SKLEP
Mateusz Greloch Mateusz Greloch 30.04.2014 11:43
Niektórzy YouTuberzy robią się chciwi i chcą udziałów w zyskach ze sprzedaży gier
1840V

Niektórzy YouTuberzy robią się chciwi i chcą udziałów w zyskach ze sprzedaży gier

Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy tworzycie jakąś grę i po jej wydaniu zauważacie, że społeczność YouTube upodobało ją sobie do tworzenia tzw. Let's Playów. Popularne kanały monetyzują filmy na których komentują rozgrywkę we wszelkiej maści gry, a że często są to pozycje niezależne to twórcy nie narzekają na darmową reklamę. 

Ta darmowa reklama może odejść do lamusa, bo co sprytniejsi YouTuberzy zwęszyli dodatkowy zarobek i zgłaszają się do deweloperów odnośnie udziału w zyskach, które ich zdaniem wygenerowały filmiki, na których polecają produkcję studia do którego się zgłaszają.

Tym samym przypisują sobie zasługę rozpromowania mało znanych gier niezależnych, którym sami robili darmową reklamę pokazując rozgrywkę na swoim kanale, a następnie monetyzując je i zarabiając na nich.

Poniżej wycinki z Twittera Simona Rotha, które należy czytać od dołu do góry. Roth tworzy grę Maia i pracuje dla Machine Studios.

Opisuje on jak jeden z użytkowników serwisu YouTube kontaktuje się z nim i chce udziału w zyskach ze sprzedaży gry, którą pokazał na swoim kanale. Cała sprawa śmierdzi wymuszeniem na kilometr i jak możecie zauważyć powyżej, nie podoba się Simonowi. 

Dla mnie sprawa jest oczywista - gra pochodzi od dewelopera, użytkownik YouTube zarabia na monetyzacji filmu, której nie blokuje deweloper, a w zamian otrzymuje darmową reklamę. Sytuacja Win-Win? Najwyraźniej dla niektórych "jutuberów" nie do końca.

Źródło: Simon Roth [Twitter]

Tagi: monetyzacja youtube