Mateusz Greloch Mateusz Greloch 09.08.2014 10:24
Badania przekonują, że im większe ryzyko w grach, tym niebezpieczniejsze zachowanie dzieci
839V

Badania przekonują, że im większe ryzyko w grach, tym niebezpieczniejsze zachowanie dzieci

Tak wiem - to kolejny raz, kiedy badania pokazują jakie nasze hobby jest złe, ale pierwszy raz widzę, by granie w tytuły zmuszające młodocianego gracza do podejmowania ryzyka miały mieć wpływ na jego życie seksualne i skłonność do używek. Do takich wniosków doszli badacze cytowani przez Reuters Health. Co ciekawe, inne przeprowadzone niedawno im zaprzeczają. Czy January ma rację, a może Dusia blefuje?

Cytowany w Reuters fragment badań opublikowanych w Journal of Personality and Social Psychology ma nas poinformować, że młodociani, którzy we wczesnych latach mają dostęp do gier dla nich niestosownych, które zmuszają ich do podejmowania szybkich, nie zawsze moralnie dobrych decyzji, mają większą skłonność do korzystania z używek, picia alkoholu, agresywnych zachowań i seksu bez zabezpieczeń.

Według psychologów, nasz kompas moralny jest zakrzywiony poprzez praktykowanie dewiacji jako awatar w grze komputerowej. Jeśli nasze dzieci grają w takie brutalne gry, to mamy wiedzieć, że coś się dzieje. Naukowcy przebadali 5019 losowo wybranych Amerykanów za pomocą ankiet telefonicznych. W ciągu czterech lat, z każdym przeprowadzono takie trzy rozmowy. Średnia wieku ankietowanych to 13 lat na początku badań i prawie 18, kiedy takie badania zakończono. Każdemu z nich płacono $5 za każdy wywiad, jednak w trakcie trwania testów, z początkowych 5019 osób, ostało się jedynie 2718 obiektów badań.

Celem testów było zbadanie, czy zachowanie dzieci, wystawionych na gry dla dorosłych [w tym przypadku Grand Theft Auto, Manhunt i -uwaga- Spider-Man], zostało w jakikolwiek sposób odchylone od norm. Każda z tych gier zawiera w sobie sceny, które zmuszają do podejmowania ryzyka i są przepełnione przemocą, ale różnią się stopniem ich występowania. W trakcie ogrywania danych tytułów, fragmenty im przedstawione nie zawierają scen picia alkoholu, brania narkotyków lub uprawiania seksu, ale zmuszają ich do bycia "złą osobą o złamanym szkielecie moralnym". Rezultaty były zatrważające - im więcej dewiacji i zepsucia w grze danego gracza, tym większe ryzyko, że do podobnych występków posunie się on w prawdziwym świecie.

Według profesora Engelhardta, gry wpływają na samo-postrzeganie się przez te dzieci, co w rezultacie rzutuje na ich zachowanie. Gry mają wpływać na zmianę poglądów, nastroju, wartości i wyznawanych zasad moralnych, dlatego popiera się stosowanie kategorii wiekowych, z zaznaczeniem, by ich przestrzegano, a nie traktowano wyłącznie jak sugestię. Na temat kategorii wiekowych i tego, dlaczego nie działają pisałem już kiedyś w felietonie, ale inne badania, również opublikowane niedawno pokazują, że rezultaty psychologów wcale nie musi być prawdą.

Według innej grupy badaczy, dzieci które grały na konsoli lub komputerze przynajmniej godzinę dziennie były bardziej skłonne do wyrażania zadowolenia ze swojego życia, miały większe doświadczenia towarzyskie i miały mniej problemów w nawiązywaniu przyjaźni, rozterek emocjonalnych lub były mniej nadpobudliwe względem niegrających rówieśników. Najważniejsza jest jednak końcówka, gdzie zaznaczono, że dużo większy wpływ na zachowanie młodych istot mają relacje w rodzinie i rozpuszczanie ich za pomocą drogich prezentów lub tzw. "bezstresowe wychowanie".

Jak tu żyć? Komu wierzyć?

Źródło: Reuters Health / obrazek: Sala Samobójców J. Komasa

Tagi: agresja badania gry gry wideo reuters