Krzysiek Kalwasiński Krzysiek Kalwasiński 30.06.2020
Wiedźmin od Netflix - recenzja ścieżki dźwiękowej
580V

Wiedźmin od Netflix - recenzja ścieżki dźwiękowej

Wiedźmin jako serial od Netfliksa nie jest może największym hitem - nawet jeśli chodzi o samą platformę, ale widowiskiem dobrym. W tym tekście przyjrzymy się jednak muzyce i sprawdzimy jak wypada poza samym serialem.

Ścieżka dźwiękowa serialu Wiedźmin produkcji Netflix, to zestaw 45 utworów mieszczących się na dwóch płytach i trwający w całości około 2,5 godziny. Znajdziemy tutaj oczywiście nie tylko utwory instrumentalne, ale również te śpiewane. Kompozycje przygotowali Sonya Belousova i Giona Ostinelli, których ciężko skojarzyć z jakimiś większymi projektami - niech to będzie choćby film Inside Man: Most Wanted, czy seriale takie jak Sacred Lies i kiepska Mgła na podstawie opowiadania Stephena Kinga.

Mimo, iż muzyka serialowego Wiedźmina słyszalnie czerpie inspiracje z gier opartych na tym samym uniwersum, nie sposób zarzucić tutaj jakiegokolwiek kopiowania. Całość ma swój unikalny styl, który bardzo dobrze wpasowuje się w klimat serialu. Jak się okazuje, również poza widowiskiem sprawdza się bardzo dobrze. Całość zaczyna się utworem "Geralt of Rivia", który daje nam przedsmak tego, z jakimi brzmieniami będziemy mieć na albumie do czynienia - agresywne bębny, chóry, smyczki i odrobina elektroniki. Do tego ostatniego miałem od początku lekkie zastrzeżenia, bo osobiście pozbawiłbym tej muzyki podobnych brzmień. Cieszę się, że są to tylko akcenty.

Daj grosza Jaskrowi

Następnego utworu przedstawiać nikomu nie trzeba, bo wkrótce od premiery serialu stał się wielkim hitem, a nawet swoistym memem. Co by nie mówić na temat postaci Jaskra, trzeba przyznać, że jako bard zna się na rzeczy. Piosenka szybko wpada w ucho i nie za bardzo chce stamtąd wyjść. Muszę przy okazji przyznać, że spodobała mi się o wiele bardziej dopiero po kilku przesłuchaniach już poza serialem, bo podczas widowiska, kiedy oglądałem jeden odcinek za drugim, większego wrażenia nie sprawiła.

W dalszej części albumu jest znacznie więcej muzyki instrumentalnej, ale śpiewanych wciąż nie brakuje. Jednym z takich utworów, już nie w wykonaniu barda, jest "The Time of Axe and Sword Is Now". Zaczyna się dość niepokojąco (tak jak powinno być), by później przejść w melancholię, a następnie w podniosłe chóry ze złowrogimi rogami rozbrzmiewającymi w tle. Jeśli chodzi o wokal to na myśl przychodzi Nick Cave, co zdecydowanie na plus. To jednak druga połowa jest moją ulubioną, kiedy to wszelkie wokale schodzą ze sceny, a na pierwszy plan wychodzą instrumenty smyczkowe grającą przejmującą melodię. Zdecydowanie jedna z najlepszej kompozycji.

Wracając na chwilę do Jaskra - osławiony bard przygotował nieco smutną balladę, która wypada równie dobrze, co piosenka o zbieraniu pieniędzy. "Her Sweet Kiss" nie jest co prawda tak memiczne, ale nie znaczy, że gorsze. W przeciwieństwie do poprzedniej piosenki barda, tutaj mamy znacznie więcej emocji. Nie tylko wokal Joeya Bateya zasługuje na uwagę, bo warstwa muzyczna również jest najwyższych lotów. Tym lepiej, że na drugiej płycie albumu znajduje się wersja instrumentalna tegoż utworu - "Everytime You Leave".

Monstrum, albo wiedźmina opisanie

Wiedźmin to w dużej mierze również walki i jeśli o to chodzi, serial robił bardzo dobre wrażenie - również jeśli mówimy o muzyce. Jednym z najbardziej pamiętnych dla mnie momentów była scena, w której Geralt walczył ze Strzygą, a Yennefer przeobrażała się w piękność. Utwór, który temu towarzyszył to jedna z najlepszych pozycji na płycie. Kompozycja świetnie oddaje to co dzieje się na ekranie, ale też nawet bez tego słucha się jej świetnie. Zaczyna się spokojnie, by niedługo później bo krótkim interludium przejść w całkowicie inny styl. "You'll Have to Fight It Until Dawn" to można rzec, prawdziwe monstrum na tym albumie. Trwa ponad 9 minut i nie licząc początku i końcówki nie daje wytchnienia. We wcześniejszej części tekstu wspominałem, że wolałbym gdyby ścieżka dźwiękowa nie miała w sobie akcentów elektronicznych, ale tutaj jakoś szczególnie to nie przeszkadza - a przynajmniej po tych kilkudziesięciu przesłuchaniach, które mam za sobą.

Podobnie świetnych utworów jest znacznie więcej - zarówno tych spokojniejszych jak i bardziej agresywnych. Na opisanie wszystkich nie starczyłoby miejsca, dlatego przejdę do podsumowania. Ścieżka dźwiękowa serialu Wiedźmin od Netflixa to kawał świetnej muzyki, choć nie wszystkie utwory są na tym samym poziomie. Kilka z nich przemija bez większego echa, bardziej w tle i nie wybija się niczym szczególnym. Na szczęście przeważają dobre. Zresztą, w takich przypadkach kolejne kompozycje często odkrywa się po wielu przesłuchaniach, kiedy to docierają do nas kolejne szczegóły. Szkoda tylko, że dwupłytowa wersja jest wybrakowana względem tego, co oferuje chociażby Spotify. Tam utworów jest 55 - na wersji płytowej o 10 utworów mniej. Jako bonus, którego na platformie nie znajdziemy pojawił się jeden dodatkowy utwór, ale to występ Jaskra, który nieszczególnie mi się spodobał. Nigdy nie byłem zwolennikiem takich różnic.

Tagi: muzyka netflix netflix series ścieżka dźwiękowa serial soundtrack the witcher wiedźmin

Werdykt
  • + Wiele świetnych kompozycji
  • + Wokal Declana De Barra
  • - Obecność elektroniki
  • - Braki względem oferty Spotify
8.0
Krzysiek Kalwasiński
Krzysiek Kalwasiński Ścieżka dźwiękowa Wiedźmina od Netflix świetnie sprawdza się nie tylko w serialu, ale również poza nim. To ponad 3h bardzo dobrej muzyki, aczkolwiek niektóre utwory wypadają znacznie słabiej od tych najlepszych.