Jakub Wojtkowiak Jakub Wojtkowiak 21.03.2016
Playtest: DiRT Rally (PS4)
1931V

Playtest: DiRT Rally (PS4)

Richard Burns Rally - niedościgniony ideał gier rajdowych, do dziś grywalny i praktykowany przez wielu. A lata mijają. W temacie gier rajdowych, szczególnie na PS4, dobrze nie jest. WRC 5: FIA World Rally Championship (PS4)? Hehe. Sébastien Loeb Rally Evo (PS4)? Okej, ale… to zupełnie nie to. Dlatego też wobec DiRT Rally (PS4) mam ogromne oczekiwania i wychodzi na to, że się nie zawiodę!

Jeszcze za czasu wersji alfa, miałem już kilka okazji zagrać w nową produkcję Codemasters i od początku wiedziałem, że to będzie to. Kiedy tylko dostałem możliwość przetestowania wersji na PS4, do tego na świetnym setupie, nie wahałem się ani sekundy. To, na czym grałem, wygląda następująco:

  • Kierownica - Thrustmaster T300 RS + kierownica Ferrari 599XX EVO
  • Pedały - Thrustmaster T3PA
  • Skrzynia biegów - Thrustmaster TH8A
  • Stojak - Wheel Stand Pro z dodatkowym mocowaniem RGS

Od razu wiadomo, że mamy do czynienia z inną jakością gier niż wspomniane wcześniej „dzieła” Milestone czy Kylotonn. To trochę jak przejście z rajdów KJS, gdzie trochę zabawy załapaliśmy w tym kozackim Cinquecento, prosto do fabrycznego zespołu WRC. Lepsze jest wszystko - czucie samochodu, grafika, dźwięki, płynność. To chyba miłość od pierwszego wrażenia.

Fizyka. Oto co Codies zrobili najlepiej. Pojazdy prowadzą się fenomenalnie! Tu już przelewek nie ma. Na krótkim teście nie byłem w stanie przejechać jednego odcinka specjalnego bez przygody - to ratowanie się nie udało, to pilot woła „nie tnij”, a ja tnę, to kawałek błota na wyjściu z ciasnego zakrętu sprawia, że spektakularnie ląduję w rowie. Zapowiadają się długie godziny przyzwyczajania do modelu jazdy i wszystkich zmiennychrządzącymi rajdami, które sprawiają, że jest to dyscyplina tak bardzo wymagająca oraz ekscytująca. I nie zrozumcie mnie źle - dla mnie to ogromny plus i zwiastun wielu zarwanych nocy

Oprócz trybu rajdów, Codemasters pozyskało licencją FIA WRX - niezwykle spektakularnego sportu Rallycross. Te maszyny są powalające! Dwie sekundy do setki, zwinność, ogromna werwa i chęć do latania bokiem, a to wszystko ramię w ramię z rywalami. Ta seria także wymaga długiej chwili przyzwyczajenia - ale sprawa ogromną radochę.

W DiRT Rally (PS4) znalazło się również miejsce dla słynnej próby górskiej Pikes Peak - i to nie tylko w wersji aktualnej, która jest całkowicie pokryta asfaltem, bo będziemy także mieli możliwość pokonania części szutrowej. Na przykład w Audi S1 Quattro. Bajka, choć wymagająca sporej dozy machania kółkiem i cierpliwości.

Gra działa płynnie, czego nie można powiedzieć o konkurencji. I do tego jest ładna! Modele pojazdów odwzorowane są świetnie, odcinki wyglądają bardzo naturalnie, efekty pogodowe również są świetne. Jazda w deszczu na zabłoconych walijskich trasach to całkowicie inne doznania niż asfaltowe, suche niemieckie odcinki.

Jest jeszcze jedna kwestia. Jeśli negujecie sens posiadania kierownicy, to DiRT Rally (PS4) wydaje się być idealnym uzasadnieniem takiego zakupu. Jak już wspominałem, miałem okazję ogrywać testową wersję gry na Thrustmasterze T300 RS, który w tej grze sprawdza się fenomenalnie. Każda koleina, utrata przyczepności, zblokowanie kół… wszystko jest idealnie wyczuwalne. Pewnie, na padzie będzie też sprawiała sporo radości, ale wrażenia będą niewspółmierne do grania na kierownicy. To pewnik.

Obawiam się tylko, że dla wielu graczy pozycja może stać się bardzo szybko monotonna - w ogrywanej wersji liczba pojazdów, delikatnie mówiąc, nie powala. Ale znów - nie jest to gra dla każdego. Wielbiciele rajdów z pewnością będą zachwyceni, bo w końcu nadciąga godny następca RBR. Ja z niecierpliwością czekam na pełną wersję, gdyż czas, który spędziłem testując nowego DiRT-a, tylko napędził mi ogromnego smaka. Dawać!

Tagi: Codemasters DiRT Rally playstation 4 playtest