SKLEP
Tomasz Niemiec Tomasz Niemiec 30.08.2015
Wszystko co musisz wiedzieć o Destiny: The Taken King - część 1
2310V

Wszystko co musisz wiedzieć o Destiny: The Taken King - część 1

Gra posiadająca zapewne tyle samo przeciwników, co fanów, już niedługo otrzyma solidne rozszerzenie. Jak wiele się zmieni i czy to już jest Destiny 2.0?

Mowa oczywiście o dodatku The Taken King. Muszę przyznać, że od Destiny zrobiłem sobie nie lada przerwę. Czując się obecnie jak na odwyku, cieszy mnie czas spędzony z wieloma innymi tytułami, a zwłaszcza przygodami single player, na które nie było nigdy czasu w natłoku bounty i raidów. Kupno dodatku, który zanim zdążył się porządnie zareklamować, zasłynął ceną i kiepskim marketingiem, z każdym dniem przerwy od produkcji Bungie oddalał się liście „growych” zakupów. Jednak Bungie, a w szczególności dział społecznościowy Destiny, nie próżnuje. Szybko uporali się z „rzucaniem pieniędzmi w ekrany TV” i zaplanowali powolne ujawnianie zawartości rozszerzenia. To wniesie sporo zmian do systemu gry oraz nagrody dla weteranów, będących z grą w tzw. Year One. Jest to bezpośrednim powodem, dla którego chciałem sklecić ten wpis, a także by sobie poukładać informacje o The Taken King.

Obojętnie, czy graliście w Destiny czy nie, na pewno gdzieś słyszeliście, że tytuł jest pozbawiony fabuły lub jest ona nieistotna, słaba, źle opowiedziana itp. W skrócie, prowadzeniu fabuły można zarzucić bardzo dużo. Sam, choć odcinam się od przesadnego hejtu, jaki spadł na fabułę, widzę jej wiele minusów i ogrom zaprzepaszczonego potencjału. Niech jako przykład posłuży Nathan Fillion. Mając na pokładzie Mala z Serenity, jak można jego udział w historii gry zakończyć na byciu NPC z kilkoma linijkami tekstu? Nie chce mi się już pisać o „zaklętym” w kartach Grimoire uniwersum, gdyż marna to wymówka i zmarnowana szansa. Bungie twierdzi, że The Taken King całkowicie to odmieni.

Po pierwsze, ekipa od Halo zauważyła, że stworzyła masę ciekawych postaci pobocznych, które spotykamy podczas gry, i nie wykorzystuje kompletnie potencjału, jaki to ze sobą niesie. Normalnie odznaka Kapitana Oczywistego się należy. Dodatek ma to zmienić i bardziej skoncentrować się na tych jakże popularnych postaciach pobocznych. Każdy Guardian bywa u Rhaool co najmniej kilka razy dziennie. Jest on znaczącą postacią i słyszymy jego „głośne myślenie”, jakieś opowieści o zapomnianych przedmiotach itd. Jest tego więcej, a Bungie zapewnia, że Ci „słynni” NPC będą teraz więcej znaczyć. Z tego, co zrozumiałem w filmie mówiącym o zmianach w prowadzeniu fabuły, to takimi "główniejszymi" bohaterami dodatku mają być Cayade-6 (Nathan Fillion!) oraz Eris Morn. Dwie zupełnie odmienne osobowości. Ze zwiastunów, jakie do tej pory pokazano, wynika, że znacznie zwiększy się liczba cutscenek w grze, aby lepiej prowadzić fabułę –  oby tak było.

Wrzucić liniową fabułę do gry takiej jak Destiny, gdzie misje fabularne są notorycznie przerywane zadaniami, strike’ami, skokiem do PvP czy innymi wyzwaniami tygodniowymi, na pewno nie jest łatwe. Według Bungie można to zrobić nawet przez tak małe zmiany jak przebudowany HUD questów i bounty. Przez umieszczenie questów i bounty na ekranie Ghosta, lepiej rozumiemy, co robimy, co zostało jeszcze do wykonania i co na nas jeszcze czeka. Podobnie zresztą ma działać umieszczenie imienia postaci rozmawiającej z nami przez radio w prawym górnym rogu ekranu. Nie każdy przecież od razu odgaduje, kim jest osobnik po drugiej stronie mikrofonu i dlaczego akurat go słyszymy. Może powiecie, że to pierdoły, ale widzę korzyści, jakie niosą te zmiany. Co natomiast jestem w stanie doskonale zrozumieć, to korzyść, jaką niesie wprowadzenie złego „madafaki” pod postacią Oryxa. Jego pojawienie się w grze jest wynikiem działań Guardianów. Daje to kontekst całemu drugiemu rokowi Destiny. Wiem, że osoby niesiedzące w temacie średnio to zrozumieją, ale jest warto wiedzieć, że ten „badass” na końcu historii dodatku znalazł się tutaj z mojego powodu. W końcu klepałem mordę jego synusiowi niezliczone ilości razy. Jednocześnie budzi to we mnie dozę ciekawości – czy robiąc to i to w dodatku, również nie wkurzam kogoś innego w galaktyce? Czy Traveler jest sekretnie zł (standardowe pytanie w wywiadzie z Bungie)?

Kto śledził newsy na PS Site, pewnie dostrzegł wiadomość o zmianie głosu, jakim przemawia do graczy Ghost. Od teraz w latającego kompana wcieli się Nolan North, którego znamy z roli wspaniałego Nathana Drake'a w serii Uncharted. Przedstawiciele Bungie swoją decyzję argumentują znacznie wygodniejszą pracą z doświadczonym w temacie gier Nolanem. Również jego dostępność działała korzystnie w stosunku do aktora. Peter Dinklage bowiem może i jest niezłym aktorem, ale jako Ghost był średni. Nolan to jak dla mnie dobry wybór, a fakt, że nagra wszystkie kwestie (także te z podstawki) na nowo, tylko nastraja optymizmem.

Tym bardziej zdaje się to mieć znaczenie, gdy dowiedzieliśmy się o zwiększeniu „lore” w świecie otaczającym graczy, które będziemy poznawać właśnie dzięki Ghostowi. Destiny, trochę jak Dark Souls, posiada całą masę ukrytych informacji i historii świata gry. Karty Grimoire, bo o nich mowa, służą jako źródło wiedzy o uniwersum, jednak szkoda, że można było je przeczytać jedynie przez www. Teraz Ghost będzie reagował na otaczające nas lokacje oraz przedmioty i dawał możliwość wysłuchania czegoś o nich. Jestem bardzo ciekaw, jak to będzie działać w praktyce i czy stare lokacje dostaną takie możliwości.

W The Taken King nie zapomniano również o PvP. Dwa nowe tryby i osiem map. Pierwszym z nich jest Rift, który przypomina Capture The Flag z innych FPS-ów, jednak z tą różnicą, że świetlistą kulę z środka mapy przenieść musimy nie do swojej bazy, a przeciwnika. Kolejnym trybem jest Mayhem. Zgodnie z nazwą, tryb ten to prawdziwy chaos. Wszystkie umiejętności ładują się błyskawicznie i bez przerw. Można więc się spodziewać biegających Bladedancerów i innych klas z superumiejętnoścami. Nowe mapy prezentują się bardzo ładnie, a jedna z nich nawet ulokowana jest w opuszczonej części Tower. Nie wszystkie mapy pokazano publicznie, kilka pokazano na zrzutach ekranu, ale całkiem prawdopodobne, że odwiedzimy w nich takie lokacje jak Reef i Dreadnaught.

19 sierpnia Bungie na twitchu pokazało pierwszy stream z dodatku The Taken King. Nie ujawniono nawet namiastki fabuły czy akcji. DeeJ i dwie tradycyjnie towarzyszące mu osoby biegały po Tower i przedstawiały nowości. Najpierw jednak zaprezentowali wygląd postaci i pierwsze solidne zmiany.

Maksymalny poziom postaci zostaje zwiększony do 40. Jeśli natomiast chodzi o poziom, jaki gracz otrzyma po wejściu w życie zmian dodatku, będzie on wyliczony na podstawie jego ekwipunku i zdobytych nagród. Nie trzeba ubierać na siebie najlepszego sprzętu dzień przez aktualizacją 2.0, gdyż gra przejrzy historię gracza oraz posiadane przedmioty - te na sobie i w schowku. Co do samego poziomu to warto nadmienić, że wraca tradycyjne zdobywanie poziomów, tak jak miało to miejsce do 20 poziomu wcześniej. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowano z Light, które przecież jest ważnym elementem uniwersum. Light będzie teraz widoczne obok poziomu naszej postaci, stanowiąc średnią punktów ataku i obrony naszego uzbrojenia. Tym samym wygląda na to, że na dobre zrezygnowano z bezpośredniego połączenia poziomu światła do poziomu gracza, a światło jedynie będzie określać bonusy gracza. Tym samym nawet osoby, które grają mało lub np. nie mają ekipy do robienia kilku raidów w tygodniu, będą mogły osiągnąć maksymalny poziom – będą jedynie słabsze statystykami od „hardkorów”. Od razu warto nadmienić, że na ekran główny postaci wskoczył Ghost oraz fakt, że zarówno robocik, jak i akcesoria klasowe posiadają wartości obrony/ataku. Bardzo fajna sprawa. Koniec z bycia nagrodzonym pelerynką po raidzie bez znaczenia. Pamiętacie wartości procentowe przy statystykach intelektu, dyscypliny oraz siły każdego Guardiana? Nareszcie będziemy realnie rozumieć, co one oznaczają, gdyż od teraz bonus z każdego atrybutu będzie podawany w jednostce czasu, czyli np. ile sekund odnawiać się będzie super.

Tym samym zakończył się przegląd postaci i pokazano całkiem nową zakładkę głównego menu: Quests, gdzie wrzucono m.in. bounties, które posiadają teraz aż 16 slotów. Przy okazji nadmieniono, że do puli dodano całą masę nowych bounty od starych NPC-ów, ale i kilku nowych mieszkańców Tower otrzyma swoje. Kolejną nowością w bounty jest możliwość śledzenia ich. Zadania, które oznaczymy jako śledzone, pojawią się na ekranie Ghosta. Dzięki temu łatwiej będziemy mogli uzyskać wgląd w nasz postęp. Gdyby tego było mało, co powiecie na możliwość oddawania bounty z poziomu karty Quests? Bez konieczności wracania na Wieży, borykania się z loadingami i marszem do NPC-a. Szybko i sprawnie.

Lewą stronę karty Quests stanowią questy (haha!). Jeśli wierzyć panom na streamie, questy mają być znaczącym elementem dodatku The Taken King, mówiąc nam o dalszych dziejach w fabule itp. Jak dla mnie wyglądają one na takie zaawansowane bounty. Co jednak jest ciekawe, to że każdy quest jest dokładnie opisany nagrodami, jakie możemy otrzymać po jego ukończeniu – coś podobnego do opisów Weekly Strike oraz Daily Story. Następnie szybko rzucono okiem na ekran przedmiotów użytkowych, czyli consumables. Chłopaki zrobili to by opowiedzieć o Spark of Light – przedmiot, który zostanie oddany każdemu, kto zakupił dodatek The Taken King. Podnosi on poziom dowolnej jednej postaci do 25. - niezależnie od tego, czy będzie to stara postać czy stworzona dopiero po kupnie dodatku.

Tyle z menu wewnątrz gry. Stream wrócił do widoku w Tower i zaprezentowano możliwość zmiany noszonej na plecach broni…dobra, wracajmy do poważniejszych rzeczy. Od teraz Speaker będzie sprzedawał Ghosty, które mają swoje umiejętności. Dzięki nim np. biegając po Venus zostaną podświetlone Spirit Bloom. Poza Ghostami, w oczy od razu rzuca się brak emblematów do kupienia. Co z nimi? Jeśli mijający rok Destiny spędziliście na zbieraniu wszystkich broni egzotycznych oraz całego uzbrojenia tego rodzaju, możecie skakać z radości. Gra wraz z wejściem Destiny 2.0 zaoferuje nam kolekcje. Kolekcje emblematów, kolorków dla Guardiana, statków, Sparrowa, broni i zbroi egzotycznych. W Wieży pojawią się specjalne terminale, w których będziemy mogli podejrzeć zdobyte już emblematy i resztę przedmiotów oraz te, których jeszcze nie udało nam się pozyskać, z informacją o warunkach zdobycia. Co ważne, nie musimy już zaśmiecać sobie miejsca emblematami i kolorkami. Nawet jeśli je „spalimy”, możemy wrócić do Tower i pozyskać je z kolekcji. Bez kosztów. Fani zbieractwa i Pokemonów właśnie skaczą z radości. Już budzi się we mnie Ash i zaczynam w głowie nucić: „Gotta Catch ‘em all !”. Poważnie.

Trochę inaczej wygląda sprawa z bronią egzotyczną. Trochę, bo każdy egzotyk, jaki posiadaliśmy lub posiadamy, wprowadzi do kolekcji blueprint, z którego w przyszłości możemy uzyskać wybrany przedmiot płacąc 2500 glimmerów i Exotic Shard. Na tym jednak zabawa się nie kończy, gdyż wybrane przedmioty egzotyczne zostały ulepszone i można je wykupić za nową walutę Legendary Marks. Dzięki temu np. hełm Light Beyond Nemesis posiada praktycznie dwukrotną wartość DEF oryginału oraz najważniejszy perk od razy aktywowany. Prawdopodobnie będzie można wybrane egzotyki ulepszyć, ale o tym nic nie powiedziano. Legendary Marks (LM) z kolei to zamiennik dla dostępnych obecnie Vanguard Marks (VM) i Crucible Marks (CM). Wraz z wejściem dodatku, posiadane VM i CM zostaną zamienione na LM, które odbierzemy od Postmastera. Zdobywamy je przez questy, bounty oraz z niszczenia przedmiotów legendarnych.

Już coś tam wcześniej wspomniałem o Cryptarchu, więc chciałem tylko dodać, że za Legendary Marks będziemy mogli kupować legendarne engramy. Znacznie mniej czasu gracze w ostatnim roku poświęcali sprzedawcy broni w Tower, bo i nie było ku temu specjalnie powodów. Od dodatku The Taken King, Gunsmith będzie posiadał swoje questy oraz zadania sprzętu testowego. Polegają one na zabijaniu przeciwników bronią, którą od niego dostaniemy. Gunsmith będzie posiadał także swój poziom reputacji i wraz z jego wzrostem, otrzymamy możliwości zamówienia wybranych broni od dowolnego producenta, które odbiera się w środy. Pokazano też perki broni, a tam zobaczyć można było nową ikonę ulokowaną pod elementem broni. Jest to Infusion, cecha ekskluzywna do sprzętu z nowego DLC, pozwalająca nam na poświęcenie innej, wysokopoziomowej spluwy o wyższych statystykach, by wzmocnić ATK wybranej broni. Cały proces wymaga jeszcze zapłaty walutą i kilkoma przedmiotami. Bardzo ciekawa opcja. Równie ciekawa jak możliwość losowania perków w poprzednim dodatku.

Zanim przejdę do upragnionej informacji o ilości miejsca w Vault, chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy dotyczącej frakcji. Wytrzymajcie. Reputacja frakcji zostanie przeniesiona wraz z naszą postacią, jednak przynależność do frakcji wybierzemy raz w tygodniu. Przez bity tydzień wszystko, co zrobimy, pozwoli nam zdobywać reputację dla np. New Monarchy lub Dead Orbit.

Ilość miejsca w Vault to od teraz 72 sloty dla broni, 72 dla zbroi i tylko 36 dla przedmiotów użytkowych, ale pamiętajcie, że wszystkie emblematy, kolorki itp. lądują w kolekcjach. Ta informacja ucieszy wszystkich zbieraczy.

Nie jestem dokładnie pewien, jak gra będzie się zachowywać dla osób, które pobiorą przymusową aktualizację 2.0, ale nie zakupią dodatku. Źródła mówią o tym, że nawet gracze bez The Taken King sporo zyskają na zmianach. Kolekcje, więcej miejsca w Vault, zmienione systemy poziomów, statystyk, światła, „dropów”, bounty i questów oraz Nolan North jak Ghost. Wszystko, co wiąże się z podstawami gry, będzie do ich dyspozycji. Oczywiście nie będą one miały dostępu do wszelkich przedmiotów, misji, questów, strike'ów i raidów związanych bezpośrednio z dodatkiem. Jak rozumieć "związane z dodatkiem" - nie wiadomo. Czy Ghost z perkami lub peleryna z punktami DEF to już rzeczy z DLC?

To tyle. W Sieci już mówi się o tym, że pierwszy rok Destiny to była beta i dopiero od teraz gra jest tym, co Bungie chciało stworzyć od początku, zanim łapczywe macki Activision pojawiły się nad Destiny. Wszystko to jednak tylko domysły i przypuszczenia, a tym, co jest pewne, to że wraz z nadejściem dodatku The Taken King oraz aktualizacji 2.0 zmieni się bardzo, bardzo dużo w Destiny. System gry został praktycznie całkowicie odmieniony, stając się bardziej przewidywalnym i ukierunkowanym na to, co konkretny gracz chce robić czy dostać. Już nie przyblokuje nas brak butów z pierwszego raidu czy uniemożliwienie uczestniczenia w ubijaniu Croty z powodu braku Gjallarhorna. Chyba znowu wrócę do Destiny. Tak jak jeszcze jakiś czas temu widziałem w The Taken King dobry moment na powiedzenie sobie „koniec”, tak teraz staje się bardziej oczywiste, że wsiąknę znów po uszy. No, co zrobisz…

Tagi: bungie destiny playstation 3 playstation 4 publicystyka

Miesięcznik PSX Extreme