Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 03.06.2021
Samurai Warriors 5 – graliśmy w nową produkcję Omega Force. Twórcy dbają o wielu graczy
319V

Samurai Warriors 5 – graliśmy w nową produkcję Omega Force. Twórcy dbają o wielu graczy

Po siedmiu latach Koei Tecmo zaprasza graczy na kolejną część serii Samurai Warriors. Po spędzeniu z najnowszą produkcją kilku godzin wiem jedno – twórcy wykorzystują swoje doświadczenie, by zapewnić pozycję dla szerokiego grona odbiorców. Samurai Warriors 5 ma trafić w gust fanów serii, ale również zapewnić odpowiednie wrażenia dla młodych adeptów gatunku. 

Samurai Warriors 4 zadebiutowało na rynku w 2014 roku, ale od tego czasu Omega Force oraz Koei Tecmo zgłębiały gatunek Musou oferując nowe przygody i wrzucając graczy na kolejne areny przeładowane przeciwnikami. Już za 54 dni zadebiutuje na rynku Samurai Warriors 5, który ma zapewnić kilka zmian względem poprzedniej odsłony, a jednocześnie tytuł ma trafić w gust szerokiego grona odbiorców. Deweloperzy zaoferowali naszej redakcji dostęp do dwóch pierwszych rozdziałów opowieści i po spędzeniu z tym tytułem kilku godzin – czekam na więcej.

Samurai Warriors 5 stawia na fabułę

Samurai Warriors 5 - playtest 1

Omega Force osadziło początek przygody w okresie Sengoku (1467/1493–1573) i głównym bohaterem historii został Nobunaga Oda, czyli japoński przywódca, który jest uważany za jedną z najważniejszych postaci okresów Muromachi i Azuchi-Momoyama, a także w całej historii kraju. Gracze mają jednak okazję uczestniczyć w jego początkach – choć mogę śmiało podejrzewać, że akcja w pewnym momencie przeniesie śmiałków do tych znacznie ważniejszych wydarzeń w życiu wojownika.

Twórcy jednak już na samym początku zaskoczyli mnie licznymi przerywnikami filmowymi, których część działa na silniku gry, ale w ważnych momentach miałem okazję zobaczyć bardziej widowiskowe materiały – one w większym stopniu wprowadzają do fabuły. Jest jeszcze za wcześnie, by móc określić jakość wydarzeń, ale Japończycy postawili na dokładne przedstawienie historii – tak by gracze zostali dobrze wprowadzeni w przygodę, poznali pojawiające się na ekranie postacie i byli gotowi na kolejne rozdziały opowieści.

W trakcie rozgrywki miałem jeszcze okazję wcielić się w kilku innych bohaterów (Ieyasu Tokugawa, Toshiie Maeda, Nōhime), a w samej fabule dostrzegłem jeszcze kilku innych, znanych wojowników. Twórcy w taki sposób uśmiechają się do wiernych fanów serii, którzy podczas rozgrywki spotkają się z między innymi przedstawicielami klanu Saito. Deweloperzy postawili tym razem na wyraźną zmianę w oprawie – tytuł jest barwniejszy, herosi zostali podkreśleni, a podczas niektórych przerywników dorzucono na ekran ziarnisty filtr, którego zadaniem jest wyróżnienie akcji. Japończycy mocno odświeżyli grafikę, której styl artystyczny moim zdaniem wypada znacznie lepiej od tego proponowanego w poprzednich odsłonach serii.

Samurai Warriors 5 nie jest również typową kontynuacją, która rzuca w graczy kolejnymi systemami nie tłumacząc podstaw. Tutaj podczas kilku pierwszych misji małymi krokami odblokowujemy następne mechaniki i autorzy chcą, by każdy zainteresowany czuł się dobrze w ich propozycji. Cały tutorial podobnie jak przerywniki filmowe możemy łatwo pominąć, więc jeśli nie będziecie zainteresowani podstawami – po chwili wskoczycie do boju i zaczniecie dominację na kolejnych mapach.

W Samurai Warriors 5 rozwiniemy bohaterów oraz wykorzystamy różne bronie

Samurai Warriors 5 - playtest 2

W Samurai Warriors 5 nie zabraknie wielu barwnych postaci, których możemy kontrolować w kolejnych wydarzeniach, jednak już na początku rozgrywki mając do dyspozycji Nobunaga Odę dostrzegłem, że autorzy bardzo mądrze podeszli do niektórych mechanik. Teraz każdy bohater dowolnie zmieni broń, wykorzystując nawet nowy dla siebie oręż – ale oczywiście każdy heros posiada swoją „podstawową” klasę, w której się specjalizuje. Jeśli zdecydujecie się na standardową broń dla danej postaci, to wojownik będzie mógł korzystać z unikalnych zdolności. Autorzy stawiają na większą różnorodność, by gracze mogli trochę zabawić się ikonami i pewnie w odpowiednim momencie pojawi się nawet opcja znalezienia przykładowo mieczy, które zaskoczą swoimi właściwościami.

Świetną decyzją deweloperów jest opcja zdobywania dodatkowych punktów doświadczenia, które od razu nie wpadają na konto głównej postaci. Za dobre osiągi podczas misji i wykonywanie dodatkowych zleceń poprawiamy swoją rangę, by na koniec otrzymać zapasowe XP – te przeznaczamy na ulepszenie dowolnego bohatera. W ten sposób nie będziemy świadkami problematycznej sytuacji, gdy nasz pierwszy wojownik będzie posiadał bardzo wysoki poziom, ale jego kompani będą znacznie słabsi. Nie jest to oczywiście żadna innowacja w gatunku, jednak dobrze, że autorzy dbają o takie mechaniki i w mądry sposób podchodzą do rozgrywki. W samej grze nie zabrakło również drzewka umiejętności, dzięki któremu możemy rozszerzyć moce bohaterów, więc w miarę upływu czasu i po kolejnych wykonanych zadaniach zgarniemy nowe zdolności.

Samurai Warriors 5 podczas walk zapewnia... Znane atrakcje

Samurai Warriors 5 - playtest 3

Niezależnie od podjętych wyborów związanych z bohaterem, jego zdolnościami oraz bronią, w pewnym momencie wskakujemy na kolejną arenę w Samurai Warriors 5 i mamy okazję doświadczyć... Znanej rozgrywki. Twórcy ponownie stawiają na walki „jeden vs setki”, a na jednym ekranie zobaczymy nawet 300 przeciwników. Zwykli rywale padają po kilku pierwszych atakach i ponownie tworzymy combosy składające się z lekkich i ciężkich ciosów – dużo oczywiście zależy od posiadanej broni, ale w tym wypadku wystarczy dosłownie minuta, by każdy gracz był gotowy na kolejne pojedynki.

Autorzy pozwalają nam jeszcze korzystać z czterech super ataków, które swobodnie przypisujemy do poszczególnych przycisków kontrolera i dzięki nim przykładowo wyrzucimy oponentów w powietrze, wskoczymy w sam środek tłumu lub będziemy eliminować ich z konkretnym doładowaniem – mocy lub prędkości. Herosi posiadają również indywidualne ciosy (Frenzy Attack), podczas których obserwujemy krótką wstawkę i w konsekwencji zadajemy gigantyczne obrażenia. W tym wypadku musimy zapełnić pasek rage, dzięki któremu wykorzystamy umiejętność, ale za każdym razem możemy mieć pewność że FA wyrządzi duże szkody w oddziale przeciwników.

Samurai Warriors 5 - playtest 4

Gameplay nie jest jednak w najmniejszym stopniu rewolucją. W trakcie misji nadal wskakujemy na arenę, eliminujemy setki zwykłych przeciwników, w międzyczasie pokonamy kilku potężniejszych wrogów, by w ostateczności zmierzyć się z bossami. Na mapach stale otrzymujemy nowe cele, więc biegamy z jednej do drugiej strony lub wskakujemy na konia i staramy się realizować zadania. Samurai Warriors 5 przynajmniej na początku nie jest specjalnie trudny, ale zdaję sobie sprawę, że tutaj poziom rośnie w miarę upływu czasu – więc najlepsze jeszcze przede mną.

Mimo bardzo prostej konstrukcji rozgrywki, Samurai Warriors 5 podobnie jak inne pozycje z gatunku potrafi przykuć do ekranu – to idealna pozycja na odstresowanie po trudnym tygodniu, gdy chcemy wpaść na arenę, wybić 500 wrogów i po prostu dobrze się bawić. Nie jest to jednak produkcja dla każdego... W zasadzie jak cały gatunek.

Muszę jeszcze na pewno wspomnieć, że Koei Tecmo dostarczyło do naszej redakcji kod na Samurai Warriors 5 w wersji na PC (Steam) i tytuł działał bardzo poprawnie. Nie zauważyłem jakichkolwiek błędów oraz spadków animacji – choć zdecydowałem się tym razem włączyć pozycję na laptopie (GeForce GTX 1080, i7-7700HQ (2,80GHz), 24GB pamięci RAM).

Samurai Warriors 5? Od fanów dla fanów

Samurai Warriors 5 może okazać się dużą przyjemnością, ale nie jest to „kolejna część znanej serii”. Twórcy dużo tłumaczą, chcą oferować rozbudowaną fabułę, ale główny element rozgrywki – to znana sieczka. Jeśli jesteście sympatykami gatunku, to będziecie bawić się świetnie, ale trzeba mieć świadomość, że tytuł jest przeznaczony dla wybranej grupy odbiorców. 

Tagi: Koei Tecmo Omega Force Samurai Warriors 5