SKLEP
Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 26.08.2017
10 gier, których nie mogłoby zabraknąć na GameCube Classic Mini
2209V

10 gier, których nie mogłoby zabraknąć na GameCube Classic Mini

Rozochoceni wizją stworzenia kolejnych retrokonsol po NES Classic i SNES Classic gracze preparują już fotomontaże, przedstawiające takie hipotetyczne sprzęty. Niedawno przypominaliśmy sobie, jakich gier nie mogłoby zabraknąć na Nintendo 64 Classic, a teraz pod lupę bierzemy kolejny hardware z rodziny wielkiego N, czyli GameCube.

"Klocek z rączką", czyli Gacek z nazwą kodową Project Dolphin może nie był najlepszą konsolą, jaką stworzyło Nintendo i zdecydowanie odstawał od SNES pod względem bogactwa gier, ale i tak warto byłoby przypomnieć młodszym graczom o wybranych produkcjach. W końcu można na GameCube znaleźć kilka rewelacyjnych dzieł, o których nie wolno zapominać.

10 gier, których nie mogłoby zabraknąć na Nintendo 64 Classic Mini

Pytanie czy faktycznie powstanie GameCube Classic Mini? Obawiam się, że o ile Nintedo może się szarpnąć i wprowadzić na rynek  N64 Classic Mini, to już z GameCubem jest ten problem, że mamy tu do czynienia z nowszym sprzętem, a w dodatku ze znacznie większą rolą deweloperów third-party, z którymi trzeba by się dogadywać... na co Ninny może nie być zbyt chętne. Cóż, czas pokaże, na co odważy się wielkie N. Tymczasem spróbujmy wyłonić najwspanialsze produkcje z poczciwego "Delfinka".

1. Metroid Prime

To brzmiało jak bluźnierstwo. Metroid w 3D i z kamerą FPP,  jak w zwykłej strzelaninie. "Marka się sprzedała, to koniec Metroida!".  Pamiętam, jakby to było wczoraj - to wkurzenie i rozpaczliwe pianie fanów Metroidów, wielbiących odsłony z poprzednich platform Nintendo. Jak widać warto było jednak zaufać deweloperom, bo wyszła z tego gra nawet lepsza niż 8 i 16-bitowe przygody zgrabnej Samus. Wspaniały był w Metroid Prime nie tylko gameplay. Gra wyciskała siódme poty z GameCube'a, generując masę klimatycznych efektów, takich jak krople deszczu osadzające się na wizjerze Samus, para czy bardzo realistyczne refleksy świetlne. Do dzisiaj Metroid Prime pozostaje niesamowicie klimatyczną i pod wieloma względami przełomową pozycją, w którą po prostu trzeba zagrać. Warto tylko dla niej kupić GameCube!

2. The Legend of Zelda: The Wind Waker

Kolejna wielka gra z "Gacka" i kolejna kontrowersja. Graczom z początku niespecjalnie podobał się dziwny, celshadingowy i infantylny styl wizualny Wind Wakera (powiedzmy sobie szczerze grafika była bardzo umowna w momencie premiery). Właśnie ten element sprawił jednak, że Wind Waker prawie w ogóle się nie zestarzał (trochę jaka grafika 2D w oldsulowych tytułach). Oczywiście Wind Waker nie przykuwa uwagi tylko grafiką. Tytuł był przełomowy w swoim odważnym nastawieniu gameplayu na żeglarskie wojaże, a nie na przemierzanie kolejnych zielonych dolin. Po dziś dzień to właśnie Wind Waker pozostaje w moim prywatnym rankingu najbardziej udaną Zeldą w całej serii.

3. Eternal Darkness: Sanity's Requiem

GameCube kojarzy się wam z "infantylną" konsolą dla dzieciaków i młodszych osób? To dajcie szansę Resident Evil 4. Albo jeszcze lepiej... odpalcie Eternal Darkness. Studio Silicon Knights stworzyło niesamowity ekskluzywny dla Gacka horror, zainspirowany mitologią H. P. Lovecrafta, który nie tylko został wyposażony w błyskotliwą fabułę, ale również w świetny gameplay. Warto przypomnieć, że to właśnie w Eternal Darkness zadebiutował "wskaźnik zdrowych zmysłów", który po latach został w rewelacyjny sposób wykorzystany w Amnesia. Jeśli owy współczynnik zanurkuje zbyt nisko, to bohater zacznie odczuwać skutki zaczynającej się choroby psychicznej/szaleństwa. Genialna i rewolucyjna pod wieloma względami sprawa.

4. The Legend of Zelda: Twilight Princess

Kolejna Zelda na liście i kolejny triumf jej twórców. Choć Twilight Princess nie była tak mocna jak Wind Waker, to i tak zasłużyła sobie na obecność w naszej topce. Tytuł był o tyle ciekawy, że pojawił się równocześnie na dwóch platformach - Gacku i Wii. Na szczęście Nintendo przyłożyło się do roboty i zapewniło wspaniałą jakość gry nie tylko na wchodzącym na rynek Wii, ale również na "dziadku" w postaci starzejącego się GameCube'a. Tytuł został mimo wszystko w pewien sposób "zepsuty" na Wii. Żeby dopasować grę do wymogów sterowania Wii Remote, deweloperzy sprawili, że Link stał się... praworęczny (uzyskano to przez lustrzane odbicie całego kadru gry). Dla pewnej części fanów był to nieprzyjemny zonk (pojawiały się nawet głosy, że właściciele Gacków dostali lepszą wersję gry, pomimo trochę gorszej grafiki.

5. Super Smash Bros. Melee

Najlepiej sprzedająca się gra z GC! Nietrudno zrozumieć czemu. Na innych platformach dostępne były oczywiście świetne bijatyki, ale żadna nie oferowała takiej szajby multiplayerowej dla aż 4 graczy. Super Smash Bros. Melee opanował wszelkie imprezy, posiadówki i inne biby na długie lata, stając się królem party games.

6. F-Zero GX

Nintendo od dawna ma problem z mocnymi wyścigami na swoich platformach (oczywiście nie licząc genialnego Mario Kart). Sytuacja była szczególnie trudna na Gacku, bo okazało się, że nawet Mario Kart dedykowany tej konsoli był cienki jak dupa węża (przynajmniej na tle innych odsłon tej marki). Sytuację uratowało na szczęście F-Zero GX, oferujące czystą, dziką prędkość. Dające słodkie uczucie pędu, którego próżno było szukać w konkurencyjnych tytułach. Inne gry nie oferowały też aż 29 rywali na torze i takiej szalonej rozpierduchy, która działała bezbłędnie, bez zacięć framerate' u na GameCube. Poezja prędkości.

7. Paper Mario: The Thousand-Year Door

Szczytowy moment w serii Paper Mario. Oczywiście kolejne epizody "Papierowe Mariana" też były świetne, ale uważam, że to właśnie na GameCube marka uzyskała najlepszy balans między prostymi i jednocześnie satysfakcjonującymi potyczkami,  błyskotliwym i zabawnym scenariuszem oraz świetnie zaprojektowanymi łamigłówkami. Jedyną rysą na obliczu tego Paper Mario jest quest-kurierski, rozciągający w finale forsownie czas zabawy, ale to i tak rewelacyjna propozycja dla wszystkich graczy.

8. Resident Evil 4

Co w tym rankingu robi tytuł multiplatformowy? Ano, nie wybrałem go bez przyczyny. Shinji Mikami projektował Resident Evil 4 jako produkcję ekskluzywną dla Gacka. Deweloper odpowiadał na pytania czy RE4 trafi na inne konsole tekstem: "prędzej utnę sobie głowę". Cóż, rytualne samobójstwo się na szczęście nie odbyło, a czwarty Resident trafił również na inne sprzęty, ale to nie zmienia faktu, że właśnie na GameCube produkcja smakowała wyjątkowo dobrze. Capcom odważył się w niej na spróbowanie nowych patentów i był to strzał w dziesiątkę, bo tak klimatycznego i jednocześnie nowoczesnego (i świetnie się prezentującego) survival horroru wcześniej nie widzieliśmy na żadnej platformie.

9. Timesplitters 2

Nie pomnę, ile miesięcy spędziłem męcząc ze znajomymi Goldeneye na Nintendo 64. Kiedy dowiedziałem się, że kilku kluczowych deweloperów opuściło Rare i założyło Free Radical Design, wiedziałem, że będzie dobrze. I było! Timesplitters 2 okazało się małym dziełem sztuki konsolowych strzelanin. I fakt, że to multiplatformowy tytuł (trafił również na PS2, i Xbox) niczego nie zmienia. Ta produkcja mogła spokojnie stawać w szranki z Halo. Timesplitters 2 zaoferowało przede wszystkim prawie perfekcyjny tryb multiplayer, który zapewniał niesamowite zróżnicowanie rozgrywki (w jednym momencie rozwalałeś zombiaki, by w następnym przejść do strzelania do ufoków lub robotów). Fantastyczny i kompletny pakiet.

10. Luigi's Mansion

Jedna z ładniejszych (prześliczne, dynamiczne efekty świetlne) i do tego jedna z najbardziej innowacyjnych gier dostępnych na Gacku. Niepozorna produkcja, która potrafi jednak zaskoczyć swoim "horrorowatym" klimatem. Wbrew pozorom, bo tytuł ma niziutką kategorię wiekową.

Tagi: gamecube nes classic mini nintendo retro snes classic mini top 10 topka

Miesięcznik PSX Extreme