Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 24.06.2021
Czy tablety dzięki Apple mogą wrócić do łask?
1093V

Czy tablety dzięki Apple mogą wrócić do łask?

Premiera iPada Pro w odmianie 12,9” nieco odświeżyła spojrzenie na tablety do pracy. Zyskały one przede wszystkim oszałamiający, duży wyświetlacz, długi czas pracy na baterii i szereg udogodnień choćby w postaci wygodnej, składanej i podświetlanej klawiatury. Kosztuje to krocie, ale kogo stać na taki wydatek, ten na pewno nie będzie żałować. 

Od jakiegoś czasu regularnie mam styczność z urządzeniami Apple. O ile jeszcze w temacie smartfonów pozostaje elastyczny i doceniam działania zarówno sprzętów z Androidem jak i nadgryzionym jabłuszkiem, o tyle w temacie komputerów stacjonarnych i mobilnych mam dość twarde stanowisko. Konsola służy do grania, PC do pracy, chyba, że naszą pracą jest testowanie wydajności komponentów i podzespołów czyli to, czym okazjonalnie mam przyjemność zajmować się na łamach PPE. Pod względem komfortu użytkowania systemu operacyjnego, obsługi gładzika, funkcji czy gestów MacOS w mojej ocenie dość dalece wyprzedza propozycje Microsoftu. 

Korzystając przez określony czas z któregoś z modeli MacBooka Pro, okazjonalnie wracałem do PC w przeróżnych konfiguracjach. Zdarzały się sprzęty o mocarnych parametrach, które odpalały najnowsze produkcje na maksymalnych detalach w 4K. Teraz wykorzystuje do pracy w różnych miejscach Warszawy dużego, bo 17,3” laptopa gamingowego, którego w domu użytkuję we współpracy ze stacjonarką. Nie zmienia to faktu, że bardzo często potrzebuje czegoś lżejszego, mniejszego, a przede wszystkim wygodniejszego. Z pomocą przychodzi zatem albo ultrabook, albo duży tablet. Najnowszy iPad Pro o przekątnej 12,9” z kapitalnym wyświetlaczem MiniLED idealnie spełnia wszystkie moje potrzeby.

Tablety? Myślałem, że to już dawno przeżytek 

Korzystałem swego czasu z tabletów różnego rodzaju. Miałem iPada 1. generacji, potem drugiej. Użytkowałem sprzęty z Androidem od przeróżnych producentów, ale nie mogłem przestawić się do tej formy konsumowania treści. Tablet to była dla mnie taka rozszerzona wersja smartfona, którego przecież zawsze miałem w kieszeni i mimo mniejszego wyświetlacza, spełniał dla mnie praktycznie te same funkcje. Po co mi zatem coś większego o takich samych możliwościach, co nosiłbym dodatkowo w torbie czy plecaku? Widziałem też po wynikach sprzedaży, że nie tylko ja pozostaje przy takim postrzeganiu tego segmentu urządzeń. Tablety regularnie odchodziły w niebyt i okazjonalnie, czy to Apple ze swoimi iPadami czy Microsoft ze swoimi Surface’ami próbowali jakoś ratować sytuację. 

Problemem pozostawała natomiast wielkość, często niewygodna klawiatura, dość marna wydajność i brak wsparcia dla „dużych” systemów operacyjnych. Zwykle to, co dostępne było na tabletach, stawało się w jakiejś formie okrojone i mało, dla mnie, użyteczne. Siłą rzeczy wolałem korzystać z bogatej oferty ultrabooków. Upodobałem sobie przez jakiś czas Macbooka Air, który zdawał się spełniać wszystkie moje wymagania. Trwało to przez kilka lat, gdy tablety pozostawały dla mnie jedynie okazjonalną ciekawostką. Aż do momentu premiery najnowszego iPada Pro 12,9” wyposażonego w rewolucyjny procesor M1.

To już nie jest zwykły tablet, tylko prawdziwy kombajn. Jest nieznacznie tylko mniejszy od jedynych słusznych, dla mnie, 13” Macbooków. Ma przy tym rewelacyjną, doczepianą klawiaturę, na której można w końcu wygodnie pisać. Nawet w środku nocy. Można też podłączyć zwykłą myszkę przez bluetooth, ale w razie czego gładzik także daje radę. Procesor M1 zjada na śniadanie praktycznie wszystko, co Intel kiedykolwiek zamieścił w jakimkolwiek tablecie – także w tych ze stajni Apple. Cztery wbudowane głośniki potrafią zagrać lepiej niż w niejednym laptopie, a 120 Hz wyświetlacz… cóż, to jest absolutne mistrzostwo świata. Czasem jestem grafikiem, dużo szkicuję, potrzebuję tez coś zanotować odręcznie na spotkaniach biznesowych, bo wpada mi to jakoś tak naturalnie. A ten rysik jest po prostu rewelacyjny, bardzo dokładny niczym długopis i przede wszystkim wygodny. Wystarczy tylko spojrzeć, co utalentowane osoby potrafią narysować za jego pomocą. 

Tablet jest także wygodniejszy w użytkowaniu od laptopa, działa szybciej, oferuje większą swobodę dzięki ekranowi dotykowemu, a w razie konieczności mogę go bardzo szybko naładować ze złącza USB-C. Co więcej, bateria wystarcza na 9h ciągłego odtwarzania filmów, a buszując po internecie zyskuje jeszcze dodatkowe kilka godzin. Na co mógłbym ponarzekać? Przede wszystkim na cenę. Najnowszy iPad Pro z procesorem M1 kosztuje tyle, co bardzo dobry laptop, ponad 6000 zł w pakiecie z 512 GB dyskiem na dane użytkownika. Do tego w chorych cenach jest dedykowana klawiatura, którą kupimy za przynajmniej 1600 zł. Gdybyśmy jeszcze chcieli do tego myszkę i jakiś, ewentualnie, pokrowiec, spokojnie przekraczamy 8000 zł. Za tablet! To kwota, którą dosyć trudno racjonalizować. Uzasadnienie takiego wydatku musi wiązać się z tym, że takie urządzenie po prostu będzie na siebie zarabiało. 

Czy tablety mogą jeszcze wypełnić jakąś określoną lukę? 

Myślałem, że segment tych urządzeń powoli zmierza w kierunku dzieciaków, które nie mogą siedzieć już przy komputerze, ale dostają jeszcze od rodziców tablet by pograć w gierki mobilne. Być może w niektórych przypadkach dokładnie tak jest. Przede mną iPad Pro otworzył kompletnie nowe możliwości. Udowodnił, że tablet może bez problemów wyprzeć laptopa. Potrafi mi pomóc w bardzo wielu kwestiach, okazjonalnie posłuży jako płótno do malowania, ale częściej jest wiernym i przydatnym kompanem. Jeśli muszę rozpisać sobie koncepcję jakiegoś tekstu, zaplanować harmonogram testów, przygotować strategię komunikacji czy po prostu naszkicować jakąś grafikę – wszystko to zrobię dzięki temu urządzeniu i w pakiecie otrzymuje pełen zestaw niezbędnych narzędzi. 

To właśnie sprawia, że tablety pozostają tak wyjątkowe, jeśli tylko ktoś ma na nie właściwy pomysł. Procesor M1 pozwala na dużą swobodę. Można komfortowo zaprojektować tysiące rzeczy, nawet z wykorzystaniem rozszerzonej rzeczywistości. Brzmi to może nieco, jak laurka wystawiona wspaniałemu Apple, ale jeśli ktoś z konkurencji podejmie się zadania dostarczenia na rynek tak wygodnego, przemyślanego i dopracowanego w każdym calu urządzenia, również bardzo chętnie je przetestuję. Tak duży iPad Pro sprawdza się też, gdy chce pokazać znajomym jakiś materiał na YouTube, albo ktoś wysyła do mnie właśnie nowy dokument do podpisu. Ten sprzęt ma setki różnych zastosowań dla profesjonalistów. Dlatego tak bardzo cenię sobie pomysłowość i dokładność firmy z nadgryzionym jabłuszkiem. Ciekaw jestem Waszego zdania na temat tabletów. Korzystacie z nich? Może mieliście podobne doświadczenia do moich? Wypowiadajcie się w komentarzach! Do usłyszenia! 

Tagi: apple ipad pro mobilne urządzenia tablety