Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 29.08.2018
Dying Light 2 to coś więcej niż kontynuacja. Widzieliśmy grę w akcji i chcemy więcej
1440V

Dying Light 2 to coś więcej niż kontynuacja. Widzieliśmy grę w akcji i chcemy więcej

Jadąc na targi do Kolonii wiedziałem, że spotkam się ze znajomymi z Techlandu, wpadnę na ich pokazy, ale nie spodziewałem się takiej jakości. Wrocławianie ponownie przygotowują wielki hit, o którym będzie bardzo głośno.

To był wyjątkowo pracowity gamescom dla Techlandu. Rodzima ekipa prezentowała aż dwie produkcje, które w dodatku nie pochodzą od zewnętrznych firm, a są przygotowywane przez wewnętrzne zespoły. Na dobry początek wskoczyłem zagrać kilka pojedynków w Dying Light: Bad Blood, ale po zakończonych sesjach wiedziałem, że najlepsze jeszcze przede mną.

Świat przepełniony wyborami

Na pokazie twórcy zdecydowali się skupić niemal wyłącznie na zaprezentowaniu najważniejszego elementu Dying Light 2 – studio tworzy „narrative sandbox” w ogromnym świecie. Mapa jest czterokrotnie większa od obu lokacji z Dying Light oraz dodatku, ale nie musicie się nawet przez sekundę obawiać o puste miejscówki. Polacy chcą zapewnić przepełniony różnorodnymi ugrupowaniami świat, z którymi będziemy wchodzić w mniejsze lub większe interakcje.

Dying Light 2

Jak to ma wyglądać? W sumie sprawa jest bardzo prosta – nasza najmniejsza decyzja ma w Dying Light 2 ogromne znacznie i nie są to tylko puste słowa. Twórcy zaprezentowali ten element na jednej z misji, podczas której gracz mógł zadecydować, co zrobi z dostępem do wody. Jedyne źródło mogło zostać wykorzystane jako cenny surowiec, wymieniony na kosztowności – w tej sytuacji mieszkańcy będą cierpieć, a miasto popadnie w jeszcze większą ruinę – lub podczas rozgrywki można zdecydować o podzieleniu się dobytkiem. Gdy znajdziemy w swoim sercu odrobinę Świętego Mikołaja, w przeciągu kilku tygodni miejscówka zostanie upiększona, ludzie będą z radością przechadzać się po okolicy, a my bez najmniejszego problemu skorzystamy z dostępnych źródełek i nawodnimy swojego protagonistę.

To jest jedna z małych decyzji, które jednak wpłyną nie tylko na bohatera, ale przede wszystkim na świat i otaczających nas mieszkańców. Z tego powodu każda sesja w Dying Light 2 będzie indywidualnym doświadczeniem, a zapraszając znajomych do kooperacji, pozwolimy im poznać naszą historię – Tymon Smektała wyjaśnił, że wszystkie podjęte w produkcji decyzje wpływają na następne wydarzenia, a w rezultacie kolejne podejścia czy też wizyty w opowieści przyjaciół pozwolą przeżyć nowe przygody.

Prezentowany gameplay pokazywał, jak wiele zmienia się podczas jednej misji, a na każdym kroku mamy natrafiać na wydarzenia wpływające na całym świat. Dobrym przykładem jest opuszczony basen, do którego prawa roszczą sobie aż trzy grupy – pierwsza chce w tym miejscu stworzyć plantację narkotyków, dzięki którym możemy na pewien czas ulepszyć swoją postać, kolejna przygotuje specjalne baraki i poprawi bezpieczeństwo okolicy, a ostatnia zajmie się tworzeniem benzyny pozwalając na przyspieszenie podróży. Należy na pewno jeszcze zaznaczyć, że tak naprawdę w Dying Light 2 nie natrafimy na idealne rozwiązania, które zadowolą wszystkich, ponieważ wybierając jedną z grup, wpłyniemy negatywnie na dwie pozostałe i musimy się liczyć z konsekwencjami swoich wyborów.

Dying Light 2

Świat ze śpiącymi truposzami

Akcja Dying Light 2 rozgrywa się 15 lat po wybuchu epidemii wirusa, więc ludzie potrafią już „żyć” z zombiakami. Dobrze kontrolują ich za dnia, a nocą? Jak zawsze ukrywają się w swoich dobrze opancerzonych chatkach. Twórcy nie zdecydowali się jeszcze na pokaz ataku szarańczy, jednak nawet na prezentowanym fragmencie nie zabrakło konkretów dotyczących szwędaczy – truposze oczywiście istnieją, jednak nie wychodzą na światło dzienne. Bohater w trakcie wędrówki natrafił na pomieszczenie przepełnione uśpionymi bestiami, które reagują na dźwięk oraz światło – gracz musi w tej sytuacji spokojnie unikać oponentów... A gdy to się nie uda, rozpoczyna się pościg. Najlepszym wyjściem jest odnalezienie słońca, bo światło dzienne rozprawia się z potworem i zmienia agresywnego, dzikiego stwora w pokraczną, niestanowiącą zagrożenia poczwarę.

Właśnie w tym miejscu widać, że Techland – podobnie jak Dying Light oraz historia całego uniwersum – dojrzał. Twórcy nie skupiają się już wyłącznie na walce z zombiakami, a chcą w tym świecie opowiedzieć mocną historię, która w dodatku będzie obładowana istotnymi wyborami. W trakcie rozgrywki nie staniemy się przedstawicielem jednej z kilku dostępnych w świecie grup, a jako freelancer otrzymamy możliwość wykonywania zadań i pewnie zdobywania zaufania kolejnych ludzi. Brzmi to naprawdę interesująco, jednak mam szczerą nadzieję, że deweloperzy nie zapomną o swoim rodowodzie, a akcje z zombiakami będą nam się ponownie śniły po nocach.

Nie będzie pewnie dla nikogo specjalnym zaskoczenie, że mówiąc o gameplayu – przynajmniej aktualnie – Techland nie pokazuje wielu nowości. Studio dopracowało parkour, ruchy bohatera są płynniejsze, walka wydaje się efektowniejsza, ale jest to oczywiście tylko kontynuacja. Tutaj czuć, że deweloperzy nie zamierzają na siłę zrywać z uznanymi mechanikami i ponownie oferują gameplay, który doceniliśmy w 2015 roku. Jedną z prezentowanych nowości jest „parkour puzzle”, czyli łamigłówka polegająca na wykorzystaniu umiejętności bohatera – w kilku słowach, musimy wykorzystać wszystkie zdolności postaci, by dostać się z punktu A do punktu B. Wygląda to ciekawie, choć oczywiście muszę to podkreślić – nie możecie w tym wypadku oczekiwać rewolucji.

Dying Light 2

Świat, w którym chcesz być

Czy ktokolwiek chciałby trafić do zdegenerowanego świata, w którym ludzkość cofnęła się do czasów średniowiecza, a mieszkańcy każdego dnia muszą walczyć o przetrwanie? Zdecydowanie ja! I jestem przekonany, że na taką „misję” z uśmiechami na ustach wyruszy wielu czytelników naszego portalu, bo Techland tworzy coś więcej niż typową kontynuację. Deweloperzy wyciągnęli lekcję z przygody w Harran, korzystają z olbrzymiego doświadczenia Chrisa Avellone'a i teraz zaoferują graczom coś znacznie lepszego.

Produkcja urzeka atmosferą, intryguje możliwymi wyborami, a zarazem zachęca do poznania każdego zakątka przygotowanej mapy. Trudno mi wyobrazić sobie tak ogromny świat przepełniony najróżniejszymi atrakcjami, jednak Techland w ostatnich latach nie zawodzi i tym razem nie będzie inaczej. Polacy mają wizję na rozwój obłędnego uniwersum i pozostaje tylko wierzyć, że w kolejnych latach będziemy systematycznie rozpieszczani kolejnymi przygodami pełnymi zombiaków.

Tagi: Dying Light 2 Gamescom gamescom 2018 Techland