redakcja PPE redakcja PPE 23.10.2012
Kącik Sportowy: Piłkarski kalejdoskop
944V

Kącik Sportowy: Piłkarski kalejdoskop

Kłaniam się nisko sprzed klawiatury mego PieCa już po raz trzeci! Tym razem jestem już podpisany na moje (nie)szczęście własnym imieniem i nazwiskiem, toteż plamy dać nie mogę i przygotowałem dla Was - mam nadzieję, dość ciekawą, krótką serię artykułów z zakresu, ależ oczywiście - wirtualnego sportu. Niniejszym inauguruję więc mini-serię pt. "Zapomniane sportówki", w której to przyjrzymy się interesującym grom w obrębie danej dyscypliny sportowej, które odeszły niesłusznie w zapomnienie.

Aby tematem zainteresować jak największą rzeszę Graczy, na start wrzucamy na ruszt oczywiście futbol. Podobnie jak tydzień temu, tak i dziś mam dla Ciebie, drogi Czytelniku pewną propozycję: zanim zagłębisz się w lekturę niniejszego tekstu, zastanów się proszę, zakładając oczywiście, że konsolowe granie od dawien dawna nie jest Ci obce - w jakie piłeczki zagrywałeś się jeszcze pacholęciem będąc? Z pewnością wśród pierwszych skojarzeń u większości Graczy pojawi się w tym momencie pewna popularna seria piłkarska od EA Sports, jej rywal ze stajni Konami, ale i także, znany tylko starszym Graczom mityczny skrót ISS. No właśnie, ISS.

 

 

International Superstar Soccer oraz jej kolejne wydania, będące zalążkiem obecnej nazwy piłkarskiej serii Konami - ISS Pro Evolution, to tytuły powszechnie znane i szanowane wśród tych z Graczy, który mieli przyjemność przeżyć swoją inicjację grową najpóźniej jeszcze w czasach PSX. Jako, że ISS przeszedł metamorfozę, by przybrać ostateczny, znany nam obecnie kształt jako Pro Evolution Soccer, nie będę zaliczał go do zapomnianych piłeczek, które być może kiedyś zostaną odkopane (hmmm), lecz zaproponuję zerknięcie na ową gałę z faktu, iż jest to nadal tytuł ponadczasowy, który w dobie hi-endowych, napakowanych mnóstwem ficzerów serii FIFA oraz PES - najzwyczajniej w świecie został już zapomniany i odszedł na swoją sportową emeryturę. Młodzi - patrzcie i chłońcie to co kiedyś czarowało maniaków ISSa przed ponad dekadą:

 

 

Zgoda, gra obecnie prezentuje się dość archaicznie i drewnianie, lecz uwierzcie na słowo - gameplay po dziś dzień jest nadal wyjątkowo sycący. Z pewną z nutką nostalgii należy wspomnieć po dziś dzień nienaprawione problemy z licencjami, usypiający komentarz i zabójcze podania w uliczkę - broń każdego wymiatacza w ISS PE 2. Warto zwrócić uwagę na komentatora czytającego nazwiska zawodników - co akurat należy zaliczyć in plus, gdyż tego nie zaoferowała nam od dawna żadna gra piłkarska, a jest to przecież jeden z podstawowych punktów kodeksu komentatora, gdy rozpoczyna się mecz. Fakt, bramki często zdobywało się tu na określonych kilka sposobów, lecz feeling z gry i ten pierwiastek boskości czynił z piłek ISS grę regularnie łapiącą dychy w branżowych magazynach. Co stało się dziś z serią? Nadal rządzi/jest dobra - lecz z pewnością to "coś" uszło z niej.

 

 

Przy czym warto zatrzymać jeszcze na dłużej, jeśli chce się urządzić małą sentymentalną wycieczkę po grach piłkarskich? Zdecydowanie przy moim faworycie dzisiejszego zestawienia - Ronaldo V-Football.

 

 

Wydana w 2000 roku, gra od Infogrames (R.I.P) sygnowana była nazwiskiem nie Cristiano Ronaldo, lecz Ronaldo Luiz Nazario de Lima - słynnego Brazylijczyka, geniusza i ikony futbolu, która obecnie spoczęła już na emeryturze. Czym czarowała? O ile najważniejsze, czyli gameplay - był po prostu niezły, tak uwagę zwracała przede wszystkim otoczka gry, a zatem nieźle potraktowany temat licencji - 64, w pewnej części oryginalne zespoły narodowe oraz 15, również po części prawdziwe stadiony, fajne, bazujące na melodiach z ojczyzny Ronaldo udźwiękowanie oraz nielada gratka - komentarz w kilku językach m.in brazylijski czy belgijski. Gra zebrała umiarkowanie pozytywne noty i niestety była jednorazowym strzałem, wpisującym się raczej w nurt innych sportówek sygnowanych przez nazwisko znanego sportowca - nieźle, ale bez szału.

 

 

Kolejnym zapomnianym, lecz tym razem słusznie tytułem, bez wątpienia należy uznać angielską wizję futbolu w postaci This is Football od londyńskiego studia SCEE. Ta piłkarska seria ukazała się na growym rynku w kilku inkarnacjach, zarówno na pierwszym, jak i drugim oraz przenośnym PlayStation. Co kryje płytka z grą? Przede wszystkim pełną licencję FIFPro, co zaskutkowało umieszczeniem w grze naprawdę potężnej ilości grywalnych drużyn zarówno narodowych, jak i klubów z całego świata. Co tu dużo mówić - gameplayowo, grywalnościowo i graficznie dość średnio, nawet jak na ówczesne standardy. Gra dobra, zdecydowanie warto zapoznać się z nią, aby poszerzyć horyzonty. Tytuł zapomniany zdecydowanie słusznie.

A o to kawałek gameplayu z gry:

 

 

 

Na koniec pozostawiłem najbardziej chyba niewykorzystany potencjał w postaci znanego z pewnością niektórym Graczom Libero Grande, które sygnowało Namco. Spece od bijatyk wykazali się w tym przypadku dużą dozą oryginalności i nie silili się na kolejny konsolowy futbol, który wobec dominacji ISS oraz FIFY, podobnie jak niemal wszystkie przywołane wyżej gry - szybko wyparuje z umysłów Graczy. Dostaliśmy mianowicie całą grę piłkarską ukazaną z... perspektywy jednego, wybranego przez nas piłkarza. Tak, pomysł, który obecnie Elektornicy i Japończycy z EA oraz Konami sprzedają jako jeden z trybów gry w swoich grach, w Libero Grande grał pierwsze skrzypce i był wystarczającym powodem do zapełnienia całego CeDeka. W grze dostawaliśmy kilkanaście reprezentacji narodowych z nieprawdziwymi nazwiskami oraz niezły, lecz nieco zbyt skomplikowany gameplay. Dość powiedzieć, że podczas rozgrywki, defaultowo mieliśmy ustawiony ekran z klawiszologią! Sama gra jednak okazała się zdecydowanie nowatorska i przez to dość świeża. Zdecydowanie warto zagrać i porównać jak wiele zmieniło się w stosunku do owej gry w trybach Zostań Gwiazdą/Become a Legend.

Na koniec również krótkie video prezentujące rozgrywkę w LG:

 


Z pewnością, a i z pełną świadomością pominiętych zostało póki co kilka innych ciekawych piłeczek (Super Shot Soccer, Football Fantasista, Red Card Soccer, VIVA Football - anyone?), lecz miejsce na decyzję oddaję teraz Tobie, drogi Czytelniku. Jakie zapomniane sportówki Tobie utkwiły najbardziej w pamięci, w co zagrałbyś najchętniej, a o czym poczytałbyś? Jak zawsze sekcja komentarzy jest do Waszej dyspozycji. Nie wahajcie się powspominać, w końcu to właśnie wspominki, bądź prywatne przeżycia są najczęstyszmi formami wypowiedzi jakimi chcecię się z nami podzielić, right? 

 

Maciej "Aem" Dudziński

Tagi: publicystyka sportowy flesz