Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 24.02.2020
HyperX Cloud Flight S – recenzja sprzętu. Headset z bezprzewodowym ładowaniem Qi
804V

HyperX Cloud Flight S – recenzja sprzętu. Headset z bezprzewodowym ładowaniem Qi

HyperX już w ubiegłym roku zapowiedział skupienie się na technologii bezprzewodowego ładowania Qi i po zaledwie kilku miesiącach na rynku ląduje HyperX Cloud Flight S. Ulepszona wersja znanych słuchawek pozwala cieszyć się rozgrywką bez konieczności szukania kabli.

Na rynku systematycznie pojawia się nowy sprzęt, którego producenci często stawiają na zbliżone rozwiązania. Często urządzenia różnią się głównie obudową, jednak podzespoły oraz główne funkcje są bliźniaczo podobne. Właśnie dlatego lubię, gdy mam okazję sprawdzić propozycję, która wyróżnia się z tłumu i stawia na nowe rozwiązania – HyperX już w ubiegłym roku opublikował kilka zajawek sugerujących nadejście słuchawek korzystających z bezprzewodowego ładowania Qi i w końcu właśnie sprzęt debiutuje na rynku. Umówmy się, że nie jest to rewolucja na miarę gry bez kabli, ale chętnie sprawdziłem, jak HyperX Cloud Flight S radzi sobie podczas pracy i rozgrywki.

HyperX Cloud Flight S - recenzja 1

HyperX Cloud Flight S – przemyślana konstrukcja

Nie będzie dla nikogo zorientowanego w temacie zaskoczeniem, że HyperX Cloud Flight S jest nową wersją HyperX Cloud Flight, jednak producent zadbał nie tylko o nową opcję ładowania – w samej budowie znajdziecie kilka drobnych zmian. Ponownie zdecydowano się w większości na wykorzystanie matowego plastiku, a jedynie kilka błyszczących elementów pojawia się na na łączeniach pałąka z muszlami. Stalowa rama sprawia, że urządzenie jest solidne – w samej konstrukcji nie pojawiają się trzeszczące elementy, a podczas pracy nie zauważyłem również, by sama obudowa zbierała przesadnie rysy. Producent ponownie wykorzystał dobrej jakości materiały i ogólny wygląd jest ponownie mocno stonowany – nie jest to kolejny przesadnie świecący headset, więc pewnie prezentacja Cloud Flight S zbierze sporo pochwał szczególnie wśród graczy, którzy nie preferują typowych „choinek”.

Twórcy ponownie postawili na możliwość obracania nauszników o 90 stopni, dzięki czemu bardzo łatwo można dostosować słuchawki do głowy – gdy zdecydujemy się na maksymalny obrót, poduszki mogą wylądować swobodnie na biurku lub klatce piersiowej. Jest to dobra opcja ze względu na bezprzewodową rozgrywkę, ponieważ od czasu do czasu możemy ściągnąć urządzenie z głowy, ale nie musimy odkładać go na półkę – autorzy zdecydowali się na zastosowanie charakterystycznego, wyraźnego kliknięcia, które pojawia się podczas złożenia (ustawienia w pionie) nauszników. W samej budowie warto jeszcze wyróżnić dwie duże muszle, które ponownie zostały opracowane z wykorzystaniem bardzo miękkiej, zapamiętującej kształt głowy pianki, a dodatkowo całość została dopieszczona przez imitację skóry przepuszczającej powietrze – ten duet sprawia, że bez problemu mogłem siedzieć z headsetem na głowie nawet przez 12 godzin i nie odczuwałem męczącego ciepła.

Na pałąku pojawia się odczuwalny pod palcem napis „HyperX”, a samo logo firmy wylądowało na obu nausznikach. Na lewej słuchawce zamontowano diodę określającą włączenie słuchawek, dwa przyciski: włączenie/wyłączenie oraz 7.1, wejście na dołączony kabel do ładowania oraz gniazdo na mikrofon. Po prawej stronie wylądowała jedynie rolka do regulacji głośności – jest duża, dobrze odczuwalna pod palcem i daje wyraźny opór. Nie jestem wielkim entuzjastą wyciąganych majków, ale akurat w tym wypadku zastosowany sprzęt po włożeniu jest bardzo dobrze ulokowany na miejscu i nie ma mowy o przypadkowym odłączeniu.

W samej konstrukcji nie mogę jeszcze nie wspomnieć o jednym, bardzo istotnym elemencie – HyperX wychodzi naprzeciw oczekiwaniom głównie konsolowych graczy i na lewej słuchawce pojawiły się cztery ukryte przyciski zaprezentowane przez delikatne, okrągłe wyżłobienia. Jest to wbudowany element sterujący, za pomocą którego w oryginalnych ustawieniach możemy zrównoważyć głośność rozgrywki oraz rozmów, więc nie musimy wchodzić do ustawień sprzętu, a wszystko dokonujemy za pomocą dołączonych przycisków. System pozwala także na włączenie odgłosu lub włączenie/wyłączenie mikrofonu. Nie jest to pierwszy sprzęt korzystający z tego rozwiązania, ale jest to akurat propozycja, z której zawsze chętnie korzystam – nie trzeba odrywać się niepotrzebnie od zabawy. Szczególnie jest to użyteczne podczas dłuższej rozgrywki, gdy mamy okazję pogadać ze znajomymi, później skupiamy się na grze, a w międzyczasie znowu wracamy do rozmów – zastosowane rozwiązanie eliminuje problem wskakiwania w menu. HyperX pozwala w pełni dostosować cztery przyciski i dzięki aplikacji HyperX NGENUITY możemy przykładowo ustawić nowe funkcje: zamiast miksera głośności pojawia się opcja przełączania piosenek, ustawień majka czy też odtwarzania/pauzy. Opcje nie są nieograniczone, ale dobrze, że możemy w pewien sposób zarządzać propozycją.

Wspomniany program jest z jednej strony bardzo podstawowy – w głównym menu znajdziecie tylko możliwość dostosowania głośności dźwięku, mikrofonu, balansu gra/rozmowa, włączenia dogłosu oraz automatycznej optymalizacji 7.1. Ta ostatnia opcja to interesująca możliwość, ponieważ HyperX dba o dodatkowe dostrojenie dźwięku w kilku produkcjach – w Apex Legends, PUBG, Fortnite, Call of Duty: Modern Warfare, Overwatch, Counter-Strike: Global Offensive oraz Rainbow Six Siege możecie liczyć na lepsze wrażenia podczas rozgrywki. W aplikacji pojawiła się także opcja tworzenia presetów na PC – poszczególne ustawienia włączają się wraz z wybranym tytułem.

HyperX Cloud Flight S - recenzja 2

HyperX Cloud Flight S – zapomnij o ładowaniu

HyperX postanowił wyróżnić headset względem poprzedniego modelu oraz konkurencyjnego sprzętu właśnie za sprawą wykorzystania bezprzewodowej technologii Qi. Ten standard jest zastosowany przez wiele współczesnych smartfonów, więc bardzo możliwe, że posiadacie już odpowiednią ładowarkę, która pozwala na ładowanie urządzenia – niestety, w zestawie znajdziecie tylko kabel do standardowego ładowania. Firma posiada w swojej ofercie HyperX ChargePlay Base, ale oczywiście headset naładujecie za pomocą wszystkich ładowarek z certyfikatem Qi. Sam mechanizm jest bardzo prosty – na słuchawce, gdzie znajdują się wspomniane wcześniej przyciski, znajduje się również system do ładowania. Wystarczy położyć słuchawki na ładowarce i rozpoczyna się przekazywanie mocy. HyperX Cloud Flight S posiada wspomnianą możliwość rozłożenia nauszników, więc nie musicie się obawiać, że urządzenie się przechyli i spadnie z ładowarki, ponieważ zastosowany zatrzask uniemożliwia ruch słuchawek – przez trzy tygodnie nie natrafiłem na ten problem. Według informacji producenta, Cloud Flight S zapewnia bezprzewodową rozgrywkę przez 30 godzin. Moje najdłuższe sesje podczas jednego dnia trwały po 18 godzin i zawsze miałem pewność, że sprzęt nie zawiedzie. Dążąc do całkowitego wyładowania, osiągnąłem je w około 25-26 godzin, więc wynik jest naprawdę satysfakcjonujący – wszystko oczywiście zależy od tego, czego słuchamy i jak głośno. Mam jednak świadomość, że mając odpowiednią ładowarkę nie ma możliwości byście wyładowali sprzęt. Ja dzień pracy kończyłem właśnie odkładając Cloud Flight S na ładowarkę, a rano zawsze miałem sprzęt gotowy do pracy. Bezprzewodowe ładowanie w słuchawkach może brzmieć niczym niepotrzebny bajer, ale sprawdza się i łatwo się do tego przyzwyczaić.

HyperX Cloud Flight S oficjalnie współgra z PC i PlayStation 4, ale możecie go także podłączyć do Nintendo Switcha (tylko dock). Urządzenie zatrzymuje jednak wszystkie funkcje, więc niezależnie od sprzętu otrzymacie świetny dźwięk z dużą wygodą – musicie jedynie pamiętać, gdzie położyliście dongle na USB. Firma oferuje bezprzewodowe połączenie w paśmie 2,4GHz, dzięki któremu możecie odejść od konsoli lub PC na 20 metrów bez obawy o zakłócenia – w trakcie testów nie doświadczyłem najmniejszych problemów z łącznością. Bez niedogodności w trakcie testów mogłem podróżować po mieszkaniu i dźwięk był dostępny nawet po zmianie piętra. Dużym atutem urządzenia jest bez wątpienia wygoda, ponieważ zastosowane pianka bardzo dobrze współgra z głową, dobrze odcina od dźwięków zewnętrznych i pozwala skupić się na rozgrywce – waga headsetu to zaledwie 310 gram. Mogę dzięki temu nawet śmiało stwierdzić, że to zdecydowanie najwygodniejsze słuchawki tego producenta – jedynie można byłoby odrobinę powiększyć materiał (piankę) na pałąku, która mogłaby stawiać większy opór. Mimo to HyperX zmierza w bardzo dobrą stronę, a Cloud Flight S prezentuje fantastyczne doświadczenie pod względem wygody.

HyperX dopieścił także dźwięk – dynamiczne przetworniki z magnesami neodymowymi (średnia 50mm) oferują bardzo czysty, przejrzysty dźwięk (10Hz–22kHz pasmo przenoszenia), który świetnie sprawdza się w grach. Producent zachwala dźwięk przestrzenny 7.1, który możemy łatwo włączyć i wyłączyć – podczas gry łatwo określicie położenie przeciwnika, będziecie wiedzieć, z której strony on biegnie, jednak mam tutaj pewne zastrzeżenia. Poszczególne kanały są dobrze wyczuwalne, lecz nie możemy tutaj mówić o pełnym 7.1 – jest to jedynie wirtualny efekt, który w dodatku jest podbity przez sam dźwięk. Po włączeniu 7.1 słuchawki są znacznie głośniejsze, co pozwala nam w pewien sposób lepiej reagować na wydarzenia. W trakcie testów najlepiej odczuwalne są skrajne (lewy/prawy) kanały, ale świetnie można odczuć każdy poszczególny głośnik włączając jeden z testowych materiałów. Dźwięk sprawdza się podczas rozgrywki, a położenie przeciwnika w każdym wypadku przestaje być tajemnicą. Niektórzy mogą jednak chętnie przełączyć podczas rozgrywki na stereo, ponieważ nie wszystkie gry dobrze wykorzystują 7.1 – czasami dźwięk zamiast ciepłego i miękkiego wydaje się zbyt ostry. Dominują w nim tony niskie, a jak wiadomo nie zawsze nadaje się to do każdej rozgrywki. Dobrą opcją jest możliwość płynnego przejścia pomiędzy stereo-7.1 i to naprawdę świetnie pokazuje różnice, którą odczuje dosłownie każdy. Opcja zmiany sprawia, że przykładowo w Call of Duty: Modern Warfare chętnie strzelałem w 7.1, ale gdy budowałem kolejny szpital w Two Point Hospital to przełączyłem na zwykły dźwięk. Bardzo dobrze sprawdza się także mikrofon, który nie bez powodu otrzymał certyfikaty TeamSpeak i Discord – podczas rozgrywki komunikaty są wyraźne, dobrze zostają wyciszone dźwięki z zewnątrz i nie ma problemów z nawiązaniem dyskusji podczas sieciowych starć. Znakomicie sprawdza się tutaj system sterujący, który pomaga dostosować urządzenie i włączyć odgłos lub po prostu zrównoważyć głos oraz dźwięk z gry. Mój głos według relacji znajomych był zawsze czysty i nie pojawiały się w trakcie dyskusji jakiekolwiek zniekształcenia.

HyperX Cloud Flight S - recenzja 3

HyperX Cloud Flight S – ewolucja w dobrą stronę

HyperX nadal może zaszaleć oferując jeszcze lepszy sprzęt, dopieszczając dźwięk lub dbając o bardziej zadziorny wygląd, ale HyperX Cloud Flight S to naprawdę dobra, przemyślana i oferująca wiele atutów ewolucja. Trudno nie docenić bardzo długiej rozgrywki, wielkiej wygody i wykorzystania technologii Qi. HyperX zmierza w naprawdę dobrą stronę i już teraz sprzęt producenta jest świetną opcją dla wielu... Pod warunkiem, że akurat macie odpowiednią ładowarkę lub i tak planujecie jej zakup. HyperX Cloud Flight S potrafi pozytywnie zaskoczyć.

Sprzęt kosztuje 849 zł.

[Materiał powstał we współpracy z firmą HyperX]

Tagi: HyperX HyperX Cloud HyperX Cloud Flight S. HyperX Cloud Flight