SKLEP
Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 09.09.2016
Pogaduszki z robotem, czyli pierwsze wrażenia z kampanii Titanfall 2
1160V

Pogaduszki z robotem, czyli pierwsze wrażenia z kampanii Titanfall 2

Titanfall jest dla mnie jedną z największych niespodzianek aktualnej generacji. Szybki, dobrze skrojony i ciekawy tryb sieciowy sprawił, że przez wiele godzin nie potrafiłem oderwać się od konsoli. W przypadku kontynuacji otrzymamy jeszcze kampanię, która przy pierwszym spotkaniu potrafi zaciekawić. Gadaliście kiedyś z robotem? To przygotujcie się na długie dyskusje z metalową puszką.

W Kolonii nie zabrakło przedstawicieli Respawn Entertainment, którzy nie tracili czasu na kolejne sieciowe starcia, a chcieli przybliżyć graczom prawdziwe danie główne – kampanię. Samo pojawienie się historii w tej produkcji to dość zaskakująca decyzja, bo pierwsza odsłona oferowała wyłącznie tryb sieciowy. Czy jedynka przez to była półproduktem? Zdecydowanie nie, bo autorzy potrafili zapełnić lukę ciekawymi rozwiązaniami.

A tych podobno nie zabraknie również w opowieści, która zapowiada się dość… Nietypowo. Zacznijmy od najważniejszego – kojarzycie wszystkie biegające boty po mapach z Titanfall? Tak zwanym „żywym mięskiem”, dzięki któremu tak dobrze strzelało się w pierwszej odsłonie, jest protagonista historii. Bohater zostaje wysłany na pole bitwy w kapsule, gdzie po dosłownie trzech sekundach rozpoczyna się rzeźnia. Jack Cooper od zawsze marzył o wskoczeniu w strój pilota i kontrolowaniu własnego tytana, ale dotychczas mógł im co najwyżej czyścić lufy. Wszystko zmienia się po kilku minutach, bo jego dowódca – oczywiście pilot – zostaje zabity i w swoich ostatnich słowach mówi coś pokroju „weź mojego robota i…”, umiera. Co robimy w tej parszywej sytuacji? Cooper nie zastanawia się dwa razy i po małych perypetiach wskakuje do robota.

Twórcy świetnie wykorzystują znane motywy, a przygotowana historia na dobry początek ma sens. Chociaż akcja gna tutaj bardzo szybko, to możemy poczuć, że Jack faktycznie zawsze marzył o kontrolowaniu maszyny, a w dodatku puszka nie jest bezmózgą maszyną. Sztuczna inteligencja tytanów ma nas wielokrotnie zaskoczyć, bo już podczas prezentacji Cooper musiał wymienić kilka uwag ze swoim nowym przyjacielem – podczas dyskusji wybieramy jedną z odpowiedzi. Deweloper zaznaczył, że relacja bohater-maszyna to podstawa opowieści. Twórcy zajęli się wykreowaniem kilku moralnych wyborów, które mają ubarwić wydarzenia i zachęcić do zabawy. Na pierwszy rzut oka ten pomysł może się podobać, bo odniosłem wrażenie, że autorzy kolejny raz wpadli na pomysł, który może odnieść sukces. W jedynce zachwycałem się tytanami i biegającym mięskiem, a tutaj pogadam sobie z maszyną… Brzmi abstrakcyjnie, ale dlaczego nie?

W trakcie rozgrywki nie będziemy tylko siedzieć w tytanie. Ponownie wykorzystamy zdolności postaci, będziemy biegać po ścianach, a w kluczowych sytuacjach poprosimy robota o pomoc. Gracz może kontrolować ruchy metalowego herosa, zmuszać go do działania, ale trzeba zawsze wziąć pod uwagę, że BT-7274 ma swój własny umysł i czasami jego reakcje mogą nas zaskoczyć.

Dobrze zapowiada się również umiejscowienie wydarzeń. Pierwsza misja rozpoczyna się na sporym polu walki, ale Jack trafi również do lokacji przepełnionej… Przerośniętymi zwierzętami. Twórca nie chciał zdradzić, czy na naszej drodze spotkamy gigantyczne stwory, ale walka z tymi bestiami może okazać się ciekawym wyzwaniem. Oczywiście w historii czołowymi rywalami są ludzie w tytanach, ale taki skromny dodatek na pewno nie zburzy koncepcji, a może ją tylko ubarwić. Mówiąc o rywalizacji z mechami muszę wspomnieć o pojedynkach z bossami – w przygodzie nie zabraknie potężnych rywali.

Miłym zaskoczeniem w kampanii jest oprawa, która prezentuje się lepiej od trybu sieciowego. Jest to standard, ale dobrze, że autorzy nie pokpili sprawy i postanowili upiększyć lokacje. W sumie mam wrażenie, że cała opowieść jest dobrze skrojonym produktem, którą może i nie będziemy dorównywać do najlepszych przygód w shooterowym gatunku, to jednak Respawn ma pomysł na to show. Historia wyrwie z naszego życia około 8 godzin… Mało? Dużo? Pamiętajcie, że jest to tylko i wyłącznie dodatek do rozbudowanego trybu sieciowego, który ponadto będzie stale otrzymywał darmowe rozszerzenia w postaci map.

Trudno oceniać historię po kilkudziesięciominutowej prezentacji, ale produkcja Vince’a Zampelli ponownie pokazuje unikalny charakter. Może i samo strzelanie nie jest już tak efektowne jak za pierwszym razem, wskoczenie w tytana nie budzi chorej ekscytacji jak w 2014 roku, ale… To może się udać. Nie oczekuję po tej kampanii wyciskacza łez, obłędnych wydarzeń i rozgrywki zapierającej dech w piersiach. To będzie dodatek do trybu sieciowego, który wprowadzi graczy w świat i pozwoli przygotować się na wiele dynamicznych pojedynków. Mam też jednocześnie świadomość, że ta gra nie potrzebuje więcej.

Miesięcznik PSX Extreme