senix senix 23.09.2018
KARCZMA: Od małości do wielkości. Krótka historia Akihiro Hino i Level-5
596V

KARCZMA: Od małości do wielkości. Krótka historia Akihiro Hino i Level-5

 

TRWAŁY ROMANS Z SONY, WSPÓŁPRACA Z NINTENDO I PORAŻKA Z ZIELONYMI

Jak już wspominałem, Level–5 zostało założone w 1998 roku przez Akihiro Hino oraz jego współpracowników z Riverhillsoft, którzy razem z nim odeszli z firmy po skończeniu prac nad OverBlood 2. Hino początkowo nie wierzył w sukces swojej firmy i stanie się niezależnym deweloperem. Nawiązał więc współpracę z Sony, które pozwoliło mu tworzyć i rozwijać swoją twórczość na nadchodzącej wielkimi krokami kolejnej konsoli japońskiego giganta – oczywiście chodziło o premierę PlayStation 2. Jednak Sony postawiło jeden warunek — Akihiro miał założyć własną firmę, a oni będą ich wspierać. Na starcie firma liczyła jedenastu pracowników, a ich nazwa wzięła się z tego, że najwyższym znakiem (oceną) w japońskiej szkole jest piątka.

Pierwszym grą, a zarazem tytułem startowym na Playstation 2 w Japonii miał być Dark Cloud – action RPG, którego pojawienie się na rynku planowane była na marzec 2000 roku. Premiera gry została jednak przesunięta na potrzeby ulepszeń i ostatecznie wydano ją w grudniu tego samego roku, a my mogliśmy cieszyć się nią w październiku 2001 roku. Następnym tytułem, który Level–5 tworzyło dla Sony było Dark Chronicle sequel Dark Cloud (w Ameryce Dark Cloud 2). Gra nie była do końca tak udanym tytułem jak pierwowzór, ale zyskiwała uznanie recenzentów, graczy, a wyniki sprzedażowe też nie były najgorsze.

W połowie 2002 roku „piąteczki” zyskały znaczne uznanie w branży ogłaszając trzy tytuły nad którymi pracowali.

Pierwszym miało być True Fantasy Live Online dla Microsoftu. Miało być to wielkie MMORPG i tytuł startowy dla usługi Xbox Live w Japonii, ale w 2004 roku gra została skasowana. Legendy głoszą, że wynikiem takiego obrotu spraw była niemożność stworzenia czatu głosowego w grze, którego domagali się Amerykanie, a programiści Level–5 nie mogli podołać kodowaniu takiej funkcji. Skutkowało to ciągłymi napięciami pomiędzy Level–5 a Microsoftem i anulowaniem gry 3 czerwca 2004 roku.

Następnym wyzwaniem, które spadło na barki Level–5, było przywrócenie z otchłani zapomnienia jednej z najbardziej kulkowych serii japońskich RPG-ów. Mowa oczywiście o ósmej części Dragon Questa – Dragon Quest VIII: Journey of the Cursed King, która powstawała dla połączonego już Square Enix (dawniej Squaresoft i Enix). Tytuł rodził pod czujnym okiem ojca serii (Yuji Hori) i jego zespołu Armor Project. Co z tego wyszło? Chyba wszyscy wiemy, że jeden z najlepszych – jak i nie najlepszy jRPG na PlayStation 2. Więcej przeczytacie w moim tekście o serii wkrótce – obiecuje, że będzie więcej niż u Igora!!!

Trzecią grą, po której pokochałem magików z „levela piątego”, było Rogue Galaxy (ile oni mi będą kazali czekać na druga część?). Gra dostała większy budżet, a sami twórcy większą swobodę działania od Sony. Gra w mojej prywatnej opinii przebiła Final Fantasy XII (Fran dalej rządzi), z którym po części konkurowała ze względu na to, że główni bohaterowi tych tytułów chcieli przecież zostać piratami, ale Vaan na przestrzeni FFa 12 chyba o tym zapomniał.

W ciągu zaledwie czterech lat Level–5 przeszło długą, ciężką i wyboistą drogę, aby stać się jednym z najlepszych deweloperów RPG w Japonii i chyba nie przesadzę tutaj ze stwierdzeniem, że i na świecie, bo kto poza nimi tworzy tak rewelacyjne jRPG–i? Dobra, ale mamy rok 2007, w którym firma wydała swój pierwszy samodzielnie sfinansowany i wydany w Japonii tytuł, jakim był Professor Layton and the Curious Village, który ukazał się na Nindendo DS. Przygody profesora okazały się wielkim sukcesem zarówno na rynku japońskim jak i na zachodzie, co wywindowało Japończyków na specjalistów od takich gier.

Współpraca z Nintendo przebiegała bardzo dobrze, co poskutkowało stworzeniem kolejnego tytułu na przenośny sprzęt wielkiego N. Inazuma Eleven okazało się kolejnym sukcesem i spełnieniem marzeń fanów, którzy oglądali w latach 90. takie anime jak Kapitan Jastrząb (Captain Tsubasa). Gra łączyła sobie elementy RPG z piłką nożną. Pamiętam moją pierwszą styczność z tym tytułem i podjaranie tym, że wreszcie mam coś na wzór Tsubasy. W Japonii ukazała się w 2008 roku, a zachód musiał poczekać na ten tytuł jeszcze trzy lata. Seria osiągnęła pewny sukces, ale jak to bywa, zaliczyła też wpadkę w postaci wersji na Nintendo Wii, którą nawet bodajże Roger nie był zachwycony. Następna część ma ukazać się na „pstryczku” — planowana premiery miała odbyć się w trzecim kwartale tego roku, ale spodziewam się, że tytuł zawita dopiero w przyszłym roku. Co z tego wyjdzie? Tego nikt nie wie, ale Switch to idealna konsola na wielkie powroty.

Level–5 lubi romansować z Sony, a kolejnym dzieckiem, a nawet dwojaczkami było wydanie na nową konsolę Sony — PlayStation 3, kolejnego jRPG–a. White Knight Chronicles, który ukazał się w 2008 roku wielkiego sukcesu nie odniósł, a sprzedaż w liczbie około 400 000 sztuk nie powalała (dane niekompletne, więc dokładnej ilości sprzedanych egzemplarzy gry nie znam). Gra jednak miała swoich zagorzałych fanów, którzy doczekali się kontynuacji i tak w 20011 roku na PS3 trafił sequel tej gry. Co ciekawe, niektóre wersje drugiej części zawierały też pierwszą.

Wróćmy jeszcze raz do współpracy z Nintendo. W 2013 roku w Japonii pewne „duszki” zdetronizowały ukochane w tym kraju Pokemony. Mowa tutaj oczywiście o serii Yo–kai Watch, która wyszła na 3DS–a i przebiła w pewnym momencie popularność zwierzaków, które chciał złapać Ash z Alabastii. Japonię ogarnął szał, którego nie spodziewał się sam Akihiro Hino i jego ludzie, a tym bardziej samo Nintendo. Kolejny poziom osiągnięty. Seria zaliczyła mały poślizg i jej popularność trochę spadła, ale czwarta część zmierza na Switcha, a jak już wiemy, „pstryczek” to idealne miejsce na takie gry.

Zanim przejdziemy do ich dwóch największych gier, wróćmy na chwilę do roku 2006 i 2012. Pierwszą grą, którą wydali na system przenośny dla Sony był taktyczny RPG — Jeanne d'Arc, który ukazał się na PSP. Jest to jeden z najlepszych taktycznych RPG-ów, który spokojnie można postawić obok takich tytułów jak Final Fantasy Tactics, Tactics Ogre czy Front Mission. Gra nawiązywała w niewielkim stopniu do historii Joan d'Arc, łącząc przy tym elementy fantastyki i turowy system walk. Fani gatunku będą zdecydowanie zadowoleni bo Level-5 pokazało, że kolorowa gra może nawiązywać wielkością do ikon tego gatunku. Z kolei w 2016 roku na 3DS-a, PSP i PS Vitę ukazała się kolejna perełka, która niestety nigdy nie wyszła poza granice Japonii, czego nie mogę im darować. Time Travelers to post–apokaliptyczna visual novela, która po części łączy w sobie elementy RPG z domieszką cyberpunku. Za tytuł odpowiadał Jiro Ishi, autor takich gier jak Nine Hours, Nine Persons i Nine Dors.

Apogeum swojej ciężkiej pracy i genialnych pomysłów Level–5 osiągnęło już w 2011 roku za sprawą Ni no Kuni: Wrath of the White Witch, które ukazało się na PlayStation 3 (dostępna jest też wersja na DS-a). Był to powiew świeżości w gatunku, który za czasów siódmej generacji umierał w agonii, a obok NieR–a jeden z najlepszych jRPG–ów. W produkcji Ni no Kuni uczestniczyło słynne japońskie studio Ghibli, znane z takich dzieł jak Księżniczka Mononoke czy Spirited Away: W krainie bogów. Gra łączy w sobie piękną oprawę graficzną, która czerpie z twórczości studia Ghibli, a dodatkowo z lekką magią 16–bitowych gier z możliwością łapania stworków niczym Pokemonów.

Data 23 marca 2018 roku to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu fana jRPG, bo tego dnia na rynku ukazała się druga część Ni No Kuni. Revenant Kingdom graficznie okazało się jeszcze piękniejszym tytułem niż pierwsza część. Dodatkowo twórcy wprowadzili kilka ciekawych rozwiązań jak np. pojedynki strategiczne oddziałów wojskowych czy rozbudowa swojego królestwa i werbowanie nowych członków, dzięki którym rozwijaliśmy swoje miasto. Współczesny Suikoden w oprawie anime. Więcej o serii Ni no Kuni przeczytacie w innym tekście, który jest w planach.

Korekta tekstu: Aleksandra Borkowska.

Tagi: inazuma eleven legendy branży Level 5 Ni no Kuni 2: Revenant Kingdom yokai watch

Przejdź do strony