Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 31.10.2020
AC Valhalla, WD Legion, Death Stranding - chcemy innowacyjne rozwiązania, po czym narzekamy na nowe mechaniki
3963V

AC Valhalla, WD Legion, Death Stranding - chcemy innowacyjne rozwiązania, po czym narzekamy na nowe mechaniki

W ostatnim czasie zauważyłem, że wielu fanów gier wideo prosi deweloperów o innowacyjne rozwiązania, po czym zaczyna na nie narzekać. O temacie szerzej wypowiedziałem się w rozwinięciu tekstu.

Idziemy do lodówki, wyciągamy z niej jakieś przekąski, siadamy wygodnie przed monitorem i załączamy oficjalną transmisję E3, czy innego wydarzenia, na którym mają zostać zapowiedziane nowe produkcje. Oglądamy kilkanaście trailerów przygotowanych przez twórców, często robiących ogromne wrażenie. Po zakończeniu show trafiamy na oficjalne strony nowo zapowiedzianych pozycji, i czytamy, czym dany produkt tak naprawdę będzie. Po zauroczeniu od pierwszego spojrzenia zainteresowanie drastycznie spada, bowiem jest to - przykładowo - kolejny tytuł z ogromnym, otwartym światem, w którym wykonamy setki dodatkowych aktywności, pamiętając przy tym o warstwie fabularnej.

Tak to niestety (a przynajmniej dla mnie) najczęściej wygląda. Widząc nowego exclusive'a od Sony już z góry można założyć, iż będzie to kolejna gra akcji, która zaoferuje niesamowitą oprawę wizualną, interesującą fabułę, lecz będzie także przepełniona aktywnościami pobocznymi zachęcającymi do zwiedzania open worldu. Są wyjątki, lecz zdarza się to bardzo rzadko. Wyróżnić w tym miejscu trzeba Death Stranding, które na tle innych pozycji wyróżnia powiew świeżości unoszący się w powietrzu dosłownie na każdym kroku.

Współpraca na każdym kroku

Twórca "symulatora kuriera" zadbał o nowe mechaniki zachęcające odbiorców do współpracy. Wspólnie z innymi realnymi graczami mogliśmy budować - za pomocą surowców zbieranych podczas eksploracji - przykładowo mosty umilające ciężkie przeprawy, a jednocześnie pozwalające uniknąć nieprzyjaciół lub sytuacji, w których nasz pojazd by się wyładował. Podczas pieszych wypraw budowaliśmy schrony w celu uniknięcia zniszczenia przenoszonego przez nas ładunku z powodu opadów temporalu lub stawialiśmy w ciężko dostępnych miejscach tyrolki, drabiny, tudzież kotwiczki, co miało na celu skrócić i ułatwić podróż do wyznaczonego celu.

Współpraca nie spodobało się wielu odbiorcom, którzy dokładnie wiedzieli dzięki wszelakim recenzjom i wywiadom z Hideo Kojimą, czym dokładnie wyróżnia się Death Stranding - jedni ją totalnie wyłączyli i skupili się na zabawie "single-player", a drudzy postanowili nawet utrudnić normalnym graczom, chętnym na pomaganie sobie w trudnych momentach, zabawę. Niejednokrotnie w okolicach premiery mogliśmy przeczytać o sytuacjach, w których wejście do danego terminalu zostało blokowane przez pojazd. Niemiłe działania nasilały się w takim stopniu, iż deweloperzy postanowili zaimplementować do swego oczka w głowie funkcję pozwalającą usuwać pojazdy uniemożliwiające ukończenie misji. 

Wydana w ostatnim kwartale poprzedniego roku pozycja jest niezbitym dowodem na to, iż wielu zainteresowanych grami wideo wręcz prosi się o innowacyjne produkcje - które nie będą po raz kolejny tym samym, co tysiące innych produktów na rynku - po czym zaczynają narzekać mówiąc, że takie rozwiązania nie są nikomu potrzebne. Nie ograniczajmy się jednak jedynie do najnowszego dzieła kreatywnego Japończyka.

Brak głównego bohatera

W temacie innowacyjności w grach wideo postanowił podziałać także Ubisoft, co może sporo osób lekko zdziwić, bowiem Francuzi są obecnie znani z tworzenia ogromnych otwartych światów z masą pytajników. Na wieść, iż w Watch Dogs Legion nie będzie głównego bohatera, a odbiorcy będą sterować nawet tysiącami NPC-ami, większość fanów marki wręcz zaniemówiła. Niektórzy zaczęli chwalić pomysł deweloperów, lecz przeważająca ilość komentarzy na forach i stronach poświęconym światu gamingowemu nie pochwalała tegoż rozwiązania. 

„Gra bez głównego bohatera to nie gra”, „Rekrutowaniem będziemy wymiotować już po paru minutach”, „Te NPC-e nie będą potrafiły zaoferować nic ciekawego”, a to jedynie malutki ułamek tego, co widziałem kilkanaście dni temu. Można zgodzić się z tym, iż na papierze mogło nie prezentować się to zbyt interesująco, ale do końcowego werdyktu potrzeba przetestować to w praktyce. I tak, ku zdziwieniu, rekrutacja rozmaitych postaci z różnymi umiejętnościami, tudzież wyposażeniem, to strzał w dziesiątkę, co przyznał niemalże każdy recenzent mający styczność z najnowszą odsłoną hakerskiej serii Ubisoftu.

Assassin's Creed: The Settlers

Jeszcze śmieszniej wygląda sytuacja w przypadku Assassin's Creed Valhalla. Ubisoft zauważył wiele narzekań, iż Assassin's Creed: Odyssey to odgrzewany kotlet z Assassin's Creed: Origins. Poniekąd mogę się z tym zgodzić, bowiem i tu i tu mieliśmy do czynienia z wieloma aktywnościami, które sztucznie przedłużały czas rozgrywki, z tą różnicą, że młodsza część ma bardziej rozbudowane wątki poboczne, a także zaimplementowane wybory - niskich lotów, ale mimo wszystko są. Wciąż jednak były to bardzo mocne tytuły z urzekającym na każdym kroku światem, bowiem starożytny Egipt (AC Origins) i antyczna Grecja (AC Odyssey) jeszcze nigdy nie były takie piękne. 

Powracając do sedna, Francuzi i w tejże pozycji chcieli wprowadzić coś nowego (ew. odświeżonego, bowiem podobny element mieliśmy w Far Cry Primal) - rozwijanie i modernizację swojej osady. Pierwsze reakcje potencjalnych klientów? „Nie będę nic budował, niech to usuną”, „A komu to potrzebne?”. Wygląda to tak, że gdy Ubisoft nie proponuje nowych rozwiązań, to niemalże każdy uważa, iż tworzą kolejnego odgrzewanego kotleta, a gdy już chcą wprowadzić coś nowego, to okazuje się, że tak naprawdę nikt tego nie potrzebuje.

Osada - początkowo jedynie mała lokacja, w której znajdziemy wyłącznie łóżko - ma pozwolić nam poznawać najważniejszych bohaterów, którzy odegrają dużą rolę w kampanii fabularnej, przyjmować nowych gości chcących podzielić się z nami swoją historią i poprosić nas o pomoc, czy także wznosić nowe budowle pozwalające rozwinąć wioskę, a co za tym idzie, umożliwić jej mieszkańcom, w tym żądnym walki wikingom, wiele aktywności, w których się rozerwą i odpoczną od krwawych przygód. To brzmi bardzo interesująco, a czy sprawdzi się w praktyce, tak jak w przypadku WD Legion, dowiemy się już za około tydzień, kiedy to pojawią się recenzję najnowszego Assasyna.

Potrzebujemy innowacyjnych rozwiązań

Tak, trochę ponarzekałem, ale pragnę na sam koniec zaznaczyć, że moje zażalenia nie tyczą się każdego gracza. Mówię przede wszystkim o grupie, która tak ochoczo prosi deweloperów o innowacje, po czym zaczyna hejtować twórców za wprowadzania nowych,  poniekąd nieprzetestowanych dotąd mechanik, które mają upiększyć obecne - dla wielu (szczególnie starszych odbiorców) przejedzone - produkcje.

Takie produkty jak Death Stranding zdecydowanie powinny pojawiać się na rynku. Nie masowo, bowiem ponownie dojdzie do sytuacji, w której zainteresowani odczują przejedzenie materiałem, ale z otwartymi rękami przyjąłbym rocznie chociaż 3-4 takowe projekty. Dajcie znać w sekcji komentarzy, co Wy sądzicie na ten temat.

Tagi: Assassin's Creed Valhalla days gone god of war Spider-Man Ubisoft Watch Dogs Legion