SKLEP
Michał Włodarczyk Michał Włodarczyk 18.03.2018
Graliśmy w Hokuto ga Gotoku - solidny spin-off Yakuzy
1064V

Graliśmy w Hokuto ga Gotoku - solidny spin-off Yakuzy

Od premiery PlayStation 4 na japońskiej ziemi w lutym 2014 Sega rozpieszcza posiadaczy tego sprzętu, wypuszczając nowe wydawnictwa z cyklu Yakuza co najmniej raz w roku. W tym miesiącu do Ishin!, Zero, Kiwami, "szóstki" oraz Kiwami 2 dołączył osobliwy spin-off pt. Hokuto ga Gotoku. Co najważniejsze, jest tak samo dobry, jak wcześniejsze dokonania Yakuza Studio.

Tytuł zadebiutował na azjatyckich rynkach ósmego marca, a od niedawna na japońskim PS Store dostępna jest wersja demonstracyjna gry, jednak niniejszy tekst powstał na bazie zakupionej przeze mnie pełnej edycji. W moim przypadku to już właściwie norma od czasu premiery Yakuzy 5, która w Kraju Kwitnącej Wiśni miała miejsce już pod koniec 2012 roku. Jako wielki fan serii po prostu nie potrafię wytrzymać dłużej niż kilka tygodni, mając świadomość, że azjatyccy gracze bawią się w najlepsze. Biorąc pod uwagę fakt, iż komunikacja z innymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach to w obecnych czasach kwestia kilku kliknięć, fabularne zawiłości i bardziej złożone systemy w grze nie stanowią najmniejszej przeszkodzy, by świetnie się bawić.

I tak, gdy growy świat zachwycał się rewelacyjnymi Bloodborne oraz Ori & the Blind Forest w marcu 2015, ja godzinami dyskutowałem z podobnymi do mnie wariatami na temat wyśmienitego scenariusza Yakuzy 0. Łatwo więc zgadnąć, że podczas eventu zorganizowanego przez Segę w sierpniu zeszłego roku prawie zwariowałem ze szczęścia, gdyż producent zapowiedział nie jedną, nie dwie, a cztery odsłony Ryu ga Gotoku! Oprócz świetnego remake'u "dwójki" (Yakuza 6 wymięka), dedykowanego urządzeniom mobilnym Online (ten spin-off akurat sobie daruję) oraz wprowadzającego serię w nową erę Shin Ryu ga Gotoku ("na nasze" New Yakuza, premiera w Japonii nie jest jeszcze znana), deweloper zaskoczył wszystkich, prezentując także niecodzienny spin-off zatytułowany Hokuto ga Gotoku.

Pięść Północnej Gwiazdy

Jeśli dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu Yakuzy na język angielski brzmi "Like a Dragon", tak opisywaną pozycję należy odczytywać jako "Like a North Star". Tym razem autorzy mieli inny pomysł na spin-off popularnego cyklu i zamiast przenosić znaną rozgrywkę i bohaterów w realia feudalnej Japonii (Kenzan!, Ishin!) czy apokalipsy zombie (Dead Souls), zdecydowali, że gameplay'owe fundamenty Yakuzy posłużą jako podstawa do wykreowania gry osadzonej w kultowym uniwersum Fist of the North Star. Kto nie słyszał o znanej od lat osiemdziesiątych japońskiej odpowiedzi na Mad Maxa, być może znalazł właśnie powód, by zapoznać się z mangą oraz anime. Zarówno na kartach komiksu, jak i w kreskówce śledzimy losy szlachetnego wojownika imieniem Kenshiro, który przemierza Ziemię zniszczoną na skutek wojny nuklearnej. Władając potężną techniką Hokuto Shinken, Ken pomaga napotkanym ludziom, broniąc ich przed bandytami i innymi mistrzami sztuk walki. Ponad wszystko jednak pragnie odszukać swoją ukochaną, Yurię, którą podstępem odebrał mu jego dawny przyjaciel, Shin. Fabuła gry nie opowiada po raz kolejny tej samej historii, będąc w istocie wariacją na jej temat. Kilka wątków i postaci pokrywa się z wydarzeniami z mangi, lecz scenarzyści mieli także własne pomysły. Fani tematu, kiedy tylko będą mieli okazję zapoznać się z grą w języku angielskim (miejmy nadzieję, że szybciej niż później), przez ponad czterdzieści godzin potrzebnych na ukończenie wątku fabularnego i większości misji pobocznych, uśmiechną się niezliczoną ilość razy, wyłapując nawiązania do oryginału i inne smaczki przygotowane przez twórców.

Mimo iż akcję osadzono w uniwersum Fist of the North Star, a lwia część postaci zrobiłaby karierę wśród Rycerzy Zodiaku, rozgrywka to w dalszym ciągu stara, dobra Yakuza. Gatunkowo jest zatem Hokuto ga Gotoku połączeniem przygodówki z elementami RPG i beat'em up-a, oferując relatywnie mały plac zabaw wypełniony różnymi atrakcjami. Tym razem nie zwiedzamy Kamurocho, lecz Eden - małe, choć zaawansowane technologicznie miasto leżące gdzieś pośrodku wielkiego pustkowia. Wielkością ustępuje wprawdzie tokijskiej dzielnicy z kanoniczych odsłon, lecz pod względem dostępnych atrakcji wypada znacznie lepiej niż ostatnia część wydana na zachodnie rynki, czyli Kiwami. Oprócz zadań wątku głównego oraz osiemdziesięciu misji nieobligatoryjnych, w wolnych chwilach możemy zająć się prowadzeniem nocnego klubu, zabawić w kasynie, pomóc małej Rin prowadzić sklep, polować na przestępców jako łowca głów, pograć w baseball z udziałem bandytów na motocyklach zamiast piłek (poważnie!), popracować jako barman (ktoś przypomniał sobie o możliwościach DualShocka 4), jako lekarz wziąć udział w nietypowej minigrze rytmicznej, spróbować swoich sił w samochodowych wyścigach (system z Yakuzy 5 i zabawie w taksiarza) oraz najlepsze - niczym Mad Max przemierzać pustkowia w poszukiwaniu cennych surowców czy zagubionych NPC-ów w ultra arcade'owym ujęciu. Mało? Podobnie jak w grach z głównej serii, czekają na nas kolejne fale wymagających przeciwników w tutejszym Koloseum, podobnie zresztą jak salon gier z klasykami lat osiemdziesiątych. Outrun, Space Harrier, Super Hang On, Ufo Catcher, a nawet Fist of the North Star z Segi Master System (czwarta ściana rozbita w pył!) czekają na tych bardziej dociekliwych, gdyż aby w nie zagrać, trzeba najpierw odszukać oryginalne automaty na pustyni. Satysfakcja gwarantowana.

Maszynka do mielenia mięsa

Niezależnie od tego, czy wykonujemy główne zadanie czy pobocznego questa, solą zabawy pozostaje walka w czasie rzeczywistym. System jest bardzo podobny do tego z dowolnej Yakuzy, jednak ze względu na umiejętności Kenshiro, przemodelowano znane z oryginału Heat Actions, które bazują na technikach Hokuto Shinken i odpalamy je znacznie częściej (przypisano je pod "kółko"). Wykonanie tych ciosów to pierwsza liga, tak pod względem wplecionych w nie sekwencji Quick Time Events, jak i wierności mangowym odpowiednikom. Jako że Ken walczy głównie kończynami, z gry niemal zupełnie wyleciały przedmioty potrzebne w Yakuzie do wykonywania niektórych ataków specjalnych. Zamiast tego z przeciwników wypadają zmaterializowane punkty zdrowia i energii. Ważne są zwłaszcze te drugie, gdyż napełniają wzór Północnej Gwiazdy, którego naładowanie pozwala przejść w tryb furii i eliminować adwersarzy na wiele nowych sposobów, także z powietrza. Repertuar ciosów stale rozwijamy za zdobywane w trakcie zabawy punkty doświadczenia (identyczne drzewko rozwoju postaci, co w Zero czy Kiwami), czyniąc z bohatera prawdziwą maszynkę do mielenia mięsa. Swoje pięć groszy dorzucają tradycyjnie bossowie dysponujący różnymi technikami walki, zmuszającymi nas tym samym do zmiany taktyki w trakcie starć. Jeśli nie idzie nam najlepiej, ostatnią deską ratunku pozostają amulety z podobiznami znanych postaci, każda o innych właściwościach. Raz będzie to tymczasowy tryb furii, dewastujący atak czy cios odsłaniający wroga na Hokuto Shinken, innym razem większa odporność na uderzenia albo kilka punktów życia. Talizmany zdobywamy w trakcie zabawy, możemy je wzmacniać u pewnego mędrca, a następnie dowolnie zestawiać. Sklepikarzy w Edenie także nie brakuje, niektórzy oferują z czasem nawet więcej przedmiotów, o ile wcześniej nawiążemy z nimi przyjaźń - podobnie jak w Yakuza 0.

Wykonanie Hokuto ga Gotoku nie rzuci na kolana nikogo, nawet przyzwyczajonych do wysokobudżetowych gier akcji posiadaczy PlayStation 3 czy X360. Inaczej być jednak nie może, gdyż w tym przypadku mamy do czynienia - jak zawsze, gdy mowa o grach z serii Yakuza - z produkcją AA. W dodatku taką, która nie powstała w oparciu o najnowszą technologię opracowanę przez dewelopera, znaną jako Dragon Engine, lecz wysłużony silnik graficzny przygotowany jeszcze z myślą o "piątce" na PS3. Krótkie loadingi przez większą część zabawy, liczne umowności, słabe tekstury podłoża czy brak voice-actingu w zadaniach pobocznych nie mogą się podobać, na szczęście gra nadrabia designem, bogatą kolorystką, kilkoma klimatycznymi lokacjami i szeroko pojętą "stylówą". Działa przy tym w sześćdziesięciu klatkach na sekundę, głosów postaciom użyczyli aktorzy pracujący przy Yakuzie (i jak zwykle wykonali wzorcową robotę), a ścieżka dźwiękowa jest po prostu fantastyczna - polecam odsłuchać choćby próbki Receive You w nowej aranżacji.

Jak większość japońskich produkcji z segmentu AA, także Hokuto ga Gotoku nie jest grą dla wszystkich. Docenią ją przede wszystkim fani Yakuzy, mangi Fist of the North Star oraz osoby, które w dobie bombastycznych zachodnich przygodówek akcji lubią od czasu do czasu zagrać w coś alternatywnego, z lekkim posmakiem ery PlayStation 2. Podobały Ci się japońskie gry akcji i RPG-i z pierwszej połowy zeszłego roku? Pod wieloma względami najnowszy spin-off Yakuzy to ta sama, wysoka półka. Oddział Segi odpowiedzialny za lokalizacje gier niech lepiej bierze się do roboty!

Tagi: hokuto ga gotoku ryu ga gotoku sega yakuza

Miesięcznik PSX Extreme