Daniel Stroński Daniel Stroński 14.04.2014 17:09
Pierwsze wrażenia z LEGO The Hobbit
702V

Pierwsze wrażenia z LEGO The Hobbit

Wiecie już wszystko, co musieliście przed zakupem LEGO The Hobbit (PS4) "w ciemno", a nasza recenzja (po drobnych problemach u wydawcy) pomoże Wam dokonać ostatecznego wyboru. Do tego czasu - pierwsze wrażenia.

Zrecenzujemy dla Was wersje gry na obie konsole - PS3 i PS4, z tym że główną będzie ta druga. W wyniku pomyłki od wydawcy dostaliśmy jedynie grę na poprzednią generację i z takiej właśnie poniższe wrażenia.

Już od ekranu początkowego słyszymy świetną ścieżkę dźwiękową z ekranizacji Petera Jacksona, a animowane tło z Bilbo i Gandalfem przypomina starsze części LEGO, kiedy ludziki nie były dubbingowane i bawiły pokraczną pantomimą. Po rozpoczęciu Nowej Gry magia zniknęła i uderzyły dialogi wycięte żywcem z filmu. Pomysł wykorzystany już wcześniej w LEGO® Władca Pierścieni™ (PS3) i wiadomym było, że hobbicia odsłona również pójdzie jej śladami, lecz jakaś iskierka naiwnej nadziei pojawiła się po uroczym wstępie.

Pierwsza misja prezentuje z miejsca wprowadzone nowości - krasnoludy mogą łączyć swoje ataki, by niszczyć większe przeszkody lub efektywniej walczyć z wrogiem, każdy z nich po naładowaniu potrafi wyprowadzić atak specjalny, a ten uzależniony jest od wyekwipowanej broni (wzorem Władcy).

Mamy tu też zapowiadany crafting - z rozwalanych elementów otoczenia mogą wypaść składniki, które przekujemy na broń i użyteczne przedmioty - czy stanie się to uciążliwe i skończy na lataniu po całej mapie w poszukiwaniu trzech kamyków i dwóch desek? Oby nie. Co innego wydobywanie minerałów - postać z kilofem podchodzi do skały i zaczyna minigrę, od której uzależniona jest ilość wydobytych szmaragdów czy innych kamieni szlachetnych. Zawsze jakieś urozmaicenie.

Powraca układanie konstrukcji "według instrukcji" z LEGO Przygoda (PS4) - klocki układają się na naszych oczach, co jakiś czas wstrzymując budowę i każąc nam wybrać potrzebny element. Od refleksu zależy nagroda w postaci waluty i nie sprawuje się to źle.

Otwarty świat jest wielki, a mapa po raz kolejny - bezużyteczna. Kolejna misja fabularna to niemalże wielka seria QTE, więc tak naprawdę nie wiem, czego mogę się spodziewać dalej. Cieszy zaś gra świateł, której efekt niszczy ząbkowanie krawędzi. Okazyjne spadki animacji przypominają, że to "słabsza wersja" i lepiej, żeby się nie pojawiły na PS4. 

Tagi: