Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 15.09.2020
Motorola G9 Play – test smartfona. Tani telefon dla każdego?
1108V

Motorola G9 Play – test smartfona. Tani telefon dla każdego?

Jeśli szukasz dziś przystępnie wycenionego smartfona, musisz liczyć się z wydatkiem blisko 1000 zł za względnie przyzwoite parametry. Tak rozdmuchany został rynek technologii. Jednym z bohaterów tego przedziału cenowego jest testowana dziś Motorola G9 Play, która w kwocie 799 zł oferuje wszystko to, czego możesz oczekiwać od telefonu w 2020 roku. No, może z małymi wyjątkami. Zapraszam do testu. 

W ostatnim czasie miałem przyjemność sprawdzić w codziennym użytkowaniu dwa inne smartfony legendarnej marki – Edge oraz G 5G Plus. Pierwszy z nich był dość bogato wyposażonym „średniakiem” z nietypową, bardzo wąską obudową i niesamowitymi, zaokrąglonymi ramkami. Drugi z kolei trafił do sklepów w kwocie 1500 zł i jak na swoją cenę, był solidnym urządzeniem, które jednak nie ustrzegło się pewnych wad. Motorola G9 Play jest z kolei o połowę tańsza i da się to odczuć w specyfikacji oraz działaniu urządzenia, ale nie ma też powodów do zmartwień. Chociaż w tym budżecie konkurencja jest silna (choćby wszelkie Xiaomi czy Oppo), Motorola wcale nie ma się czego wstydzić, a z niektórych pojedynków wychodzi nawet obronną ręką. 

Motorola G9 Play – test smartfona. Wygląd i obudowa

Producent koncentruje się przede wszystkim na rynku telefonów budżetowych lub typowych średniaków, nie pchając się za bardzo w te flagowe rejony, zdominowane przez Apple, Samsunga czy OnePlusa. Ma to swoje uzasadnienie, bowiem na świecie sprzedaje się o wiele więcej smartfonów w kwocie do 1500 zł, aniżeli tych po cztery czy nawet pięć tysięcy papierków. W Polsce również mamy taką tendencję, a najbardziej „chodliwym” przedziałem cenowym jest zakres 500-1500 zł, chociaż w ostatnich latach częściej sięgamy po smartfony za 2000, a nawet 2500 zł.

Specyfikacja G9 Play:

  • Ekran: LCD IPS 6,5”, 1600 x 720 pikseli, 269 ppi, 60 Hz
  • Procesor: ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 662
  • SO: Android 10
  • GPU: Adreno 610
  • RAM: 4 GB 
  • Pamięć: 64 GB
  • Bateria: 5000 mAh
  • Wymiary: 75,7 x 165,2 x 9,1 mm
  • Waga: 200 g
  • Aparat tył: 48MP F/1,7 2MP F/2,4 i 2MP F/2,4
  • Aparat przód: 8MP F/2,2
  • Porty i funkcje: 4G+ VoLTE, Wi-Fi 802.11 ac, Bluetooth 5.0, A-GPS, Akcelerometr, żyroskop, czujnik grawitacji, czujnik geomagnetyczny, czytnik linii papilarnych, USB typu C, NFC, złącze mini-jack

Nie ma wielkiego szału, bo w kwocie do 1000 zł zdarzają się lepsze parametry. Choćby w Xiaomi Redmi 9 znajdziemy ekran FHD+, podczas gdy G9 Play oferuje zaledwie 1600x720 px czyli mocno przestarzałe już „HD”. Na szczęście dla Motoroli, w trakcie codziennego użytkowania za bardzo tego nie widać. Przeszkadzać mogą co najwyżej filmy na YouTube czy Netflixie, których nie ogląda się tutaj zbyt komfortowo. W G9 Play znajdziemy ponadto solidne 4GB pamięci operacyjnej, przyzwoity 48 mpix aparat i Androida w wersji 10. 

Wygląd zewnętrzny i opakowanie 

Motorola G9 Play przyjeżdża do nas w standardowym dla tej firmy, granatowym pudełku z logotypem producenta na froncie i atrakcyjną wizualizacją na tyle. W środku znajdziemy, oprócz telefonu (już z fabrycznie montowanym, silikonowym pokrowcem), szybką 20W ładowarkę i kabel USB-C. Zgodnie z obecnymi standardami w Polsce, nie jest już dorzucany jakikolwiek zestaw słuchawkowy. To pozostaje „dodatkiem” dla wybranych modeli z różnych przedziałów cenowych. 

Motorola G9 Play – test smartfona. Design i przyciski

Telefon wyróżnia się niesamowitym, kobaltowym kolorem, który z miejsca przyciąga wzrok i w zależności od kąta padania światła, mieni się na granatowo lub fioletowo. Wygląda zjawiskowo i przez pierwsze kilka minut trudno oderwać od niego wzrok. Z tyłu znajdziemy bardzo niewielką wyspę z trzema obiektywami i sprytnie wkomponowaną lampą doświetlającą oraz logotyp producenta, który jest osadzony nieco głębiej – wszystko dlatego, że ukryto w nim czytnik linii papilarnych – działa sprawnie i szybko, jest przy tym w idealnym położeniu, nie za nisko i nie za wysoko. 

Na przodzie kamerę wkomponowano w ramach charakterystycznej łezki w środkowej części ekranu. Mniejsze to jest od notcha, chociaż zabiera więcej miejsca od popularnego „oczka” ale nie wygląda źle. Znalazło się tu miejsce na 6,5” ekran LCD z dość dużym podbródkiem i wąskimi, bocznymi ramkami. Z prawej strony mamy natomiast trzy przyciski. Ten na samej górze, po dwukrotnym wciśnięciu, wywołuje asystenta Google (bez sensu). W środku jest regulacja głośności, a poniżej przycisk do blokady ekranu. Po lewej stronie nie ma nic oprócz slotu na kartę SIM/rozszerzeń. Na dole widnieje dość duża maskownica głośnika i złącze USB-C, a na górze uśmiecha się do nas port mini-jack. Telefon jest przy tym dość gruby, ale solidnie wykonany. Z tyłu mamy wysokiej jakości tworzywo sztuczne, które nie jest przesadnie podatne na zarysowania. Ekran chroni natomiast gruby plastik (zabrakło montowanej fabrycznie folii, jak u konkurencji) i szkoda, że nie mamy tu do czynienia ze szkłem Gorilla Glass. Urządzenie wspiera dwie karty SIM, lub jedną z nich wymiennie z kartą rozszerzeń microSD o pojemności do 256 GB.

Ekran, komfort użytkowania, wybrane funkcjonalności

Jak wcześniej wspominałem, Moto G9 Play wyposażono w matrycę LCD TFT IPS o rozdzielczości 1600x720 px i 60 Hz częstotliwości odświeżania. Przy 6,5” ekranie daje to marne zagęszczenie pikseli na poziomie 269 ppi. Gdy zbliżymy telefon do oka, dostrzegalne są pojedyncze „ząbki”, lecz nie jest to uciążliwe i w codziennym użytkowaniu nie będzie przesadnie doskwierać. Wszystko dlatego, że zastosowana przez producenta matryca… ma bardzo dobre właściwości. Przyzwoite odwzorowanie kolorów i bardzo dobre kąty widzenia idą w parze z niezłą jak na LCD czernią i brakiem uciążliwego smużenia (którego obawiałem się najbardziej). Maksymalna jasność wynosi jedynie ~380 cd/m2, ale za to kontrast sięga 2000:1. Niestety nie będzie to smartfon, z którego komfortowo skorzystamy w nasłonecznione dni. Wyświetlacz jest natomiast bardzo responsywny – bezbłędnie odczytuje każdy dotyk. Oczywiście o wsparciu dla HDR możemy zapomnieć. 

Motorola G9 Play – test smartfona. Ekran

W środku znajdziemy ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 662 rozpędzający się do 2,02 GHz na czterech rdzeniach. Pozostałe pracują z częstotliwością 1,8 GHz. To wszystko wspomagane jest przez 4GB pamięci RAM oraz układ graficzny Adreno 610 o bardzo przeciętnej wydajności. Mimo to, w testach syntetycznych Motorola G9 Play wypada całkiem nieźle jak na ten przedział cenowy. W popularnym AnTuTu osiąga 178005 punktów, w Geekbenchu 5 dla pojedynczego rdzenia generuje 312, a dla wielu 1335 punktów. To wyniki znacznie lepsze od konkurencji, bowiem Oppo A31 (kosztujący tyle samo) osiągnął w tym teście odpowiednio 152 i 764 jednostki, co jest prawdziwą katastrofą.  

Przyzwoite wyniki zaobserwowałem też w 3D Marku, gdzie w teście Sling Shot Moto G9 osiągnęła 1881 punktów. W PCMarku korzystając z benchmarka „wydajność 2.0” osiągnąłem 7402 jednostki, a podstawowy test wskazał 11588 oczek. Całkiem nieźle. Jak mogłem się spodziewać, niestety Androbench ujawnił największy mankament tego telefonu – powolną pamięć dla użytkownika. Podczas odczytu osiąga raptem 315 MB/s, a podczas zapisu 190 MB/s, co odczuwalne jest szczególnie podczas instalacji gier czy zgrywania danych. Dzieje się to po prostu bardzo wolno. Ale i tak szybciej niż w Oppo A31. 

Motorola G9 Play – test smartfona. Benchmarki

Urządzenie korzysta z „czystego” Androida 10 z niewielkimi zmianami Motoroli, co przekłada się na bardzo dobrą pracę systemu i co za tym idzie – nawet przy zastosowanych komponentach jest wydajne i przystępnie. Nie odczułem szczególnych spowolnień, zacinek czy problemów. Jak na ten przedział cenowy, jest naprawdę nieźle. Aplikacje otwierają się dosyć wolno, ale przeglądarka internetowa, ustawienia czy belka podręczna z niektórymi parametrami wskakują natychmiast. Ikony są okrągłe, tapeta pięknie animowana, a opcje systemowe zawierają wszystko to, co najważniejsze. Sprawdźcie na poniższych zdjęciach. Dodatkowym atutem jest świetna klawiatura systemowa i delikatne, bardzo przyjemne wibracje. Podczas rozmów głosowych nie odczułem żadnych problemów (w telefonie znajdują się dwa mikrofony), nie zrywało też połączenia. Podobnie z dostępem do internetu – sieć funkcjonowała poprawnie, a wbudowany moduł Wi-Fi nie stwarzał niedogodności. 

Motorola G9 Play – test smartfona. Belka i system

Jednym z największych atutów testowanej Motoroli jest niewątpliwie czas pracy na baterii. Dzięki zastosowaniu ogniwa litowo-polimerowego o pojemności aż 5000 mAh, telefon może pracować przez pełne dwa dni bez żadnych skrupułów. Przy mniejszym obciążeniu był w stanie wytrzymać nawet kawałek trzeciej doby, przy czym naładowanie od 0 do 100% zajmuje ok. 2h i 20 minut. Podczas moich testów uzyskałem blisko 12h SoT, co uważam za rewelacyjny wynik. Zamieszczona w zestawie 20W ładowarka uruchamia tryb „turbo”, chociaż telefon oficjalnie wspiera tylko 15W. Przy stanie spoczynku po kilku dniach niewielkiej aktywności dalej miałem 77% baterii. Dla wymagających użytkowników, którzy potrzebują dużego ogniwa i rzadko kiedy chcą korzystać z prądu, Moto G9 Play będzie jak znalazł. Świetnie sobie radzi. 

Urządzenie niestety nie jest wodoszczelne – producent zastosował jedynie specjalną, hydrofobową powłokę chroniącą komponenty przed zachlapaniem. Brakuje też ładowania bezprzewodowego i głośników stereo, co nie jest żadnym wyjątkiem w tym przedziale cenowym. Moto G9 Play gra natomiast wystarczająco poprawnie i donośnie, żebyśmy nie mogli na nią narzekać. Dobrze sprawdzi się też podczas rozmów głosowych, a w razie czego możemy skorzystać ze złącza mini-jack i podłączyć dowolne słuchawki. Przetwornik dźwięku nie jest najwyższych lotów i po sparowaniu telefonu z głośnikiem słyszalne są pewne braki w zakresie tonalnym czy dynamice dźwięku, ale dalej uważam, że jak za 799 zł otrzymujemy przyzwoity zestaw technologii, ze wsparciem dla NFC na czele. 

Aparat – jest zaskakująco dobrze!

Czego możemy oczekiwać po smartfonie za niespełna tysiąc złotych? Żeby robił całkiem przyzwoite zdjęcia na których będzie cokolwiek widać. Muszę przyznać, że zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony możliwościami aparatu tego urządzenia. G9 Play dysponuje 48 Mpix obiektywem z jasnością F/1,7 co przekłada się na całkiem niezłe możliwości. Wspiera go 2 Mpix obiektyw makro oraz 2 Mpix oczko do łapania głębi i wsparcia dla trybu „bokeh”. W ciągu dnia jest znakomicie – zdjęcia mają świetną szczegółowość, bardzo dobre, naturalne barwy i odpowiedni kontrast. Brakuje prześwietleń, nie mogę też narzekać na portrety, które wypadają przyzwoicie. Gorzej natomiast jest nocą, mimo reklamowanego przez producenta trybu „Night Vision”. Chociaż do aparatu dociera nieco więcej światła, to przy jego braku efekty pozostawiają wiele do życzenia. Urządzenie ponadto nie zostało wyposażone w obiektyw szerokokątny, a taki oferuje chociażby nieco tańszy Xiaomi Redmi 9. 

Motorola G9 Play. Aparat

Nakładka aparatu jest przyjemna w użyciu, intuicyjna i przemyślana. Po lewej stronie znajdziemy dostęp do podstawowych funkcji, po prawej na wygodnym panelu wybierzemy pomiędzy fotkami, trybem wideo, a dodatkowymi elementami, takimi jak portret, makro, panorama czy film poklatkowy. 

Motorola G9 Play - test smartfona. Fotografie

W temacie wideo jest natomiast różnie. Niewątpliwie ogromną zaletą jest to, że telefon wspiera cyfrową stabilizację obrazu przy 30 klatkach na sekundę. Po zmianie na 60 fps, musimy się z tym pożegnać i wtedy jakość nagrania wyraźnie spada. Stabilizacja radzi sobie ponadto zaskakująco dobrze – ujęcia są bardzo płynne i mogą się podobać. Oczywiście nie ma 4K, ale zabrakło też przestarzałego 720p, co uważam za duży plus. Gorzej, że w trybach znajdziemy „zwolnione tempo”, które zbyt zwolnione nie będzie, ponieważ telefon nagrywa obraz wyłącznie w 60 klatkach na sekundę. Nocą za bardzo nie ma o czym mówić – duża ilość szumów i bardzo niewiele detali skutecznie zniechęci nas do wieczornych wojaży. Na pewno nie z tym telefonem. 

Motorola G9 Play - test smartfona. Zdjęcia, portret

Motorolę G9 Play możesz kupić tutaj:

Podsumowanie – jest nieźle, ale konkurencja ma swoje asy w rękawie

Motorola G9 Play to smartfon wart uwagi. Z pewnością jedna z ciekawszych konstrukcji na rynku. Przepiękny kolor idzie w parze z niezłym aparatem i bardzo przyzwoitym działaniem systemu. Ponadto urządzenie poradzi sobie ze wszystkimi grami dostępnymi na rynku, co prawda w niskich lub średnich detalach, ale komfort zabawy będzie wystarczający, żebyśmy nie musieli narzekać. Mimo dedykowanego trybu nocnego w aparacie, zdjęcia wychodzą marne, natomiast nagrania są bardzo słabe. Szkoda, że cyfrowej stabilizacji obrazu zabrakło przy 60 kl/s. 

Największym atutem jest ogromna bateria, która bez problemu wystarczy na dwa pełne dni użytkowania, gdzie nie będziemy sobie niczego odmawiać. Zamieszczona w zestawie, 20W ładowarka jest miłym dodatkiem, a silikonowy pokrowiec, chociaż nie najwyższych lotów, skutecznie ochroni smartfon przed rysami i uszkodzeniami. Dochodzi do tego wysoka responsywność całkiem niezłego ekranu IPS, który niestety ma bardzo niską rozdzielczość. Na szczęście, nie jest to uciążliwe podczas codziennego użytkowania. Nie możemy oczywiście mówić o demonie szybkości, co pokazują syntetyczne benchmarki, ale każdy kto kupi ten telefon, powinien być zadowolony. Ode mnie zasłużone osiem oczek w skali do dziesięciu i ponarzekam trochę na cenę, bo chociaż 799 zł wydaje się kwotą optymalną (tyle samo kosztuje przecież znacznie słabszy Oppo A31), to na rynku są takie konstrukcje jak Xiaomi Redmi 9 (za 699 zł), czy Xiaomi Redmi Note 9 (za 849 zł) lub Huawei P30 Lite (za 889 zł). Motorola G9 Play nie ma się jednak czego wstydzić. 

Ocena – 8/10

Zalety:

  • Przepiękny kolor 
  • Dobra jakość wykonania 
  • Przyzwoity ekran IPS z dobrym kontrastem i wysoką responsywnością
  • Kapitalny czas pracy na baterii 
  • Zamieszczona w zestawie, 20W ładowarka
  • Dobry aparat za dnia 
  • Bardzo przyzwoita jakość nagrań video w FHD 30 kl/s 
  • Złącze USB-C
  • Android 10 i wygodne, szybkie działanie systemu operacyjnego 
  • Wsparcie dla NFC
  • Całkiem niezły głośnik mono, donośny i grający dość przyzwoicie
  • •Bardzo dobrze działający czytnik linii papilarnych, świetnie wkomponowany w bryłę urządzenia
  • Miejsce na karty rozszerzeń microSD do 256GB

Wady: 

  • Brak cyfrowej stabilizacji dla nagrań w 60 kl/s
  • Zwolnione tempo tylko w 60 kl/s? Słabo
  • Brak obiektywu ultraszerokokątnego
  • Nocne zdjęcia i nagrania mogłyby być lepsze
  • Ekran ma bardzo niską rozdzielczość – 1600x720 px
  • Po co nam dodatkowy przycisk dla asystenta Google? Nie da się do niego przypisać innej funkcjonalności, co czyni go bezużytecznym
  • W tym przedziale cenowym nie ma co tego oczekiwać, ale brakuje certyfikatu wodoszczelności

Tagi: Motorola G9 Play recenzja test