Daniel Stroński Daniel Stroński 25.10.2015
Felieton: Swoje chwalicie, cudzego… zaraz, że jak?
1460V

Felieton: Swoje chwalicie, cudzego… zaraz, że jak?

„Zapomniałem już, jakie pokłady frajdy niosą za sobą te gry!” - twórcy zostali przyłapani na pisaniu pozytywnych recenzji dla swojego Rock Band 4 (PS4) na Amazonie. Bezczelne zagranie? Niby tak, ale…

W tym tygodniu pracownicy studia Harmonix zostali przyłapani na zachwalaniu swojej najnowszej gry i wystawianiu jej maksymalnych not na stronie sieci sklepów Amazon. Nie jest to nic nowego, ale w większości przypadków członkowie ekip deweloperskich przynajmniej próbują się ukrywać, anonimowo zachwalając własny produkt. W przypadku Rock Band 4 nie pokuszono się nawet o stworzenie kilku fikcyjnych kont czy poproszenie znajomych o napisanie pozytywnej opinii. Ktoś zorientował się, że wiele nazwisk autorów takich pochlebnych komentarzy dziwnym przypadkiem pokrywa się z zatrudnionymi w Harmonix pracownikami (wystarczyło przejść do "listy życzeń" konta):

Jedni podejrzewali, że to niecne zagranie ze strony Activision, inni widzieli w tym zbieg okoliczności. Gdy tematem zainteresowały się media, deweloper zabrał głos. Członkowie byli wymienieni z nazwiska, więc na praktykantów zwalić się nie da – trzeba przepraszać. I dostaliśmy piękne oświadczenie, że to wszystko było niechcący, że ci ludzie spontanicznie wyrazili swoją miłość do gry, że te opinie zostały już usunięte lub odpowiednio zmienione. Tyle że czytając coś takiego…


Kocham tę grę! Rock Band 4 jest dla mnie idealnym wstępem do gier wideo i muzyki w grach. Jako nowa fanka Rock Banda, doceniam intuicyjną strukturę produkcji. Świetnie się bawię z gitarą - całkiem szybko przeszłam wszystko na średnim poziomie trudności, co było świetną rozrywką [...]

… ciężko uwierzyć, że to wszystko dzieło przypadku. „Jako nowa fanka”, pani Milardo? Przez te trzy lata w Harmonix (jak widnieje na profilu LinkedIn autorki komentarza) nie miała pani okazji poznać serii Rock Band? Ale już mniejsza o to. Stało się. Patrząc zresztą na kondycję studia (które jest obecnie również swoim wydawcą), można zrozumieć takie zagranie. Chodzą słuchy o kiepskiej kondycji finansowej firmy, a współpraca z tworzącym plastikowe kontrolery Mad Catz, którego dalsza obecność na rynku zależy od wyników sprzedażowych Rock Band 4, nie daje wrażenia bezstresowej premiery. Także komentarze te mogły być manipulacją w dobrej wierze, w trosce o przyszłość studia. Ale to wciąż naganna praktyka.

Nie oszukujmy się. Internet pełen jest opinii na temat wszystkiego, a wynajmowanie ludzi do pisania pozytywnych/negatywnych komentarzy na forach czy pod newsami nie jest już niczym dziwnym. Wydawcy wykupują „dychę” wraz z miejscem na reklamę na największych stronach, recenzenci sypiają z deweloperami, jutuberzy zatajają sponsoring – ciężko zaufać komukolwiek w Sieci. Można bezpiecznie założyć, że przynajmniej kilkanaście komentarzy na Steamie, Metacriticu czy innych Amazonach każdej większej gry jest ustawionych. Być może to kropla w morzu opinii, ale to wciąż część składowej, a jeden wiarygodnie wyglądający akapit jest czasem w stanie zrobić różnicę.

Afery jednak nie ma. Sprawa miała swoje pięć minut i wszystko przycichło. Czy to dlatego, że Harmonix jest obecnie stosunkowo małym i niezależnym studiem? A gdyby tak podobna sytuacja została ujawniona w szeregach Activision czy Ubisoftu? Ich największe marki mają oddanych fanboyów, więc takie kłamliwe pochlebne komentarze to niepotrzebne ryzyko. Niepochlebne zaś… to inna bajka.

co za gunwo, przestańcie robić kolejne części tego chłamu, nawet jakby dopłacali, to nie wezmę tego szitu, chyba tam kogoś po*ebało, "gra" dla debili, grasz to taki jesteś, tyle w temacie.

Według mnie, widząc żenujący komentarz bezpodstawnie wyśmiewający grę, odsuwamy się od takiego autora i podświadomie stajemy po stronie produkcji, jakakolwiek by nie była. Psycholog ze mnie żaden, ale jak się nad tym zastanowić, to wydaje się działać lepiej niż kolejne „świetna zabawa, kupa frajdy, polecam”. No i kto szukałby danych personalnych takiego trolla w celu ustalenia ew. powiązań z deweloperem?

Szczęściu trzeba czasem pomóc, lecz Harmonix za bardzo wzięło sobie do serca to powiedzenie. Całe wydarzenie wypada jeszcze bardziej idiotycznie, kiedy weźmiemy pod uwagę dobre oceny w mediach – średnia ocen na Metacriticu stoi na poziomie 79%. Przypomina to zeszłoroczną wtopę Warner Bros., gdy wyszło na jaw, że wysyłali jutuberom Śródziemie: Cień Mordoru (PS4), jeśli ci zgodzili się na mówienie o grze w samych superlatywach. Tytuł okazał się hitem i sprawa przekupstwa szybko przycichła.

Głośniej było w 2011 roku w sprawie Dragon Age II (PS3) i zawyżaniu średniej ocen przez członków ekipy deweloperskiej. Gra zawiodła fanów czysto RPG-owego doświadczenia z jedynki, a wydawcą było EA, więc tak łatwo nie odpuszczono. I wiecie, co odpowiedzieli Elektronicy? Ani nie zaprzeczyli, ani nie przeprosili:

Oczywiście, że ludzie, którzy stworzyli grę, głosują na nią. Tak to działa w przypadku Oscarów, tak to działa w przypadku Grammy i jestem pewien, że Barack Obama też głosował na siebie w ostatnich wyborach.

Z drugiej strony, żeby uwierzyć w tamte komentarze twórców, trzeba było być wyjątkowo łatwowiernym:

Poziom immersji i jakość systemu walki są bezkonkurencyjne. Prawdziwie poruszająca i dająca frajdę historia. Wszystkie złe opinie, jakie usłyszycie o tej grze, to przesada ze strony malkontentów. Tak naprawdę mamy do czynienia z nieskazitelnie wykonanym i dostarczającym niekończącej się rozrywki dziełem.

Własne posty na fejsie pewnie też lajkują. A ludzie i tak będą mówić, że oceny użytkowników na Metacriticu są lepsze niż te od biorących łapówki recenzentów, bo szczere i prawdziwe. Co z tego, że jakaś połowa z nich opiera się na zwiastunach. I jak tu ufać komukolwiek?

Tagi: dragon age ea Electronic Arts felieton harmonix publicystyka rock band 4 Śródziemie: Cień Mordoru Warner Bros. Interactive