Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 17.05.2020
Epic Games Store - kiedy przekonamy się do sklepu twórców Fortnite'a?
1535V

Epic Games Store - kiedy przekonamy się do sklepu twórców Fortnite'a?

Epic Games Store to dosyć kontrowersyjny sklep twórców Fortnite'a i silnika Unreal Engine. Co zrobił Tim Sweeney, że został tak znienawidzony? Co robi, aby przekonać graczy do swojej platformy? Tego dowiecie się w rozwinięciu.

Pod koniec 2018 roku ekipa Epic Games, na czele z Timem Sweeneyem, postanowiła rzucić rękawice Steamowi, największemu gamingowemu sklepowi na rynku PC, uruchamiając Epic Games Store. Już na samym starcie uczucia były bardzo mieszane, lecz nie było to spowodowane złą, niezbyt interesującą zapowiedzią, a bardziej tym, że za nowy sklepik będą odpowiadać twórcy znienawidzonego przez wielu Fortnite'a. Czym Tim Sweeney chciał zachęcić wydawców do wybrania Epic Games Store? Przede wszystkim prowizją, która była bardzo zachęcająca, a szczególnie dla mniejszych projektów, nieposiadających zbyt dużego budżetu.

„Bierzcie kasę i chodźcie do nas”

Mianowicie, szefowie Epica pokazali na infografice, ile prowizji od każdej sprzedanej kopii zabiera Gabe Newell, a ile zabierze Tim Sweeney. Tym pierwszym wpadało 30%, a drugim jedynie 12% od każdej sprzedanej sztuki, co dawało 88% ustalonej kwoty dla wydawcy. Brzmi bardzo zachęcająco, nieprawdaż? Tak właśnie było i tak również uznali nawet ci najwięksi wydawcy, którzy bez zastanowienia wybierali EGS. Niektórzy zostali także „przekupieni”.

Pamiętacie sytuację z Metro Exodus? Była to chyba jedna z największych afer tego typu - najnowsza produkcja 4A Games była pierwotnie dostępna na platformie Gabe'a Newella, zapaleni fani marki mogli składać zamówienia przedpremierowe. Dopiero niespełna miesiąc przed światową premierą, pozycja od ukraińskiego studia deweloperskiego została zablokowana na Steamie na rzecz konkurencyjnego Epica, a sami twórcy tłumaczyli swoją decyzję tym, że 88% od każdej sprzedanej kopii to uczciwa kwota, która trafi w ręce twórców, którzy następnie będą dzięki niej rozwijać kolejne ambitne projekty. Wybuchła mini-wojna, ponieważ wściekli odbiorcy i obrońcy Valve namawiali graczy, aby piracili (pobierali grę z nielegalnych źródeł) i nie kupowali wersji dostępnej w sklepie twórców Fortnite'a. Całej sytuacji nie wytrzymał jeden z pracowników 4A Games, który oznajmił, że jeśli PeCetowcy będą piracić Metro Exodus, to kolejna produkcja ich autorstwa nie ukaże się na komputerach osobistych - warto jednak zaznaczyć, że osoby odpowiedzialne za PR bardzo szybko zareagowały i przeprosiły fanów za słowa swojego pracownika. Trzeba przyznać, że były one dosyć mocne, ale nie ma co się dziwić - przez wydawcę mogli mocno ucierpieć ukraińscy twórcy.

Gdzie podziały się podstawowe funkcje?

To było jedne z pierwszych takowych zachowań Tima Sweeneya, który, mając ogromne sumy pieniędzy, postanowił oferować wydawcom kasę za czasową ekskluzywność, najczęściej roczną. Z oferty skorzystało chociażby Shenmue 3 czy także The Division 2, lecz ta druga pozycja ukazała się również na Uplayu, specjalnej platformie francuskiego Ubisoftu. Z założenia miało to przyciągnąć jeszcze więcej graczy do sklepu Epica, ale finalny efekt totalnie odbiega od pierwotnych myśli założycieli EGS - większość z nich znienawidziła Epic Games Store.

Problemem owej platformy było także bardzo mało podstawowych funkcji, zważywszy na to, jakimi funduszami operuje CEO. Nie wierzę, że na premierę nie dało się wdrożyć najważniejszych opcji, takich jak chociażby lista życzeń, sortowanie biblioteki czy także opinie nabywców danego tytułu. Kontrowersyjne były również zabezpieczenia, które pozostawiały wiele do życzenia. Początkowo strach było podpinać kartę kredytową do Epic Games Store, bo w każdym momencie mogły zniknąć z niej pieniądze.

Wszystko to, co wyżej napisałem, przyczyniło się do obecnego odbioru rzeczonej platformy. Społeczność nie mówi o niej zbyt dobrze, ba, krytykują ją za postępowanie przedstawicieli. Sytuacja zaczęła trochę lepiej wyglądać, kiedy zarządcy postanowili udostępniać gry za darmo. Każdy z nas mógł (o ile złamał swoje przykazanie i zainstalował EGS) przypisać m.in. świetnie przyjętego Kingdom Come: Deliverance, opowiadającego wciągającą przygodę Henryka, kowala, który żądny zemsty próbuje znaleźć pewnych zabójców, czy także świeżo co udostępnione GTA 5, które raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Trzeba przyznać, że Tim Sweeney robi wszystko, aby zachęcić nas, graczy, do swojego sklepu.

Dajcie nam wybór...

A kiedy do niego się przekonamy? Myślę, że nie powinniśmy mieć żadnych blokad, co do pobrania owej platformy na swój dysk. Może jej twórcy zachowywali się chamsko w stosunku do innych osób, wykupując wszelakie ekskluzywności danych produkcji, ale tak działa świat - jeśli ktoś ma kasę, ma wszystko. Musimy patrzeć również na deweloperów, a szczególnie tych w mniejszych zespołach, którym pieniądze na szybki rozwój są bardzo potrzebne. Jeśli ktoś oferuje 30%, a konkurent 12% prowizję, to jasne jest, że ten ktoś zdecyduje się na tę lepszą opcję - myślę, że jeśli my wydawalibyśmy na rynek jakiś produkt, mając takowy wybór, postąpilibyśmy podobnie.

Najbezpieczniejszym wyborem dla wydawców jest wrzucanie swoich gier na wszystkie możliwe platformy (Origin, Steam, EGS, GOG). Każdy z nas powinien sam wybrać, ile swoich funduszy chce przekazać sklepu, a ile twórcom. W minionym roku było to lekko zablokowane przez wykupowanie ekskluzywności przez Epic Games Store, ale jestem pewny, że Tim Sweeney nie będzie już dłużej szedł w tym kierunku. 

Tagi: Epic Games Fortnite Gearbox Software