Piotr Rozbicki Piotr Rozbicki 08.09.2018
Hyde Park. Najbardziej pamiętny soundtrack w grze?
780V

Hyde Park. Najbardziej pamiętny soundtrack w grze?

Wszyscy dobrze wiemy, jak ważna jest odpowiednia muzyka w grze wideo. Na przestrzeni dekad istnienia naszej formy rozrywki powstały istne dzieła, stające się z czasem klasyką graną na koncertach i przez wielkie orkiestry. Ciekawi nas, jakie ścieżki dźwiękowe (całe soundtracki, nie tylko poszczególne utwory) to których gier zrobiły na Was największe wrażenie. Dajcie znać w komentarzach, a my życzymy Wam udanego weekendu.

Rozbo: Praca, praca, jeszcze raz praca. Czasem wszystkie te dni zlewają mi się w jeden i gdyby nie fakt, że nasz dziennikarski zawód naprawdę jest różnorodny i często ekscytujący, to już dawno bym oszalał.

Przez to wszystko - nawet pomimo tygodniowego urlopu - mało jest czasu na dzieci i rodzinę. A szkoda, bo z moim starszym synem odpaliłem sobie właśnie wczoraj nowego Spider-Mana i mieliśmy ubaw tylko z samego bujania się po sieciach i cykania fotek w trybie fotograficznym. Szkoda, że życie w tych czasach pędzi tak szybko, tak wiele rzeczy nas absorbuje, że nie znajdujemy chwili na oderwanie się od serwisów online, najnowszych wiadomości, facebooków i twitterów. Trzeba jednak próbować ile się da, żeby nie oszaleć od tego wszystkiego.

A i jeszcze czas na gry! Tego jest mało, ale oczywiście dorwałem się na dobre i do nowego Spider-Mana i do Destiny 2: Forsaken. Nowe rozszerzenie dobrze rokuje, choć jeszcze dużo rzeczy do odkrycia przede mną. Wszystko wskazuje na to, że D2 wróci do łask. Już po udostępnieniu Raidu możecie się spodziewać naszej recenzji na PPE.

Pytanie tygodnia: Takich pamiętnych soundtracków było wiele. Pierwszym, który mnie autentycznie poruszył, był ten wykonany dla Suikoden II - od wspaniałej muzyki w intro, skomponowanej i wykonanej przez Warszawską Orkiestrę Symfoniczną, po doskonałą muzyczkę przygrywaną w trakcie eksploracji, czy też w epilogu. Z bardziej współczesnych wymienię z kolei doskonały i energetyzujący soundtrack do Metal Gear Rising: Revengeance, który porywał do szlachtowania przeciwników jak mało co. A to tylko kilka wymienionych przykładów... 


LadyDiesel: Coś mi się wydaje, że we wrześniu doba trwa mniej niż 24 godziny. Z niczym nie wyrabiam, roboty do zrobienia z dnia na dzień zdaje się być więcej a zmęczenie często zwala z nóg już o 22:00. Nowy dodatek do Destiny 2 pierwszy raz odpaliłam dwa dni później co jest dla mnie niewyobrażalne… A na Tower zmiany :-) Ktoś mi ukradł wszystkie modyfikacje i light mojego Warlocka z 396 opadł nieco w dół. Za to pierwszy fajny item wpadł na 503 światła. Ogólnie zmiany na plus, pojawiło się wiele podobieństw do wcześniejszej wersji tej gry, więc szykuje się cudowny, długi grind w miłym towarzystwie. 

Ogólnie nadszedł czas, gdzie jest w co grać i przy wieczornym odpaleniu mojej czarnej przyjaciółki ogrom pozaczynanych gier delikatnie dołuje, ale przynajmniej jest w czym wybierać. Póki co Destiny ma pierwszeństwo ale niedługo to się zmieni, bo premiera Odyssey już za miesiąc a potem już tylko cudowne zakończenie roku z nową grą od, jak to miałam w zwyczaju mówić pacholęciem będąc, „ER GWIAZDY”.  
 
Ostatnio nie mogę sobie odmówić przejścia chociaż jednej mapki w grze o nazwie Trine. W grze, a raczej grach, bo po godzinnej zabawie z drugą częścią od razu kupiłam dwie pozostałe. Platformówki przeważnie szybko mi się nudziły, ale w tym wypadku muszę stwierdzić, że jest świetnie. Piękne barwy, baśniowe miejscówki i ciekawe mini-zagadki sprawiają mi tyle radości, że aż się boję ukończenia wszystkich części tej gry. Szkoda tylko, że kooperacja w dwójce nie jest możliwa… a przynajmniej mi się nie udało doprowadzić do takiej sytuacji.

Pytanie tygodnia: Ulubiony sountrack z gry hmmmm…. Jest tego tyle, że to dobry temat na osobnego bloga, więc może wymienię tylko kilka pozycji. Pierwsze utwory, które trafiły na moją listę odtwarzania na telefonie były oczywiście z Wiedźmina. Nie wszystkie potrafię nawet nazwać, ale pamiętam, że można było je usłyszeć w momencie gdy Geralt próbował wygrać w Gwinta, biegał po Oxenfurcie czy też był przez kogoś atakowany. „The song of the sword-dancer”, „The Hunt is coming”, „Ladies of the Wood” do dziś przyprawiają mnie o gęsia skórkę i przypominają 170 cudownie spędzonych godzin. Kolejna gra, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i z której sountrack „męczył” moją rodzinę to Tales from the Borderlands i kawałki: „Busy Earnin’”, „Kiss The Sky”, „Pieces of The People We Love” czy „Retrograde”. Po wyjściu z pracy (a pracuje w gimnazjum) zakładam słuchawki na uszy i musowo puszczam sobie piosenkę „Gun in my hand”, który pochodzi z gry The Walking Dead – Michionne. Przypadek? Nie sądzę :-) (Chodziło mi o broń… wiem, nieśmieszne. Ja też nie mam się z czego śmiać – w końcu pracuje w gimnazjum.) I ostatnia pozycja na mojej liście, ale najbardziej energetyzująca i sprawiająca, że aż noga rwie się do tańca, a uwierzcie, że wolę uprawiać mopping podłóg niż wygibasy na parkiecie, to kawałek z gry która jeszcze nie ujrzała światła dziennego – Dead Island 2. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji tego obejrzeć, czy posłuchać, bardzo polecam – „Pigeon John – The Bomb”. O matko, prawie bym zapomniała o Destiny… Bungie by mi tego nie wybaczyło! Wujek Google podpowiada, że utwór z intro zwie się „Inner Light”a melodia ta zawsze będzie mi się kojarzyła z setkami godzin grindu, kooperacji, ciekawych aktywności i z długą listą znajomych, zawsze gotowych na sygnał „Do boju!!”


drPain: PlayStation VR! Stało się, w końcu kupiłem sobie to magiczne urządzenie. Pięć minut zabawy podczas krakowskiego zlotu wystarczyło by mnie przekonać. W poniedziałek odebrałem swoją nową zabawkę i byłem w szoku. Kiedy tylko zapragnę będę mógł przenieść się do tych wszystkich fantastycznych światów. No może prawie wszystkich... Dwie minuty z siódmym Residentem wystarczyły bym musiał przytulać się z muszlą mojego kibelka. Pewnie duża w tym zasługa niewyspania. No cóż, zobaczymy co będzie za kilka dni jak znajdę trochę czasu. No a z czasem jest średnio. I nie, nie chodzi mi o to, że znowu mam zapierdziel (na szczęście aktualnie panuje u mnie spokój). Gry, gierki, giereczki... Tytułów, na które w tej chwili mam ochotę jest stanowczo zbyt dużo. Doba ma tylko 24 godziny, a przecież trzeba jeszcze znaleźć chwilę na sen. Doom VR oraz Yoku’s Island Express na PS4, a także Sonic Mania I Kid Icarus: Uprising na handheldach. W chwili gdy to czytacie pewnie będę już eksplorował Nowy Jork w skórze Petera Parkera. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się ograć te wszystkie wspaniałości. Wrum, wrum... Co to? A, no tak... Jeszcze trzecia Forza Horizon walczy o wolny moment. 

Po cięższym niż zwykle okresie, na nowo udaje mi się czerpać przyjemność z wykonywanej pracy. Wymienianie wrażeń z ogrywanych ostatnio produkcji, polecanie sobie kolejnych i słowa podzięki po zaproponowaniu pozycji, która przypadła klientowi do gustu. Potem powrót do domu i poczucie dobrze wykonanej pracy. Fajnie napędza to moją grową zajawkę. 
A skoro już przy tej zajaweczce jesteśmy... Jak już w wielu miejscach wspominałem, za chwilę dobiję do tysiąca konsolowych giereczek. Wiąże się z tym coś co nieprzyzwoicie mnie jara. Zakup tysięcznej gry będzie jednoznaczny z przejściem na wyższy level zbieractwa. Najwyższy czas postawić na jakość. Pieniążki, które do tej pory przeznaczałem na hurtowe zakupy, będą szły na potężne sztosy. Plany na początek? Crash Team Racing, Mega Man: Legends i Rule of Rose. Poza gierkami czeka mnie jeszcze zakup kilku pierdół mających upiększyć troszkę moją jaskinię. 

Pytanie tygodnia: Odpowiedź może być tylko jedna. Heroes of Might and Magic III! Jest to najlepiej zapamiętana przeze mnie growa ścieżka dźwiękowa. Często do niej wracam, a od muzyczki przygrywającej podczas pobytu w Nekropolis byłem jakiś czas uzależniony. Wyróżnić muszę jeszcze GTA: Vice City oraz Axiom Verge’a. 


Person: W pracy się uspokoiło, koleżanka wróciła z długiej nieobecności i mogę co nieco odetchnąć. Niestety nie załapałem się na nabór na kancelarię i archiwum. Niewykluczone, że wyjdzie na lepsze, ale to się okaże. Czekam na nową osobę, która mnie podmieni, a ja za to idę do Ani i będzie walka z inwentaryzacją. Wczoraj robiliśmy wstępne przymiarki, jak to będzie wyglądać i zapowiada się trochę pracy, ale.. damy rade. W przyszły wtorek już mam zapowiedzianą kontrolę z urzędu pracy. Podobno ma dotyczyć stanowiska pracy, ale nigdy nie wiadomo, co jeszcze. Od dwóch tygodni jestem szczęśliwy, bowiem obroniłem tytuł inżyniera. Trafiły mi się nawet proste pytania: jedno dotyczyło źródeł energii odnawialnych, drugie podstaw oprawnych dotyczących planowana przestrzennego, a ostatnie dotyczyło przykładów rewitalizacji w Polsce. Finalny wynik na dyplomie? Będzie solidna dumna czwórka :-) 

Co do życia w bezkresnej pustce, ostatnio nie szkoło najlepiej. Zostałem dwa razy zniszczony, co oznacza co najmniej 11 mln cr w plecy. Mam jakieś 7 mln, czyli zabezpieczenie na jeden re-buy, więc w najbliższym czasie skupię się na zarobieniu oraz być może zdobyciu materiałów dla inżynierów, aby trochę podkręcić moją płaszczkę. Jako że moja PS4 niestety umarła, postanowiłem ją całkowicie rozebrać i odkryłem, iż zasilacz od niej jest całkiem mocny - na wyjściu 12v daje jakieś 18 ampera, co daje ponad 200 wat, co - jak by nie było - nie jest mało. Na ten moment wszystko wskazuję na to, że samo źródło zasilania dostanie nowe życie w domowej roboty radiu na bazie jednostki samochodowej. 

Pytanie tygodnia: Najbardziej zapadł mi w pamięć soundtrack od Bioshocka Infinite ze względu na specyficzny klimat. Druga ścieżka, jaka mi szczególnie utkwiła w głowie, jest z Borderlands 2.


 mashi: Ogólnie było dobrze - tak przynajmniej ja to zapamiętałem. Nasze wesela mają to do siebie, że się nie odmawia nikomu, dlatego kiedy jakiś chłop puścił w moją stronę oko (żeby żona nie widziała), albo rzucił magiczne "Co jest? Ze mną się nie napijesz?" nie mogłem odmówić :) Wielu rzeczy nie pamiętam, a z opowiadań jakie usłyszałem na tak zwanych poprawinach - akcji było sporo. Począwszy od jazdy samochodem po parkingu i próbie udowodnienia, że auto z napędem na cztery koła może jednak "pójść bokiem", aż do wskazania drogi do pokoju dla teściowej, która miała prowadzić przez pole kukurydzy w linii prostej jakieś piętnaście kilometrów (w rzeczywistości pokój był na pierwszym piętrze obiektu w którym odbywała się impreza). Cóż - każdy musi kiedyś się "upodlić", ale ważne żeby na drugi dzień obudzić się w swoim łóżku, u boku właściwej kobiety, bo jak mawia przysłowie - "Życie należy przeżyć tak, żeby wstyd było opowiadać, ale miło wspominać"... Krótko i na temat ;)

Pytanie tygodnia: Jako, że nie jestem jakimś specjalnym maniakiem muzyki, to wszelakie kompozycje z gier nie zapadają mi w pamięci, aczkolwiek przypominam sobie genialne utworki z Burnout 3: Takedown i chyba to mogę podać jako odpowiedź na dzisiejsze pytanie Rozba. Tak - zdecydowanie - tam muza była mocna!

Tagi: hyde park