę miesięcy temu narzekali na podwyżkę cen zainicjowaną ruchem Japończyków. 

Tagi: ea play gry za 350 zł Insomniac Games Marvel's Spider-Man: Miles Morales ps plus Sony Interactive Entertainment