Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 27.06.2020
The Last of Us 2 - 5 powodów, przez które musisz zagrać w najnowszą grę Naughty Dog
2586V

The Last of Us 2 - 5 powodów, przez które musisz zagrać w najnowszą grę Naughty Dog

The Last of Us 2 to arcydzieło, o którym przez długi czas nie zapomnimy. Jeśli nadal zastanawiacie się nad kupnem, poniższy tekst powinien uzmysłowić Was, że to najwyższy czas zamówić najnowszą grę Naughty Dog.

W nocy z wtorku na środę ukończyłem The Last of Us Part II. Zamawiając przedpremierowo grę myślałem, że jestem gotowy na to, co przygotował Neil Druckmann wraz ze swoją utalentowaną ekipą. Teraz już jednak wiem, że nie byłem gotowy na tak mocną, grającą na emocjach opowieść, i doskonale rozumiem, co chciał przekazać Troy Baker, aktor użyczający głosu Joelowi, słowami: „you are not ready”.

O The Last of Us 2 trudno będzie zapomnieć przez kilka najbliższych lat, podobnie jak w przypadku pierwszej odsłony marki. Jest to tytuł, z którym każdy posiadacz PlayStation 4 powinien się zapoznać - jeśli nie w ciągu najbliższych dni, to chociaż w najbliższych tygodniach. Jeśli natomiast niezbyt interesowaliście się kontynuacją szalonych przygód Ellie i Joela, to poniżej umieszczam 5 powodów, które powinny zachęcić Was do zagrania w najnowszą grę Naughty Dog - studia mistrzów animacji. Zaznaczam, że w tekście nie znajdziecie spoilerów psujących frajdę z zabawy.

Oszałamiająca oprawa graficzna

Może i jestem nadal zafascynowany The Last of Us 2, przez co zapominam o innych, świetnie wyglądających grach na PlayStation 4, ale muszę oznajmić, iż jest to dla mnie najpiękniejsza produkcja na konsole Sony. Od pierwszego uruchomienia pozycji Naughty Dog uraczyło nas świetnymi, zapierającymi dech w piersiach widokami, a co więcej, nie zwalniało w tej kwestii ani na chwilę tempa aż do ujrzenia napisów końcowych. Jeśli nie mogliście wyjść z podziwu, jak piękna jest Libertalia w Uncharted 4: Kres Złodzieja, to jestem pewny, iż krajobrazy w Seattle niejednokrotnie wywołają, przysłowiowe, opadnięcie szczeny.

Dbałość o detale

Każdy, nawet najmniejszy szczegół w The Last of Us 2 został dopracowany do maksimum przez deweloperów. Seattle oferuje nie tylko piękną oprawę graficzną, ale także ogromną ilość detali, którymi bliżej możemy zainteresować się podczas zwiedzania bardziej otwartych lokacji, z naciskiem na śródmieście, które zostało niesamowicie przeniesione do gry (filmik porównawczy możecie obejrzeć po kliknięciu w ten link) - co więcej, osoby, które zamieszkują, w „realu”, Seattle i przechadzają się po ulicach przedstawionych w The Last of Us 2 często wspominają w sieci, że są pod wrażeniem dokładności Naughty Dog i wizji, jak mogłoby wyglądać ich miasto, gdyby żyli w postapokaliptycznym świecie.

Mówiąc o detalach trzeba także wspomnieć o warsztatach, miejscach, w których sterowane przez nas postacie mogą ulepszać swoją broń. Na każdym z nich znajduje się kilka materiałów, takich jak smar, klucze czy śrubokręty. Jeśli mamy zamiar zmodyfikować magazynek, powiększając jego objętość, to Ellie będzie grzebała, po rozkręceniu pistoletu, właśnie w magazynku za pomocą śrubokręta. Natomiast jeśli zażyczymy sobie zwiększenia obrażeń, modyfikując lufę, bohaterka wyciągnie ściereczkę, nałoży na nią specjalne smary i zabierze się za czyszczenie końcówki broni.

Szczegółów jest mnóstwo, a myślę, że i cały dzień nie wystarczyłby na wymienienie ich wszystkich. Z takich ważniejszych, których niezbyt często widzimy w tytułach innych zespołów, warto wymienić chociażby kołyszące się na boki, w zależności od ruchu Ellie, zasuwki w plecakach, gdzie bohaterka przetrzymuje materiały potrzebne do przeżycia, realistyczne zachowanie wody (jeśli staniemy pod rynną tak, aby spływająca z niej woda leciała na ramię Ellie, to jedynie w tym miejscu ubranie postaci będzie mokre) czy także przywoływanie swoich kolegów po imieniu - jeśli zabijemy przykładowo Charlotte, na oczach jego męża, przykładowo Chrisa, to ów mężczyzna zacznie krzyczeć i w żądzy zemsty rzuci się na nas toporem, krzycząc: „O Boże, Charlotte, nieee!”. Można rzec, iż nie myśli racjonalnie - podobnie zachowałby się każdy z nich, gdyby na naszych oczach ktoś zamordował bliską nam osobę. Na papierze może to wyglądać trochę drętwo, ale w praktyce wypada zaskakująco dobrze. 

Niesamowita ilość animacji

PlayStation 4 nie ma żadnych tajemnic przed Naughty Dog. Amerykanie są tak zaznajomieni z urządzeniami Sony, że zaprojektowanie animacji, o których zespoły third-party mogą tylko pomarzyć, nie sprawiało im zbyt dużo problemów. Względem poprzednich gier deweloperów zauważyłem szczególną różnicę podczas starć, z naciskiem na te, podczas których używamy jedynie broni białej. Jeśli przetniemy wnętrzności oponenta, krew w mgnieniu oka zaleje jego ubranie. Jeśli ostateczny cios zostanie skierowany w szyję, przecinając tętnicę, to zapewniam, że będziecie świadkami kilkusekundowej sceny, podczas której tryskająca na ogromną skalę krew zaleje Wasz monitor. 

Grzechem byłoby nie wspomnieć o zwijaniu kabli i lin, ich przerzucaniu, a także niespodziewanym przyciągnięciem, kiedy rozwiniemy już cały kabel/linę. Muszę powiedzieć, że jeszcze w żadnej produkcji nie widziałem tak dopracowanej fizyki obiektów, których osobiście używamy. Ucztą dla oczu jest także realistyczne poruszanie się bohaterów, przekładanie rąk nad głową kompanów podczas skradania czy mrużenie oczu podczas celowania - takich smaczków jest masa.

O animacjach, podobnie jak detalach, można by pisać cały dzień, a i on by nie wystarczył, aby wszystkie wymienić - jeśli zagracie w The Last of Us 2, to jestem pewny, iż co do tego nie będziecie mieli żadnych wątpliwości. 

Brak błędów

Z ręką na sercu przyznaję, że podczas ponad 25-godzinnej zabawy w The Last of Us 2 nie miałem styczności z nawet najmniejszymi bugami. Nie doświadczyłem żadnych problemów ze zbieraniem surowców czy znajdźiek, otwieraniem szafek, strzelaniem, nie wspominając nawet o niewidzialnych teksturach, blokujących dostęp do jakichś terenów czy niespodziewanych krytycznych błędów, jak zapadnięcie się pod ziemię, wymuszając tym samym restart konsoli. 

Testerzy Naughty Dog wykonali świetną robotę, która zasługuje nawet na premię. W obecnych czasach ciężko, aby tytuł, wystarczający na minimum 15 godzin, nie miał choć jednego błędu, który wymusiłby ponowne uruchomienie gry.

Wciągająca fabuła 

Na sam koniec zostawiłem fabułę, czyli dla wielu najbardziej kontrowersyjną kwestię. Po ukończeniu historii o drugiej w nocy, zamiast iść spać, zacząłem czytać opinie innych osób, które, podobno, powtarzam, podobno mają już ów tytuł za sobą. Wszedłem na Metacritic i Reddita i moje oczy zaczęły krwawić, dosłownie, bowiem takich głupot już dawno nie widziałem. Neil Druckmann, reżyser i ojciec The Last of Us, jest wyzywany od najgorszych w większości za rzeczy, których, w kontynuacji pozycji wydanej w 2013 roku na PS3, po prostu nie ma. 

Gracze bombardują tytuł, zachęcając potencjalnych kupców do zrezygnowania z nabycia TLOU 2, przede wszystkim za wątek LGBT, który został przez społeczność bardzo wyolbrzymiony. Zarzucane jest, że miłosny fragment historii Ellie został wdrożony na siłę, z czym zupełnie się nie zgadzam. Osobiście uważam, jak i większość osób, które posiadają już trofeum informujące, iż TLOU 2 mają za sobą, że świetnie uzupełnia on przedstawioną przez Druckmanna historię. Ciężko tutaj wypowiadać się na ten temat bez spoilerów, więc zostawmy tę kwestię na inną okazję.

Powracając do historii, to wywołała ona u mnie wiele łez smutku, jak i szczęścia. Scenarzyści nie bali się uśmiercać, a także ratować najważniejszych bohaterów. Nowe postacie niejednokrotnie nas zaskoczą swoją przeszłością, a także planami na przyszłość. Jedno mogę Wam obiecać - przez te 25 godzin, które spędzicie z The Last of Us 2, ani razu nie ziewniecie. Najnowsza pozycja Naughty Dog powinna nauczyć nas także czegoś bardzo ważnego...

A czego? To napisałem w komentarzu, który ukryłem pod oznaczeniem spoiler, bowiem zdradzam tam ważne momenty z fabuły The Last of Us 2. Bardzo proszę, abyście także, o ile macie zamiar rozmawiać o historii, oznaczali swoje wpisy, tak aby nie zepsuć zabawy osobom, które przygodę z Ellie mają jeszcze przed sobą.

Tagi: Naughty Dog Sony Interactive Entertainment The Last of Us Part II