SKLEP
Konrad Adamczewski Konrad Adamczewski 23.10.2017
Recenzja komiksu "Kaznodzieja" Tom 1 i 2. Obrazoburcza jazda bez trzymanki
756V

Recenzja komiksu "Kaznodzieja" Tom 1 i 2. Obrazoburcza jazda bez trzymanki

Boga nie ma. Wziął sobie wolne i zostawił w cholerę swoje dzieci na grzesznej Ziemi. Kontrowersyjne? Owszem, ale to i tak jeden z mniejszych szoków natury teologicznej, jakie serwuje komiksowy "Kaznodzieja". Dwa pierwsze tomy serii Gartha Ennisa i Steve'a Dillona właśnie ukazały się na polskim rynku.

Przy lekturze trzeba wyzbyć się ewentualnej wrażliwości wobec kwestii religijnych. Jeśli komuś naciągana teza z "Kodu Leonardo DaVinci" wydawała się obrazą chrześcijaństwa, to fabułę "Kaznodziei" uzna chyba za dzieło diabła. Komiks bezkompromisowo dotyka wiary, a raczej – burzy wyobrażenie o jej cywilizowanym i duchowym wymiarze. Kpi z historii chrześcijaństwa czy nauk kościoła, choć niby nie odnosi się teoretycznie bezpośrednio do znanej nam instytucji. Niemniej przedstawia religijnych przywódców nie tylko jako ludzi rządnych władzy, ale również doszczętnie zdeprawowanych, przyprawiając wszystko faktyczną obecnością sił nadprzyrodzonych. Choćby w postaci aniołów, którzy po wygnaniu z nieba wciągają kokainę w Las Vegas czy świętego od morderców, zesłanego przez skrzydlatych skurczybyków z góry w celu zabicia głównego bohatera. Dość powiedzieć, że w 2008 roku z produkcji serialu na podstawie "Kaznodziei" zrezygnowało HBO tłumacząc iż materiał źródłowy jest zbyt mroczy, brutalny i kontrowersyjny.

Przygody wielebnego Jesse'ego Custera duet twórców z Wysp Brytyjskich (znany m.in. z przygód Punishera na czele z udanym "Witaj ponownie, Frank") inaugurował w 1995 roku. Całość liczy 66 regularnych odcinków, 5 specjalnych i czteroodcinkową serię limitowaną - "Saint of Killers". Polskie wydanie odpowiada liczącej sześć tomów edycji w twardej oprawie. Ów Custer to sługa Boga, ale taki nie stroniący od przekleństw, seksu i alkoholu. A także przeżywający raczej głęboki kryzys wiary. Wychowany w patologicznej rodzinie, brutalnie zmuszany do pokochania stwórcy bezgraniczną miłością. Głoszący na nowo słowo Boga po incydencie, który kosztował życie wszystkich ludzi w jego niewielkiej parafii i w wyniku którego w jego ciało wstąpiła istota z niebios. Jesse tym samym zyskał moc dorównującą Bogu ponieważ ludzie są w stanie bezwolnie uczynić wszystko co im każe. Włącznie z umieraniem na zawołanie czy wsadzaniem sobie lufy pistoletu do ust. Przy okazji osobliwy kaznodzieja ściągnął sobie na kark wspominanego świętego czyli mrocznego rewolwerowca rodem z Dzikiego Zachodu oraz dowiedział się, iż wszechmogący gdzieś wsiąkł i ma w głębokim poważaniu los swoich baranków. 

Fakt "tchórzostwa" niezmiernie wkurza Custera. Przecież nie od dziś wiadomo, że na świecie jest więcej ludzi złych niż dobrych, zatem nie można ludzkości tak po prostu zostawić samej sobie. Poszukiwania Boga pchają Jesse'go oraz jego towarzyszy - nieznoszącego światła dziennego Cassidy'ego i byłą dziewczynę wielebnego imieniem Tulip - w podróż przez USA. Pierwszy tom to świetny klimat kina drogi i nowoczesnego westernu, rozgrywającego się gdzieś w prowincjonalnych regionach Teksasu. W drugim na horyzoncie pojawia się wszechmocna organizacja religijna, chroniąca od wieków w obrzydliwy sposób krwi Chrystusa i mająca wobec kaznodziei swoje plany. W międzyczasie poznamy bolesną historię Custera, jego rodziny oraz ojca walczącego w Wietnamie. Będziemy świadkami masakry miejscowej policji albo natkniemy się wraz z bohaterami na dającego upust seksualnym dewiacjom Jesusa. Ennis żongluje motywami i nie ciągnie wątków zbyt długo, co wpływa na dynamikę wydarzeń przedstawionych w dwóch pierwszych tomach opowieści (łącznie 26 numerów). Podobnie historię dynamizuje przeplatanie scen z teraźniejszości i przeszłości. Nawet otwierająca serię, sprawnie "zmontowana" rozmowa w restauracji, podczas której dowiadujemy się kto jest kim i kto co przeżył na drodze do momentu wspólnego śniadania, to owoc świetnej pisarskiej roboty. Ennis popisuje się ciętymi dialogami, bohaterom nasuwa przewrotne spostrzeżenia, nie raz poczynione z mocno spaczonej perspektywy. Nie boi się jechać po bandzie, oburzać i piętnować amerykańskich stereotypów. A przy tym pewnie i świetnie się bawić, nie zapominając o rozrywkowej warstwie opowieści. Nawet jeśli historia nie ustrzegła się paru banałów, to jest niezmiernie wciągająca. Natomiast kreska świętej pamięci Dillona niech pozostanie kwestią gustu. Jest jednak nieodłączną składową wybitnego dzieła i tę historię trudno teraz wyobrazić sobie w kadrach innego rysownika.

Ponadto wszystkie okładki zeszytów autorstwa Glenna Fabry'ego to również piekienie dobra robota. Dlatego jako całokształt "Kaznodzieja" wypada wybornie i żaden fan komiksów nie może go nie znać.

  • Scenariusz Garth Ennis
  • Rysunki: Steve Dillon
  • Oprawa: twarda
  • Liczba stron: 348 (tom 1), 372 (tom 2)
  • Cena z okładki: 89,90 zł


Kaznodzieja Tom 1 - ocena: 
+ tempo historii
+ brawurowy scenariusz
+ zgrabne osadzenie historii w realiach
+ wyrazista postać Custera
+ rodzinka na czele z babcią ;)
- tylko poprawna kreska

Krwawe kino gangsterskie, nowoczesny western oraz Bonnie i Clyde w jednym.

Ocena 10

Kaznodzieja Tom 2 - ocena: 
+ pojawienie się Graala
+ postać pewnego Niemca
- mniej Teksasu

Drugi to nie ma efektu wow premierowego, co zrozumiałe, ale rozwija historię w ekscytującym kierunku.

Ocena 9.5

Tagi: kaznodzieja komiks recenzja

Miesięcznik PSX Extreme