Krzysztof Grabarczyk Krzysztof Grabarczyk 04.05.2021
The Last of Us: Part III - możliwe scenariusze postapokaliptycznej przygody
1980V

The Last of Us: Part III - możliwe scenariusze postapokaliptycznej przygody

Druckmann nie próżnuje. Nawet bez wsparcia Bruce'a Straileya udało mu się wraz z pozostałymi scenarzystami, artystami i programistami wyczarować tytuł polaryzujący społeczność, jak nigdy przedtem.

Jedyne poważniejsze zarzuty w stronę The Last of Us Part II dotyczyć mogły tylko warstw narracyjnych, które w swojej dramaturgii i kolażu odmienności zmieszały z błotem niejednego miłośnika pierwszej gry. Dzisiaj, po prawie roku od premiery, część druga stała się najwyżej ocenionym tytułem na placu globalnego recenzowania, przeganiając samych jeźdźców Dzikiego Gonu. Czekając na dalszy rozwój marki, reżyser już napomniał o kreacji scenariusza na drodze skompletowania trylogii The Last of Us. Może taki jest cel?

Zamknąć historię w trzech odmiennych a jednak scalonych bohaterami i rzeczywistością rozdziałach? Ten wpis nie traktuje już o fabularnych decyzjach Naughty Dog w Part II. To kwestia podejścia każdego z nas. Spróbujmy zastanowić się nad kierunkiem rozwoju scenariusza dla przyszłej odsłony. Postaram się uniknąć nachalnego spojlerowania, lecz nie wykluczam obecności fragmentów bezpośrednio ujmujących istotne wydarzenia obu gier. Zainteresowanych odsyłam do ukończenia cyklu na własną rękę, najlepiej bez YouTube, i powrocie tutaj. 

Emocjonalny kompromis

The Last of Us - Ellie i Joel

The Last of Us stanowi dzisiaj historię opiewającą na dwóch przeciwległych horyzontach - emocjonalnych. Pierwszy rozdział jest wyprawą przez upadłe Stany Zjednoczone, podczas której gracz jest aktywnym świadkiem dojrzewającej relacji. Zawiera o wiele więcej pozytywnych momentów niż mroczniejszy kontynuator. The Last of Us: Part II dość brutalnie sprowadza do parteru największych fanów poprzedniczki. Niech dowodem będą krytyczne recenzje najbardziej znanych zachodnich Youtuberów, którzy zupełnie jakby mieli pretensje do twórców o zakończenie jednego z kluczowych wątków. Gdybym należał do grona zatwardziałych krytyków Part II, stwierdziłbym bezsens całej podróży Ellie wzdłuż postpandemicznego Seattle. I jeśli dobrze się przyjrzymy, taki charakter ma ostatnie starcie w grze - pozbawione głębszego sensu i nadziei wewnętrznego spokoju.

To również pewien nakreślony wyznacznik tego czy kiedykolwiek potrafimy odpuścić. The Last of Us: Part II mówi nam więcej niż chcemy wiedzieć. Zatem obie gry fundują zupełnie odmienne spojrzenie na znanych bohaterów. Żadna z gier nie oferuje możliwości wyboru. Gdyby tak było, historia nie miałaby większego znaczenia pod grunt dla Part III. Mam za sobą niejeden tytuł z możliwością wielowątkowej selekcji. Zauważyłem jednak wspólny element - rdzeń historii nie zmienia się nigdy. Z tego powodu należę do grona zwolenników jednowymiarowych opowieści - niezmiennych od początku do końca. The Last of Us swoją mechaniką rozgrywki, narracją środowiskową i zarysem historii tworzy interaktywny spektakl. Jedyny i niezapomniany w swojej kategorii. Każdy pojedynczy element warstwy świata przedstawionego stanowi inkantację fragmentów scenariusza, który tak naprawdę tworzy na papierze szkielet gry. Dlaczego? Cały ogrom prac wkładany w tutejszy detalizm jest owocem wizji reżyserskiej.

Dlatego na wieść o rozpoczęciu druckmannowej pracy nad scenariuszem zapala się lampka w głowie. Bo w niej wszystko ma swój kreatywny początek. Pytanie brzmi jaki tym razem środek emocjonalny znajdzie Druckmann? Sięgając wstecz pierwszych teaserów Part II zewsząd dochodziły głosy o wyjątkowo brutalnym i trudnym charakterze gry. Sceny torturowania kobiet, o których głośno było niemal przez rok. A przecież z dzisiejszej perspektywy wiemy, że to jedynie wierzchołek góry lodowej. Mieliśmy nadzieję lepszego jutra w części pierwszej, jej totalny brak w sequelu i próbę odkupienia. Na co mamy się przygotować przed The Last of Us: Part III? Spytałbym Troya Bakera, lecz pewnie on sam jeszcze niczego nie wie. 

Nadzieja, zemsta, ratunek? 

The Last of Us 2 - Seattle

Wykwintny elaborat o konieczności oczywistego postępu technologicznego nie stanie się tematem przewodnim dzisiejszego wpisu. To wiemy od samego początku, taka jest kolej rzeczy w przypadku studia o tej renomie. Odnosząc się do śródtytułu, postanowiłem lekko zasugerować ciekawą perspektywę scenariusza części trzeciej. W tej chwili wrócę pamięcią do jednej z ciekawszych i bardzo ważnych kwestii dialogowych pomiędzy Samem a Ellie. Spytana przez chłopca o jej największy lęk, odparła jednoznacznie - samotność. Te słowa nabrały podwójnego znaczenia oglądając zakończenie Part II. Uprzedzając Wasze domysły, wcale nie mam tutaj na myśli postaci Diny. Cała rozgrywka Ellie w części drugiej to mimowolna ewolucja w sprawnego zabójcę. Nie widzimy tego w żadnych statystykach ani wskaźniku postępów, lecz w samej bohaterce. Wraz z kolejnymi zabójstwami, jej komentarze wyraźnie stają się chłodne, coraz bardziej pozbawione emocjonalnego ładunku.

Czy to uczyniło z niej postać negatywną? Nie, przynajmniej nie w moim odczuciu. Historia próbuje obrócić gracza przeciwko ulubionym postaciom dzieląc grę na dwie części, lecz sentyment i ostateczny rachunek przeważają na korzyść Ellie Williams. Ona jest wciąż główną i ulubioną postacią milionów graczy. Choćby nie wiem jakie różnice wynikały ze sfery wizualnej i narracyjnej obu części, tak wciąż pozostaje jeden i najważniejszy w całej tej historii motyw. Nadal stanowi doskonały fundament dla skutecznego modelowania emocji. Bo to one są jednym z czynników decydujących o sukcesie opowieści. Czas aby zatem ostatecznie rozwiązać kwestię odporności Ellie, jej dar i przekleństwo zarazem. Z punktu widzenia obu gier - to przedmiot wszystkich wydarzeń, zarówno tych dobrych jak i makabrycznych. A skoro owy aspekt spaja oba rozdziały, nie widziałbym innej opcji w Part III. Stąd ostatnie słowo - ratunek.

Ciężko przewidzieć okoliczności w jakich Ellie miałaby spróbować ponownie ocalić ludzkość, adaptującą się od prawie trzech dekad do pandemicznego świata. Odebrano jej tę szansę, czego nie potrafiła wybaczyć sobie i innym. Tak samo jak oklepanym motywem wydaje się zemsta, identycznie pomyślimy o ratunku czy wręcz zbawiennym czynie dla gatunku ludzkiego. The Last of Us: Part II demonstruje, że nawet błahy z pozoru motyw wiele zyskuje przy zadbaniu o wszystkie składowe cyfrowej narracji, także wizualia. Wszystko opiera się na wizji i jej wykorzystaniu. Właśnie z tego względu napominam jedynie o kierunku, w jakim mógłby pójść scenariusz. Wszelakich fanfikcji obecnie są już pewnie setki, a tysiące w głowach fanów. Nie miałem zamiaru pisać kolejnej z nich.

Fabularny balans

The Last of Us dokonało czegoś mocno niespodziewanego w kategorii tytułów wykorzystujących tematykę postpandemicznej zagłady ludzkości. Wcześniej udało się to Robertowi Kirkmanowi w the Walking Dead. To moment, w którym zagrożenia stają się codziennym tłem na drodze pierwszeństwa relacji międzyludzkich. I to chyba kolejny arcyważny kierunek na drodze rozwoju produkcji części trzeciej. Nie mam nic przeciw wdrażaniu zupełnie nowych twarzy do gry. W Part II mocną rolę odgrywa pierwiastek odmienności. Czy i tym razem Druckmann i spółka postawią na tego konia? Wątpliwe. Z prostej przyczyny, wcale nie spowodowanej licznym oburzeniem społeczności w okresie popremierowym. Ponowne umieszczenie trudnych, wciąż tych samych tematów nie wzbudzi już takich emocji wśród ludu. Jesteśmy już na to gotowi. Czas zrównoważyć balans między rozdziałami - to główne zadanie The Last of Us: Part III. 

Dopiero mowa o możliwym napisaniu scenariusza, więc kiedy za ten 5-6 lat zagramy już w Part III, zweryfikujemy własnie prognozy i oczekiwania. Na koniec jeszcze jedna rzecz. The Last of Us 2 często odnosiło się do przeszłości, czyniąc odbiorcy bolesne wspomnienia i rozszerzając perspektywę czegoś bezpowrotnego. Gra żonglowała czasem. Czy tego samego chcielibyśmy w finale tej trylogii? Niektórzy zapewne, lecz nawet najlepiej zrealizowane przez Naughty Dog wspomnienie w rozumieniu myśli twórczej studia może stanowić wtórność. Part II wcale nie było świeżym doświadczeniem na tle cyklu, ponieważ mamy pofragmentowaną historię w rewelacyjnym dodatku Left Behind. Ciężko jednak nie odnosić się do trudnej przeszłości Ellie. Scenariusz zatem bedzie wymagał tutaj wyjątkowo karkołomnego kompromisu. Macie już własne pomysły co do koncepcji dla kolejnej wielkiej opowieści w realiach moralnego upadku ludzkości i ostatnich skamieniałości postpandemicznej cywilizacji? Zapraszamy do dyskusji. 

Tagi: Naughty Dog Sony Interactive Entertainment The Last of Us Part II