SKLEP
Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 04.09.2016
Divinity: Original Sin 2 kontynuacją idealną? Poznajcie nasze wrażenia z pokazu
1568V

Divinity: Original Sin 2 kontynuacją idealną? Poznajcie nasze wrażenia z pokazu

Od pierwszej zapowiedzi Divinity: Original Sin 2 wyczekiwałem szczegółów dotyczących nowych funkcji przygotowanych przez Larian Studios. Nie sądziłem jednak nawet przez chwilę, że autorzy mogą tak dobrze rozwinąć tę produkcję. Szykuje się prawdziwy killer dla fanów gatunku. 

Po sukcesie Divinity: Original Sin wielu graczy sądziło, że Larian Studios stworzy kontynuację na własny rachunek. Deweloperzy postanowili jednak ponownie wyruszyć na Kickstarter i poprosili o „zaledwie” 500 tysięcy zielonych. Zbiórka zakończyła się na ponad 2 milionach - dzięki gotówce fanów deweloperzy mogą w spokoju rozwijać produkcję.

Zazwyczaj wielu ludzi potępia podobną praktykę, ale uwierzcie mi akurat im można wybaczyć. Na trwającej kilkadziesiąt minut prezentacji zostałem kilkukrotnie pozytywnie nakręcony– w sumie nawet pierwsze 90 sekund pozwoliły mi uwierzyć w potencjał kontynuacji.

Jak na dobrego RPG-a przystało w Original Sin 2 zaczynamy od stworzenia bohatera. Liczba pojedyncza nie jest literówką, bo autorzy tym razem skupili się wyłącznie na jednym herosie. Nie musicie obawiać się o cięcie zawartości, bo już edytor pokazuje, że twórcy nie zmarnowali ostatnich kilkunastu miesięcy. Standardowo podczas tworzenia postaci wybieramy jej wygląd, klasę, płeć, rozdzielamy punkty, wybieramy zdolności. a teraz również decydujemy o jej rasie. Na dobry początek otrzymamy do dyspozycji człowieka, elfa, krasnoluda jaszczurkę, a w późniejszym terminie do gry trafią również nieumarli. Truposze będą dodatkiem, który wyląduje w produkcji dzięki zebraniu dodatkowej gotówki. 

Deweloperzy już na wstępie zaznaczyli, że wybór odpowiedniej rasy totalnie zdeterminuje naszą historię, ponieważ napotkane postacie oraz przeciwnicy będą inaczej reagować na nasza osobę. W jednym z miast będąc krasnoludem możemy spotkać wielu sprzymierzeńców, którzy chętnie pomogą w misjach, jednak po chwili wpadniemy do osady pełnej krwiożerczych jaszczurek, które akurat mają chrapkę na owłosionego malca. Istotnym elementem determinującym postać są również tagi, czyli dodatkowe cechy pokroju: uczciwy, szlachcic, bandyta,  złodziej. Te wszystkie dodatki wpłyną na postać i otaczający ją świat, ale moim zdaniem w edytorze postaci najciekawiej prezentują się „origin stories”.

Pod tą nazwą deweloperzy ukryli stworzonych bohaterów, jednak decydując się na jednego z nich (w ostatecznej wersji gry znajdzie się od 8 do 10 postaci) otrzymamy kompletnie napisaną opowieść. Każdy heros otrzymał od deweloperów rozbudowaną przeszłość i jeszcze bogatszą przyszłość, którą musimy odkryć. Autorzy zajęli się stworzeniem indywidualnych zadań, które nie są typowymi „idź, podnieś, sprzątnij, pozamiataj, przynieś”, bo wpłyną one na główny wątek, ale również na naszych znajomych. Ponownie w tytule możemy cieszyć się rozgrywką w kooperacji, ale gdy dwóch zawodników zdecyduje się na „origin stories”, gracze mogą natrafić na wykluczające się zadania – przykładowo jeden ze śmiałków musi zabić Abdula, a drugi z zainteresowanych musi mu pomoc. Jak ta sytuacja się rozwiąże? Twórcy nie chcieli zdradzać wszystkich szczegółów, ale przygotowany system ma nas wielokrotnie zaskoczyć. Zespół jest nawet pewien, że wielu największych miłośników gatunku będzie powtarzać Divinity: Original Sin 2 właśnie dla tych historii. To podobno szczególnie dobrze napisane scenariusze.

Właśnie wspominając o kooperacji muszę dodać trzy grosze o rywalizacji PVP. Autorzy w końcu wysłuchali próśb fanów pierwowzoru i postanowili dodać dynamiczne spotkania czteroosobowych zespołów. Podczas starć zawalczymy w typowych sieciowych trybach pokroju Znajdź Flagę, czy tez Każdy na Każdego. Trzeba mieć jednak świadomość, że deweloperzy nie zamierzają babrać się w problemach z balansem, więc podczas walki wybierzemy jednego z przygotowanych wcześniej wojowników. Jest to bez wątpienia dobra decyzja, bo ten wariant zabawy musimy traktować wyłącznie jako dodatek – Larian nie powinno tracić za wiele czasu na takie smaczki, które są tylko rozszerzeniem głównej opowieści. Każdy mecz zakończy się po około 20 minutach. Nie potwierdzono jakiegokolwiek wpływu sieciowych bitew na kampanię.

Pod względem rozgrywki otrzymamy po prostu rozbudowane systemy z jedynki. To nadal RPG, w którym akcję obserwuje się z rzutu izometrycznego obracając dowolnie kamerą, a każdy pojedynek odbywa się w turach. Twórcy na prezentacji zaznaczyli, że poziom trudności będzie jeszcze bardziej wyśrubowany, a ponadto znajdzie się poziom trudności dla hardcorowców. Jeśli wierzyć zapewnieniom, Hardcore Mode wymęczy największych kozaków i tylko nieliczni zakończą opowieść na takich warunkach. Trudno jednak na pierwszy rzut oka nie zauważyć zmian – ekipa odświeżyła interfejs, zadbała o zrewidowanie punktów akcji, podczas walk należy zwracać uwagę na pozycje przeciwników (wysokość wpływa na pojedynek), a bohater może korzystać z zupełnie nowych umiejętności.

W przypadku zdolności muszę zarysować wątek fabularny, ponieważ tym razem główny bohater może korzystać z mocy Źródła. W pierwszej historii walczyliśmy z osobami czerpiącymi z tej potężnej siły, a tym razem stajemy po drugiej stronie barykady. Akcja została umiejscowiona jakieś tysiąc lat po pierwszej historii, a świat jest przepełniony przerażającymi potworami. Herosa ponownie poznajemy na plaży, jednak tym razem ma naprawdę sporo szczęścia, bo jego statek został zniszczony i przez to nie trafia do Fort Joy. To miejsce jest przerażającym więzieniem, w którym ludzie są pozbawiani swoich mocy. Nie jest pewnie dla Was specjalnym zaskoczeniem, że od samego początku nie można tutaj narzekać na nudę, bo startujemy z wysokiego C będąc ścigani przez armię.

Gra naprawdę zapowiada się kozacko, bo autorzy rozwijają przygotowane wcześniej koncepcje i mają pomysł na zbudowanie jeszcze potężniejszej opowieści. Oczywiście autorzy nie zapomnieli o licznych smaczkach – przykładowo elfy po zjedzeniu resztek trupa mogą poznać jego historię – ale mnie najbardziej interesują w tej pozycji tak głęboko zapowiadane relacje. Bo jeśli faktycznie świat będzie żywo reagował na naszą postać, trafimy na różne zachowania przeciwników i wykreowane opowieści herosów będą faktycznie tak rozbudowane, to otrzymamy kontynuację idealną. Już w pierwowzorze walka nie zawodziła, świat potrafił zauroczyć, a przygoda nie pozwalała odejść od konsoli.

Na zakończenie tylko dodam, że podczas rozmowy z jednym z twórców poruszyłem temat wersji na konsole i choć nie otrzymałem żadnych szczegółów, to deweloper uśmiechnął się do mnie i powiedział, że zespół aktualnie(!) skupia się na wersji na komputery osobiste. Oby konsolowcy nie musieli za długo czekać.

Miesięcznik PSX Extreme