SKLEP
Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 24.12.2017
10 najlepszych gier 2007 roku. W co graliśmy 10 lat temu
5401V

10 najlepszych gier 2007 roku. W co graliśmy 10 lat temu

Już od poniedziałku ruszamy z tegoroczną edycją naszych Debeściaków, z tej okazji naszło nas nieco na wspominki. W naszej kolejnej topce spojrzymy sobie aż dekadę wstecz i przypomnimy zarówno sobie jak i Wam, w co najchętniej graliśmy w 2007 roku – ujmując tu zarówno gry najlepsze jakościowo, jak i te najważniejsze dla rozwoju branży.

Dekada. Proste słowo, które jednak symbolizuje tak wiele. Ludzka pamięć bywa zawodna, dlatego też pewnie nie pamiętacie już, co robiliście przez większą część 2007 roku. Lecz z drugiej zaś strony, pamiętacie zapewne co robiliście, w jakim miejscu byliście i jakie emocje towarzyszyły wam podczas pierwszego uruchamiania największych hitów sprzed 10-ciu lat. Dziś zapraszam was na krótką i nostalgiczną podróż w czasy podwodnych miast, białowłosych wojowników i rozwścieczonych bogów.

Poniższe zestawienie zostało skonstruowane na bazie mikstury składającej się z ocen na serwisie Metacritic zarówno tych od mediów jak i graczy, a także nieco subiektywnej listy tego, co najbardziej zasługuje na uznanie, z perspektywy tych 10 lat.

10. Crysis (PC)

Kiedyś się mówiło, że Crysis był jakoby ostatnim prawdziwym bastionem dowodzącym wyższości pecetów nad konsolami. Gra w dniu swojej premiery była tak zaawansowana technologicznie, że Crytek otwarcie mówił, iż nawet konsole ówczesnej generacji, czyli Xbox 360 i PlayStation 3, są po prostu za słabe, aby uciągnąć tak piękną produkcję jak Crysis. Wiadomo, że było w tym zarówno trochę bajdurzenia, jak i nieco prawdy.

Gdyb potraktowano tytuł downgradem, wreszcie wrzucono go po latach na konsole, lecz nie w tak dobrej jakości, w jakiej mogło się nim cieszyć tych 3 posiadaczy wystarczająco mocnych PC, by wycisnąć z tego wszystkie soki. Oczywiście poza grafiką dzieło Crytek cieszyło świetną rozgrywką, klimatem i muzyką.

9. Mass Effect (X360)

BioWare dostarczyło posiadaczom Xboksów 360 taką grę, którą w branży nazywamy mianem system-sellera. Kosmiczna przygoda od istnej legendy gatunku RPG sprawiała, że wszyscy zwrócili swoje zaciekawione oczęta w stronę konsoli Microsoftu.

Po miażdżącej przewadze Sony na rynku za sprawą PS2, mało kto dawał Zielonym szansę na zwycięstwo w tej wydawać by się mogło nierównej rywalizacji. Jednakże to właśnie pierwsza odsłona trylogii historii Sheparda sprawiła, że X360 stał się obiektem pożądania nawet u tych graczy, którzy wcześniej patrzyli na niego podejrzliwym, a nawet kpiącym wzrokiem.

8. Rock Band/Guitar Hero II (X360/PS2/PS3/Wii)

Zdecydowałem się nie rozdzielać obu tych gier i wstawić je jako jedną pozycję z dwóch bardzo ważnych powodów. Po pierwsze obie są równie rewelacyjne – choć różne, obie dają miłośnikom muzyki tony dziecięcej radości. Po drugie to właśnie dzięki nim mieliśmy swego czasu ogromny „boom” na gatunek gier muzycznych!

Śmiało można powiedzieć, że pierwsze Guitar Hero było dobre, lecz dopiero jego następca rozwinął skrzydła i pokazał nam, że granie na plastikowej gitarze może być po prostu zajebiaszcze. Jednakże wiadomo, że nie samym wiosłem zespół stoi, a w składzie musi się znaleźć kilka innych instrumentów. Tu z pomocą przyszło Rock Band, dzięki któremu zajarani tematem gracze mogli w domowym zaciszu poczuć się jak prawdziwe gwiazdy i przy pomocy gitar, perkusji oraz z realnym wokalistą, dawać regularne koncerty milionom swoich wirtualnych fanów!

7. Halo 3 (X360)

Mimo że w Polsce marka Halo nie jest jakoś szczególnie popularna – a przynajmniej nie była te 10 lat temu – to warto wspomnieć, że trzecia odsłona jednej z najlepszych serii FPS-ów wszech czasów, była jedną z najbardziej wyczekiwanych gier tego okresu.

A gdy Master Chief wylądował już w napędach X360, po prostu pozamiatał – zarówno konkurencją, jak i graczami, którym dał wszystko to o czym marzyli, a nawet nieco więcej. Nie bez powodu miłośnicy cyklu wciąż są w stanie ocenić ten tytuł na 10/10 i bez wahania podać go jako najlepszy tytuł dostępny na Xboksa 360! No i w dodatku Bungie sprawiło, że posiadacze PS3 aż zzielenieli z zazdrości ;)

6. Metroid Prime 3: Corruption (Wii)

W samym środku pojedynku Microsoftu z Sony, swoje trzy grosze na rynek zaczęło wrzucać Nintendo i trzeba przyznać, że robiło to z takim hukiem, że potrafiło przyćmić światła tlące się we wnętrzach PS3 oraz X360.

Podczas gdy jedni czekali na ratunek ze strony nowego Killzone’a, który miałby być Halo-killerem, fani Wielkiego N w spokoju brali do rączek Wiiloty i rozkoszowali się trzecią odsłoną FPS-owych przygód pięknej Samus. Po dwóch rewelacyjnych odsłonach Metroid Prime z Gacka, oczekiwania względem „trójki” było całkiem spore, na szczęście Nintendo po raz kolejny pokazało, że jak się do czegoś przyłoży, to nikt im nie podskoczy. Gracze oddali swoje serca zarówno swojej uroczej bohaterce jak i konsoli, której na zdrowy rozsądek, absolutnie nikt nie wskazałby jako późniejszego zwycięzcy siódmej generacji.

5. The Orange Box (X360/PS3/PC)

Ta dość nietypowa kolekcja, która zawierała wielce wyczekiwany Epizod 2 do Half-Life 2 i „jakieś dwie inne gierki”, dała nam tak naprawdę aż 3 fantastyczne gry w cenie jednej. To właśnie dzięki Pomarańczowemu Pudełku poznaliśmy jedną z najlepszych gier logicznych wszech czasów, jaką jest Portal, a także dzięki niej wielu nowych graczy odkryło świat Team Fortress 2.

Tak wysokie miejsce należy się tej pozycji także dlatego, że była jedną z największych niespodzianek 2007 roku. Wszyscy spodziewali się tylko tego, że otrzymają zakończenie HL2, a w bonusie dostali także podwójnego liścia radości, wymierzonego w ich twarze ręką samego „Lorda Gaben’a”.

4. Call of Duty 4: Modern Warfare (X360/PS3/PC)

Po trzykrotnej wizycie na polach II Wojny Światowej, Activision nagle postanowiło diametralnie zmienić kierunek swojego okrętu zwanego Call of Duty i obrać kurs na współczesność, czego po tej serii nie spodziewał się chyba nikt. Rezultatem takiego eksperymentu było to, że otrzymaliśmy definitywnie do dziś najlepszą odsłonę CoD-a w historii, a sama marka wykonała pierwszy, olbrzymi krok w stronę swojej masowej popularyzacji i zarabianych miliardów.

Fantastyczny klimat, rewelacyjne odświeżenie skostniałego schematu, a także odwaga, jaką wykazali się producenci gry sprawiły, że Call of Duty nie było już dłużej „konkurentem Medal of Honor”, a serią o własnej tożsamości, ogromnej sławie i przytłaczająco dużym wpływie na całą branżę gier wideo!

3. God of War II (PS2)

W 2007 roku wielu graczy zaczynało już poważnie myśleć o sprzedaży swojej leciwej „czarnuli” i przesiadce na sprzęty nowej generacji. Sony skupiało się w dużej mierze na tym, jak sprzedać graczom diabelnie drogie PlayStation 3, a Microsoft zaczynał z uśmiechem na ustach zliczać zarabiane dolary. Jednakże ci, którzy spisali już PS2 na straty, bardzo szybko musieli paść na kolana i prosić swoją konsolę o przebaczenie. Dlaczego?

Albowiem na salony wkroczył sam Kratos i pokazał, że ponad siedmioletni sprzęt wciąż może otrzymać grę, która nie tylko pozamiata całą konkurencją, ale i zbije ją tak mocno, że pójdzie płakać w kąt, potulnie czekając, aż prawowity władca rynku pozwoli komukolwiek zająć swoje miejsce. Przygody Kratosa udowodniły, że gra wideo nie potrzebuje mieć fotorealistycznej grafiki, aby swoją epickością, rozmachem i jakością skraść serca zarówno graczy jak i recenzentów, którzy bez wahania rzucali w przypakowanego łysola najwyższymi możliwymi ocenami.

2. BioShock (X360)

Chyba każdy z nas pamięta swoją pierwszą podróż do Rapture – podwodnej utopii, która z raju zamieniła się w istny koszmar, którego tajemnice były tak szokujące, że aż pospadaliśmy z krzeseł, a nasze szczęki przebiły się do sąsiadów 2 piętra niżej.

Niepozorna produkcja, która stała się czarnym koniem 2007 roku do dziś jest jedną z tych gier, w którą każdy szanujący się gracz po prostu zagrać musi. I nie ma tu wymówek, że ja nie lubię horrorów, czy ja nie lubię „strzelanek”. Jeśli jeszcze nie grałeś w BioShocka, koniecznie musisz nadrobić zaległości! Rapture jest miejscem tak wyjątkowym, że każdorazowa wizyta w jego podwodnych murach wywołuje u wielu graczy ciary na plecach i gwałtowne przyśpieszenie tętna. Nie bez powodu gra ma średnią ocen 96/100.

Aleja zasłużonych

Tutaj w wielkim skrócie wymienimy sobie kilka gier, które nie zdołały wbić się do najlepszej dziesiątki, lecz miały spory wpływ na branżę w różnych jej sektorach i warto je w ten sposób uhonorować.

  • Assassin’s Creed (X360/PS3/PC) – za rozpoczęcie wielkiej sagi przygód zakapturzonych zabójców.
  • Forza Motorsport 2 (X360) – za zrobienie kolejnego kroku w kierunku doprowadzenia symulatorów do istnej perfekcji.
  • Uncharted: Fortuna Drake’a (PS3) – za rozpoczęcie fenomenalnej sagi przygód Nathana i przywrócenie tego dreszczyku bycia odkrywcą, którego nie zapewniała nam już Lara Croft.
  • Skate (X360/PS3) – za pokazanie nam i Tony’emu, że można inaczej, że można lepiej.
  • Final Fantasy Tactics (PSP), Final Fantasy VI Advance (GBA), The Legend of Zelda: Phantom Hourglass (NDS) – za udowodnienie tego, że kieszonsolki mogą otrzymać rewelacyjne gry na dziesiątki godzin, a nie tylko biedaporty dużych gier.

1. Super Mario Galaxy (Wii)

Kodową nazwą konsoli Wii było hasło „Revolution”. Nintendo chciało w ten sposób pokazać graczom i całej branży, że pogoń za cyferkami, za mocą i za coraz bardziej filmowymi doznaniami, nie jest jedyną słuszną drogą dla branży gier wideo. Wii miało pokazać, że gry mają po prostu dawać frajdę i przystępne dla każdego.

Tak oto powstał sprzęt, który mocą przywodził na myśl worek ziemniaków, a pomysł na jego konstrukcję był tak absurdalny, że mało kto potrafił go zrozumieć i docenić. Wii było rewolucyjne, zaś przeznaczone na niego przygody Mario były zarówno rewolucyjne jak i rewelacyjne! Dzięki Super Mario Galaxy odkryliśmy platformówki na nowo, zobaczyliśmy, że machanie pilotem może być absolutnie fantastyczne, a kreatywność można wznieść na poziom, którego wcześniej jeszcze nikt nie zaznał. Można by wręcz napisać, galaktyczny.

Nintendo po raz kolejny pokazało, że można inaczej. Że gry nie muszą być szarobure, nie muszą być fotorealistyczne i nie muszą ociekać scenami wyjętymi wprost z Hollywood. Pokazały, że wąsaty grubasek w czerwonym wdzianku, którego jedynym zajęciem jest skakanie po platformach, może zainteresować blisko 13 milionów graczy!

Bonus – Wiedźmin, najlepsza polska gra 2007 roku

Tego wyjaśniać chyba nikomu nie trzeba. Wiedźmin był dla polskiej branży symbolicznym przełomem, który znaczył wtedy dla nas tak dużo, jak dla reszty świata ukazanie się nowego Mariana, czy legendarne pożegnanie PS2 w postaci God of War II.

CDP Red wraz z Geraltem rozpoczęło naszą podróż do światowej ekstraklasy, do której z dumą możemy przypisać się dziś. Więcej o pierwszym Wiedźminie i o tym jak przeżył bezlitosną walkę z czasem, opowiemy już za kilka dni w specjalnym tekście wspominkowym z okazji 10 urodzin serii.

Miesięcznik PSX Extreme