Kajetan Węsierski Kajetan Węsierski 20.07.2021
Praca w grach wideo to sielanka? Kotaku maluje negatywny obraz branży 
1095V

Praca w grach wideo to sielanka? Kotaku maluje negatywny obraz branży 

Kilka dni temu w popularnym serwisie Kotaku pojawił się wpis, w którym jeden z twórców ze studia Sledgehammer Games został skrytykowany za swoją wypowiedź w kwestii pracy. Autor postanowił wypunktować jego perspektywę, z czym nie mogę się bardziej nie zgadzać. 

Moja relacja z serwisem Kotaku jest nijaka. Choć uważam, że są naprawdę dobrą redakcją, a masa ich tekstów stoi na bardzo wysokim dziennikarskim poziomie, to tematy, które poruszają (albo bardziej - w jaki sposób je poruszają), nie do końca ze mną rezonują. Nie wiem, wydaje mi się, że po prostu w wielu kwestiach moje poglądy różnią się od tych, które wyznają tamtejsi redaktorzy. I to normalne - nie jesteśmy przecież tacy sami, bo byłoby nudno. 

Kolejny raz mam jednak wrażenie, że w krzywdzący sposób podchodzą do branży, a przy tym próbują niejako - pod przykrywką jej ratowania - wbić kilka noży. Jestem bardzo daleki od posądzania ich o budowanie sztucznej sensacji, tudzież próbę wplatania swoich politycznych perspektyw w teksty, ale wydaje mi się, że zwyczajnie szkodzą postrzeganiu osób, które zajmują się tematem gier wideo zawodowo. 

Do napisania tego artykułu pchnął mnie ten wpis w serwisie Kotaku. W telegraficznym skrócie, jest to odpowiedź na, poniekąd, narzekanie współzałożyciela Sledgehammer Games, Glena Schofielda. Ów zauważył, że gracze nie rozumieją, jak trudna jest praca związana z tą gałęzią branży rozrywki. Ian Walker, autor tekstu na Kotaku, postanowił się do tego odnieść i wypunktować, że wspomniany mężczyzna nie ma prawa marudzić. Cóż… 

Pieniądze z gierek

Gry wideo znam z wielu perspektyw, a zawodowo zajmuję się nimi od dwóch stron. Z jednej jako dziennikarz, z czym wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, na pewno mnie kojarzy. Z drugiej jako osoba związana z marketingiem. Obie ścieżki mają ze sobą nieco punktów wspólnych, ale w gruncie rzeczy pozwalają spojrzeć na branżę z zupełnie innych miejsc i poznać konkretne mechaniki działania. 

Dziennikarstwo growe

I o ile marketing nie jest raczej odbierany negatywnie, o tyle w kwestii dziennikarstwa niejednokrotnie spotkałem się z tym, że „zarabiam za granie w gierki i pisanie o nich”. Czy jest w tym trochę prawdy? Oczywiście, że jest. Ale to zaledwie powierzchowna kwestia. Pod tą osłoną jest naprawdę sporo trudnej pracy. Od wyjazdów na pokazy (na drugi koniec kraju czy świata), aby pograć godzinkę, przez konieczność pisania recenzji na gwałt, wcześniej grając 30 godzin na dobę, żeby się wyrobić. Brzmi lepiej, niż wygląda. Ale my tu nie o tym.

Wróćmy do samego tekstu Kotaku

Schofield wspomniał w wywiadzie, że musiał pracować ze specjalnymi jednostkami wojskowymi w różnych krajach, jeździł przez ponad tydzień vanem po Europie, strzelał ze starych broni i pracował z historykami oraz wojennymi ekspertami przez blisko trzy lata. Wszystko to, aby każda kolejna odsłona serii była lepsza od poprzednich. Stanowiło to odpowiedź na przytyki, że wystarczy skopiować poprzednią część, dodać parę nowości i praca odbębniona

Co na to autor z Kotaku? 

Chociaż w żaden sposób nie zamierzam umniejszać często przytłaczającej ilości pracy, która jest wkładana w tworzenie gier wideo (z których większość przypada raczej na nisko postawionych pracowników niż przywództwo), to, o czym mówi tutaj Schofield, brzmi raczej jak wakacje.

I nie do końca rozumiem, jak osoba, która ma tak duże doświadczenie w branży od strony dziennikarskiej, jak pan Ian Walker, mogła napisać coś takiego. Sam jest przecież postacią, której pewnie niejednokrotnie zarzucano, iż jego praca to granie i pisanie, granie i pisanie, a także granie i pisanie (w przerwach od wymyślania kolejnych clickbaitów i wojen ideologicznych). 

Call of Duty

A im dalej w las, tym gorzej: 

Podróżujesz po Europie z kartą kredytową Activision w portfelu, a nie wracasz do studia, dokumentując błędy przez 12 godzin dziennie za niewiele wyższą płacę niż minimalna.

Te fragmenty nie są tylko irytujące - są krzywdzące, a to bardzo smutne. W XXI wieku, w 2021 roku, wracamy do gadania na poziomie „praca fizyczna to jest prawdziwa praca, nie to, co wszystko inne”. To dokładnie ten sam schemat, w którym ludzie wyzywają piłkarzy, bo zarabiają ogromne pieniądze za kopanie futbolówki. Takimi przytykami definiowałbym powierzchowne patrzenie, które po prostu pasuje pod kontrowersyjną tezę. 

Na sam koniec nie mogło oczywiście zabraknąć ironicznego przytyku, który idealnie puentuje cały artykuł. Autor postanowił odnieść się do zakrojonych planów Sledgehammer odnośnie do gry The Callisto Protocol

Nie wiadomo, jakiego rodzaju badań będzie to wymagało, ale z pewnością będzie to o wiele bardziej intensywne niż miłe europejskie wakacje i wystrzelenie z jednego czy dwóch M1.

„Chcę wolnego weekendu jak Kuchar”

Raper Taco Hemingway nawinął kiedyś powyższy wers, który stanowił odniesienie do wypowiedzi Michała Kucharczyka, który narzekał na terminarz piłkarski, twierdząc, że wielu innych ludzi ma wolne w weekendy, a piłkarze Legii Warszawa nie. Oczywiście oburzenie było duże - głównie w kwestii tego, ile ci zarabiają. Niemniej, można doskonale zrozumieć, co Michał miał na myśli - ubrał to po prostu w bardzo durne słowa. 

Game Dev

Podobny błąd popełnił oczywiście Schofield, który postanowił wypunktować czynności, które rzeczywiście mogły pchnąć ludzi do podobnych wniosków, co autora tekstu Kotaku. Niemniej, zrozumiałbym osoby, które stoją gdzieś obok tego wszystkiego - takie, które nie są w żadnym stopniu zaangażowane w branżę gier. Nie wierzę natomiast, że Pan Ian Walker nie ma tej świadomości. 

Choć podkreślał ją kilka razy w tekście, zawsze musiał później wtrącić jakieś „ale”. Konkluzją było w zasadzie to, aby raz jeszcze wytknąć dysproporcje pomiędzy wysoko postawionymi pracownikami studia a tymi na najniższych szczeblach, którzy „przez 12 godzin dziennie dokumentują błędy za minimalną pensję”. Jasne, idea może ok, ale sposób jej pokazania fatalny i - co raz jeszcze zaznaczę - krzywdzący

Pracuj z pasji i pracuj z pasją 

Wiem, że wszyscy tutaj kochamy gry wideo. To fakt, z którym trudno jest walczyć. I może to, co zaraz napiszę, będzie nieco zalatywać marazmem, ale tak sądzę. Otóż, już dawno odrzuciłem prawdziwość stwierdzenia „pracuj z tym, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia”. Bliżej mi do stwierdzenia „pracuj z tym, co kochasz, a to, co kochasz, stanie się obowiązkiem, a nie miłością”. 

Gry wideo

Pojęcie pracy jest bowiem rzeczą stosunkowo osobistą. Stereotypowy murarz źle by się czuł, gdyby pracował z dziećmi w szkole i pewnie po jednym dniu miałby dość, a przeciętny nauczyciel matematyki nie byłby w stanie zasuwać przez 12 godzin na fasadach. Z drugiej strony - osoba zajmująca się programowaniem gier w studiu, która ma sztywne godziny pracy, może nie być w stanie zrozumieć, czym jest rozłąka z rodziną i codzienne zdobywanie doświadczenia, które trzeba później przełożyć na grę wideo. 

Tego zdaje się też nie rozumieć redaktor Kotaku - może po prostu nie chce spróbować, albo zwyczajnie inna narracja nie pasowałaby mu do tezy? Nie wiem, ale bardzo nie podoba mi się to, co zrobił. Branża gier i tak jest już skrajnie niedoceniana, jeśli chodzi o pracę. Podobnie w kwestii ludzi działających w Internecie. Wiele osób nie dowierza, że taka robota może być naprawdę męcząca (fizycznie lub psychicznie). 

I nie chcę być tu źle odebrany. Kocham to, co robię. Prawdopodobnie nie zamieniłbym tego na cokolwiek innego, albowiem dalej sprawia mi to masę frajdy. Nigdy nie powiedziałbym jednak, że jest to łatwe. Oczywiście - bywa takie, ale bywa również niezwykle wymagające i potrafi sprawić, że nie ma się siły na nic innego. Pracowałem w różnych miejscach w życiu, naprawdę wielu i nigdy, ale to przenigdy, nie miałbym odwagi powiedzieć komuś, że jego praca na pewno nie jest trudna. Kotaku stworzyło brzydki obraz branży, który nie powinien nigdy powstać. 

Tagi: gamdev gry wideo Kotaku praca Sledgehammer