Mateusz Gołąb Mateusz Gołąb 25.04.2016
Rozwadnianie generacji, czyli dlaczego PlayStation 4 NEO to kiepski pomysł [Ankieta]
3652V

Rozwadnianie generacji, czyli dlaczego PlayStation 4 NEO to kiepski pomysł [Ankieta]

Ostatnio w kółko słyszymy o nowej wersji konsoli PlayStation 4. Mamy dla was złe wieści - to już praktycznie pewne, że takie urządzenie powstaje.

Szczerze powiedziawszy kompletnie nie podoba mi się idea PlayStation 4 NEO. Nie mówcie nawet, że są to tylko stworzone przez dziennikarzy plotki. Możecie mi wierzyć lub nie, ale nie tak działa ta branża. Mamy już potwierdzone informacje, nie tylko z zachodu, ale również z naszego ojczystego poletka. Uważam jednak, że przygotowywanie mocniejszej maszyny w połowie trwania generacji to spore nadużycie ze strony producenta konsol i brak poszanowania dla jego własnych użytkowników.

Teoretycznie problem podziału społeczności ma nie istnieć, ale fakt, że nowe gry działać będą na obu systemach wbrew pozorom jeszcze bardziej pogłębia katastrofę. Okazuje się bowiem, że gracze, którzy nie byli wierni danej firmie kupując urządzenie w dniu premiery,  zostaną wynagrodzeni za swoją cierpliwość. Nie tylko będą mogli nabyć urządzenie podstawowe w niższej cenie, choć to, że sprzęt tanieje z czasem jest akurat rzeczą naturalną, ale również dane im będzie zakupić znacznie mocniejszy model. Ten zapewni im lepsze doznania wizualne i choć może, obiektywnie, nie wydaje się to zbyt wielkim przywilejem, to jednak różnica w grafice będzie bolała posiadaczy pierwszego modelu PS4. Podział graczy jest zatem nieunikniony. Oczywiście, część starych graczy zakupi NEO i na to prawdopodobnie liczy Sony, ale jestem pewien, że wielu z nich zostanie przy starej konsoli albo na przekór, albo z braku środków. Nie każdego stać na dwukrotne kupowanie praktycznie tej samej zabawki.

Ja wiem, że konsole powoli zaczynają zbliżać się do pecetów, nawet po względem technologicznym, jednak konieczność częstego grzebania w bebechach i ładowania pieniędzy była jednym z determinantów mojego skupienia się na konsolach. Jeśli stanie się to regułą i każda generacja sprzętu do grania będzie dzielona na kilka pomniejszych, to chyba zakończę moją przygodę z nowoczesnymi konsolami i zostanę przy retro. Kiedyś próbowano forsować różnorodne, drogie przystawki do konsol. Żadna nie odniosła poważnego sukcesu. Teraz chce się nam forsować kolejne, mocniejsze wydania tego samego. Mam nadzieję, że skończą tak samo jak wspomniane przystawki. Ktoś wspomni zapewne o rozszerzeniu Expansion Pak do N64, ale warto pamiętać, że było ono dodawane za darmo do Donkey Konga 64, więc akcesorium wliczone w cenę gry trochę uśmierzało ból.

Dla przypomnienia załączam zdjęcie konsoli Atari Jaguar z dołączoną przystawką CD i włożonym cartridgem. Wygląda jak kibel

Słyszymy również głosy, że sami deweloperzy nie są do końca zadowoleni z NEO. Po pierwsze twórcy gier mają już opracowane własne sposoby na tworzenie pewnych rzeczy dedykowanych konkretnej platformie i jest to dla nich niepotrzebne komplikowanie sprawy. Nie mówiąc już o tym, że przygotowywanie dwóch różnych wersji – jednej uboższej dla PS4 i ładniejszej dla PS4 NEO to dodatkowy koszt zarówno finansowy jak i czasowy.  Skończy się na tym, że studia nie związane z Sony nie będą się tym przejmować i pójdą w minimalizm. Na przykład odblokują posiadaczom NEO liczbę klatek na sekundę, ew. pozwolą grze przeskalować się do wyższej rozdzielczości. Nikt ich nie zmusi do bezsensownego marnowania pieniędzy, a podstawowe wymaganie będzie spełnione.

Dobrą analogią jest tu chociażby Nintendo New 3DS. To urządzenie, w przeciwieństwie do tego, co próbuje zrobić Sony, miało uzbroić się w exclusive’y, które w pełni wykorzystają moc konsoli. Ma jednego. Bądźmy szczerzy – choć niektóre gry chodzą lepiej na nowej konsoli, to jej zwiększona moc jest zaprzepaszczona. Szkoda, bo New 3DS to naprawdę fajny sprzęt. Sęk w tym, że ta konsola pojawić się w tym stanie już na początku generacji.

Nie wróżę PlayStation 4 NEO zbyt świetlanej przyszłości. Istnienie tego sprzętu na rynku jest niekorzystne praktycznie dla każdego. Ulepszanie konsoli w połowie trwania generacji mocno rozwadnia nam cykl życia urządzenia. Miejmy nadzieję, że Microsoft nie pójdzie śladami konkurencji i zgodnie ze słowami Phila Spencer, dostarczą nam dopiero pełnoprawnego następcę Xboksa One.


Roger: Sporo osób oburzyła informacja o PS4 NEO. Branża upada, liczy się tylko hajs, koniec świata, kiedyś było lepiej.  Chciałbym zauważyć, że takie praktyki nie są niczym nowym. Pamięta ktoś jeszcze SEGa CD? Expansion Pak do Nintendo 64 dający mu więcej pamięci? Czy choćby nowego 3DSa obdarzonego większą mocą? Nie wspominam już o odświeżaniu wyglądu konsol czy cieńszych i usprawnionych o nowe funkcje wersjach. Nie widzę więc nadchodzącego Armagedonu. Czysto hipotetycznie - ktoś kto kupi sobie NEO będzie miał gry w 4K (pomijając konieczność posiadania stosownego TV, co zawęża grono odbiorców), szybsze ładowanie danych itd. Ktoś kto nie kupi, po prostu wciąż będzie cieszył się tym, co miał do tej pory. W takim wypadku nie ma więc mowy (wzorem rynku PC), o konieczności zakupu lepszego sprzętu, by grać w nowe gry. Co innego jeśli okaże się, że PS4 NEO będzie potrzebne, aby odpalić tytuły w VR czy produkcje tworzone pod 4K. Wówczas sam pokażę fucka takiemu rozwiązaniu, bo osoby, które kupiły już PS4 zostaną nabite w butelkę. A nieładnie jest zarabiać dwa razy na tym samym. Dopóki jednak PS4 NEO pozostanie tylko opcją, nie widzę w tym aż tak wielkiego problemu. Ja osobiście nie mam ciśnienia na 4K i systemu nie kupię, ale wolę, żeby osoby goniące za nowymi standardami mogły mieć wybór. Na nową generację konsol jest zdecydowanie za wcześnie, więc mamy do czynienia z pewnym półśrodkiem. Jest on do zaakceptowania tylko wtedy, gdy nie będzie krzywdził osób, które już zakupiły sprzęt. Przy czym chciałbym zaznaczyć, że w momencie wypuszczenia na rynek wielu wersji danej konsoli o różnych konfiguracjach i cenach, będę pierwszym, który rzuci kamieniem. We wszystkim należy bowiem zachować umiar.


Wojtek: O PlayStation 4 Neo pisaliśmy pierwszy raz w lutym 2015 roku. Wtedy to jeszcze nikt nie wierzył w tak czarny scenariusz, ale jak widać branża się zmienia. Mam wrażenie, że stoimy u progu znaczących zmian na konsolowym rynku i tak naprawdę wszystko to zostało już zaplanowane wiele lat temu. Ceny urządzeń od początku były niskie, a same konsole nastawione na szerokie grono odbiorców, więc mogliśmy się spodziewać, że coś się święci… Szkoda, że nadal nie otrzymaliśmy oficjalnej zapowiedzi, bo w sumie większość informacji i tak można znaleźć w Sieci. „Pół-generacja” to moim zdaniem nie jest dobra wiadomość dla graczy, ale w sumie czy my możemy coś zrobić? Obawiam się, że nie. Moja premierowa PlayStation 4 już małymi krokami żegna ten świat, więc niedługo stanę przed decyzją dotyczącą zakupu nowego urządzenia. Myślałem, że pod koniec roku sięgnę po PlayStation VR, ale w tej sytuacji… Mam spory mętlik. Ja wolałbym w dniu premiery zapłacić 2500-3000 zł za konsolę, ale mieć świadomość, że kupiłem bydlaka-śmierdziela, który pociągnie wszystkie nadchodzące tytuły przez dobre 5-6 lat, a w sumie wszyscy widzą jak wygląda aktualna generacja. Płaciliśmy za półprodukt, dostaliśmy półprodukt, a teraz nadejdzie nowe. Ech.