1226V

Aven Colony - testujemy futurystyczne budowanie miast

W lutym NASA poinformowała o odkryciu w układzie TRAPPIST-1 planet typu ziemskiego, gdzie być może znajduje się życie. Miną całe pokolenia nim rozpoczniemy kolonizację tych globów, ale dzięki nadchodzącej grze Aven Colony już teraz możemy stanąć przed wyzwaniem, któremu będą musieli podołać przyszli kolonizatorzy.

Na pierwszy rzut oka, śledząc zapowiedzi, Aven Colony nie wydało mi się niczym nadzwyczajnym. Ot, typowa strategia z podgatunku „budowniczych miast”, tyle że osadzona w kosmosie, przywodząca na myśl takie tytuły jak kultowe Colony, Anno czy Tropico, a w każdym razie znajdziemy tu liczne elementy charakterystyczne dla wymienionych gier. Jednak już po pięciu minutach zabawy wiedziałem, że mimo braku jakichkolwiek nowości i rewolucji, rozrywka pochłonie mnie na długo, zwłaszcza że twórcy do playtestu zaoferowali spory kawałek produkcji, o ile nie całą.

Jeśli brać pod uwagę stronę wizualną gry, pierwsze wrażenia są pozytywne, nie licząc zgrzytu w postaci braku intro czy innego filmiku wprowadzającego nas w klimaty rozgrywki. Niewielkim nakładem środków można przecież stworzyć animację zachęcającą nas do zabawy, ale to szczegół. Samo środowisko, mimo iż nie mamy tu do czynienia z zaawansowanym silnikiem graficznym, prezentuje się całkiem miło dla oka i z przyjemnością oglądałem, jak pośród naturalnego piękna rozwija się budowana przeze mnie kolonia. Owszem, nie zawsze dostajemy teren pokryty bujną, skrzącą się w słońcu roślinnością i często trafiają się lodowe pustkowia czy wypalone nieużytki, ale także one świetnie tworzą klimat obcego świata. Obrazu dopełnia nienachalna, ale świetnie pasująca do charakteru rozgrywki muzyka. W każdym razie, jeśli chodzi o kwestie techniczne, tytuł na obecną chwilę wygląda i działa lepiej niż dobrze. Przyczepiłbym się jeszcze do obsługi menu, która na PS4 bywa lekko niewygodna, ale twórcy mają jeszcze trochę czasu, by ją doszlifować.

Sama rozgrywka na obecnym etapie zaawansowania prac również działa bez większych problemów czy wpadek. Wprawdzie obecny model zabawy przerabialiśmy już w dziesiątkach strategii, lecz wciąż sprawia sporo frajdy, dając wiele możliwości i unikając przy tym nadmiernego skomplikowania czy przekombinowania. Wszystko sprowadza się do znalezienia złotego środka pomiędzy spełnianiem coraz większych potrzeb kolonistów a rozwojem kolonii jako całości. Pierwsi pionierzy na planecie Aven Prime ze statku Prometeusz nie są wprawdzie wybredni, bo wystarczy im kukurydziana papka do jedzenia, prosta kozetka do spania i podziwianie dzikiej przyrody w charakterze rozrywki, a zatęchłe powietrze im nie przeszkadza. Jednak im mamy ich więcej, tym więcej potrzebują, np. jedzenie nie może już być tylko zróżnicowanie, ale również trzeba je dobrze przyrządzić; domagają się dostępu do najnowszych gadżetów technologicznych, krótkiej drogi do pracy, lepszego zakwaterowania, czystego powietrza itd. Wracając do pracy – każdy kolonista lubi czuć, że robi coś ważnego dla kolonii. Niestety, im więcej ludzi, tym mniejszą estymą cieszą się niektóre zawody i pracownicy uciekają do ciekawszych zajęć. Czasem dochodzi do sytuacji, gdy edyktem musimy zabronić zmiany zawodu, co oczywiście wpływa na ogólne poczucie wolności i morale. Edykty mają wprawdzie różne efekty, ale najczęściej dotyczą racjonowania wody, żywności czy innych dóbr i ograniczania pewnych zachowań. Często jednak są konieczne, ale też należy decydować z głową, bo gdy zadowolenie ludzi znacznie spadnie, możemy przegrać wybory na gubernatora kolonii. Ogólnie rzecz biorąc, jest się nad czym głowić, chociaż poziom trudności gry można określić jako optymalny, bowiem z każdej sytuacji udawało mi się znaleźć jakieś wyjście.

Tytuł posiada dwa tryby rozgrywki: kampanię podzieloną na misje w różnych warunkach geograficznych, gdzie głównym celem jest zbudowanie prężnej koloni zdolnej udźwignąć koszty wybudowania jednej z megastruktur (coś jak cuda w serii Civilization), a także sandboksa pozwalającego dowolnie ustalać parametry początkowe i rozwijać kolonię według własnego uznania. W celu zaspokojenia potrzeb kolonistów otrzymaliśmy multum struktur do postawienia. Co ciekawe, mogą one pełnić więcej niż jedną funkcję, np. elektrownia geotermalna daje radę pozyskiwać wodę z pary, centrum handlowe bywa też wysokiej klasy restauracją, a na farmach błyskawicznie zmieniamy typ upraw. Wszystko to po to, by jak najbardziej zmniejszyć zużycie energii, której pozyskanie wprawdzie nie jest trudne, lecz kolejny budynek to potrzeba sprowadzania nowych kolonistów, o których trzeba zadbać. Szkoda, że mieszkańcy nie mogą posiadać dzieci, bo bardzo chciałem spróbować stworzyć samowystarczalną kolonię.

Aven Colony na pewno nie dorówna złożonością innym grom w tym gatunku, jednak mimo to, nadchodzi całkiem dobry kawałek strategii dający sporo satysfakcji. Posiadacze PS4 winni być zadowoleni, bowiem takich gier na tej platformie nie ma wiele, zwłaszcza że według zapowiedzi cena ma być atrakcyjna, ale o tym przekonamy się w lipcu.

Tagi: aven colony playstation 4 playtest publicystyka team17 digital