Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 25.07.2020
Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia (Serial 2020) – recenzja, opis serialu [Netflix]
1189V

Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia (Serial 2020) – recenzja, opis serialu [Netflix]

No niestety, przyszedł czas, kiedy będę musiał jednak pomarudzić trochę bardziej na serial dokumentalny Netflixa. Dopiero co wspominałem, że jeszcze nie trafił się taki, który by nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Jednak Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia mnie trochę rozczarowało. Co nie znaczy, że nie warto obejrzeć tej produkcji…

Serial zahacza głównie o lata 70. i 80. XX wieku, kiedy Nowym Jorkiem, a w dużym stopniu także i całym krajem, trzęsło pięć wielkich mafijnych rodzin: Bonanno, Gambino, Colombo, Genovese i Lucchese. Organy ścigania i wymiar sprawiedliwości długo był całkowicie bezradny. W końcu jednak postanowiono porządnie wziąć się za gangsterów i wykorzystać nowe sposoby walki z mafijną ośmiornicą.

Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia - recenzja serialu Netflixa

Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia (recenzja serialu Netflixa 2020) – Ośmiornica

Przestępczość zorganizowana od dawna należy do moich zainteresowań – w domu mam całą półkę książek poświęconych tylko tej tematyce, uwielbiam też filmy gangsterskie. Moje oczekiwania względem serialu Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia były więc całkiem spore. Zacznijmy od tego, co podobało mi się w tej produkcji. Po pierwsze, historia tak czy siak jest ciekawa. Twórcy dobrze tłumaczą, czemu pięć mafijnych rodzin odnosiło tak wielkie sukcesy, w jaki sposób ułożone były ich organizacje, które w dużym stopniu przypominały sprawnie działające korporacje. Przypominają też, że gangsterzy to ludzie, którzy są w stanie wszędzie dostrzec okazję do zarobienia dodatkowych pieniędzy, przez co potrafią zinfiltrować wpływami najróżniejsze branże: budowniczą, śmieciarską, hotelową, etc. Jednocześnie wiadomo, że nie są to zbyt miłe osoby, więc kiedy robi się z nimi interesy, zwykle jest to początek wielkich kłopotów i utraty poczucia bezpieczeństwa. Serial zawiera też sporo interesujących, niekiedy całkiem zabawnych anegdot związanych z tym, jak FBI próbowało poradzić sobie ze zdobywaniem dowodów, które można by przedstawić w sądzie, a następnie skazać największe szychy na kary więzienia. Bo problem z mafią jest taki, że zwykle najłatwiej jest złapać szeregowych żołnierzy, a do tego nie ich miejsce natychmiast pojawiają się nowi: to trochę taka hydra, której jak się odrąbie głowę, to ona od razu odrasta. Można by więc uznać wojnę wydaną mafii za walkę z wiatrakami. Na całe szczęście pojawił się akt RICO (Ustawa o Organizacjach Przestępczych i Skorumpowanych), która dała śledczym zupełnie nowe narzędzia do pociągania gangsterów do odpowiedzialności. Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia ma jeszcze jeden spory atut – pełno tu archiwalnych zdjęć i nagrań, które pokazują, jak kiedyś wyglądało to wspaniałe miasto.

Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia (recenzja serialu Netflixa 2020) – Za mało i za słabo

Przyszedł jednak czas na narzekanie. Kiedy dowiedziałem się, że Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia ma tylko trzy odcinki trochę się zdziwiłem. Wydawało mi się bowiem, że potrzeba o wiele więcej czasu, by opowiedzieć historię walki z mafią w Nowym Jorku. Jak się okazało, miałem rację. Serial w zasadzie skupia się głównie na tym, by przybliżyć jak działały poszczególne rodziny oraz w jaki sposób (głównie poprzez podsłuchy) FBI udało się zdobyć dowody obciążające bossów. Jakby tego było mało, jest tu sporo powtórzeń, kolejni bohaterowie niekiedy do znudzenia mówią to samo, co widz przed chwilą usłyszał. Zdecydowanie za mało jest też historii zwykłych ludzi. W zasadzie nie do końca wiadomo, czemu normalni obywatele mogli się bać gangsterów, bo twórcy skupiają się głównie na ich wielkich interesach i przekrętach. Zabrakło mi tu też powiedzenia czegoś więcej o samym mieście, pokazania jak się zmieniało. Nic nie wskazuje też na to, żeby miała być jakaś kontynuacja, a warto by wspomnieć o tym, co było dalej, bo to, że udało się złapać przywódców pięciu rodzin nie oznaczało od razu, że mafia przestała istnieć. Nadszedł przecież czas chociażby Johna Gottiego… Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia to serial, który wydaje się więc trochę niedorobiony, jakby zabrakło czasu, żeby mocniej wgryźć się w temat. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż jest to porządna produkcja, którą ogląda się dobrze i która dla wielu może być okazją do sięgnięcia po inne źródła oraz poszerzenie wiedzy o mafii amerykańskiej.

Tagi: Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia netflix recenzja recenzja serialu serial serial dokumentalny

Miasto strachu nowy jork kontra mafia recenzja serialu dokumentalnego Netflixa
  • + Historia ciekawa i pokazująca różne ważne aspekty…;
  • + Dużo zdjęć i nagrań archiwalnych
  • - …Ale zdecydowanie za mało pogłębiona – serial spokojnie mógłby być dłuższy i poruszyć inne istotne sprawy;
  • - Czasami za dużo powtórzeń informacji
7.0
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Miasto strachu: Nowy Jork kontra mafia to porządny serial dokumentalny Netflixa, który jednak mógł być o wiele, wiele lepszy.