Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 20.09.2016
Xbox One S - recenzja sprzętu
7931V

Xbox One S - recenzja sprzętu

Xbox One zadebiutował w wybranych krajach 22 listopada 2013 roku. Po niespełna trzech latach na rynku pojawiła się jego wychudzona wersja, która zaskakuje wyglądem, mocą i możliwościami. Po spędzeniu dwóch tygodni z nowym sprzętem Amerykanów mogę Was z przyjemnością zaprosić na moje wrażenia z testowania Xboksa One S. Kurtyna!

Xbox One trafił do mnie niemal na premierę i od początku zajął centralne miejsce w salonie. Sporych rozmiarów sprzęt niektórzy wyśmiewali porównując do magnetowidu ze złotych lat 90. ubiegłego wieku, ale ja wyszedłem z założenia, że akurat ten sprzęt nie musi wyglądać, a działać, nie grzać się i nie atakować czerwonymi pierścieniami śmierci. Sprzęt przetrwał wszystkie możliwe ekskluzywne tytuły, sporo gier third-party, mnóstwo indyków, a dość niespodziewanie pojawił się w progu mojego domu jego młodszy, piękniejszy brat. Nie liczyłem na to poznanie, ale to jedna z większych niespodzianek ostatnich przeszło dwóch lat. 

Pierwsze wrażenie? Witaj pięknotko

Wspomniany „magnetowid” przetarł szlaki ósmej generacji dla Amerykanów i mogliśmy się spodziewać, że tylko kwestią czasu jest pojawienie się jego mniejszej wersji. Akurat Microsoft miał z czego „obcinać”, ale nikogo nie powinna dziwić decyzja korporacji z Redmond – nauczeni doświadczeniem woleli wrzucić na rynek klocka i móc w spokoju zaoferować urządzenie graczom.

Znając jednak swój sprzęt i mając czas na jego odpicowanie, firma oferuje mniejszą wersję, która od początku zachwyca wyglądem. Żadne zdjęcia, filmy z Sieci, czy inne prezentacje nie oddają wykonania Xboksa One S, bo inżynierowie wyciągnęli srogie lekcje ze „starszego brata” serwując urządzenie upiększone lepszym plastikiem (nie jest tak podatny na zarysowania jak Xbox One), z wbudowanym zasilaczem (w zestawie znajduje się zwykły kabel do prądu) i jednocześnie zmniejszając jego wymiary o 40%.  Mając oba urządzenia na biurku mogę śmiało powiedzieć, że „staruch”, to typowe brzydkie kaczątko (kolor zobowiązuje!), które jednak musiało powstać w takiej wersji.

Xbox One S jest solidniejszy. Trzymając sprzęt w łapach mam wrażenie, że wykorzystano do jego przygotowania zdecydowanie mocniejsze materiały, a ponadto pod obudową nie ma wolnych przestrzeni. Sam wygląd to również wyższa liga – urządzenie zostało podzielone na dwie części: lewa gładka i prawa chropowata. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu ta druga, która nadaje konsoli drapieżny charakter. To naprawdę dobrze przemyślany projekt i jedynie razi odrobinę prezentacja z lotu ptaka, gdy widzimy przestrzeń na wentylator. Pod spodem znalazła się mała podstawka, na którą wrzucono port USB. Jest zgrabnie, prosto i schludnie. Dobry design.

Projektanci wysłuchali narzekań tłumów i tym razem guzik włączenia/wyłączenia nie zareaguje pod opuszkiem palca. W Xboksie One S trzeba normalnie, „po staremu” wcisnąć klawisz, by po chwili usłyszeć głos włączanego sprzętu.

Z tyłu urządzenia znalazło się wejście na kabel zasilający, HDMI-OUT, HDMI-IN, 2 USB, IR Out, S/PDIF i oczywiście port Ethernet. Czegoś tutaj brakuje? Tak, Microsoft przestał udawać i zrezygnował z nikomu niepotrzebnego wejścia na kamerę Kinect. Jest to dość wyraźny komunikat dla klientów, którzy nie oczekują już na kolejne obiecanki i zapewnienia o nowej jakości gier. Jeśli jednak posiadacie sprzęt jeszcze z czasów Xboksa One, to możecie się ubiegać o darmową przejściówkę – szkoda jedynie, że taki gadżet nie wylądował w każdym pudełku… Warto jednak się śpieszyć, bo w późniejszym terminie za adapter trzeba będzie zapłacić około 160 zł. Z drugiej strony kto i po co miałby to kupować? Wracając do „eski” – z tyłu sprzętu znalazł się mały wywietrznik zapewniający odpowiednią cyrkulację powietrza.  

Drugie wrażenie? Ty stoisz i lepiej się trzymasz

Sprzęt z 2013 roku choć mógłby rozwalać małe betonowe ściany, obok grania służąc również do obrony przez oprychami, nie miał zalecań do ustawiania konsoli w pionie. Amerykanin ponownie nauczony doświadczeniem postanowił urozmaicić zabawę i choć S nikogo nie zabije, to jednak można go zgrabnie ustawić obok telewizora. Pomaga w tym dołączona do zestawu podstawka, która spełnia swoje zadanie – choć jeśli mam być szczery, to nadal nie potrafię się przekonać do takiej ekstrawagancji i podczas całych testów Xbox One S „leżał”. W Chorzowie nie często notujemy trzęsienia ziemi, ale znając moje szczęście, to akurat podczas rozgrywki w pionie przeżyłbym koszmar związany z latającym, czy też upadającym białasem.

Twórcy z Redmond postanowili kolejny raz usprawnić kontroler i w pudełku znalazł się odrestaurowany pad. Niestety, Microsoft nadal idzie w zaparte i nie montuje do sprzętu wewnętrznego akumulatora. Nauczony doświadczeniem niemal zawsze mam w okolicy konsoli zapasowe baterie, jednak w dobie dzisiejszych standardów Amerykanie powinni zadbać o taki mały szczegół. Nie można przy tym narzekać na samo wykonanie kontrolera – pad jest odrobinę lepiej wyważony, został wykonany z porządniejszego plastiku, ma od spodu chropowate wstawki, odpicowano klawisz Microsoftu (jest płaski), a ponadto zadbano o mocniejsze analogi. Gałki są tym razem mniej podatne na ścieranie. Ciekawym zabiegiem jest postawienie na łączność Bluetooth – kontroler może łączyć się z konsolą za pomocą „niebieskiej technologii” i tym samym zapewnia stabilniejsze połączenie. Ta opcja jest oczywiście niezbędna, ponieważ pad możemy także połączyć z PC (Windows 10). Oczywiście posiada również wejście na słuchawki, które wylądowało już w poprzedniej wersji urządzenia.

Z każdą kolejną edycją kontroler do Xboksa One prezentuje się lepiej i w tym wypadku widać wykorzystanie pewnych elementów z elitarnego pada. Sprzęt dołączony do Xboksa One S może i nie ma wymienialnych części i jest zdecydowanie lżejszy, ale równie dobrze leży w dłoniach.

Trzecie wrażenie? Jest odrobię płynniej i będzie piękniej

Przedstawiciele Microsoftu długo starali się nie komentować tematu siły nowej konsoli. Urządzenie może się jednak pochwalić odrobinę większą mocą obliczeniową – z 1,31 teraflopa w Xboksie One do 1,4 teraflopa w Xboksie One S. Trzeba mieć oczywiście świadomość, że nie jest to wyjątkowa siła zapewniająca jazdę bez trzymanki – sprzęt posiada minimalnie mocniejszy GPU (podniesiono taktowanie z 853 Mhz do 914 Mhz) i zwiększoną przepustowość ESRAM (z 204 GB/s do 219 GB/s). Ta druga zmiana była niezbędna, bo w przypadku XOne deweloperzy narzekali na niedobór pamięci i pod koniec 2014 roku Microsoft systemowo zwiększał jej dostępność. Dzięki zastosowanym komponentom produkcje na S pozwalają na odrobinę płynniejszą rozgrywkę – podczas testów spróbowałem dostrzec tę różnicę podczas gry i szczerze? Nie jest to takie proste. Eksperci z DigitalFoundry wspominają nawet o 9 klatkach na sekundę lepszych wynikach w przypadku nowej konsoli, ale odnoszę wrażenie, że dopiero w późniejszym terminie dostrzeżemy jakiekolwiek pozytywne wrażenia z gameplay.

Korporacja z Redmond nie podkręcała podzespołów dla tych kilku dodatkowych fps-ów. Urządzenie wspiera rozdzielczość 4K oraz funkcję HDR i to właśnie dla tych przyjemności przedstawiciele z Microsoftu musieli ulepszyć sprzęt. Nie liczcie jednak na natywne 3840 x 2160 i obraz ostry jak żyleta w każdym miejscu. Deweloperzy muszą dynamicznie skalować obraz, ale podobno jest to wyjątkowo proste dzięki przygotowanym narzędziom. Autorzy otrzymali od przedstawicieli z MS pełne wsparcie i przyszłe produkcje na Xboksa One S będą wyglądać lepiej. Słowo „przyszłe” nie pojawia się tutaj bez powodu, bo aktualnie nadciągające tytuły wykorzystają dodatkowe bajery w obrazie – dotychczas twórcy Forza Horizon 3, Gears of War 4, Scalebound oraz NBA 2K17 zapowiedzieli wydobycie z konsoli pełnię soków. Zestawienie tytułów zapewniających rozgrywkę w 4K i HDR będzie na pewno stale rosło, ale na pozytywne efekty trzeba po prostu zaczekać.

Pozytywną wiadomością na pewno jest wrzucenie do konsoli napędu Ultra HD Blu-ray - w konsekwencji Xbox One S stał się najtańszym odtwarzaczem filmów w 4K/UHD. Jest to dość ważna wiadomość dla sympatyków pudełek, który nadal nie potrafią przekonać się do streamowania filmów/seriali, a ponadto lubią je kolekcjonować. Jeśli chcielibyście sięgnąć po sam odtwarzacz za podobną kwotę jak w przypadku konsoli, to oczywiście tutaj w pakiecie otrzymujecie kawał porządnego systemu do grania. Wybór w tej sytuacji jest logiczny. Trzeba przy tym wiedzieć, że już teraz Netflix oferuje materiały w 4K i Xbox One S radzi sobie z takimi przyjemnościami w każdym najmniejszym calu. Sprzęt otrzymał pewne wsparcie HDR10 i do pełni szczęścia brakuje tutaj tylko HDR Dolby Vision.

Wspomniałem o mniejszych gabarytach urządzeniach i wrzuceniu do obudowy zasilacza, więc na pewno muszę dodatkowy akapit poświęcić na temat ciepła i głośności konsoli. W obu przypadkach zostałem pozytywnie zaskoczony, bo nawet po kilkugodzinnej sesji sprzęt nikogo nie poparzy i nie obudzi. Jest to możliwe dzięki wrzuceniu pod obudowę nowego układu scalonego – SoC wymaga mniej energii i emituje mniejszą temperaturę.   

Czwarte wrażenie? Porządna przystawka przed daniem głównym

Microsoft wcześniej zapowiedział, że dzięki stworzonej, uniwersalnej platformie każdy tytuł przygotowany na Xboksa One, Xboksa One S, PC, czy też Project Scorpio będzie dobrze zoptymalizowany, więc nie musicie się obawiać, że w przyszłości produkcje na „starego” będą w jakiś sposób zaniedbane. Odrobinę mocniejszy S nie zapewnia niespotykanej wcześniej płynności, a dodatkowa moc umożliwia zastosowanie technologii HDR i rozdzielczości 4K.

Kto w tej sytuacji powinien sięgnąć po Xboksa One S? Entuzjaści nowoczesnej technologii nie powinni się zastanawiać, bo konsola zapewni wkrótce kilka dodatkowych smaczków, ma lepszego pada, a ponadto wygląda tak, jak powinna wyglądać nowoczesna konsola. Gracze liczący na mocne, dobrze prezentujące się produkcje również znajdą tutaj sporo przyjemności, bo Microsoft kolejny raz zadbał o fantastyczną końcówkę roku i właśnie teraz debiutuje Forza Horizon 3, a później trafi na rynek Gears of War 4 – oba tytuły wykorzystają dodatkową moc S – a nie możemy zapomnieć o już wrzuconych na rynek produkcjach. Sytuacja jest bardziej skomplikowana, gdy już posiadacie w domu Xboksa One, bo każdy tytuł odpalicie na XOne i XOneS, więc kupienie usprawnionej edycji sprzętu zależy tylko i wyłącznie od Waszego parcia na gadżety.

Jeśli macie w domu porządny TV wspierający HDR i 4K, to na pewno nie będziecie zawiedzeni, ale musicie jednocześnie pamiętać, że Xbox One S to smaczna przystawka przed daniem głównym. W przyszłym roku Microsoft wypuści na rynek bestię wspierającą natywny 4K w każdym tytule firt-party i z mocą, która zapewni graczom zdecydowanie lepsze wrażenia.

Xbox One S jest na pewno sensownym wyborem dla graczy, którzy chcą przez następne miesiące zagrać w sporo dobrych gier, mają odpowiedni telewizor, lubią dobrze wyglądające produkcje, a ponadto uwielbiają tytuły wydawane przez Microsoft Studios. Czekać do przyszłego roku na Scorpio niby można, ale w tym czasie przeżyjecie mnóstwo niezapomnianych przygód, wskoczycie w wiele fantastycznych samochodów, ubijecie wielu rywali w sieciowych starciach… A za rok zawsze można się pokusić o wymianę urządzenia.

 

Podsumowanie:

+ Tak powinna wyglądać współczesna konsola
Najtańszy (i zapewniający rozgrywkę!) odtwarzacz Ultra HD Blu-ray na rynku
Wsparcie dla rozdzielczości 4K
Wsparcie dla HDR
Nowy kontroler
Odrobinę większa moc
Możliwość ustawienia w pionie

- Pad bez akumulatora
- Mimo wszystko brak wejścia na Kinecta