SKLEP
Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 24.04.2018
4K na PC, czy warto przeskoczyć na nową jakość?
2011V

4K na PC, czy warto przeskoczyć na nową jakość?

Rozgrywka w 4K wbiła się do mojego salonu dzięki konsolom aktualnej generacji, jednak z coraz większym zainteresowaniem przyglądam się jakości rozgrywki na mocnym „blaszaku”. Przez kilkanaście dni miałem w domu high-endowy zestaw, który skłonił mnie do kilku głębszych refleksji. A może pora rzucić to wszystko i zainwestować w potwora-PC?

Mniej niż 1% użytkowników Steam decyduje się na poznawanie przygód w jakości 4K i aż 72,01% graczy wciąż rozgrywa pojedynki w rozdzielczości 1920 x 1080. Full HD nadal dominuje na rynku, jednak 3840 x 2160 jest już coraz bardziej przystępne oferując znaczący wzrost przyjemności płynącej z ekranu monitora. Boleśnie przekonałem się o tym podczas jednych testów, gdy akurat w domu miałem sprzęt, który mógł bez problemu pociągnąć najnowsze tytuły w 4K. Nie było to moje pierwsze spotkanie z tą rozdzielczością, bo już PlayStation 4 Pro oraz Xbox One X pozwalają na grę w tej jakości, jednak w obu przypadkach nadal jest to sprawa bardzo umowna. I bliskie spotkanie z gamingowym PC sprawiło, że zacząłem bardzo dokładnie planować finanse.

4K na PC

Ale czy warto?

Podczas ostatnich testów MSI Infinite X mogłem pozwolić sobie na wypróbowanie najważniejszych tytułów w najlepszej jakości bez zwracania uwagi na jakiekolwiek mankamenty, i szczerze? Dość łatwo można dostrzec, że „blacha” oferuje fantastyczną jakość rozgrywki, która w wielu przypadkach wyznacza standard. W trakcie pracy sprawdziłem między innymi Destiny 2, Wiedźmina 3: Dziki Gon, Overwatch, Śródziemie: Cień Mordoru, czy też Forza Motorsport 7 i za każdym razem byłem pozytywnie zaskoczony jakością tekstur, cieniowaniem, bujną roślinnością, dopracowanymi szczegółami, efektami, czy też po prostu płynnością animacji.

Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie produkcja Bungie, hit Blizzarda, czy też dzieło CD Projekt RED. Hellblade: Senua's Sacrifice od małego Ninja Theory sprawiło, że w zasadzie zacząłem się rozglądać za dodatkowymi finansami. Gra wygląda fantastycznie, ponieważ deweloperzy dopracowali twarz bohaterki do granic możliwości, dopieścili otoczenie, a zarazem zadbali o genialna grę światła i cieni. Tytuł miałem również okazję włączyć na PlayStation 4 Pro oraz Xboksie One X i… Jest różnica. Screeny i porównania z Sieci nie oddają tego nawet w małym procencie, ponieważ Brytyjczycy odwalili kawał dobrej roboty, a te wszystkie detale i miesiące prac docenia się podczas rozgrywki. Gdy siądziesz w wygodnym fotelu, założysz headset, przyciemnisz w pokoju wszystkie świata, możesz zatopić się w klimatycznej produkcji... Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie każdy tytuł wywoła na mnie takie pozytywne wrażenia, ale nietrudno znaleźć listę ulepszonych gier, które są dopracowywane nawet przez producentów sprzętu – dobrym przykładem jest bez wątpienia Final Fantasy XV. Gra Square Enix czerpie garściami z atutów GameWorks i dzięki współpracy z deweloperami korzysta z bardziej realistycznej animacji włosów oraz sierści (HairWorks), dopracowanej roślinność (Turf Effects), naturalistycznego zachowania ognia, dymów i płynów (Flow), dopieszczonego cieniowania (ShadowWorks), czy też kapitalnej okluzji otoczenia VXAO (Voxel Ambient Occlusion). Są to detale sprawiające, że produkcje nabierają dodatkowego, kapitalnego charakteru.

Sporo w ostatnich latach zmieniło się również w przypadku dostępności rozgrywki na PC – mit skomplikowanej gry na „blaszaku” odchodzi w zapomnienie. Teraz dobrą robotę wykonuje aplikacja GeForce Experience, która dba o optymalizację ustawień w produkcjach, a dzięki sterownikom Game Ready najnowsze tytuły działają znacznie lepiej. Specjaliści przygotowują „łatki” przed premierą gier i każdy zainteresowany może – choć nie musi – je zainstalować. Pomaga to bez wątpienia mniej doświadczonym graczom, którzy nie muszą się martwić ustawieniami, ponieważ program wykonuje całą robotę za użytkownika i dobiera jak najlepsze ustawienia w zależności do konfiguracji PC.

W trakcie rozgrywki miałem jeszcze okazję do wypróbowania kilku bajerów – dzięki NVIDIA Ansel można przykładowo zatrzymać scenę i zrobić dowolną fotkę w Wiedźminie 3: Dziki Gon. Funkcja pozwala narzucić filtr, czy też wykorzystać „wolną kamerę” do przygotowania najlepszego zdjęcia. Sporą ciekawostką jest również NVIDIA Freestyle, czyli opcja nakładania filtrów w czasie rzeczywistym na ekran, jednak i tak największe wrażenie zrobił na mnie NVIDIA Highlights. Program samodzielnie zapisuje rozgrywkę i potrafi uchwycić każde zabójstwo w Fortnite, by następnie z łatwością zapisać killa lub automatycznie pochwalić się osiągnięciem przykładowo na Facebooku. Niektórzy mogą powiedzieć, że konsole oferują propozycje podobne do Ansel oraz Highlights, jednak obie propozycje są w tym wypadku bardziej rozbudowane i łatwiejsze w obsłudze.

Od czegoś trzeba zacząć?

Rozgrywka w 4K na PC opiera się na trzech filarach: grach, jednostce i monitorze. Ten ostatni element jeszcze kilkanaście miesięcy temu znajdował się poza zasięgiem wielu graczy, jednak teraz dobry wyświetlacz w 4K nie jest już tak wielkim problemem. Ja od czterech lat pracuję na dwóch monitorach, a akurat jednym z nich jest gotowy na rozgrywkę w 4K. Acer Predator XB271HKBMIPRZ (aktualnie za 2899 zł w X-kom) oferuje rozdzielczość 3840 x 2160 przy niskim czasie reakcji (4ms), 60Hz częstotliwości odświeżenia, wspiera G-Sync – technologia eliminuje efekt rozchodzenia się obrazu, migotania, czy też męczącego zacinania i działa w pełnym zakresie częstotliwości odświeżenia. Miałem okazję zagrać na tym monitorze w wymienione powyżej tytuły i jest to aktualnie mój pierwszy wybór podczas testowania jakichkolwiek produkcji. Sprzęt sprawdził się podczas krótkich testów gamingowego PC, ale korzystam z niego również w trakcie rozgrywki na konsolach.

I teraz rozpoczyna się dla mnie większy problem, bo złożenie mocnego PC to nie tylko spory wydatek, który bez wątpienia trzeba dobrze rozplanować. Już nie tylko najnowsze modele kart graficznych oferują rozgrywkę 4K na pojedynczym podzespole, ale chcąc mieć pewność kapitalnej płynności wybór jest prosty-i-kosztowny – GeForce GTX 1080 Ti zapewniający 25-35% lepszą wydajność od modelu bez „Ti”. Propozycja wraz z G-Sync potrafi zdziałać cuda i jest to dobra inwestycja. Nie zamierzam się oszukiwać, bo doskonale widzę, jak wygląda sytuacja na rynku – w końcu nadchodzą karty z nową architekturą – ale aktualnie GTX 1080 Ti sprosta wszystkim zadaniom, jednocześnie pozwalając na spokojną pracę. W kolejnym kroku trzeba dołożyć i7-8700K, przynajmniej 16GB RAM-u, porządny dysk SSD, odpowiednią płytę główną z dobrych chłodzeniem i 650W zasilaczem… Tanio nie będzie, lecz taki zestaw zaoferuje rozkoszną rozgrywkę w 4K. Można taniej, można drożej, ale myśląc przyszłościowo taka konfiguracja może okazać się strzałem w dziesiątkę.

4K na PC

A jak to wygląda u Was?

Ja nadal się waham. Świetnie bawiłem się podczas rozgrywki na gamingowym PC, bo gry na dobrym monitorze 4K wyglądają olśniewająco i z łatwością można dostrzec różnice względem przykładowo PlayStation 4 Pro, ale właśnie... Czy faktycznie warto już teraz sięgać po PC za dobre kilka tysięcy? Mam ogromną ochotę zagrać w serię Total War, poznać najnowszą Sid Meier's Civilization, potrafię znaleźć kilka ekskluzywnych tytułów dla PC, które wyrwą z mojego życia kilka nocy i nawet dostrzegam serię multiplatformowych produkcji wartych włączenia na mocnej „blaszce”. Pytanie wciąż pozostaje jedno – czy warto już dzisiaj przeskakiwać na 4K? Mając odpowiednie środki trudno się zastanawiać, bo różnica względem Full HD jest olbrzymia.  

Ale jak to wygląda u Was? Macie tę przyjemność i poznajcie historie na gamingowym potworze w 4K? Zdecydowaliście się przeskoczyć na 3840 x 2160 i znajdujecie się w tym niespełna jednym procencie użytkowników Steam? Dajcie znać. Może akurat Wasze komentarze będą dla mnie ostatecznym bodźcem, dzięki któremu zdecyduję się na dodatkowy wydatek.

Tagi: 4k gaming pc

Miesięcznik PSX Extreme