Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 05.04.2021
Dlaczego smartfony stały się nudne? Czekamy na jakąś rewolucję
1133V

Dlaczego smartfony stały się nudne? Czekamy na jakąś rewolucję

Na łamach PPE regularnie testuję nowe smartfony z różnych przedziałów cenowych. Chociaż każdy z nich ma swoje wady i zalety, różnią się parametrami oraz możliwościami aparatu, to w gruncie rzeczy wszystkie… są do siebie bardzo podobne. Patrząc na rynkową sytuację bez problemu można ocenić, który gracz rozdaje karty i kto ma najmocniejszą pozycję. Dlaczego uważam, że smartfony stały się nudne i czy czeka nas jeszcze jakaś rewolucja?

Miałem ostatnio niebywałą przyjemność pobawić się telefonem Huawei Mate X2, który dzięki swojej rozkładanej konstrukcji znacząco wyróżnia się spośród wszystkich klasycznych urządzeń. Pozostali, więksi producenci również podążają w te stronę, Samsung ma swojego Folda, Xiaomi kombinuje z rozkładanymi formatami, a Oppo przygotowało nawet urządzenie, które potrafi mechanicznie zwiększać swoją objętość. W mojej ocenie to właśnie przyszłość smartfonów, ale dalej uważam, że brakuje tutaj jakiegoś większego powiewu świeżości. Jest kilka kluczowych elementów, które od wielu lat stoją w miejscu i nic nie wskazuje na to, by miały się zmienić. Były ku temu podejmowane pewne próby, ale spaliły na panewce. 

Zanim przejdziemy do eksperymentalnych konstrukcji, nakreślę pokrótce, co w obecnym rynku do mnie nie przemawia. Swego czasu, jeszcze w 2007 roku, gdy Steve Jobs prezentował pierwszego iPhone’a, wielu sceptyków uważało, że głupotą jest obsługiwać telefon za pomocą palców, że to niemożliwe bez rysika i że brak przycisków stanie się uciążliwy i niewygodny. Jak pokazała historia, Jobs doskonale wiedział, co robi – znowu zaprezentował swój wizjonerski instynkt i na dobre zmienił nasz świat. Smartfony stały się jego nieodłącznym elementem codzienności, dostarczając setki tysięcy aplikacji, gier, usług i uzależniając nas od siebie każdego dnia. Dzisiaj robimy na nich dosłownie wszystko, a funkcja dzwonienia i pisania SMSów staje się rzadko wykorzystywanym dodatkiem. 

Po śmierci swojego założyciela, Tim Cook, przejmując dowodzenie w Apple, nie przejawia już tak niezwykłych cech osobowości. Jest doskonałym analitykiem, świetnie radzi sobie z pomnażaniem olbrzymiej fortuny, lecz nadgryzione jabłuszko nie ma już tak spektakularnych produktów, które całkiem zmienią postrzeganie naszej rzeczywistości. Na pewno znajdą się tutaj fani oraz przeciwnicy Apple, ale powiedzmy sobie szczerze – od modelu „X” w zasadzie tylko ludzie obeznani w temacie będą potrafili odróżnić kolejne modele. Firma z Cupertino w zeszłym roku postanowiła zrezygnować z ładowarek w najnowszych telefonach, a w ślad za nią poszedł Samsung i jestem pewien, że pójdą również pozostali, więksi producenci. Przecież wszystko w imię ekologii i ochrony naszej planety. Nie da się ukryć, że czego Apple nie dotknie, to zamienia w złoto i cała reszta śmiało kopiuje praktycznie wszystkie kluczowe decyzje biznesowe. Wzorowym przykładem przestoju w tej branży jest nowy iPhone SE2, którego zapakowano w obudowę iPhone’a 8 dodając… nowy procesor. Nawet bateria i aparat nie uległy żadnej zmianie.  

To sprawia, że rynek jest przewidywalny do bólu i… nudny

Dzisiaj gruchnęła wiadomość o zakończeniu przygody z urządzeniami mobilnymi przez LG. Bardzo tego żałuję, bo Koreańczycy jako jedni z nielicznych, podejmowali śmiałe próby wprowadzenia jakiegoś powiewu świeżości do technologicznego świata. Ostatni model z obracanym ekranem (LG Wing) mógł wydawać się nieco szalony, ale było to coś nowego, a niektórym taki pomysł bardzo przypadł do gustu. LG już wcześniej proponowało swoim użytkownikom całkiem nietuzinkowe rozwiązania. Choćby zagięty model „Flex” przypominający nieco Sony Xperię T Jamesa Bonda. Całkiem niedawno Koreańczycy ogłosili intrygującą akcję o nazwie „Explorer Project”. Miały to być konstrukcje telefonów odkrywające kompletnie nowe, niezbadane wcześniej obszary, zarówno w swoim wykonaniu, jak i wyglądzie oraz funkcjonalnościach. Dziś już wiemy, że nic z tego nie wyjdzie. A szkoda, bo wspomniany wcześniej LG Wing miał zapoczątkować całą serię wyjątkowych urządzeń. 

Jesteśmy na PPE, portalu gamingowym i technologicznym, dlatego tutaj próżno szukać kogoś, kto nie ma przynajmniej podstawowej wiedzy o smartfonach. Ale zapytajcie niektórych swoich znajomych, czym różni się kilkadziesiąt modeli dostępnych w dużych marketach. One często nawet z wyglądu są niemal identyczne. Wiele z nich wykorzystuje obiektywy czy sensory jednego dostawcy, nie wspominając o dobrze znanych komponentach wewnątrz. Czasami nie musimy nawet dotykać jakiegoś urządzenia, bo mając wiedzę o aspektach technicznych, doskonale znamy jego potencjał. Wyświetlacze, od momentu wprowadzenia AMOLED i OLED do średniaków, nie różnią się praktycznie niczym. Powszechna stała się 90 Hz częstotliwość odświeżania obrazu. Kolejne iPhone’y to jedynie odcinanie kuponów. Konstrukcja baterii nie zmienia się od wielu lat. Systemy operacyjne są tylko dwa i nie mają przed nami żadnych tajemnic. Swego czasu powiew świeżości próbował wprowadzić Microsoft, ale niestety wycofał się z rynku urządzeń mobilnych, chociaż swoimi działaniami prawie zniszczył tak uznaną markę jak Nokia. 

Brakuje mi dzisiaj jakiegoś dużego gracza, który będzie potrafił dokonać śmiałej rewolucji. Dlatego cenię sobie takie projekty jak Huawei Mate X2 czy Samsung Galaxy Fold2, bo są to urządzenia nieco inne, chociaż diabelnie drogie. Na horyzoncie majaczą już propozycje pozostałych producentów, choćby OnePlus Concept One obszyty materiałem, którego aparaty chowają się za taflą szkła, gdy nie są używane. Do gustu przypadła mi propozycja Motoroli z odświeżeniem serii RAZR, chociaż w praktyce nie wyszło tak różowo, a telefon okazał się bardzo przeciętny, a do tego kosmicznie drogi. W zeszłym roku ZTE zaprezentowało model Axon 20, którego 32 mpix aparat do selfie ukryty jest pod ekranem. Nie ma tam żadnego oczka, łezki na wyświetlaczu, notcha czy wyjeżdżającego obiektywu jak w moim POCO F2 Pro. To ciekawa alternatywa i zapewne przyszłość branży. 

No właśnie – jak maluje się przyszłość?

Popuśćmy nieco wodze fantazji. Chciałbym, żeby smartfony były całkiem przezroczyste, pozwalając wyświetlać obraz na jednej czy drugiej stronie, niezależnie od tego w jaki sposób go złapiemy. Chciałbym również, żeby telefony mogły, niczym rolowane Oppo, zwiększać swoją powierzchnię w rękach. Albo potrafiły rzucać na ścianę jakieś dane czy obraz, gdy położymy je na stole we właściwy sposób. Chciałbym, żeby nadeszła jakaś rewolucja, której nikt się nie spodziewa, przede wszystkim w konstrukcji samej baterii, którą musimy dzisiaj często ładować wieczorami, rzadziej na drugi dzień. Smartfony są z nami od 14 lat. To w technologiach bardzo dużo czasu. Mam wrażenie, że dotarliśmy do punktu, gdzie wszyscy producenci jedynie odcinają kupony od swoich najpopularniejszych serii. Nie ma już dzisiaj praktycznie żadnej ekscytacji, gdy któraś z firm pokazuje kolejne modele. Prawie wszystkie informacje wypływają tygodnie przed prezentacją, więc brakuje zaskoczeń. A nawet czytając przecieki możemy co najwyżej szepnąć pod nosem – „tego się spodziewałem”. 

Brakuje mi dzisiaj czegoś, co zrobi na mnie duże wrażenie. Jakiejś rewolucji, której przybycie znowu odmieni cały ten świat. Bardzo cieszę się, że Sony podeszło nieco inaczej do projektowania kontrolera w PS5, bo DualSense zachwyca praktycznie każdego, kto miał z nim styczność. Właśnie takich motywów nam potrzeba. Rolowane telewizory LG, które wyjeżdżają z dużego pudełka to też coś, co robi na mnie spore wrażenie. Tyle tylko, że w przypadku samochodów, konsol, komputerów czy telewizorów łatwiej o jakieś duże zmiany, a co z naszymi smartfonami?

Oby najbliższe lata przyniosły oczekiwaną poprawę sytuacji. Gdy patrzę dzisiaj na nowego VIVO X51, reklamowanego hasłem „stworzony by się wyróżniać” to przed oczami mam bryłę i konstrukcję z najnowszego Xiaomi Mi 11. Przód za to wygląda jak żywcem wyjęty z jakiegoś flagowego Samsunga, a 90 Hz ekran na nikim już dzisiaj nie robi wrażenia. Istotne są również przedziały cenowe, bo w tych bardziej budżetowych konstrukcjach jest jeszcze większa nuda niż we flagowcach. Ale tam są nieco inne priorytety, a ostatnie produkty realme czy POCO pokazują, że można śmiało upchnąć całkiem wiele za bardzo przystępne pieniądze.

Pytanie tylko czy da się w tym świecie zrobić coś innego? Takie klasyczne smartfony prawdopodobnie nigdy nie znikną, będą mieć oczywiście lepsze wyświetlacze, mocniejsze bebechy i obudowy wykonane z innych, może bardziej nietuzinkowych materiałów (jak skóra czy filc). A co Wy uważacie o współczesnych telefonach? Przykładacie wagę do tego, z jakiego urządzenia korzystacie? Macie swoich ulubionych producentów? Tylko iPhone i koniec czy może zmieniacie smartfony jak rękawiczki na zimę, stale kosztując czegoś innego? Czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach! 

Tagi: flagowce smartfony telefony