SKLEP
Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 09.01.2019
Vice – recenzja filmu. Cheney, ty...
1807V

Vice – recenzja filmu. Cheney, ty...

Adam McKay jest bez wątpienia jednym z najciekawszych współczesnych amerykańskich reżyserów. Jestem wielkim fanem Big Short, w którym pokazywał wszystko to, czego nie chciało tłumaczyć się Leonardo DiCaprio w Wilku z Wall Street. Jego nowe dzieło, nominowane do sześciu Złotych Globów (wygrana w jednej kategorii), Vice, znajdowało się na mojej liście „must see 2019”. Nie zawiodłem się.

Tym razem McKay przygląda się karierze oraz życiu osobistemu Dicka Cheneya, byłego wiceprezydenta USA (przy George’u W. Bushu). To mocno niechronologiczna opowieść o dążeniu i gromadzeniu coraz większej władzy oraz o decyzjach, które zmieniły świat, w którym żyjemy.

Vice recenzja filmu 1

Vice recenzja filmu 2

Uwielbiam filmy (seriale też) o polityce. Co nie znaczy, że z seansu wychodzę uśmiechnięty i pełen nadziei. Po Vice byłem jednak zdruzgotany. McKay robi dwie rzeczy. Po pierwsze, przybliża widzom człowieka, o którym mało kto wie coś więcej. Dick Cheney to bardzo tajemnicza, dbająca o swoją prywatność, skryta osoba. Pełnił jednak wiele istotnych funkcji i podejmował decyzje, które miały najczęściej katastrofalne skutki. McKay pokazuje, co go ukształtowało, jak piął się po kolejnych szczeblach kariery (zaczynał jeszcze za Richarda Nixona), co chciał osiągnąć. To w dużym stopniu on rządził Stanami Zjednoczonymi, a nie George W. Bush. Cheney był bez wątpienia najpotężniejszym wiceprezydentem w historii tego kraju. Jakim jest człowiekiem można przekonać się zresztą nie tylko dzięki Vice: w drugim odcinku serialu Sachy Barona Cohena, „Who is America?” (dostępny na HBO), uśmiechnięty i szczęśliwy składa autograf na zestawie do waterboardingu. Decyzje, które podejmował Cheney nie zapadały oczywiście w próżni. McKay, niejako mimochodem, pokazuje, w jaki sposób na przestrzeni lat zmieniała się Ameryka i cały świat. Udowadnia, jak łatwo jest kreować propagandę, sterować ludźmi, którzy z jednej strony pracują coraz ciężej i często się wcale nie bogacą, z drugiej nie mają siły, by przyglądać się, co robią politycy. W tle jest tu też skrócona historia powstania FOX News, gigantycznej prawicowej telewizji. Film jasno mówi, za ile rzeczy odpowiedzialny jest Cheney. Miał duży wpływ na zaprzestanie walki z globalnym ociepleniem w USA, wywołał wojnę w Iraku i pośrednio doprowadził do powstania Państwa Islamskiego. O śmierci tysięcy cywilów nie wspominając.

Vice zostało zaklasyfikowane w ramach Złotych Globów jako komedia. I owszem, jest tu trochę humoru, jednak śmiech bardzo szybko więźnie w gardle. Seans filmu, w trakcie którego warto być zresztą maksymalnie skupionym, nie jest niczym przyjemnym. To spojrzenie na politykę bez żadnych sentymentów, a także oskarżenie wystosowane w kierunku widza. Fakt, że w kierunku amerykańskiego niewiele zmienia: podobne procesy, jeśli nie będziemy uważać (a nic nie wskazuje na to, byśmy mieli to robić) mogą zachodzić, nawet jeśli na mniejszą skalę, w każdym zakątku świata. Bo to od nas zależy, kto rządzi i jak bardzo transparentne są działania polityków. Adam McKay zmusza do myślenia (ciekawe, w jakim świecie byśmy dziś żyli, gdyby Sąd Najwyższy nie przerwał powtórnego liczenia głosów na Florydzie i wybory prezydenckie wygrałby Al Gore, a nie Bush) i robi to w typowy dla swoich ostatnich dzieł, bardzo atrakcyjny sposób. To chyba obecnie mistrz wymyślania niestandardowych pomysłów prowadzenia narracji. Sporo zabiegów, które nadają całej historii tempo i energię, podobnie jak to było w Big Short, śmiało można określić arcydziełem. Vice jest zresztą całkiem blisko najwyższego poziomu. Wszystko bowiem, od reżyserii, perfekcyjnego scenariusza, przez montaż i zdjęcia, na charakteryzacji kończąc, jest tu po prostu rewelacyjne.

Tak jest również w przypadku aktorstwa. Nie dziwię się w sumie, że wcielający się w Dicka Cheneya Christian Bale dostał za tę rolę Złoty Glob i powalczy pewnie wkrótce o Oscara. Już nie chodzi nawet o to, że znów przeszedł transformację wyglądu, co różnorakie gremia bardzo lubią. Mam na myśli, że sposób, w jaki mówi, każdy gest i grymas twarzy jasno udowadnia, że mamy do czynienia z wyjątkowo bezwzględną i okrutną mendą. Nawet gdy się uśmiecha, albo zaskakuje pozytywnie swoim zachowaniem – czego przykładem reakcja na informację, że jego córka jest lesbijką – ma się wrażenie, że to zbyt dobre, by było prawdziwe. I tak rzeczywiście jest, bo Vice udowadnia, że dla Cheneya nie było (i nie ma) granicy, której by nie przekroczył, byleby mieć władzę. Na drugim planie świetni są Amy Adams jako mająca duży wpływ na Dicka żona Cheneya (zagrała ona zresztą trochę podobną postać w Mistrzu Paula Thomasa Andersona), Sam Rockwell jako nierozgarnięty i średnio inteligentny (delikatnie rzecz ujmując) George W. Bush oraz Steve Carell, jeden z moich ulubionych aktorów, który gra tu Donalda Rumsfelda, dzięki któremu Cheney miał szansę zrobić karierę i który nauczył swojego podopiecznego mnóstwa rzeczy.

Vice recenzja filmu 3

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to wyjątkowo chciałbym, żeby Vice było… dłuższe. Z chęcią wysiedziałbym dodatkowe pół godziny, by postacie z drugiego planu dostały trochę więcej czasu i twórcy powiedzieli o nich coś więcej. Dotyczy to zwłaszcza Busha, który w zasadzie jest tu bohaterem marginalnym. Z drugiej strony chyba właśnie taki był w rzeczywistości przy Dicku Cheneyu, człowieku, którego działania zmieniły świat nie do poznania.

PS Warto zostać chwilę na napisach końcowych, w ich trakcie jest dodatkowa scena.

Tagi: film recenzja vice

Werdykt
  • + Doskonała reżyseria i scenariusz;
  • + Wybitne aktorstwo;
  • + Znakomite i pomysłowe zabiegi narracyjne;
  • + Świetne tempo;
  • + Wszystkie aspekty techniczne
  • - Nie obraziłbym się, gdyby film był dłuższy i trochę bardziej rozwinąłby postacie drugoplanowe
9.5
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Adam McKay potwierdza, że jest obecnie jednym z najciekawszych amerykańskich reżyserów. Vice to film zwyczajnie wybitny.

Miesięcznik PSX Extreme