Piotrek Kamiński Piotrek Kamiński 15.10.2020
Jak Zostać Gwiazdą – wywiad z Tomaszem Karolakiem. "Fallout to taki mój konik"
1735V

Jak Zostać Gwiazdą – wywiad z Tomaszem Karolakiem. "Fallout to taki mój konik"

Nowa, polska komedia muzyczna, Jak Zostać Gwiazdą już od dwóch tygodni gości na ekranach kin i, jak to zwykle bywa, zbiera bardzo skrajne opinie. O tym jak dołujący czasami potrafi być show-biznes rozmawialiśmy z ulubionym aktorem użytkowników naszego portalu, Tomaszem Karolakiem, który w filmie gra bezwzględnego, ale przy tym bardzo zabawnego producenta programu muzycznego, wokół którego toczy się akcja.

Piotrek Kamiński: Zrobiliście komedię, ale tak naprawdę wiele momentów było tam bardzo prawdziwych, życiowych. Będąc na planie czułeś, że bardziej robicie film do śmiania się, czy płakania?

Tomek Karolak: Gatunki teraz się zacierają. Rzeczywiście film został nakręcony z dużym rozmachem, spektakularnymi zdjęciami i są w nim momenty jakiejś tam prawdy. Wiesz co, praca w show-biznesie bywa taka. To znaczy, jeżeli rzeczywiście jesteś oceniany negatywnie przez większą grupę publiczności, to czujesz się osamotniony i jest to [uczucie - przyp. red.] bardzo dojmujące. Pamiętam jak kiedyś udzieliłem się politycznie. Część publiczności po prostu nie przyjęła tego do wiadomości, ponieważ uważa artystów za ludzi, którzy są w pewnym uniwersalizmie. Fani artystów to są ludzie o różnych poglądach politycznych, w związku z tym jak się artysta udziela politycznie, to natychmiast polaryzuje tę swoją publiczność. Ja coś takiego poczułem, takie osamotnienie. Część publiczności nie chciała już ze mną kolaborować - chodzić na filmy ze mną. Poczułem wtedy dojmującą pustkę, aczkolwiek nie spowodowała ona, że zacząłem zmieniać swoje życie. Ale rzeczywiście, jak się od ciebie odwrócą, to się odwrócą.

Piotrek: Czyli jest w tym wszystkim odrobina prawdy?

Tomek: Jest. Ja gram postać, która wykorzystuje prywatne wątki życia ludzi żeby pokazywać je na antenie, aby oglądalność rosła. I to też jest nagminne. Wyciąga się wypowiedzi ludzi z kontekstu i tak dalej, tylko po to żeby zrobić medialny szum. To niczemu nie służy, żyje tyle ile codzienna gazeta - jeden dzień.

Wywiad z Tomaszem Karolakiem

Piotrek: Twoja postać to jest ogromny paradoks tego filmu. Z jednej strony nie da się go lubić, z drugiej strony nie da się go nie lubić.

Tomek: Myślę, że, to w ogóle ja po prostu taki jestem. Mam w sobie coś takiego. Patrzyłem dzisiaj na siebie [na pokazie filmu] jako na takiego Polaka, bo wiesz, my często siebie nawzajem nienawidzimy, nie lubimy za różne rzeczy, które robimy, a jednocześnie jesteśmy niezwykle sympatyczni, jak tak podejdziemy do siebie, siądziemy przy kawałku chleba i pogadamy, nagle się okazuje, że ta dusza polska jest. My chyba tacy po prostu jesteśmy. Zobacz - u nas się prawie nigdy żadne sondaże nie sprawdzają. No, poza tam ostatnim. Polacy lubią tak na przekór.

Piotrek: Czyli wzorowałeś postać na samym sobie? Czy spotkałeś takich ludzi jak ten producent na swojej drodze?

Tomek: Oczywiście, że spotkałem takich ludzi. To, że mamy jakieś negatywne odczucia co do tej postaci jest powodowane tym, że on taki jest ponieważ sam ma nierozwikłane problemy z przeszłości - z dzieciństwa, z początków pracy, i tak dalej. Zagrałem ostatnio parę ról ludzi, którzy są bardzo apodyktyczni, bardzo nieprzyjemni dlatego, że sami zostali zranieni. To taka psychologiczna oczywistość, ale widzisz, nie aż taka znowu oczywistość. Gdybyśmy podsumowali, to wszyscy my z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych powinniśmy być na terapii. Wszyscy byliśmy wychowywani w komunistycznych systemach kar, nagród. Wydaje mi się, że coś takiego się [w filmie] pojawiło.

Piotrek: Ale mimo wszystko jest to postać komediowa. Ty raczej głównie ten gatunek sobie upodobałeś, przynajmniej w kinie, prawda?

Tomek: Zapraszam na Banksterów. Tam sytuacja jest zupełnie inna - wyciągam z siebie jakieś tam czarności. Powoli zaczynam dostawać takie propozycje. Ale ja to lubię [granie w komediach]. W teatrze nauczyłem się ustawiać samego siebie w pewnym kontekście. Wiesz, widzę, że ludzie się naprawdę śmieją z tego co robię, a przecież ja się nie wygłupiam, tylko wszędzie w komediach gram właściwie to dramatycznie, a i tak wszyscy się śmieją.

Piotrek: Ponieważ PPE jest portalem growym, to nie wypada żebym nie zapytał. Zdarzyło ci się kiedyś grać w gry?

Tomek: Oczywiście, że tak. Jestem fanem Fallout. To taki mój konik, ale teraz najwięcej mam do czynienia z grami moich dzieci. Mój syn gra w Brawl Stars, dla niego ta gra rządzi. I ja też gdzieś tam wnikliwie to obserwuję. Śmiech mnie bierze, jak widzę, że moje dzieci oglądają na YouTube'ie tych co mówią jak się gra, jak robić postępy. Natomiast był w moim życiu taki moment, że gra komputerowa była dla mnie odstresowująca. Nigdy nie zapomnę tej fenomenalnej gry - Return to Castle Wolfenstein. Tej części sprzed chyba piętnastu lat...

Piotrek: Jak nie dwudziestu.

Tomek: Fenomenalna. Jak ja kochałem zagłębiać się w ten świat tajemnic, tego wszystkiego, ale też bardzo, jak na tamte czasy, dobrze odwzorowanych akcjach, ruchach tych komandosów, żołnierzy. Świetne.

Piotrek: A nie spróbowałbyś się jako reżyser, albo aktor w grze? Bo to jest coś, czego chyba jeszcze nie robiłeś?

Tomek: Wiesz co, nie robiłem. Nie wiem czy bym spróbował, natomiast grałem też w Wiedźmina, bo chciałem zobaczyć, jak to tam jest i ten dubbing, ta fabularyzacja polska bardzo zdała tam egzamin. Genialnie im to wyszło. Słyszę głosy wielu moich kolegów i to mi w ogóle nie przeszkadza – że ich znam. Myślę, że to bardzo ważna część gry poza samą grafiką. [Wracając do pytania], nie wiem. Nie myślałem o tym jeszcze.

Piotrek: Może warto! Dziękuję ci bardzo za rozmowę.

Tagi: film Jak zostać gwiazdą Tomasz Karolak wywiad