Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 13.09.2020
Gry z bieżącej generacji, które zrobiły na mnie największe wrażenie
5134V

Gry z bieżącej generacji, które zrobiły na mnie największe wrażenie

Jakie gry z ostatnich kilku lat zrobiły na mnie największe wrażenie? Trochę ich było, ale 13 najlepszych z nich znajdziecie w rozwinięciu.

Obecna generacja dobiega końca. Za około 2 miesiące na rynku pojawią się next-genowe konsole Sony i Microsoftu, więc żaden z deweloperów nie ma zbyt dużych planów wobec PlayStation 4 i Xbox One. Wobec tego postanowiłem podzielić się z Wami trzynastoma produkcjami, które na przestrzeni ostatnich siedmiu lat zrobiły na mnie największe wrażenie. Bez zbędnego przedłużania, zaczynajmy!

13. Until Dawn

Zestawienie otworzymy Until Dawn od Supermassive Games, które pracuje obecnie przy antologii The Dark Pictures, zahaczającej o podobną tematykę, co wyżej wymieniona gra. Wydane w połowie 2015 roku Until Dawn zabrało nas w podróż w zaśnieżone góry, a dokładniej do domku wypoczynkowego należącego do rodziny Josha Washingtona. Grupka znajomych przeżywa istny koszmar, który potoczy się tak, jak będziemy chcieli. Twórcy oddali do dyspozycji masę moralnych wyborów, od których zależy los bohaterów. Rozgrywka przypominała wciągający jak bagno interaktywny film.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Until Dawn? Za kilkadziesiąt decyzji i ich konsekwencji, świetnie napisane postacie, chwile grozy.

12. Wasteland 3

Wasteland 3 zadebiutował dosyć niedawno, więc może wciąż jestem przesączony grą, stąd też znalazła się w tymże zestawieniu, ale muszę z ręką na sercu powiedzieć, iż dawno nie grałem w tak dobrze zrobionego turowego RPG-a akcji. InXile Entertainment potwierdziło, że jest w wyśmienitej formie, dostarczając na rynek klimatyczną produkcję z masą dopasowanych mechanik. Nie można doczepić się także do samej historii, bo, jak na turowego RPG-a, stoi ona na dosyć wysokim poziomie.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Wasteland 3? Za kilkadziesiąt godzin rozgrywki, dobre questy, trudne do podjęcia wybory.

11. Mass Effect: Andromeda

Jestem jedną z nielicznych osób, którym Mass Effect: Andromeda przypadł do gustu. Niestety, albo i stety, otwarty świat Andromedy mnie osobiście zainteresował do takiego stopnia, że najnowszego Mass Effecta przeszedłem przynajmniej dwukrotnie, wykonując wszystkie aktywności. Wbrew pozorom, rodzeństwo Ryder, jak i ich towarzysze z Tempesta, są dobrze napisanymi bohaterami, którzy błędnie są porównywani do tych z trylogii, gdzie główną rolę odgrywał komandor Shepard. Trzeba brać pod uwagę, że w przypadku ME:A dostali oni zdecydowanie mniej czasu na ekranie, aniżeli Liara, Garrus, czy Tali. Mimo wszystko uważam, że Drack dorównuje Wrexowi/Gruntowi, a Cora np. Ashley.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Mass Effect: Andromeda? Za misje główne i lojalnościowe, oprawę wizualną, towarzyszy z Tempesta.

10. Detroit Become Human

Grzechem byłoby nie wymienienie Detroit: Become Human, o ile wcześniej wspomniało się już o Until Dawn. Twórcy Heavy Rain i Beyond: Two Souls kolejny raz pokazali pazur, tworząc ponad 10-godzinną przygodę przesączoną wyborami moralnymi. Powtórzę się, ale odbiorca mógł poczuć się jak ktoś, kto ogląda film, na który czekał parę lat. Detroit: Become Human zaskakiwało na każdym kroku zwrotami akcji, cholernie dużą ilością ścieżek, a także bardzo dobrze zaprojektowanymi lokacjami z masą detali.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Detroit: Become Human? Za lokacje i grafikę, setki wyborów, poruszaną tematykę, sekwencje QTE.

9. Dying Light

Dying Light to dla mnie najlepsza historia, którą można było poznać w trybie kooperacji ze znajomymi. Gdy tylko dostałem w swoje łapki najnowszą pozycję Techlanda, bawiłem się w niego w każdym wolnym momencie. Siekanie i odcinanie głów zombie, tworzenie coraz to lepszych broni, epicka wspinaczka po budynkach Harranu było niesamowitym doświadczeniem. 

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Dying Light? Za kooperację, parkour, kamerę FPP, mini-hordy zombie, crafting.

8. Metro Exodus

Metro Exodus przekonało mnie do bliższego zapoznania się z postapokaliptycznym uniwersum, wykreowanym przez rosyjskiego pisarza - Dmitrija Głuchowskiego. Trzecia część marki kontynuowała przygodę Artema, który tym razem opuścił moskiewskie metro w celu szukania domu dla ludzkości. Nie będzie to jednak proste zadanie, o czym przekonali się członkowie z Zakonu Sparty. Na drodze stanęły im mutanty, sumy, czy wrogo nastawieni ludzie. O ile nie jest to graficzny majstersztyk, tak nie można złego słowa powiedzieć o bohaterach, klimacie, jak i samej historii.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Metro Exodus? Za niepowtarzalny klimat, postacie, pół otwarty świat.

7. Assassin's Creed: Origins

Na kolejnym miejscu uplasował się Assassin's Creed: Origins, rozgrywający się w starożytnym Egipcie. Zdaję sobie sprawę z tego, iż dwie najnowsze odsłony marki znacząco różniły się od tych pierwszych. Ubisoft zdecydował się na bardziej otwarty świat, którym zapełnił pobocznymi aktywnościami rodem z darmowego generatora. Mimo to, Origins jak i Odyssey miały coś takiego w sobie, że chciało się z nimi spędzać długie, zimowe nocki. Na pewno w dużym stopniu przyczyniły się do tego dobrze odwzorowane lokacje i robiąca wrażenie oprawa graficzna.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Assassin's Creed: Origins? Za piękne lokacje, świetną grafikę, ponad 100 godzin gry.

6. The Last of Us Part 2

The Last of Us Part II podzieliło graczy na dwie grupy. Jedna to osoby, które TLOU 2 nie cierpią, a do drugiej należą odbiorcy, którzy kontynuację przygód Joela i Ellie będą pamiętać jeszcze przez parę kolejnych lat. Ja osobiście należę do tej drugiej, bowiem w TLOU 2 bawiłem się bardzo dobrze, za sprawą intrygującej, wyjątkowej fabuły, z którą spędzić można było nawet ponad 30 godzin. Grzechem byłoby powiedzenie złego słowa o animacjach, bowiem one tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że w tejże kwestii wciąż góruje studio Naughty Dog.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał The Last of Us Part 2? Za wciągającą opowieść, liczne animacje, dobrze zaprojektowane lokacje i bohaterów pierwszo, jak i drugoplanowych.

5. Kingdom Come: Deliverance

Kingdom Come: Deliverance było tworzone bardzo długo przez czeską ekipę Warhorse Studios, ale opłacało się czekać. Przygody syna kowala zainteresowały niemalże każdego gracza swoimi realistycznymi mechanikami, bardzo dopracowanymi - począwszy od wymagającej walki, a skończywszy na dokonywaniu kieszonkowych kradzieży. Kingdom Come: Deliverance wyróżniała także oprawa wizualna i niesamowite misje poboczne i główne. Raczej nigdy nie zapomnę zadania, kiedy szukaliśmy po zalesionych terenach słowików (musieliśmy dokładnie się wsłuchać, z której strony dobiegają odgłosy ptaszka).

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Kingdom Come: Deliverance? Za misje główne i poboczne, grafikę, wiele realistycznych mechanik, system walki.

4. Days Gone

Days Gone spotkało się z mieszanymi opiniami krytyków, którzy obniżali swoje oceny ze względu na liczne błędy. Twórcy wzięli sobie ich słowa do serca, eliminując szybko wszelkie bolączki produkcji. W tytuł grałem parę miesięcy po premierze i wtedy nie natknąłem się na żaden błąd - historia trzymała w napięciu od pierwszych minut, a wykonywanie zadań opcjonalnych było wynagradzane w postaci ogromnych plot twistów, tak bardzo pożądanych. Days Gone nie zapomnę także ze względu na "świrusów", których zabijanie sprawiało ogromną przyjemność.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Days Gone? Za hordy, masę cut-scenek, misje opcjonalne, crafting, bohaterów z krwi i kości.

3. Ghost of Tsushima

Podium otwiera wydane niespełna dwa miesiące temu Ghost of Tsushima. Wiele osób uważa, że jest to Assassin's Creed na sterydach, z czym poniekąd się zgadzam. Deweloperzy ze studia Sucker Punch zaczerpnęli sporo pomysłów z serii Ubisoftu, ale wszystko to zrobili dużo lepiej. Ghost of Tsushima jest także świetne wspominane ze względu na niezapomniany klimat, który oferowała tętniąca życiem Japonia. Podróż pomiędzy sakurami relaksowała, a siekanie najeźdźców, czyli Mongołów, wywoływało uśmiech na twarzy. Amerykanie umiejętnie pokazali także przemianę Jina Sakaia, który musiał działać wbrew swoim zasadom.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Ghost of Tsushimę? Za Japonię, Jina Sakaia, mityczne opowieści i opowieści towarzyszy.

2. Wiedźmin 3: Dziki Gon

Tutaj chyba nie ma nawet czego opisywać. Najnowsza pozycja CD Projekt RED jest według wielu osób największym killerem ósmej generacji. Razem z fabularnymi rozszerzeniami, z tytułem Polaków możemy spędzić spokojnie ponad 200 godzin, nie nudząc się przy tym ani sekundy. Łącząca się w jedną całość przygoda Geralta, Yennefer, Eredina, Lamberta, Eskela, czy Vesemira to tylko kawałek ogromnego, jakże pysznego tortu. Ze stwierdzeniem, iż Wiedźmin 3: Dziki Gon to najlepsza gra generacji zgodziłbym się, gdyby Rockstar Games nie wydał...

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Wiedźmina 3? Za protagonistę, jego towarzyszy, Novigrad, Skellige, Vellen, Kaer Morhen, i ponad 200 godzin rozgrywki.

1. Red Dead Redemption 2

...Red Dead Redemption 2. Tak, to właśnie ta gra na przestrzeni kilku ostatnich lat zrobiła na mnie największe wrażenie. Według wielu, tryb dla pojedynczego gracza rozgrywał się zbyt mozolnie, ale dla mnie akcja została przedstawiona perfekcyjnie. Dokładnie poznaliśmy gang Van Der Linde, a z biegiem czasu zaczęły wychodzić największe sekrety jego członków, często te z tej brudniejszej strony. Wszystko to w połączeniu z niesamowitą oprawą wizualną i animacji, które udało się uzyskać dzięki autorskiemu silnikowi graficznemu Rockstara, sprawiło, iż jest to moja najulubieńsza gra ósmej generacji.

Za co przede wszystkim będę tak dobrze wspominał Red Dead Redemption 2? Za długą kampanię, gang Van Der Linde, animacje, oprawę wizualną.

Tagi: CD Projekt CD Projekt RED top 10 gier generacji Wiedźmin 3: Dziki Gon