redakcja PPE redakcja PPE 23.06.2012
Wampiry i Łowcy - growi i filmowi - część 2
1669V

Wampiry i Łowcy - growi i filmowi - część 2

W poprzedniej części "Wampirów i Łowców" mogliście poczytać o tytułach na duże konsole. Teraz postaram się skupić na grach wydawanych na konsole przenośne oraz tych tworzonych na podstawie seriali. Bo wbrew pozorom growym wampirów jest znacznie więcej niż się nam czasem wydaje.

Zanim przejdę do handheldów opiszę jeszcze jeden tytuł z dużych konsol, bo nie daje mi on spokoju. Chodzi konkretnie o Darkwatch. Ktoś pamięta jeszcze tę nietuzinkową produkcję? Wcielamy się w niej w Jericho Crossa. Jest to kryminalista, który po nieudanym napadzie na pociąg zostaje wcielony do tajnej organizacji Darkwatch. Jericho staje się czymś w rodzaju hybrydy wampira i człowieka. Może wybierać pomiędzy dobrą i złą stroną. Wybierając tą pierwszą może korzystać ze swojej szybkości i nadnaturalnego wzroku, który pozwala mu widzieć wrogów w ciemności. Natomiast jego zła strona czyni z niego maszynę do zabijania. Akcja gry toczy się na dzikim zachodzie, gdzie Jericho musi stanąć naprzeciw nie umarłych strzelców. Ciężko dobrać odpowiednik Jericho w filmie – ale jak już mam wybierać to padnie na pogromcę zła Solomona Kane’a choćby ze względu na ubiór i ekwipunek. Przejdźmy jednak do dzisiejszego meritum.
 
Nie znam nikogo kto nie słyszałby o Buffy. Gra Buffy the Vampire Slayer została wydana między innymi na DS’a oraz GBA i niestety żerowała na popularności serialu. Okazała się totalnym gniotem, niewartym najmniejszych pieniędzy. Sarah Michelle Gerah umieszczona na okładce również ubolewała nad tym faktem aż do takiego stopnia, że serial już raczej nie powróci na antenę. Dobrze, że nie zrobili gry na podstawie serialu „Anioł Ciemności”, bo pewnie wszystkie wampiry w nim występujące dostałyby załamania nerwowego.
 
A co powiecie na to, że istnieje gra The Vampire Diaries (Pamietniki Wampirów) i jest to MMORPG. To darmowa gra twórców serwisu VampireDiaries.net.pl oraz aktywnych fanów serialu. Świat w którym toczy się gra nazywa się „Mystic Falls” i dostęp do niego mają tylko zarejestrowani użytkownicy. Lecimy dalej z koksem.
 
Isabella Swan, główna bohaterka sagi „Zmierzch” - tej pani chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Sagę można polubić albo znienawidzić. Ja przyznam się do tego, że widziałem wszystkie części i nie miałem odruchów wymiotnych, a niektóre momenty bardzo mi się podobały. Na podstawie sagi powstało mnóstwo gier internetowych. Różnego rodzaju puzzle, przebieranki, klocki ala Tetris, kolorowanki, oraz gra oficjalna, którą reklamował Robert Pattinson. Trafiła ona do sieci jak i na telefony komórkowe, gdzie cieszy się dużą popularnością, a twórcy zbijają całkiem niezłą kasę na tej niskobudżetowej produkcji.
 
 
 
 
Fani japońskich klimatów również nie mogą być zawiedzeni grami wydanymi na podstawie anime. Rosario to Vampire wydane na DS’a, okazało się bardzo dobrą grą i szkoda, że nie opuściła ona granic Kraju Kwitnącej Wiśni. Głównym bohaterem jest tu Tsukune Amano i przez dziwaczny zbieg okoliczności zostaje przyjęty do Akademii Youkai. Jest to szkoła dla potworów, a on jest tam jedynym człowiekiem. Tsukune poznaje piękną Mokę, która okazuję się wampirzycą i bardzo lubi krew głównego bohatera. Gra jest typową przygodówką, w której, poruszamy się po terenie akademii i poznajemy jej uczniów. Dziwnym trafem są to same dziewczyny. Ci co polubili anime z pewnością zainteresują się tematem i zajmą się poznawaniem gry którą mogę polecić.
 
Inną, dobrą grą na podstawie anime jest Vampire Knight, Niestety ten tytuł również nie opuścił granic Japoni. Produkcja jest bardzo popularnym w Japonii symulatorem randek i występują w niej wszystkie postaci z anime. Biorąc pod uwagę specyfikę tego tytułu trafił on w konkretne grono odbiorców – co nie przeszkodziło osiągnąć twórcom gry sporych zysków. Wielka szkoda, że tytuł nie trafił na zachodni rynek, gdzie fanów japońskiej kreski równiez przecież nie brakuje.
 
 
 
 
Na DS’a trafiło jednak znacznie więcej tytułów o tematyce wampirów. Są to głównie gry typu point’n’click, gdzie musimy po kolei rozwiązywać zagadki oraz zdobywać kolejne przedmioty w celu posunięcia fabuły do przodu. Jednym z nich jest Vampire Moon: The Mistery of the Hidden Sun. Główną bohaterką jest tu dziennikarka Emily Davis, która zostaje wysłana do Transylvanii w celu zbadania nieustającego zaćmienia słońca i napisania artykułu na ten temat. Emily próbuje się również dowiedzieć co stało się z ludźmi i naukowcami, którzy zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach podczas badania tego zjawiska. Nawet lokację prezentują się okazale. Ponure zamczysko, wyludniona wioska czy ponury las potrafią dodać klimatu tej produkcji. Szkoda, że bohaterka nie staje się wampirzycą, jak dziennikarka z Draculi 2000.
 
Warto wspomnieć jeszcze o grze Bram Stoker: Dracula wydanej na NES’a. Gra bazuje na ekranizacji powieści irlandzkiego pisarza i odniosła spory sukces na całym świecie. Wcielamy się tu w Johnatana Harkera i wyruszamy w podróż po mrocznej Transylvanii w poszukiwaniu Draculi. Gra była bardzo trudna, ale nie przeszkadzało to za bardzo fanom władcy ciemności. Dzisiaj to produkcja kultowa i bardzo ciężko jest stać się jej posiadaczem.
 
 
 
 
Ostatnim tytułem jaki przychodzi mi do głowy jest Dracula Kid, który został wydany na Game Boy’a i do dziś cieszy się sporym zainteresowaniem. Gra jest gotycką platformówką, w której przemierzamy zamek Draculi eliminując po drodze napotkanych przeciwników. Główny bohater stylizowany jest na przyjaznego krwiopijcę, co doskonale pasuje do klimatu gry i  przyczyniło się do zdobycia wielu fanów. Szukając jego odpowiednika do głowy przychodzi mi tylko jeden film - „Mały wampirek”. Bohater filmu, Tony, idealnie dopasowuje się do klimatu tej gry i równie dobrze on mógłby być głównym bohaterem.
 
Zapowiedziane na targach E3 dwie kolejne części Castlevanii, pokazują że developerzy nie wykorzystali w pełni swoich możliwości i wciąż mają świeże pomysły na ukazanie potęgi nocy. Nam pozostaje wyczekiwać na nadchodzące tytuły i wypatrywać zachodu słońca by móc je ogrywać przy odpowiednim klimacie.
 
 
 
 
PS.Rozwinięcie Legacy of Kain, które miało pojawić się w tym artykule,opiszę w kolejnym felietonie.
 
Marcin „Śniady” Kot

Tagi: czytelnicy publicystyka