Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 28.12.2020
Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) – recenzja filmu (Netflix). Projekt X
7193V

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) – recenzja filmu (Netflix). Projekt X

W ostatnim czasie polscy filmowcy coraz chętniej eksperymentują z tak zwanym kinem gatunkowym. Z niedawnych przykładów można wymienić Underdoga oraz Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa Macieja Kawulskiego, jak również W lesie dziś nie zaśnie nikt Bartosza M. Kowalskiego. Teraz do serwisu Netflix trafiła produkcja Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020).

Historia na czasie, bowiem rozgrywa się (poza kilkoma minutami na początku i pod koniec) w trakcie wielkiej zabawy sylwestrowej. Duża willa, mnóstwo młodych ludzi, alkohol, narkotyki i głośna muzyka. A do tego tajemnice, skrywane pretensje, które tylko czekają na to, by wypłynąć na wierzch i w nieprzewidziany sposób wpłynąć na życie uczestników imprezy.

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) - recenzja filmu (Netflix)

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) – recenzja filmu (Netflix). Nudno i żenująco

To nie będzie długa recenzja, bo i nie ma za bardzo o czym pisać. Wszyscy moi przyjaciele nie żyją w założeniu miało być szaloną, czarną komedią, przekraczającą granice i odważną. A wyszedł z tego okropny koszmarek.

Przede wszystkim film ma w sobie mnóstwo naprawdę paskudnych momentów. Bywa seksistowski, obrzydliwy, pełen totalnie dziwnych, niewytłumaczalnych motywów i pomysłów. Jak chociażby postać francuskiego mormona, który w trakcie seksu rozmawia z będącym wytworem jego wyobraźni Jezusem na temat religijnych dogmatów. Jest też dużo fatalnych, zupełnie nieśmiesznych dowcipów – w trakcie seansu nie zaśmiałem się ani razu, za to wiele razy byłem zażenowany propozycjami twórców.

Nie bardzo też wiem, jakie miało być przesłanie filmu i czemu cokolwiek, co dzieje się na ekranie miałoby mnie jakkolwiek obchodzić? Chodziło o pokazanie, jak drobne rzeczy eskalują w pandemonium? Metaforycznie opowiedzieć o karmie, która sprawi, że niezbyt miłe zachowania zostaną ukarane? Coś o roli przypadku w ludzkiej egzystencji albo ciążącym nad nami fatum? Trudno powiedzieć i prawdę mówiąc nie wiem, czy nie daję twórcom Wszyscy moi przyjaciele nie żyją za dużego kredytu zaufania. Bo wygląda na to, że chodziło im głównie o seks, narkotyki i przeklinanie.

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) – recenzja filmu. Słabe postacie

Ogromnym problemem Wszyscy moi przyjaciele nie żyją są też postacie. Tym bardziej, że trudno byłoby ich nazwać prawdziwymi ludźmi, to bardziej ich mocno przerysowane parodie, zazwyczaj mające symbolizować określoną życiową postawę lub typ osobowości. Praktycznie wszyscy są tu też niesamowicie irytujący i okropni, bowiem każdy każdemu robi tu jakieś nieprzyjemne rzeczy i zachowuje się wobec innych bardzo niesympatycznie. Aktorki i aktorzy są fatalnie prowadzeni, duża część z nich duka swoje kwestie dialogowe i nijak nie można powiedzieć, że robi to w sposób wiarygodny. Inna sprawa, że jakość dialogów (z ewentualnie niewielkimi wyjątkami) zupełnie im nie pomaga.

Jakby tego wszystkiego było mało Wszyscy moi przyjaciele nie żyją to potwornie nudny film. Jedyne, co jest w nim dobre, to fakt, że jest krótki i bardzo szybko się o nim zapomina (serio, widziałem go w sumie kilka godzin temu, a już teraz praktycznie w całości ulotnił się z mojej pamięci). No, można by chyba jeszcze uznać, że piosenki, które lecą w tle są fajne, ale jednocześnie trudno byłoby ich wybór uznać za oryginalny. No cóż, mam szczerą nadzieję, że wszyscy będziecie mieć o wiele bardziej udanego sylwestra!

Tagi: film Netflix recenzja recenzja filmu Wszyscy moi przyjaciele nie żyją

Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) - recenzja, opinie o filmie (Netflix).
  • + Jest krótki;
  • + Szybko się o nim zapomina;
  • + Przyzwoity dobór soundtracku
  • - Cała reszta
2.5
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Wszyscy moi przyjaciele nie żyją (2020) to niestety mocno nieudany eksperyment.