Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 28.12.2019
HyperX Pulsefire Dart z ChargePlay Base – recenzja sprzętów. Przeglądamy katalog HyperX
665V

HyperX Pulsefire Dart z ChargePlay Base – recenzja sprzętów. Przeglądamy katalog HyperX

HyperX coraz śmielej radzi sobie na rynku komputerowych gryzoni, a najnowszy sprzęt korporacji potrafi zaskoczyć wykonaniem oraz systemem ładowania. HyperX Pulsefire Dart ze specjalną ładowarką będzie dobrą opcją dla wielu graczy, jednak przed przedstawieniem szczegółów – warto sprawdzić cały katalog HyperX.

HyperX to marka, która do niedawna kojarzyła mi się głównie ze znakomitymi pamięciami oraz solidnymi headsetami. Korporacja opracowuje jednak także klawiatury, ładowarki, podkładki oraz myszki. Ostatnio miałem okazję sprawdzić, na jakie gryzonie mogą liczyć gracze, którzy szukają czegoś nowego i chcą sięgnąć po sprzęt właśnie tego producenta.

Firma oferuje trzy przewodowe myszki, wśród których można wyróżnić HyperX Pulsefire Core – urządzenie o symetrycznym kształcie posiada siedem programowalnych przycisków i zostało wyposażone w czujnik optyczny Pixart 3327 zapewniający maksymalnie 6200 dpi przy maksymalnej szybkości 220 ips (przyspieszenie 30G). Dołączone przełączniki pozwalają na 20 mln kliknięć, a wykorzystany kształt zapewni wygodną rozgrywkę całą dłonią (palm grip) oraz samymi opuszkami palców (claw grip). Urządzenie zostało wycenione na zaledwie 99 zł, więc może okazać się dobrym wyborem „na start”. Gdy jednak zdecydujemy się dołożyć do budżetu kilka dodatkowych złotych (149 zł), możemy sięgnąć po HyperX Pulsefire FPS Pro, który jak sama nazwa wskazuje – ma być świetnym wyborem dla sympatyków pierwszoosobowych strzelanek. Sprzęt korzysta już z optyki Pixart 3389 z maksymalną rozdzielczość 16 000 dpi (bez akceleracji sprzętowej) przy 450 ips i 50G. Większa precyzja zapewnia oczekiwane doświadczenia w momencie, gdy potrzebujemy poustawiać graczy na serwerze sprzedając kilka headshotów. Firma zdecydowała się na ergonomiczną konstrukcję, która zapewnia dokładniejsze wrażenia podczas wielogodzinnych sesji, a wybrane przełączniki Omron charakteryzują się odczuwalną pod palcami reakcję – zastosowano je w dwóch głównych przyciskach (żywotność do 20 mln kliknięć). Uzasadnioną decyzją producenta było także wykorzystanie aplikacji HyperX NGENUITY (jest dostępna dla wszystkich myszek), dzięki której zajmiecie się personalizacją podświetlenia oraz ustawień (dpi), choć w Pulsefire FPS Pro pojawiła się także opcja zapisywania na sprzęcie profili, pomiędzy którymi możemy się dowolnie przełączać. W urządzeniu zastosowano większe ślizgacze – mają one również pozytywnie wpłynąć na rozgrywkę zapewniając płynniejsze eliminowanie przeciwników na serwerach. Trzecim przewodowym modelem w katalogu firmy jest HyperX Pulsefire Surge, który ponownie kosztuje odrobinę więcej (169 zł), ale będzie dobrym wyborem dla graczy oczekujących od sprzętu efektownego podświetlenia. Tutaj zastosowano świecący pierścień znajdujący się na całej myszce (360 stopni) i zapewniający dostęp do różnorodnych kolorów RGB. Wygląda to przyjemnie, jednak nie samymi kolorami gracz żyje, dlatego też gryzoń oferuje czujnik optyczny Pixart 3389 (16 000 dpi, 450 ips, 50G), ale tym razem przełączniki Omron mają już żywotność do 50 mln kliknięć. Bryła dzięki symetrycznemu kształtowi dobrze leży pod dłonią (palm/claw grip), a dopracowane i zwiększone ślizgacze eliminują niepotrzebny opór, zapewniając płynne sunięcie po różnej nawierzchni.

Trzy zróżnicowane propozycje mogą trafić w gust wielu graczy, jednak warto odnotować jeszcze jeden model dostępny w katalogu HyperX. Firma postawiła na pierwszą, bezprzewodową myszkę - HyperX Pulsefire Dart wyróżnia się na tle swoich poprzedników oraz konkurencji. Jesteście ciekawi, jak wypada najnowszy sprzęt i czy warto w tym wypadku dorzucić do budżetu kolejne złotówki (399 zł)? Zapraszam na moje wrażenia.

HyperX myszki

HyperX Pulsefire Dart – myszka na wiele dni

HyperX wpadło na ciekawy pomysł konstruując swoją pierwszą, bezprzewodową myszkę, która może korzystać z ładowarki Qi. Jest to jednak wyłącznie opcja, ponieważ w zestawie nie znajduje się stosowna podstawka, na której możemy położyć myszkę, by ta rozpoczęła uzupełnianie akumulatora. Firma, chcąc zmniejszyć cenę, postawiła na kabel, który pozwala nam zrobić z bezprzewodowego HyperX Pulsefire Dart przewodową konstrukcję. Gdy naładujemy sprzęt – możemy odłączyć przewód i cieszyć się pełną swobodą ruchów. Mogę śmiało przypuszczać, że producent w tym wypadku chciał zadowolić większe grono graczy, więc ładowarkę Qi (ChargePlay Base) trzeba dokupić osobno – mając budżet na poziomie 399 zł możemy sięgnąć po samego gryzonia, a dorzucając 299 zł kompletujemy zestaw. Pewnie nie wszyscy będą za takim rozwiązaniem, jednak biorąc pod uwagę zawartość portfela jest to słuszne rozwiązanie.

HyperX Pulsefire Dart wyróżnia się zaakcentowaną tylną częścią grzbietu obudowy, na której opiera się cała ręka (claw grip). Jeśli korzystacie na co dzień z mniejszych myszek, będziecie potrzebować 2-3 godzin na przyzwyczajenie się, ponieważ Pulsefire Dart posiada wyraźnie podkreśloną, podwyższoną budowę (125 x 74 x 44 mm – długość x szerokość x wysokość). Jest to oczywiście atut, ponieważ dłoń oplata myszkę, dzięki czemu łatwiej nawigować całym urządzeniem – nie jest to pewnie przypadek, ponieważ sprzęt ze względu na akumulator waży aż 130 gram. Producent postarał się przy tym o świetne wykończenie. Na bokach znalazła się imitacja skóry, która zapewnia bardzo przyjemne doświadczenie – nie ma w tym wypadku uczucia taniej gumy, co można uznać za plus. Myszka została dobrze wyprofilowana dla prawej dłoni, a praca oraz rozgrywka na HyperX Pulsefire Dart to spora przyjemność – musicie jednak preferować wyższe myszki. Bardzo dobrze wypadają dwa przyciski główne, bo tym razem producent postanowił stworzyć dwie oddzielne sekcje, które samoistnie reagują zapewniając tym samym szybszy czas reakcji. Dobrze prezentują się także przyciski boczne – tutaj możemy skorzystać z dwóch znajdujących się na lewej stronie. Rolka charakteryzuje się lekkim uskokiem podczas ruchu, ale jest to dobrze dopracowany przycisk (nie ma mowy o gibaniu się), a odrobinę niżej, niemal na środku, znajduje się ostatni klawisz, który pozwala zmienić tryb podświetlenia i szybkość DPI. Na spodzie zamontowano trzy teflonowe ślizgacze, które sprawnie reagują i pozwalają korzystać z myszki na zróżnicowanej powierzchni. Cała obudowa została przygotowana z matowego plastiku zapewniającego przyjemne uczucie, a jedynie dwa boczne przyciski zostały zaakcentowane świecącym materiałem. Sprzęt od pierwszej chwili sprawia wrażenie bardzo solidnego, a lekko unosząc myszką do góry poczujecie dokładnie, w którym miejscu znajduje się akumulator – firma próbowała wyeliminować niedogodności płynące z ciężaru, dlatego też przód jest lżejszy od centralnej części sprzętu.

W pudełku obok samej myszki znajdziemy jeszcze mały nadajnik USB, na którego niestety nie znalazło się miejsce w samym gryzoniu, więc lepiej zawsze odstawić część w dobre miejsce. Firma dorzuca do zestawu przewód o długości 180 cm (USB-C) oraz przydatną przedłużkę USB-A na USB-C, do której możemy podłączyć wspomniany nadajnik i tym samym ustawić go bliżej myszki – choć z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to w ogóle potrzebne. HyperX Pulsefire Dart oferuje łączność bezprzewodową 2.4 GHz, a co warte odnotowania – działa nie tylko z PC, ale również z PlayStation 4 i Xboksem One. W tytule tej części tekstu pojawi się wymowne „myszka na wiele dni”, ponieważ urządzenie HyperX w standardowej sytuacji pozwala na ciągłe użytkowanie przez 50 godzin. Gdy jednak zdecydujecie się na wyłączenie podświetlenia, bez problemu wydłużycie życie gryzonia do 90 godzin(!) – są to liczby, które sprawią, że w zasadzie nigdy nie będziecie musieli grać na przewodzie. Firma zapewniła fantastyczny akumulator, który w dodatku dobrze współpracuje z technologią oszczędzania baterii – wystarczy przez chwilę nie ruszać myszką, by sprzęt wszedł w stan czuwania. Urządzenie oczywiście reaguje błyskawicznie i wystarczy minimalny ruch, by Pulsefire Dart zareagował, ale to właśnie tutaj kryje się moc konstrukcji.

HyperX Pulsefire Dart i HyperX ChargePlay Base - recenzja 2

HyperX ponownie wybrał ceniony Pixart PMW3389, który posiada pięć ustawień czułości do 16000 DPI. Sprzęt charakteryzuje się szybkością na poziomie 450 cali/s, przyspieszeniem 50G, a przyciski posiadają przełączniki Omron oferujące żywotność na poziomie 50 mln kliknięć. Trudno cokolwiek zarzucić HyperX Pulsefire Dart, ponieważ w trakcie testów nie zaobserwowałem żadnych niepoprawnych objawów (brak predykcji, interpolacji, jittera), a same odczucia podczas pracy czy rozgrywki były niezwykle pozytywne. Producent zadbał o znakomicie skrojony sprzęt, który został przygotowany z solidnych materiałów zapewniających nie tylko porządny wygląd, ale również cała konstrukcja jest dopracowana i dobrze leży w dłoni. Przyciski główne reagują błyskawicznie, co pozwala na wykonywanie szybkich akcji przykładowo w strzelankach – w trakcie testów wskoczyłem na serwery Overwatcha oraz Call of Duty: Modern Warfare i w obu wypadkach sprzęt zdał egzamin, pozwalając mi na bezproblemową i przyjemną rozgrywkę.

HyperX Pulsefire Dart ponownie jak jego poprzednicy korzysta z oprogramowania HyperX NGENUITY. Program nie wyróżnia się z tłumu, a wszystkie przedstawione opcje są przejrzyście ukazane. W pierwszej zakładce (światła) zajmiemy się wybraniem odpowiedniego podświetlenia – gryzoń otrzymał RGB LED na grzebiecie (logo) oraz na rolce, bez problemu zajmiemy się więc przykładowo wybraniem stosownego koloru/trybu. Tak jak wcześniej wspomniałem – nic nie stoi na przeszkodzie, by zrezygnować z podświetlenia i wtedy jeszcze mocniej podkręcić możliwości „długowieczności” myszki. Jeśli jednak wystarczy Wam „tylko” 50 godzin na jednym ładowaniu, to dla przykładu możecie ustawić ładny efekt oddychania. W drugim menu (przyciski) zajmiecie się przypisaniem funkcji do wszystkich przycisków – oczywiście LPM i PPM można zamienić jedynie miejscem. Znacznie więcej opcji pojawia się w przypadku reszty: przykładowo na bocznych klawiszach możecie ustawić włączenie aplikacji czy ustawić większe makro. Ostatnia z głównych opcji (czujniki) umożliwia ustawienie rozdzielczości DPI na jednym z pięciu trybów działania (od 200 do 16000 DPI), a do każdej konfiguracji możemy przypisać inny kolor. Wśród dodatkowych zakładek znalazły się także szczegóły baterii, jasności, szybkości odpytywania (od 125 Hz do 1000 Hz). Producent nie zapomniał o możliwości tworzenia profili – choć myszka może posiadać wyłącznie jedno zapisane ustawienie.

HyperX Pulsefire Dart i HyperX ChargePlay Base - recenzja 1

HyperX ChargePlay Base – ładowarka nie tylko do myszki

W trakcie testów HyperX Pulsefire Dart miałem także okazję sprawdzić możliwości HyperX ChargePlay Base. Jak sama nazwa wskazuje jest to bezprzewodowa ładowarka, która została zmyślnie przygotowana, ponieważ pozwala ładować jednocześnie dwa urządzenia. Producent podczas projektowania podstawy zadbał o dwa panele, na których możemy ustawić przykładowo myszkę + smartfon lub smartfon + słuchawki lub myszkę + myszkę. Dla każdego coś dobrego – wystarczy tylko posiadać sprzęt korzystający ze standardu Qi.

Ładowarka jak na swoje wymiary (215,04 x 90,91 x 17,36mm) nie waży dużo (135 gram), jednak warto zwrócić uwagę na samo w wykonanie, ponieważ na spodzie zadbano o dwie duże gumy, które zabezpieczają sprzęt przez ślizganiem się na biurku. Specjalny materiał wylądował także w miejscu, gdzie układamy urządzenia do ładowania – by mieć pewność, że przykładowo myszka nie zjedzie z powierzchni.

Trudno tutaj nie docenić wygody, gdyż po zakończonej rozgrywce lub pracy odkładałem sprzęt na ładowarkę i miałem pewność, że następnego dnia będę mógł korzystać z w pełni naładowanego urządzenia. Podchodząc do komputera, smartfon automatycznie lądował na wyznaczonym miejscu, więc zawsze na koniec dniówki miałem 100% baterii w telefonie. Dobrze sprawdzają się także diody, które zostały zamontowane na środku – na małym wzniesieniu dorzucono dwie diody, które za pomocą czerwonego koloru sygnalizują proces ładowania. Warto zaznaczyć, że dołączony do zestawu zasilacz pozwala jednocześnie ładować dwie rzeczy, zapewniając im do 10W mocy na sprzęt (max 15W łącznie) – wszystko zależy od ładowanego urządzenia.

HyperX Pulsefire Dart i HyperX ChargePlay Base - recenzja 3

HyperX Pulsefire Dart i HyperX ChargePlay Base – przemyślany duet

HyperX rozpoczął bezprzewodową erę oferując dopracowaną i przemyślaną myszkę korzystającą z cenionych podzespołów. Urządzenie nie odstrasza przesadnie podświetleniem i zapewnia odpowiednie doświadczenie. Idealnym kompanem myszki jest bez wątpienia podkładka, która ze względu na podwójne miejsce do ładowania umożliwia jednoczesne ładowanie przykładowo smartfona. Nawet bez takiego „pomocnika”, HyperX Pulsefire Dart może korzystać z dołączonego przewodu, choć znacznie wygodniej, gdy po zakończeniu pracy możemy po prostu odstawić myszkę na swoje miejsce. Mam przy tym świadomość, że w idealnym świecie oba sprzęty trafiłyby do jednego pudełka, a ich cena byłaby odrobinę niższa w zestawie, ale nawet w tej sytuacji warto rozważyć propozycję HyperX. Firma zapewniła świetny duet, który podłączycie do wielu sprzętów i za każdym razem otrzymacie znakomite doświadczenie.

Tagi: hyperx HyperX ChargePlay Base HyperX Pulsefire Dart