Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 30.11.2015
Dlaczego warto czekać na Uncharted 4: A Thief's End?
2417V

Dlaczego warto czekać na Uncharted 4: A Thief's End?

Kończy się rok, ale to pozytywna wiadomość, ponieważ już wkrótce na rynku pojawią się kolejne wyjątkowe hity. Najbliższe 12 miesięcy zapowiada się wyśmienicie, ponieważ na wszystkich platformach pojawią się mocne tytuły. Wśród najciekawszych premier 2016 roku bez wątpienia znajduje się Uncharted 4: A Thief's End, czyli najnowsza produkcja Naughty Dog. Czekacie na ten tytuł? 

Zapraszam wszystkich czytelników PPE na starą-nową serię, w której postaram się odpowiedzieć na pytanie „dlaczego warto czekać?”. Nie będę ukrywał, że to dopiero przedsmak przygotowanej koncepcji, ale chcę zobaczyć, czy macie ochotę na takie nietypowe zapowiedzi. Na dobry początek postanowiłem wziąć na warsztat nadchodzące dzieło Niegrzecznych Psiaków, ponieważ mam wrażenie, że ta gra będzie przełomowa. Dla PlayStation 4, graczy, studia i może nawet dla branży? No to zaczynajmy!

Dlaczego warto czekać na Uncharted 4: A Thief's End?

Bo Nathan idzie na emeryturę…

Naughty Dog zapowiedziało, że Uncharted 4: A Thief's End to wielki koniec Nathana Drake’a. Gdzie tutaj pozytyw? Studio musi zaskoczyć i zakończyć tę opowieść w wielkim stylu. Przez zmiany kadrowe deweloperzy stracili 8 miesięcy pracy (Amy Hennig dołączyła do Visceral Games, by pracować nad nową grą w uniwersum Gwiezdnych Wojen dla Electronic Arts) i musieli znacząco przebudować całą opowieść. Postanowiono opóźnić premierę i dzięki temu zdecydowanie ulepszyć zakończenie. Neil Druckmann we wrześniu wspomniał, że dodatkowy czas pozwoli twórcom przygotować ostatni fragment opowieści z odpowiednim rozmachem. Właśnie na to wielkie zakończenie warto zaczekać i dla ostatniej przygody Nathana warto pamiętać o tym tytule. Bohater odwalił w przeciągu 8 lat kawał dobrej roboty, ale może teraz najwyższy czas na świeżą krew?

Nie możemy również zapomnieć, że Kres Złodzieja to prawdopodobnie ostatnia pozycja z tej serii Naughty Dog. Studio licznymi komentarzami przygotowuje nas na „nowy etap”, w którym zespół zajmie się innymi projektami – podobno pierwsze przymiarki do The Last of Us 2 oraz nowych IP zostały już wykonane.

Bo historia intryguje…

Opowieści z tej serii od początku trzymają poziom. Nathan wyrusza na poszukiwanie skarbu, trafia na przeciwników, stale pojawiają się humorystyczne motywy i jest po prostu przyjemnie. Pewnie nie inaczej będzie w przypadku A Thief's End, ale tym razem ma miejsce zupełnie nowy i naprawdę intrygujący motyw. Wydarzenia najnowszej opowieści zostały umiejscowione trzy lata po Uncharted 3: Oszustwo Drake’a i w tym czasie Nathan postanowił przystopować. Zajął się budowaniem relacji z piękną Eleną, ale dość niespodziewanie ten sielankowy i błogi spokój zostaje zaburzony przez pojawienie się brata głównego bohatera serii Uncharted. Sam Drake odradza się niczym feniks z popiołów i ma oczywiście spore problemy. Nathan uważał go za zmarłego i jeśli nie chce, by te myśli zostały spełnione, musi pomóc mu w odnalezieniu skarbu pirata Henry’ego Avery. Podczas przygody powróci oczywiście Sully, ale możemy spodziewać się również kilku złych charakterów, którzy chcą przechwycić skarb przed braćmi Drake.

Bo szykuje się graficzny majstersztyk…

Widzieliście pierwsze fragmenty rozgrywki z najnowszego Uncharted? To prawdopodobnie najlepsze jeszcze przed Wami. Naughty Dog aktualnie tylko i wyłącznie za zamkniętymi drzwiami zaprezentowało prawdziwą moc swojej wielkiej opowieści. Opinie są jednak jednoznaczne – twórcy ponownie pokazują moc sprzętu japońskiej korporacji. Zespół nie tworzy wielu gier, ale ich produkcje zawsze prezentują najwyższy aktualnie dostępny poziom. Oprawa A Thief's End to na pewno ciekawy temat, ponieważ jest to premierowa pozycja Naughty Dog na aktualnej generacji, a czy ekipa zaprezentuje oczekiwany majstersztyk? Podobno najlepsze przed nami.

Bo nowe elementy mogą zaskoczyć…

Naughty Dog korzysta z doświadczenia zdobytego przy The Last of Us i w trakcie poznawania przygody będziemy obserwować współpracę braci Drake’ów. Ponownie wskoczymy w buty Nathana, ale Sam wielokrotnie nam pomoże. Nowy bohater jest silnym i doświadczonym w fachu towarzyszem, więc możemy oczekiwać, że podczas wymiany ognia będzie stanowił większą pomoc niż Ellie w ostatniej produkcji Niegrzecznych Psiaków.

Twórcy nie ukrywają, że PlayStation 4 umożliwia przygotowanie większych lokacji, w których jednocześnie otrzymamy większą swobodę w wykonywaniu misji. Niemal każdą potyczkę możemy rozwiązać na trzy sposoby (bezpośrednia wymiana ognia, atakowanie z ukrycia, ominięcie rywali), a w dodatku w grze pojawią się nowe przedmioty – przykładowo lina z hakiem. Deweloperzy odpowiedzialni za mechanikę rozgrywki zapowiadają przyjemną harmonię eksploracji, walki i zagadek.

W Sieci pojawiły się również informacje na temat półotwartego świata, który poznaliśmy już w przypadku ostatnich przygód Lary Croft. Nie jest to na pewno zła wiadomość, ponieważ studio decydując się na ten krok może zaoferować graczom dodatkowe misje, które ubarwią rozgrywkę. Na dzień dzisiejszy nie otrzymaliśmy jakichkolwiek szczegółów, ale warto przyglądać się koncepcji. 

Bo tryb sieciowy nie zawiedzie…

Nie można zapomnieć, że Uncharted to również tryb sieciowy. Gracze pokochali rozgrywkę multiplayer w dwójce i trójce, a pewnie tutaj nie będzie inaczej. Dynamiczne zmagania w tym uniwersum zapowiadają się przyjemnie, ba! twórcy nie boją się eksperymentować. Zawodnicy będą korzystać z mocy mitycznych przedmiotów (uwalniają nadnaturalne moce inspirowane wcześniejszymi przygodami – przykładowo sarkofag z El Dorado, potężny Kamień Cintamani z Shambhali lub ognistego Dżinna z zaginionego miasta Ubar) oraz wynajmować jednego z czterech pomocników (przykładowo wsparcie medyczne, zwiad oraz ochronę).

Mam przy tym wszystkim nadzieję, że Naughty Dog zadba o odpowiednie wsparcie eSportowe. Turnieje, ligi, a może nawet mistrzostwa świata w Uncharted? Przy możliwościach PlayStation 4 (nagrywanie spotkań, live-streamy, łatwe wykonywanie screenów z wynikami) powinniśmy otrzymać bardzo ciekawe i interesujące zmagania.

Bo ile można czekać?

Naughty Dog specjalnie nie śpieszy się z wydawaniem swoich wielkich produkcji. Polityka firmy nie jest zła, ale na kolejną wielką opowieść z Nathana Drake’a czekamy już 4 lata, a to przecież nie koniec… W przypadku poprzednich historii na tytuły czekaliśmy zawsze 2 lata (2007, 2009, 2011) i taki okres zdecydowanie bardziej mi odpowiadał. Jasne, że w międzyczasie otrzymaliśmy między innymi The Last of Us (2013, 2014) i kolekcje (2015), ale ja po prostu chcę już zagrać w to wielkie zakończenie.

A dlaczego Wy czekacie na Uncharted 4: A Thief's End?

 

Tagi: dlaczego czekamy Naughty Dog playstation 4 uncharted 4: a thief's end