Dawid Ilnicki Dawid Ilnicki 15.10.2020
Co oglądać w weekend - kino, Netflix, HBO
1886V

Co oglądać w weekend - kino, Netflix, HBO

Rzut oka na najbliższe premiery zdecydowanie nie zachęca do tego, by weekend spędzić akurat przy jednej z nowych produkcji, które pojawią się na stronach streamingowych czy też w kinie. Na szczęście jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się ofercie zdołaliśmy dostrzec kilka propozycji, którymi zdecydowanie warto się zainteresować.

W tym tygodniu przyglądamy się ofercie Netflixa, HBO i premierom kinowym.

Netflix

Proces Siódemki z Chicago

Już w piątek będzie można obejrzeć nowy film Aarona Sorkina “Proces Siódemki z Chicago”. Oparty na faktach obraz opowiada o głośnych zamieszkach w latach 60-tych w Ameryce, które doprowadziły do oskarżenia trzech uczestników protestów, a ich proces był jedną z najgłośniejszych spraw w tamtych czasach. Scenarzystą i reżyserem tej produkcji jest sam Sorkin, znany przede wszystkim z tej pierwszej roli. Amerykanin jest autorem skryptu m.in. do “Social Network”, “Moneyball”, “Steve Jobs”, a także serialu “Newsroom”. W produkcji zobaczymy wielu znakomitych aktorów, takich jak Eddie Redmayne, Joseph Gordon-Levitt, Frank Langella, Jeremy Strong, a także Sacha Baron Cohen, dla którego może być to odświeżająca rola po kilku głośnych komediach. Jako amator thrillerów prawniczych z pewnością zasiądę w weekend przed ekranem, spodziewam się sprawnej, trzymającej w napięciu produkcji.

Na stronę Netflixa w sobotę trafia również “Przemytnik”, jeden z najnowszych filmów niezrównanego Clinta Eastwooda, który zagrał w nim główną rolę. Obraz to oparta na faktach historia Earla Stone’a, który zostaje jednym z najpopularniejszych przemytników kokainy dla meksykańskiego kartelu Sinaloa. Scenariusz powstał na bazie artykułu z “The New York Times”, w którym autor opisywał historię weterana II wojny światowej: Leo Sharpa, który będąc sędziwym 80-latkiem rozpoczął proceder szmuglowania narkotyków. Obraz z całą pewnością nie dorównuje choćby znakomitemu “Gran Torino”, mimo bardzo podobnego bohatera, ale patrzenie na Clinta Eastwooda to zawsze przyjemność, aktor gra tu po prostu swą kolejną, wielką rolę.

Z pozycji zdecydowanie mniej popularnych warto zwrócić uwagę na francuski serial “La Revolution”, który zdaje się podążać podobną drogą co świetne koreańskie “Kingdom”, za miejsce akcji wybierając sobie jednak przedrewolucyjną Francję. Oto wynalazca gilotyny odkrywa tajemniczy wirus, który powoduje, że arystokraci zabijają ludzi z niższych klas społecznych. Rewolucja Francuska to wdzięczny temat do wielkich widowisk serialowych i produkcja Netflixa z całą pewnością może wypełnić pewną niszę, warto więc sprawdzić kilka pierwszych odcinków tej serii.

HBO

Na poboczu - serial HBO

W poniedziałek premierę będzie miał ostatni odcinek serialu “W krainie Lovecrafta”, który jednak nie ma wiele wspólnego z twórczością wielkiego samotnika z Providence, a jest ekranizacją powieści Matta Ruffa i kolejną propozycją, która próbuje połączyć ze sobą kino grozy z problematyką społeczną, umieszczając akcję w latach 50-tych w Stanach Zjednoczonych. Jednym z twórców serialu jest Jordan Peele, a głównego bohatera, który wraz z przyjaciółką i wujkiem poszukuje zaginionego ojca, gra Jonathan Majors.

Miłośników seriali, a przede wszystkim grającego słynnego doktora House’a Hugh Laurie, powinien ucieszyć powrót tego aktora właśnie w produkcji telewizyjnej. Mowa o krótkiej mini-serii “Na poboczu” (Roadkill), w której tej niezwykle rozpoznawalny aktor zagra mającego spore problemy w życiu prywatnym polityka, który ma również na głowie walkę ze swoimi zawodowymi rywalami. Od czasu “House of Cards” brakowało rasowego thrillera politycznego, którym z całą pewnością nie jest duński serial “Borgen”, a Laurie już w bardzo dobrym “Nocnym Recepcjoniście” pokazał, że obsadzony w roli czarnego charakteru sprawdza się idealnie. Z całą pewnością warto zatem zwrócić uwagę na serial BBC, którego pierwszy odcinek trafia na stronę 19 października. Dzień wcześniej pojawi się tam szwedzka seria "Miasto niedźwiedzi", o której więcej wspominam w artykule dotyczącym najbardziej obiecujących produkcji skandynawskich, który ukaże się w niedzielę. 

Interesująco wyglądają również dwie egzotyczne produkcje. Pierwsza to łotewski film “Oleg” opowiadający o imigrancie pracującym w Belgii, który w wyniku nieszczęśliwych wypadków zostaje wplątany w poważniejszą intrygę. W obrazie Jurisa Kursietisa zagrał Dawid Ogrodnik, który odtwarzał tu lokalnego bandytę, dość nietypową jak dla siebie rolę, i ponoć spisał się bardzo dobrze. Drugą propozycją jest oparty na wspomnieniach byłego ministra finansów Grecji - Yanisa Varoufakisa - film Costy-Gavrasa “Dorośli w pokoju”, opowiadający o kryzysie związanym z greckim długiem i negocjacjach tego kraju z Unią Europejską. Gavras należy do grupy reżyserów mocno zaangażowanych politycznie, co oczywiście ma swoje wady, ale też niewątpliwe zalety, bo jego filmy są niezwykle energiczne, mocno angażują widza, nawet jeśli ten nie zgadza się z jego poglądami.

Kina

Banksterzy - kino Polska

To się musiało stać! Wreszcie znaleźli się twórcy, którzy wcale nie poprzestali na zazdroszczeniu popularności Patrykowi Vedze i próbują powtórzyć jego sukces. To pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy w związku z obrazem “Banksterzy” Marcina Ziębińskiego, który w piątek trafi do kin. Dwanaście lat po wielkim krachu bankowym w Stanach Zjednoczonych i trzy lata po kryzysie frankowym polscy filmowcy w końcu postanowili rozprawić się z niezbyt szanowaną grupą społeczną, co samo w sobie oczywiście nie jest niczym złym. Wszystko zależy od tego co zobaczymy na ekranie. Materiału literackiego, na którym można się oprzeć, jest sporo, by wspomnieć tylko “Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy” Pawła Reszki, a Polska z całą pewnością potrzebuje dobrego, populistycznego kina, mówiącego o najważniejszych społecznych problemach. Może zatem tym razem się uda?

Do kin trafia także nowa wersja adaptacji książki Frances Hodgson Burnett “Tajemniczy Ogród” rozsławiona przede wszystkim dzięki filmowi Agnieszki Holland z 1993 roku. Za nową wersję wziął się Marc Munden, który trzynaście lat wcześniej zasłynął niezłym wojennym dramatem “Znamię Kaina”, a w międzyczasie pracował głównie na planach produkcji telewizyjnych. Ci, którzy pamiętają wersję z 1993 roku lub samą książkę, dobrze wiedzą, że niezwykle trudno zrealizować film, który oczaruje widza bogactwem przedstawionego świata i większość ocen wskazuje, że reżyserowi tym razem się to kompletnie nie udało.

Tagi: co oglądać hbo kino netflix